Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Bursztynowa Luneta
Bursztynowa Luneta - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Bursztynowa Luneta

Электронная книга - «Bursztynowa Luneta». Краткое содержание книги:

Аннотация

Bursztynowa Luneta
1 ... 43 44 45 46 47 48 49 50 51 ... 112
Перейти на страницу:

– Dlaczego on nam to pokazuje? – zapytał cicho jej dajmon.

– Na pewno nie potrafi czytać w naszych myślach – odparła tym samym tonem.

Myśleli o tamtej chwili w adamantowej wieży, kiedy przeskoczyła pomiędzy nimi iskierka porozumienia. Chcieli złożyć propozycję Lordowi Asrielowi: udadzą się do Konsystorskiej Komisji Dyscyplinarnej, żeby szpiegować dla niego. Pani Coulter znała każdą dźwignię władzy i potrafiła nimi manipulować. Na początku trudno jej będzie ich przekonać, że przybyła w dobrej wierze, ale poradzi sobie. A teraz, kiedy gallivespiańscy szpiedzy musieli odejść z Willem i Lyrą, Asriel na pewno nie odrzuci takiej oferty.

Teraz jednak, kiedy patrzyła na tę dziwną latającą maszynę, wpadła na jeszcze bardziej śmiały pomysł. Uradowana, objęła mocniej złocistą małpę.

– Asrielu! – zawołała niewinnie. – Czy mogę zobaczyć, jak działa ta maszyna?

Spojrzał w dół z roztargnieniem i zniecierpliwieniem, ale również ożywiony i pełen satysfakcji. Zachwycił go ten intencyjny statek; wiedziała, że nie oprze się pokusie popisywania.

Król Ogunwe odsunął się, a Lord Asriel wciągnął ją do kokpitu. Pomógł jej usiąść i patrzył, jak ogląda przyrządy sterownicze.

– Jak to działa? Co go napędza? – zapytała.

– Twoje intencje – odparł. – Stąd nazwa. Jeśli chcesz ruszyć do przodu, statek pojedzie do przodu.

– To żadna odpowiedź. No, powiedz mi. Co to za silnik? Jak on lata? Nie widzę tu nic aerodynamicznego. Ale te przyrządy... w środku wygląda prawie jak giropter.

Nie mógł się powstrzymać, żeby jej nie powiedzieć, zwłaszcza że miał ją w swojej władzy. Wyciągnął kabel, na końcu którego znajdował się skórzany uchwyt, głęboko naznaczony zębami jego dajmony.

– Twój dajmon – wyjaśnił – musi trzymać ten uchwyt... zębami albo łapami, to nie ma znaczenia. A ty musisz nałożyć ten hełm. Pomiędzy nimi przepływa prąd, wzmacniany przez kondensator... och, to bardziej skomplikowane, ale łatwo tym latać. Montujemy przyrządy takie jak w giropterze, żeby wyglądało znajomo, ale w końcu nie będziemy potrzebowali żadnych sterów. Oczywiście tylko człowiek z dajmonem może tym latać.

– Rozumiem – powiedziała.

I pchnęła go tak mocno, że wypadł z maszyny.

W tej samej chwili nasunęła hełm na głowę, a złocista małpa złapała skórzany uchwyt. Pani Coulter sięgnęła do przełącznika, który w giropterze przechyliłby śmigło, pchnęła manetkę do przodu i intencyjny statek natychmiast skoczył w powietrze.

Ale jeszcze nie całkiem nad nim panowała. Pojazd wisiał nieruchomo przez parę chwil, lekko przechylony, zanim znalazła przyrządy kierujące go do przodu. Przez te sekundy Lord Asriel zdążył zrobić trzy rzeczy. Zerwał się na nogi; podniósł rękę, żeby powstrzymać króla Ogunwe przed wydaniem rozkazu, żeby żołnierze ostrzelali intencyjny statek; i powiedział:

– Lordzie Roke, bądź tak dobry, poleć z nią.

Gallivespianin natychmiast skierował jastrzębia w górę i ptak pofrunął prosto do wciąż otwartych drzwi kabiny. Patrzący z dołu widzieli, jak kobieta obraca głowę na wszystkie strony, podobnie jak złocista małpa, i zauważyli, że żadne z nich nie dostrzegło małej figurki Lorda Roke zeskakującej z grzbietu jastrzębia do kabiny za ich plecami.

W chwilę później statek intencyjny ruszył, a jastrząb odfrunął i przysiadł na nadgarstku Lorda Asriela. Najwyżej dwie sekundy później statek zniknął w wilgotnej, usianej gwiazdami ciemności.

Lord Asriel patrzył z niechętnym podziwem.

– No, królu, miałeś całkowitą rację – mruknął – i powinienem cię posłuchać. Ona jest matką Lyry; mogłem się spodziewać czegoś takiego.

