Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Ścieżka Sztyletów
Ścieżka Sztyletów - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Ścieżka Sztyletów

Электронная книга - «Ścieżka Sztyletów». Краткое содержание книги:

Ścieżka Sztyletów
1 ... 42 43 44 45 46 47 48 49 50 ... 197
Перейти на страницу:

Desperacko złapała koniec kolejnej nitki, nadal leżąc na plecach. I ku swemu przerażeniu zrozumiała, raz szarpnąwszy, że nie chce ustąpić. Czy w ogóle się poruszyła? Czy choćby drgnęła? Jeśli tak, to teraz nie odważy się już jej wypuścić. Nitka zadrżała w jej uścisku, grożąc, że zaraz się wyślizgnie.

— Żywcem, powiedziałem! — ryknął seanchański głos. — Każdy, kto zabije kobietę, traci udział w złocie! — Grad bełtów ustał.

— Chcesz mnie pojmać? — krzyknęła Aviendha. — To w takim razie przyjdź tu i zatańcz ze mną! — Nagle otoczyła ją łuna saidara, mętna łuna, mimo że Aviendha czerpała Moc za pośrednictwem angreala, a przed bramą zaczęły rozbłyskiwać kule ognia. Nie były to duże kule, ale towarzyszył ich wybuchowi miarowy huk, rozlegający się już ponad terytorium Altary. Aviendha dyszała z wysiłku, twarz miała zalaną potem. Birgitte odzyskała łuk — w każdym calu wyglądała teraz jak bohaterka z legendy, krew ściekała jej po nodze, ledwie była w stanie ustać, a mimo to, ze strzałą nasadzoną na do połowy naciągniętą cięciwę, rozglądała się w poszukiwaniu celu.

Elayne starała się zapanować nad swoim oddechem. Nie była w stanie objąć ani strzępka Mocy więcej, znikąd już dodatkowej pomocy.

— Musicie obie uciekać — powiedziała. Nie wierzyła własnym uszom, że to tak zabrzmiało — lodowatym zimnem; czuła wszak, że powinna szlochać. I miała wrażenie, że serce lada chwila wyskoczy jej z piersi. — Nie wiem, jak długo dam radę to utrzymać. — Miała na myśli zarówno cały splot, jak i tę pojedynczą nitkę. Czy w ogóle robiła jakieś postępy? — Biegnijcie, najszybciej jak potraficie. Za wzgórzami powinno być bezpiecznie, zresztą każda piędź terenu, jaką pokonacie, to już coś. Biegnijcie!

Birgitte warknęła coś w Dawnej Mowie, ale Elayne nie rozpoznała żadnego ze słów. A szkoda, sądząc po tym, jak zabrzmiały. Jeśli będzie miała szansę, poprosi o wyjaśnienia. Birgitte zaś mówiła dalej, używając teraz słów z języka, który Elayne rozumiała.

— Wypuścisz to paskudztwo, zanim ci pozwolę, to nie będziesz musiała czekać, aż Nynaeve obedrze cię ze skóry; sama to zrobię. A potem ustąpię jej miejsca, niech też ma swój udział. Siedź cicho i trzymaj się! Aviendha, podejdź no od drugiej strony... stań za tą dziurą!... dasz radę to ciągnąć stamtąd?... a potem przejdź tam i dosiądź jednego z tych cholernych koni.

— Pod warunkiem że będę widziała miejsce, gdzie mam tkać — odparła Aviendha, podnosząc się chwiejnie. Zatoczyła się w bok i w ostatniej chwili złapała równowagę. Z rozcięcia w rękawie ciekła jej krew. — Chyba dam radę. — Zniknęła za bramą, kule ognia nadal leciały. Brama była od drugiej strony przezroczysta, aczkolwiek przypominała mgiełkę żaru unoszącą się w powietrzu. Jednak przejść przez nią nie było można — każda próba skończyłaby się nadzwyczaj boleśnie — kiedy zaś Aviendha pojawiła się ponownie, zataczała się jak na rozkołysanym morzu. Birgitte pomogła jej dosiąść konia, tyle że tyłem!

Kiedy Birgitte zaczęła zapalczywie dawać jej znaki, Elayne nie raczyła nawet potrząsnąć głową. Zwłaszcza że bała się tego, co mogłoby się stać, gdyby tak zrobiła.

