Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 462 463 464 465 466 467 468 469 470 ... 508
Перейти на страницу:

się w niego, szeroko otwarte oczy. Wypełnione cichym, pozbawionym nadziei

błaganiem.

- Profes...

- Scindite! - wysyczał Nott i powieki dziewczyny opadły, zatrzaskując jej świadomość

w agonii cierpienia, a ciało zamieniając w rzucany drgawkami ochłap.

Severus znał to zaklęcie. Rozrywało powoli narządy wewnętrzne, doprowadzając do

tego, że ofiara wykrwawiała się.

Tylko wyćwiczona przez lata do perfekcji blokada, którą zakładał już tak wiele razy,

wiążąc wszelkie uczucia głęboko na dnie duszy, utrzymała jego ściskającą różdżkę

dłoń na miejscu i nie pozwoliła mu jej unieść.

Ale spętane emocje uwolniły się w inny sposób.

Ujrzał przed oczami zaspaną twarz. Potargane, czarne włosy rozrzucone na

poduszce i rozgrzane od snu policzki. Powieki uniosły się, odsłaniając krystaliczną

zieleń. Na wargi wypłynął senny uśmiech.

Dzień dobry, Severusie...

Uderzenie było tak silne, że niemal zwaliło go z nóg. Zachwiał się, powracając do

rzeczywistości i czując gryzący dym, wdzierający mu się do płuc. Obraz przed jego

oczami wyostrzył się i Severus skierował je wprost na stojącego kilka metrów dalej

Notta.

- Gdzie jest Potter? - zapytał najbardziej opanowanym tonem, na jaki go było stać.

Zobaczył lodowaty rozbłysk w oczach Śmierciożercy. Zakrwawiona dłoń jeszcze

mocniej ścisnęła różdżkę.

- Czarny Pan miał rację - powiedział stalowym głosem. - Wiedział, że będziesz go

szukał. - Na jego twarzy pojawił się krzywy uśmieszek. - Ale nigdy go nie znajdziesz.

Tylko jedna osoba zna miejsce pobytu Czarnego Pana i gdy nadejdzie czas, sama

cię odszuka.

- W takim razie możecie powiedzieć tej osobie, że mam to, czego potrzebuje Czarny

Pan - odparł Severus, patrząc prosto w zimne oczy Notta. - I że jestem gotów mu to

oddać, by przyczynić się do naszego zwycięstwa.

Śmierciożerca wyglądał tak, jakby rozbawiły go słowa Snape'a.

- Masz nas za idiotów, Severusie? Czarny Pan ostrzegał nas przed tobą. Nikt ci nie

zaufa, plugawy zdr...

Jego słowa zagłuszyły dobiegające z prawej strony krzyki. W powietrzu świsnęły

zaklęcia. Severus przypadł do ziemi. Jedna z klątw uderzyła w młodego Notta, a

druga trafiła w wysokiego, potężnie zbudowanego Śmierciożercę.

Z mgły wyłoniło się pięcioro aurorów, ciskając zaklęciami z taką szybkością, że ich

różdżki były zaledwie smugami światła. Śmierciożercy zwarli szereg, kontratakując.

Severus złapał bezwładne ciało Dołohowa i osłaniając się nim jak tarczą, zaczął

ciskać zaklęciami w nacierających aurorów. Jednego z nich powalił Sectumsemprą,

ale już nie zdążył odbić zaklęcia, które trafiło w Dołohowa, przewracając ich obu na

ziemię. Zrzucił z siebie martwe ciało i błyskawicznie uskoczył na bok, zasypywany

grudkami ziemi. W miejscu, w którym jeszcze przed chwilą leżał, ział niewielki krater.

- Avada Kedavra! - ryknął, trafiając prosto w pierś najbliżej stojącego aurora, którego

twarz zamieniła się w maskę zaskoczenia, a jego ciało z impetem uderzyło w ziemię.

- Protego! - Bariera zadrżała pod wpływem siły skierowanego w niego zaklęcia, ale z

największym wysiłkiem zdołał ją utrzymać. Znajdujący się dwa metry od niego Nott

powalił nacierającego na nich napastnika w tej samej chwili, w której ostatni

pozostały przy życiu auror cisnął w niego zaklęciem, które posłało jego ciało w górę i

rzuciło o ziemię z taką siłą, że Severus usłyszał chrupnięcie łamanego karku i już

wiedział, że Nott z pewnością się po tym nie podniesie. Kilkoro ocalałych

Śmierciożerców, widząc, że ich przywódca zginął, niemal natychmiast ulotniło się z

miejsca bitwy, a Severus wykorzystał powstałe przy tym zamieszanie, ciskając

Klątwą Uśmiercającą prosto w ostatniego aurora. Kiedy nieruchome ciało padło na

ziemię, Severus błyskawicznie rozejrzał się wokół, gotów do obrony. Ale w pobliżu

nie pozostał już nikt żywy.