– Nie zamierzasz jej ścigać? – zapytał król.

– I zniszczyć całkiem dobry statek? Jeszcze czego.

– Jak myślisz, dokąd ona poleci? Na poszukiwanie dziecka?

– Nie od razu. Ona nie ma pojęcia, gdzie szukać córki. Doskonale wiem, co teraz zrobi: pójdzie do Komisji Konsystorskiej i odda im intencyjny statek jako dowód swojej dobrej woli, a potem zacznie ich szpiegować. Szpiegować dla mnie. Wypróbowała już wszystkie inne rodzaje dwulicowości; to dla niej całkiem nowe doświadczenie. Jak tylko się dowie, gdzie jest dziewczynka, poleci tam, a my udamy się za nią.

– A kiedy Lord Roke da jej znać, że z nią leci?

– Och, myślę, że zechce jej zrobić niespodziankę.

Roześmieli się i wrócili do warsztatów, gdzie późniejszy, bardziej zaawansowany model intencyjnego statku czekał na ich inspekcję.

17. Olejek i lakier

A wąż był chytrzejszy nad wszystkie zwierzęta polne, które był uczynił Pan Bóg.
Księga Rodzaju

Mary Malone konstruowała lustro. Nie z próżności, ponieważ raczej nie cierpiała na tę przywarę, ale chciała sprawdzić pewien pomysł, który przyszedł jej do głowy. Chciała spróbować złapać Cienie, a bez instrumentów ze swojego laboratorium musiała improwizować z dostępnymi materiałami.

Technologia mulefa w niewielkim stopniu wykorzystywała metale. Robili niesamowite rzeczy z kamienia, drewna, sznura, rogu i muszli, ale posiadali tylko metale wykute z samorodków miedzi i innych, które znajdowali w rzecznym korycie, i nigdy nie używali ich do wyrobu narzędzi, tylko do ozdoby. Na przykład para wstępująca w związek małżeński wymieniała paski jasnej miedzi, które owijano wokół podstawy jednego z ich rogów w charakterze ślubnej obrączki.

Dlatego fascynował ich szwajcarski scyzoryk, najcenniejsza własność Mary.

Zalif szczególnie z nią zaprzyjaźniona, imieniem Atal, krzyknęła ze zdumienia pewnego dnia, kiedy Mary otworzyła scyzoryk, pokazała jej wszystkie części i wyjaśniła najlepiej, jak umiała swoim ograniczonym zasobem słów, do czego służą. Wśród dodatkowego wyposażenia znajdowało się miniaturowe szkło powiększające, którym zaczęła wypalać wzór na suchej gałęzi, i właśnie dlatego pomyślała o Cieniach.

Łowiły wtedy ryby, ale poziom wody był niski i ryby widocznie odpłynęły gdzie indziej, więc zostawiły sieć rozciągniętą w wodzie, usiadły na trawiastym brzegu i rozmawiały, aż Mary zobaczyła suchą gałąź o gładkiej białej powierzchni. Wypaliła w drewnie wzorek – zwykłą stokrotkę – co zachwyciło Atal; lecz kiedy cienka linia dymu uniosła się z miejsca, gdzie skupione promienie słoneczne dotknęły drewna, Mary pomyślała: Jeśli za dziesięć milionów lat jacyś uczeni odkopią tę sfosylizowaną gałąź, nadal znajdą wokół niej Cienie, ponieważ nad nią pracowałam.

Zmorzona słońcem, odpłynęła w sen na jawie, dopóki Atal nie zapytała:

– O czym marzysz?

Mary próbowała opowiedzieć o swojej pracy, swoich badaniach, laboratorium, odkryciu Cieniocząsteczek, fantastycznym objawieniu, że posiadają świadomość, i wszystko znowu do niej wróciło z taką wyrazistością, że gwałtownie zatęskniła za swoim sprzętem.

Nie spodziewała się, że Atal zrozumie jej wyjaśnienia, częściowo ponieważ niezbyt dobrze władała jej językiem, ale częściowo dlatego, że mulefa wydawali się tacy praktyczni, tak mocno zakorzenieni w codziennym fizycznym świecie, a wiele z jej wywodu stanowiło czystą matematykę. Atal jednak zadziwiła ją, mówiąc:

– Tak, wiemy, o co ci chodzi... nazywamy to... – Po czym użyła słowa w jej języku brzmiącego jak „światło”.

– Światło? – zapytała Mary, a Atal zaprzeczyła:

– Nie światło, tylko... – i powtórzyła słowo powoli, żeby Mary lepiej zrozumiała, wyjaśniając: -b Jak światło na wodzie, kiedy lekko się marszczy o zachodzie słońca i światło odbija się jasnymi płatkami, tak to nazywamy, ale to jest na-podobieństwo.

1 ... 43 44 45 46 47 48 49 50 51 ... 112
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)