— Nie jestem pewna, czy utrzymam to pasmo, jeśli spróbuję się podnieść. — Po prawdzie to nie miała pewności, czy byłaby w ogóle w stanie się podnieść. Nie była już tylko zwyczajnie zmęczona: jej mięśnie stały się niczym woda. — Jedźcie tak szybko, jak możecie. Ja spróbuję wytrwać jak najdłużej. Błagam, jedźcie!

Mrucząc przekleństwa w Dawnej Mowie — to musiały być przekleństwa; nic innego nie miało takiego brzmienia! — Birgitte wcisnęła wodze w ręce Aviendhy. Dwukrotnie omal nie upadła, ale ostatecznie, mocno kulejąc, podeszła do Elayne, pochyliła się nad nią i ujęła ją za ramiona.

— Wytrwasz — powiedziała głosem pełnym tego samego przekonania, które Elayne czuła w jej wnętrzu. — Przed tobą nigdy nie poznałam żadnej królowej Andoru, ale znałam królowe podobne do ciebie. Kręgosłup ze stali i lwie serce. Na pewno ci się uda!

I powoli dźwignęła ją z ziemi, nie czekając na odpowiedź, z zaciętą twarzą, a każde szarpnięcie bólu w jej nodze rozlegało się echem w głowie Elayne, która drżała z wysiłku, jaki kosztowało ją podtrzymywanie splotu, podtrzymywanie tej jedynej nitki; aż się zdziwiła, że jednak stoi. I że żyje. Czuła teraz straszliwe pulsowanie promieniujące od nogi Birgitte. Próbowała nie wspierać się na niej, ale własne, drżące kończyny nie były w stanie podtrzymać jej, jak należy. Gdy brnęły tak w stronę koni, jedna wsparta na drugiej, stale oglądała się przez ramię. Mogła podtrzymywać splot, nie patrząc na niego — w normalnych okolicznościach mogła — ale tym razem musiała wciąż upewniać samą siebie, że naprawdę nadal ściska tę jedną nitkę, że się jej nie wyślizguje. Splot bramy w niczym nie przypominał tych wszystkich, jakie dotąd widziała, skręcał się dziko, trzepocząc włochatymi mackami.

Birgitte jęknęła i bardziej wrzuciła ją na siodło, niż pomogła wsiąść. Tyłem, tak samo jak Aviendhę!

— Musisz widzieć — wyjaśniła, kuśtykając w stronę swojego wałacha. Wciąż trzymała wodze wszystkich trzech koni, jakoś dosiadła swojego, mimo bólu. Ani razu nawet nie jęknęła, ale Elayne czuła potworny ból. — Rób, co trzeba, a mnie zostaw wybór drogi. — Konie żwawo poderwały się z miejsca, być może poganiane pragnieniem, by wreszcie się stamtąd wynieść, a być może sprawiło to mocne uderzenie piętą, którą Birgitte wbiła z całej siły w bok wierzchowca.

Elayne uczepiła się wysokiego łęku z taką samą zawziętością, z jaką trzymała splot saidara. Galopujący koń miotał nią i jedyne, co mogła zrobić; to starać się utrzymać w siodle. Aviendha użyła swojego łęku jako podpórki, dzięki której siedziała prosto, łapała powietrze szeroko rozwartymi ustami, a jej oczy z pozoru zamarły, utkwione w jednym punkcie. Otaczała ją jednak łuna i kule ognia nadal frunęły nieprzerwanym strumieniem. Nie tak szybko jak przedtem, to prawda, poza tym niektóre padały daleko od bramy, ogniste smugi, które rozpruwały trawę albo eksplodowały jeszcze dalej, na gołej ziemi, ale nadal się tworzyły, nadal leciały. Elayne złapała drugi oddech, musiała, skoro Aviendha jakoś dawała radę, mimo iż wyglądała, jakby lada chwila miała runąć głową w dół z końskiego grzbietu.

Pędziły galopem, brama stawała się coraz mniejsza, dzieląca je od niej połać brązowej trawy rozrastała się stopniowo i w pewnym momencie grunt zaczął nagle piąć się w górę. Wjeżdżały na wzgórze! Birgitte znowu była jak strzała nasadzona na cięciwę łuku, skupiona, zdławiła ból w nodze, poganiała konie. Musiały tylko osiągnąć szczyt, dotrzeć na drugą stronę.

1 ... 42 43 44 45 46 47 48 49 50 ... 197
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)