Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Imperator Legionu [An Emperor for the Legion - pl]
Imperator Legionu [An Emperor for the Legion - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Imperator Legionu [An Emperor for the Legion - pl]

Электронная книга - «Imperator Legionu [An Emperor for the Legion - pl]». Краткое содержание книги:

Po przegranej bitwie, w której zginął władca Videssos, Mavrikios Gavras, Imperium pogrążyło się w chaosie. Rozgorzła walka o władzę. W zamieszaniu wojny domowej nowym Imperatorem ogłasza się Ortaias Sphrantzes, a wówczas rzymski legion pod wodzą Marka Emiliusza Scaurusa staje po stronie prawowitego sukcesora tronu — Thisina Gavrasa...
1 ... 42 43 44 45 46 47 48 49 50 ... 94
Перейти на страницу:

— Kiedy wyjeżdżamy? — zapytała, rozgorączkowana i jednocześnie praktyczna.

— Myślę, że za trzy lub cztery dni — odpowiedział Marek z niechęcią. Określenie daty uczyniło wyjazd boleśnie realnym.

W tym momencie obudził się Malrik i powiedział zagniewany:

— Przestańcie tyle gadać. Chcę spać.

Helvis chwyciła go i uściskała.

— Mówimy tyle, bo jesteśmy szczęśliwi. Wkrótce jedziemy do domu.

Jej słowa nic nie znaczyły dla syna, który urodził się w Videssos i nie znał innego życia oprócz obozowego.

— Jak możemy pojechać do domu? — zapytał. — Jesteśmy w domu.

Trybun nie mógł się powstrzymać od uśmiechu.

— Jak zamierzasz mu to wyjaśnić?

— Cii — powiedziała Helvis, kołysząc rozespanego chłopca. — Dzięki Phosowi, dowie się, co naprawdę oznacza to słowo. I dzięki tobie, mój kochany, bo dałeś mu szansę. Kocham cię za to.

Skaurus krótko skinął głową. Nadal toczył wewnętrzną walkę, a pochwała wydawała mu się podejrzana. Lecz skoro dokonał wyboru, po co miał obarczać ją własnymi obawami? Lepiej zachować je dla siebie — pomyślał.

Wsunął się pod koc. Ten dzień go wykończył, a pod innym względem nadchodzący miał być jeszcze gorszy. Do rana było jednak dużo czasu.

O brzasku obudziła go wrzawa. Przetarł oczy, zaklął nieprzytomny i nagle usiadł prosto. W pierwszej chwili przyszło mu do głowy, że jego ludzie jakoś się o wszystkim dowiedzieli. Narzucił na siebie płaszcz i wyskoczył z namiotu. Zamieszanie łatwo mogło przerodzić się w bunt.

Nie dostrzegł jednak żadnych oznak buntu, choć legioniści nie szykowali się przed namiotami do musztry. Tłoczyli się natomiast przy zachodniej ścianie obozu, pokrzykując w wielkim podnieceniu i przepychając się do palisady. W miarę jak obóz się budził, przybywali następni.

Trybun przedarł się przez tłum. Żołnierze rozstępowali się i salutowali mu. Byli tak stłoczeni, że kilka minut zajęło mu dotarcie do wału obronnego.

Nie musiał iść tak daleko. Wzrost pozwalał mu spojrzeć ponad głowami legionistów. Ktoś klepnął go po plecach. Minucjusz. Oczy wojownika jaśniały triumfem, a surowa twarz rozpogodziła się w uśmiechu.

— Tylko spójrzcie na to, panie! — wykrzyknął. — Tylko spójrzcie.

Przez chwilę Marek nie wiedział, co żołnierz ma na myśli. Przed sobą widział przedpiersie obozu, a za nim fortyfikacje stolicy, ciche i niedostępne jak zawsze.

W tym momencie do niego dotarło. Nic dziwnego, że wielkie podwójne mury wydawały się ciche. Nie było na nich ani jednego obrońcy.

Zakręciło mu się w głowie, jakby wypił haustem dzbanek mocnego wina.

— Odsuńcie się! Zróbcie miejsce! — krzyknął, torując sobie drogę.

Chciał znaleźć się jak najbliżej, zobaczyć jak najwięcej. Normalnie byłby zawstydzony, że w ten sposób wykorzystuje rangę, ale w podnieceniu nie zastanawiał się nad tym.

Przed sobą zobaczył niezdobytą Srebrną Bramę. Teraz była szeroko otwarta. Stali w niej trzej ludzie z pochodniami, którzy niecierpliwie wymachiwali rękami, zapraszając oblegających do Videssos. Ich okrzyki docierały przez ziemię niczyją, rozciągającą się między miastem a przed-piersiami obozu.

— Hurra, Thorisin Gavras, Autokrata Videssańczyków!

ROZDZIAŁ VIII

Ludzie wymachujący pochodniami i ciągnący za nimi ich przyjaciele tworzyli najokropniejszą mieszaninę łotrzyków, jaką trybun w życiu widział. Ubrani w krzykliwe, miejskie stroje — workowate tuniki o szerokich, powiewających rękawach oraz spodnie farbowane w rażące oko kolory tęczy — roili się wokół zdyscyplinowanych szeregów Rzymian. Wszyscy z zapałem potrząsali pałkami oraz krótkimi mieczami i wrzeszczeli ile sił w płucach.

