Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Rozstaje zmierzchu
Rozstaje zmierzchu - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Rozstaje zmierzchu

Электронная книга - «Rozstaje zmierzchu». Краткое содержание книги:

Rozstaje zmierzchu
1 ... 43 44 45 46 47 48 49 50 51 ... 236
Перейти на страницу:

4

Opowieść o lalce

Furyk Karede siedział i gapił się na swoje biurko, nie widząc ani rozłożonych przed nim papierów, ani map. Obie jego lampy oliwne, stojące na stoliku, paliły się, lecz on ich już nie potrzebował. Na dworze słońce prawdopodobnie właśnie wschodziło nad horyzont. Furyk jednakże nie miał co do tego całkowitej pewności, gdyż zaraz po przebudzeniu z nerwowego snu i odmówieniu modlitw do Cesarzowej, niech nam żyje wiecznie, natychmiast wdział szatę w kolorze bardzo ciemnej, imperialnej zieleni, który pewne osoby upierały się nazywać czarnym, i od tej pory cały czas przesiedział tutaj. Nawet się nie ogolił. Deszcz przestał padać i mężczyzna zastanowił się, czy nie kazać swemu służącemu imieniem Ajimbura otworzyć okno i wpuścić nieco świeżego powietrza do zajmowanego przez niego pokoju w gospodzie Wędrowna Kobieta. Czyste powietrze mogłoby rozjaśnić jego myśli. Tyle że w ubiegłych pięciu dniach deszcz tylko na moment ustawał, po czym znienacka powracał w postaci gwałtownej ulewy, łóżko Furyka zaś stało między oknami, więc po takim pogodowym szaleństwie musiał już raz powiesić w kuchni materac i pościel do wyschnięcia.

Cichy pisk i zadowolone chrząknięcie Ajimbury sprawiły, że teraz podniósł wzrok i dostrzegł swego żylastego, małego służącego, który na końcu długiego sztyletu prezentował bezwładnego szczura wielkości połowy kota. Nie był to pierwszy gryzoń, jakiego Ajimbura zabił ostatnio w tym pokoju. Karede sądził, że szczurów nie byłoby tutaj, gdyby gospoda nadal należała do Setalle Anan, choć z drugiej strony od wiosny liczba tych zwierząt w Ebou Dar wydatnie się zwiększyła. Ajimbura sam wyglądał trochę jak zasuszony szczur, w tej chwili zaś szeroko się uśmiechał — równocześnie triumfalnie i dziko. Przedstawicieli plemion ze Wzgórz Kaensada, mimo iż od ponad trzystu lat pozostawali mieszkańcami Imperium, można było nazwać zaledwie na wpół cywilizowanymi i mniej niż w połowie oswojonymi. Służący Furyka miał przetykane bielą, ciemnorude włosy splecione w gruby warkocz, lubił polować, skwapliwie wróciłby w te bliskie góry i dał się wciągnąć w jedną z niekończących się wojen między rodzinami lub plemionami, a pijał z ozdobionego srebrem pucharu, który — jeśli mu się przyjrzeć dokładniej — wykonano ze sklepienia ludzkiej czaszki.

— Jeśli zamierzasz go zjeść — powiedział Karede, jakby miał jakieś wątpliwości — oporządź go sobie w stajniach, gdzie nikt cię nie zobaczy.

Ajimbura jadał wszystko z wyjątkiem jaszczurek, których spożywanie było w jego plemieniu zabronione z powodów, których mężczyzna nie potrafił wyjaśnić.

— Ależ oczywiście, wielki — odparł Ajimbura, garbiąc ramiona, co uchodziło wśród jego ludu za ukłon. — Znam dobrze zasady mieszczan i nie chcę tobie, wielki, sprawiać żadnych problemów. — Po blisko dwudziestu latach w służbie Furyka, Ajimbura z lubością odzierał szczury ze skóry i najchętniej piekł je nad ogniem w małym, ceglanym kominku.

Mężczyzna zdjął truchło z ostrza i wsunął je do niewielkiego płóciennego worka, następnie wetknął go w jakiś kąt na później i ostrożnie wytarł do czysta nóż, który schował do pochwy. W końcu kucnął i czekał na dalsze polecenia swego pana. W razie potrzeby potrafił przeczekać w tej pozycji cały dzień, z równą cierpliwością jak da’covale. Karede nigdy nie poznał powodów, dla których Ajimbura opuścił swój dom na wzgórzach i poszedł za żołnierzem ze Straży Skazańców. Życie służącego było znacznie bardziej ograniczone niż to, które prowadził do tamtej pory, a poza tym Furyk o mało go trzykrotnie nie zabił, zanim Ajimbura dokonał tego wyboru.