Oddychając ciężko, wyprostował się i odrzucił do tyłu spocone włosy. W którymś

momencie jakieś zaklęcie minęło go o włos, rozcinając mu szatę na ramieniu i skórę

pod nią, ale rana była płytka i niegroźna. Potoczył wzrokiem po leżących na ziemi

ciałach. Wydawały się być wszędzie. Zastygłe w pozie obronnej albo też

porozrywane, leżące w kałużach krwi.

Tupot biegnących stóp sprawił, że jego mięśnie ponownie napięły się, a dłoń

trzymająca różdżkę uniosła. Z mgły wyłoniło się kilkoro kolejnych aurorów. Severus

dostrzegł wśród nich Shacklebolta. Opuścił nieco różdżkę, by nie wyglądało na to, że

bezpośrednio grozi pięciu aurorom, ale nie na tyle nisko, by nie mógł w każdej chwili

cisnąć w nich zaklęciami, gdyby go do tego zmusili.

- Co tu się stało, Severusie? - zapytał Kingsley, rozglądając się po polu bitwy.

- Cóż, na drzemkę mi to raczej nie wygląda - odparł szyderczo Snape, trącając stopą

martwe ciało Notta, którego głowa wygięta była pod dziwnym kątem. Merlinie, jakim

cudem człowiek, który biega po polu bitwy i natykając się na martwe ciała, pyta "co się stało?" mógł zajść tak daleko? - Ale jeśli ci na tym zależy, to spróbuj ich obudzić i przepytać. Może ci odpowiedzą.

- To nie czas na kpiny - warknął poważnie Kingsley, wpatrując się badawczo w

Severusa. - To nie ja stoję wśród ciał wrogów po kostki we krwi. No, chyba że

zdążyłeś się tu aportować, aby sprawdzić, czy jeszcze dyszą. - Spojrzenie Kingsleya

było tak natarczywe, jakby pragnął wypalić dziurę w czaszce Snape'a i zajrzeć do

środka. Ale najwyraźniej zapomniał, że to Severus był Mistrzem Legilimencji. -

Dlaczego nie aportowałeś się razem z nami? - zapytał auror. Severus ujrzał

unoszące się w górę różdżki. Wszystkie celowały prosto w niego.

Podszedł o krok bliżej, zatrzymując się na wprost Kingsleya i zanurzając stalowe

spojrzenie w jego oczach.

- Zejdź mi z drogi, Kingsley - wysyczał przez zaciśnięte zęby głosem zimniejszym niż

zbocza góry lodowej. - Jeżeli pragniesz odpowiedzi, to zwróć się do Dumbledore'a. Z

pewnością ci ich udzieli.

Ich skrzyżowane spojrzenia ścierały się ze sobą z taką siłą, iż powietrze pomiędzy

nimi wydawało się iskrzyć.

Severusie...

Severus odwrócił się nagle i rozejrzał wokół desperackim wzrokiem, ale poza nimi

nikogo tu nie było. Kiedy spojrzał ponownie na Kingsleya, zauważył, że auror ma

zmarszczone brwi i również obserwuje okolicę, ale najwyraźniej niczego nie

zauważył, bo ponownie wbił podejrzliwe spojrzenie w Severusa.

Severusie...

- Z drogi - warknął stanowczo Snape, odsuwając aurora na bok. Niczym

zahipnotyzowany, nie zważając na wycelowane w siebie różdżki, ruszył za tym

głosem i dopiero przeszywające wrzaski i seria rozbłysków na lewo od nich sprawiła,

że do jego zamglonego spojrzenia powróciła ostrość. I Severus usłyszał ten dobrze

znany, wysoki, perlisty śmiech.

To ona! To musi być ona! Czarny Pan nikogo innego nie darzył tak wielkim

zaufaniem.

Mocniej zacisnął dłoń na różdżce i wbiegł w dym, kierując się prosto w stronę

niesionego wiatrem śmiechu.

*

Miała wrażenie, że płuca palą ją żywym ogniem, a nogi przypominają dwie kamienne

kolumny, którymi coraz trudniej było poruszać. Każdy kolejny krok wymagał

nadludzkiego wysiłku. Ale biegła dalej, przeskakując nad leżącymi na ziemi ciałami,

1 ... 462 463 464 465 466 467 468 469 470 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)