Jednak nieważne, kim byli, dopóki wykrzykiwali to, co Skaurus chciał słyszeć: „Gavras Imperatorem!”, „Dać krukom kości Ortaiasa!”, „Do Kamienia Milowego ze Sphrantzesami, żującymi łajno wielbicielami Skotosa!”.

Patrząc na pomoc wzdłuż muru, trybun widział oddziały i kompanie armii Thorisina, które wbiegły przez otwartą na oścież bramę. Namdalajczycy wraz z innymi opuszczali swe stanowiska na linii oblężenia. Skoro Gavras ostatecznie był zwycięzcą, takie wycofanie wyglądało dość głupio.

— Odstępują — powiedział Gajusz Filipus, a Marek przytaknął. Uczucie ulgi, jakie go ogarnęło, było niczym chłodny wiatr. Błogosławił mieszane emocje, które kazały mu zawahać się przed wydaniem swoim ludziom rozkazu wycofania. Nigdy z większą niechęcią nie wzdragał się przed podjęciem decyzji i nigdy z większym zadowoleniem nie patrzył, jak bieg wypadków zdejmuje odpowiedzialność z jego barków.

Helvis będzie rozczarowana, ale zwycięstwo spłaciło wszystkie długi. Pogodzi się z tym — powiedział sobie.

Nowiny z każdym krokiem stawały się coraz dziwaczniejsze, aż w końcu trybun nie miał już pojęcia, w co wierzyć. Ortaias abdykował, znalazł azyl w Najwyższej Świątyni, uciekł z miasta, został obalony, zginął, rozdarto go na siedemset kawałków, by nawet jego duch nigdy nie znalazł spoczynku. Powstanie wybuchło z powodu zamieszek, z powodu zdrady wśród popleczników Ortaiasa lub wściekłości na ekscesy ludzi Outisa Rhavasa, wielkiego hrabiego Draxa czy Khamorthów. Jego przywódcą był Rhavas, Mertikes Zigabenos — którego Skaurus niejasno sobie przypominał jako pomocnika Nephona Khoumnosa — księżniczka-cesarzowa Alypia, patriarcha Balsamon czy wreszcie nikt.

— Wiedzą nie lepiej od nas, co tu się dzieje — stwierdził Gajusz Filipus z pogardą, gdy wysłuchał niezliczonych relacji, wszystkich opowiadanych z głębokim przekonaniem. Równie dobrze można zatkać sobie uszy.

Nie do końca było to prawdą. Wszystkie pogłoski były zgodne przynajmniej w jednym — mimo że reszta Videssos wyśliznęła się Sphrantzesom z rąk, nadal trzymali oni dzielnicę pałacową. W przeciwieństwie do innych, ta wiadomość według Skaurusa nie była pozbawiona sensu. Wiele budowli w kompleksie pałacowym było istnymi fortecami, stanowiącymi doskonałe schronienie dla pokonanej wszędzie frakcji.

Miało to wpływ na decyzję Skaurusa. Srebrna Brama otwierała się na główną drogę stolicy, Ulicę Środkową, która biegła bezpośrednio do pałaców z ledwie jednym zakrętem. Trybun rozkazał trębaczom:

— Sygnał na podwójne tempo! — I przekrzykując ryk rogów dodał: — Naprzód, chłopcy! Długośmy na to czekali! — Legioniści wrzasnęli i ruszyli wyłożoną kamiennymi płytami ulicą tak szybko, że większość awanturników wkrótce została w tyle.

Trybun wspomniał paradę Rzymian na Ulicy Środkowej w dniu ich przybycia do stolicy. Wówczas był to stateczny marsz, a kroczący przed nimi herold wykrzykiwał: „Droga dla mężnych Rzymian, dzielnych obrońców cesarstwa!”. Ulica opustoszała w jednej chwili, jakby dzięki magii. Dzisiaj pieszych ostrzegał jedynie tupot podbitych ćwiekami sandałów na bruku i, Phos był z nimi, okrzyki: „spadajcie!”. Ponieważ było to zawołanie zrozumiałe jedynie dla Rzymian, niejeden z opieszałych został odrzucony w bok, czy po prostu przewrócony i stratowany.

Tak jak owego pierwszego dnia, na chodnikach tłoczyli się gapie; dla niestałej, zblazowanej gawiedzi nawet wojna domowa stawała się rozrywką. Rolnicy i rzemieślnicy, mnisi i studenci, dziwki i złodzieje, tłuści kupcy i owrzodzeni żebracy — wszyscy śpieszyli, by zobaczyć, na jakież to nowe widowisko się zanosi. Niektórzy krzyczeli radośnie, inni miotali przekleństwa na głowy Sphrantzesów, ale większość stała tylko i wytrzeszczała oczy w milczącym rozradowaniu, że ranek przyniósł taką niespodziewaną rozrywkę.

1 ... 42 43 44 45 46 47 48 49 50 ... 94
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)