Porzuciwszy rozmyślania na temat własnego służącego, Karede skupił się ponownie na zalegających biurko papierach, choć na razie nie wziął w rękę pióra. Awansował na Generała Sztandaru za jakiś mało znaczący sukces w bitwach z Asha’manami, gdyż było to w okresie, kiedy tylko nieliczni odnosili jakiekolwiek zwycięstwa, a teraz — ponieważ wcześniej dowodził ludźmi przeciwko mężczyznom umiejącym przenosić Moc — usiłował na podstawie przeszłych zdarzeń wymyślić sposób walki z marath’damane. Nikt nie musiał tego robić od stuleci, a odkąd tak zwane Aes Sedai ujawniły swoją nieznaną broń zaledwie kilka lig od miejsca pobytu Furyka, generał mnóstwo czasu poświęcał na znalezienie sposobu osłabienia ich siły. Nie była to jedyna sprawa zaśmiecająca blat biurka. Oprócz zwykłych próśb związanych z zapotrzebowaniem i sprawozdań, które wymagały jego podpisu, jego uwag (o które zwrócili się czterej lordowie i trzy lady) w kwestii wrogich wojsk rozmieszczonych w Illian, a także komentarzy na temat szczególnego problemu Aielów (prośba sześciu lady i pięciu lordów), decyzje w tych kwestiach zostaną wszakże podjęte gdzie indziej, zresztą bardzo prawdopodobne, że już je podjęto. Z obserwacji Furyka skorzystają podczas Powrotu w walce o odzyskanie przejętych ziem. W każdej wojnie dochodziło do jakiegoś zdarzenia, które wymagało wezwania Straży Skazańców. Och, Straż uczestniczyła w większości głównych bitew, składała się bowiem z żołnierzy Cesarzowej, niech nam żyje wiecznie, atakowali oni więc jej wrogów, nawet jeśli jej samej nie było w pobliżu, i zawsze brali udział w najgorętszych walkach, chociaż ich podstawowym zadaniem była ochrona życia i zdrowia przedstawicieli rodziny cesarskiej. Strażnicy nadstawiali za nich własną pierś, a w razie konieczności ochoczo oddawali życie. A dziewięć nocy temu podczas burzy zniknęła Wysoka Lady Tuon. Karede nie nazywał jej Córką Dziewięciu Księżyców, nie mógłby, póki nie dowie się, że zrzuciła woal.

Nie brał wcale pod uwagę odebrania siebie życia, mimo iż ze wstydu bolało go serce. Członkowie Krwi — aby uciec przed hańbą — nie mieli w zwyczaju wybierać najłatwiejszej drogi. Straż Skazańców walczyła do końca. Musenge dowodził strażą przyboczną Wysokiej Lady Tuon, ale zapewnienie jej bezpieczeństwa było obowiązkiem Furyka Karede’a, jako najwyższego rangą członka Straży Skazańców po tej stronie Oceanu Aryth. Pod takim czy innym pretekstem przeszukano każdą kryjówkę w mieście, każdy statek większy niż łódź wiosłowa, najczęściej jednak ludzie nie wiedzieli, czego szukają i nie byli świadomi, że od ich pilności może zależeć los Powrotu. Tak, to był jego obowiązek. Rzecz jasna, rodzina cesarska oddawała się jeszcze bardziej skomplikowanym intrygom niż reszta Krwi, Wysoka Lady Tuon zaś często zagrywała naprawdę ryzykownie, a w dodatku ostro i z morderczą zręcznością. Tylko nieliczni wiedzieli, że wcześniej już dwukrotnie zniknęła, za każdym razem wtedy donoszono o jej śmierci i rozpoczynano przygotowania do obrządku pogrzebowego. I oba te przypadki wyreżyserowała sama. Tyle że Karede musiał ją odnaleźć i chronić — niezależnie od powodów zniknięcia. A dotychczas nie miał pojęcia, gdzie jej szukać. Nie miał żadnej wskazówki. Chyba rzeczywiście pochłonęła ją burza. Albo Pani Cieni. Zresztą już od dnia narodzin Tuon dochodziło do niezliczonych prób porwania kobiety, a nawet zamordowania. Jeśli Furyk znajdzie jej ciało, będzie musiał odkryć też mordercę oraz osobę, która rozkazała dokonanie tej zbrodni, a później — nie bacząc na koszty — srodze pomścić dziewczynę. Te sprawy również należały do jego obowiązków.

Jakiś szczupły mężczyzna bez pukania wszedł z korytarza do pokoju. W prostym płaszczu wyglądał na jednego ze stajennych gospody, tyle że tutejsi ludzie nie mieli tak jasnych włosów ani tak niebieskich oczu, którymi ten teraz błądził po pomieszczeniu, jakby je sobie przypominał. Nagle wsunął rękę pod płaszcz i Karede wyobraził sobie, jak go zabija gołymi rękoma. Na szczęście po chwili mężczyzna wyjął i okazał małą płytkę z kości słoniowej, obramowaną złotem; widniały na niej wygrawerowane kruk i wieża. Poszukujący Prawdy nie musieli pukać, zabicie zaś któregoś z nich nie było mile widziane.

1 ... 43 44 45 46 47 48 49 50 51 ... 236
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)