Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Ścieżka Sztyletów
Ścieżka Sztyletów - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Ścieżka Sztyletów

Электронная книга - «Ścieżka Sztyletów». Краткое содержание книги:

Ścieżka Sztyletów
1 ... 46 47 48 49 50 51 52 53 54 ... 197
Перейти на страницу:

— Nie chciałabym oglądać dziur w tym wspaniałym niebieskim kaftanie, mężu — powiedziała cicho, przeznaczając to wyłącznie dla jego uszu — a wszak ci ludzie wyglądają, jakby gotowi byli strzelać do obcych, nie spytawszy pierwej, kim są. A poza tym jakim sposobem zamierzasz dotrzeć przed oblicze Alliandre, nie zdradziwszy światu swojego imienia? Pamiętaj, tu trzeba dyskrecji. — Nie powiedziała, że to ona powinna jechać, strażnicy przy bramach na pewno bowiem uznają kobietę przybywającą samotnie do miasta za uciekinierkę z jakiegoś miejsca targanego kłopotami, a do królowej dotrze, posługując się imieniem swej matki, co nie wywoła zbytecznych komentarzy, ale nie musiała tego robić. Odkąd wjechali na terytorium Ghealdan, co noc słyszał od niej i to, i jeszcze inne rzeczy. Znalazł się tutaj po części za sprawą ostrożnego listu, jaki Alliandre wystosowała do Randa, oferując... Poparcie? Lojalność? Tak czy owak, najważniejsze było to, że pragnęła utrzymać wszystko w tajemnicy.

Perrin wątpił, by nawet Aram, siedzący na swym długonogim siwku, kilka kroków za nim, mógł usłyszeć bodaj jedno ze słów Faile, ale zanim skończyła mówić, z drugiej strony podjechała na białej klaczy Berelain; jej policzki lśniły od potu. Ona też pachniała determinacją, przytłumioną jednak oparami różanych perfum. W każdym razie dla niego były to opary. I o dziwo, spod jej zielonej sukni wyzierało tylko tyle ciała, ile nakazywała przyzwoitość.

Dwie towarzyszki Berelain trzymały się z tyłu, przy czym Annoura, doradzająca jej Aes Sedai, przyglądała mu się z nieodgadnionym wyrazem twarzy okolonej czepcem z długich do ramion i ozdobionych paciorkami warkoczyków. Jej spojrzenie było w całości skupione na nim, dwie kobiety u jego boków ignorowała. Na tej twarzy nie perliła się nawet jedna kropla potu. Żałował, że nie znajduje się dostatecznie blisko, by wyczuć zapach bijący od obdarzonej haczykowatym nosem Szarej siostry; w odróżnieniu od innych Aes Sedai ta nie składała nikomu żadnych obietnic. Mniejsza już, ile te obietnice były warte. Lord Gallenne, dowódca Skrzydlatej Gwardii Berelain, obserwował Bethal przez szkło powiększające przyłożone do jednego oka i bawił się wodzami w sposób, który, jak Perrin się przekonał, oznaczał, iż jest głęboko pochłonięty jakimiś kalkulacjami. Prawdopodobnie się zastanawiał, jak wziąć Bethal siłą; Gallenne zawsze zaczynał od rozpatrzenia najgorszej ewentualności.

— Nadal uważam, że to ja powinnam rozmawiać z Alliandre — oznajmiła Berelain. To Perrin również słyszał każdego dnia. — Przecież dlatego właśnie tu przyjechałam. — Taki był jeden z powodów. — Annourze zostanie natychmiast udzielona audiencja, zabierze mnie ze sobą i nikt się o niczym nie dowie oprócz Alliandre. — Drugi powód do zdziwienia. W jej głosie nie było ani śladu zalotności. Z pozoru tyleż samo uwagi poświęcała swym czerwonym rękawicom co jego osobie.

Która? Problem polegał na tym, że nie chciał posłać żadnej.

Seonid, druga Aes Sedai na grani, stała obok swego cisawego konia nieco dalej, blisko wysokiego, zwiędłego od suszy czarnodrzewa, zapatrzona nie na Bethal, ale w niebo. Nieco dalej zobaczył dwie jasnookie Mądre i zwrócił uwagę na kontrast, jaki ich wygląd stanowił z wyglądem siostry, one miały twarze ogorzałe od słońca, ona bladą karnację, one jasne włosy, ona ciemne, obie były wysokie, ona zaś niska, nie wspominając już ciemnych spódnic i białych bluzek odcinających się od jej niebieskich wełen najprzedniejszego gatunku. Nadto Edarra i Nevarin przyozdabiały się licznymi naszyjnikami i bransoletami ze złota, srebra i kości słoniowej, podczas gdy Seonid nosiła jedynie pierścień z Wielkim Wężem. One były młode, jej wieku nie dawało się określić. Mądre dorównywały jednak Zielonej siostrze opanowaniem, a teraz również badawczo przyglądały się niebu.

— Widzicie coś? — spytał Perrin, odkładając decyzję na potem.

— Widzimy niebo, Perrinie Aybara — odparła wstrzemięźliwie Edarra i poprawiła ciemny szal zawiązany na łokciach, poszczękując cicho biżuterią. Na Mądre upał zdawał się wywierać wrażenie równie nieznaczne jak na Aes Sedai. — Gdybyśmy widziały coś więcej, to. byśmy ci powiedziały. — Zakładał, że tak by właśnie postąpiły. Z pewnością zaś, gdyby było to coś, co w ich przekonaniu dostrzegliby również Grady i Neald. Dwaj Asha’mani nie mieli przed nim tylu tajemnic. Żałował, że zostali w obozowisku, zamiast być teraz tutaj.

Kilka dni wcześniej koronka Jedynej Mocy rozsnuta wysoko po niebie wzbudziła niezłe poruszenie wśród Aes Sedai i Mądrych. Ale wprawiła w konsternację również Grady’ego i Nealda. Fakt ten jeszcze bardziej spotęgował niepokój, Aes Sedai bowiem nigdy nie były tak bliskie paniki jak właśnie wtedy. Asha’mani, Aes Sedai i Mądre twierdzili zgodnie, że nadal wyczuwają lekką obecność Mocy w przestworzach, długo po tym, jak koronkowa smuga zniknęła, ale żadne nie wiedziało, co to oznacza. Neald twierdził, że ów widok przywiódł mu na myśl wiatr, ale nie umiał wyjaśnić dlaczego. Nikt poza nim nie chciał się wypowiedzieć w tej sprawie, a jednak jeśli w grę wchodziła i męska, i żeńska połowa Mocy, to w, takim razie musiało to być dzieło Przeklętych, nadto zakrojone na ogromną skalę. Rozmyślania, o co im może chodzić, odebrało Perrinowi sen na wiele nocy.

Wbrew sobie zerknął na niebo. I oczywiście nic nie zobaczył z wyjątkiem dwóch gołębi. Nagle w zasięgu jego wzroku pojawił się jastrząb i jeden z gołębi zniknął w fontannie pierza. Drugi jak oszalały poszybował w stronę Bethal.

— Czy podjąłeś już decyzję, Perrinie Aybara? — spytała Nevarin, cokolwiek nazbyt ostrym tonem. Zielonooka Mądra zdawała się jeszcze młodsza od Edarry, być może nie była starsza od samego Perrina i trochę jeszcze minie czasu, zanim osiągnie poziom opanowania niebieskookiej towarzyszki. Szal zsunął jej się z ramion, gdy wsparła dłonie na biodrach, niemalże można by oczekiwać, że zacznie mu wygrażać palcem. Albo pięścią. Przywodziła mu na myśl Nynaeve, mimo że przecież wcale nie były do siebie podobne. W porównaniu z Nevarin Nynaeve wyglądałaby na tęgą. — Po co ci nasze rady, skoro nie chcesz ich słuchać? — spytała. — No po co?

Faile i Berelain siedziały sztywno wyprostowane w siodłach, obie wyniosłe do przesady, obie pachniały wyczekiwaniem i jednocześnie niepewnością. A także irytacją, którą owa niepewność wzbudzała, żadna nie lubiła tego szczególnego stanu duszy. Seonid stała zbyt daleko, by można było coś od niej wyczuć, ale zaciśnięte wargi dostatecznie wiele mówiły o jej nastroju. Rozwścieczało ją, że zgodnie z nakazem wydanym jej przez Edarrę, nie wolno jej się odzywać, dopóki tamte nie udzielą pozwolenia. Jednak z pewnością pragnęła, by stosował się do rad Mądrych; wpatrywała się w niego z natężeniem, jakby siłą swego wzroku mogła go skłonić do podążania tą drogą, na którą chciały go popchnąć te dwie. Po prawdzie to ją właśnie chciał wybrać, ale jeszcze się wahał. Jak mocno wiązała ją przysięga lojalności złożona Randowi? Mocniej niżby można sądzić, mając na uwadze dotychczasowe dowody, a jednak jak tu zaufać Aes Sedai? Przybycie dwóch Strażników Seonid dało mu kolejną kilkuminutową zwłokę.

Strażnicy na szczyt wjechali równocześnie, mimo że dotarli nań różnymi drogami, przekradając się z końmi między drzewami rosnącymi wzdłuż grani, dzięki czemu obserwatorzy z miasta nie mogli ich zauważyć. Furen był Tairenianinem, o karnacji niemal tak ciemnej jak dobra gleba, z pasmami siwizny w kędzierzawych czarnych włosach, podczas gdy Teryl, Murandianin, który liczył sobie ze dwadzieścia lat mniej, miał ciemnorude włosy, kręcone wąsy i oczy bardziej niebieskie niźli oczy Edarry, obaj jednak, wysocy, szczupli i hardzi, zdawali się ulepieni z tej samej gliny. Odziani w charakterystyczne mieniące się płaszcze, zsiedli zwinnie z koni i złożyli swe raporty Seonid, ostentacyjnie ignorując Mądre. Jak również Perrina.

1 ... 46 47 48 49 50 51 52 53 54 ... 197
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)