Biały smok [The White Dragon - pl]
- Автор: Маккефри Энн
- Год: 1995
- Язык: польский
- Год: Amber
- ISBN: 83-7082-890-6
- Переводчик: Anna Wojtaszczyk
- Жанр: Научная фантастика
Электронная книга - «Biały smok [The White Dragon - pl]». Краткое содержание книги:
— Nie ma żadnego powodu, poza tym, że się o niego niepokoimy.
— Oldive powiedział, że był przy całkiem zdrowych zmysłach, F’larze, jeżeli to o to się martwisz.
F’lar skrzywił się i niecierpliwie odgarnął kosmyk włosów, który nieodmiennie opadał mu na oczy, kiedy był podekscytowany.
— Szczerze mówiąc, Robintonie, to chodzi o Lessę. Ramoth nie potrafi znaleźć Tirotha. Lessa jest pewna, że dlatego cofnął się tak bardzo w czasie, gdyż chce popełnić samobójstwo nie przyczyniając nam strapienia. Byłoby to zgodne z naturą D’rama.
— I ta decyzja należy do niego — powiedział Robinton łagodnie.
— Wiem. Wiem. I nikt by go nie potępił, ale Lessa bardzo się martwi. D’ram mógł się zrzec Przywództwa, Robintonie, ale jego wiedza, jego zdanie są dla nas nadal bardzo cenne. Teraz bardziej niż kiedykolwiek. Żeby nie owijać w bawełnę, jest nam potrzebny… musimy mieć z nim jakiś kontakt.
Robinton pomyślał sobie przez moment, że może D’ram był tego świadom i dlatego usunął się razem — z Tirothem, tak by niełatwo się było z nimi skontaktować. Ale D’ram zawsze byłby do dyspozycji Pernu i smoczego ludu.
— Może trzeba mu czasu, żeby doszedł do siebie, F’larze.
— Był wyczerpany pielęgnowaniem Fanny. Sam o tym wiesz. Może zachorował i skąd weźmie kogoś, kto by mu pomógł? Oboje się martwimy.
— Waham się, czy ci to zaproponować, ale czy Brekke próbowała szukać przez jaszczurki ogniste? Swoje, a także te z Weyru Ista.
Uśmiech rozciągnął zmartwione usta F’lara.
— O, tak. Uparła się. Nic z tego nie wyszło. Podobnie jak smoki, jaszczurki ogniste muszą znać kierunek, żeby polecieć pomiędzy czasami.
— Nie miałem dokładnie na myśli wysyłania ich. Miałem na myśli, żeby zapytać je, czy przypominają sobie samotnego spiżowego smoka.
— Prosić te stworzenia, żeby sobie coś przypomniany? — F’lar roześmiał się z niedowierzaniem.
— Mówię poważnie, F’larze. One mają dobrą pamięć, którą można czymś pobudzić. Na przykład, skąd jaszczurki ogniste miałyby wiedzieć, że Czerwona Gwiazda… — Przerwał mu pisk protestu Zaira, który zerwał się tak pospiesznie z ramienia Harfiarza, że zadrapał mu szyję. — Muszę ciągle wspominać o tym w jego obecności! — powiedział Robinton, ponuro poklepując się po zadrapaniu. — Chodzi mi o to, F’larze, że wszystkie jaszczurki ogniste wiedziały, że Czerwona Gwiazda jest niebezpieczna i że nie można się do niej dostać, zanim F’nor i Canth próbowali tam polecieć. Jeżeli w ogóle uda się od nich wydobyć jakąś sensowną informację przy wzmiance o Czerwonej Gwieździe, mówią, że pamiętają, że się jej boją. One? Czy może ich przodkowie, kiedy po raz pierwszy nasi przodkowie próbowali się na nią dostać?
F’lar obrzucił Mistrza Harfiarza przeciągłym, badawczym spojrzeniem.
— Nie byłoby to pierwsze z ich wspomnień, które okazało się dokładne — ciągnął dalej Robinton. — Mistrz Andemon jest przekonany, że jest to bardzo prawdopodobne, iż te stworzenia potrafią przypominać sobie niezwykłe zdarzenia, którego świadkiem było jedno z nich czy które samo przeżyło. Instynkt odgrywa ważną rolę u wszystkich zwierząt… więc czemu nie miałby jej odgrywać i w pamięci?
— Nie jestem pewien, czy rozumiem, jak ty masz zamiar wpłynąć na tę… tę pamięć jaszczurek ognistych, żeby pomogła nam odnaleźć D’rama, w tym kiedy, w którym jest.
— Proste. Poproszę je, żeby przypomniały sobie samotnego smoka. Byłoby to wystarczająco niezwykłe, żeby zwróciły na to uwagę… i zapamiętały.
F’lar nie był przekonany, czy się to uda.
— Och, myślę, że tak, jeżeli poprosimy Rutha, żeby je zapytał.
— Rutha?
— Kiedy wszystkie jaszczurki ogniste śmiertelnie bały się innych smoków, oblegały wprost Rutha. Jaxom mówił mi, że rozmawiają z jego białym smokiem, wszędzie, gdzie tylko się znajdzie. Jest ich tak wiele, że musi się znaleźć jedna, która by pamiętała to, czego się chcemy dowiedzieć.
— Jeżeli udałoby mi się ukoić lęk Lessy, zapomniałbym nawet o mojej antypatii do tych nieznośnych stworzeń.
— Ufam, że będziesz pamiętał, co oświadczyłeś. — Robinton szeroko się uśmiechnął, by stonować swoją uwagę.
— Czy polecisz ze mną do Warowni Ruatha?
W tym momencie Robinton przypomniał sobie o Jaxomowych Bruzdach po Niciach. Oczywiście powinny dawno się zagoić. Ale nie mógł sobie przypomnieć, czy N’ton omawiał kiedykolwiek trening Jaxoma z Weyrem Benden.
— Czy nie powinniśmy się najpierw dowiedzieć, czy Jaxom jest w Warowni?
— A czemu miałoby go nie być? — zapytał F’lar marszcząc brwi.
— Bo często przebywa w okolicach Warowni, nabywając wiedzy o ziemi, albo u Fandarela wraz z innymi młodymi ludźmi.
— Słusznie. — F’lar odwrócił wzrok od Harfiarza i nie widzącym wzrokiem popatrzył za okno. — Nie, Mnemeth mówi, że Ruth jest w Warowni. Widzisz, mam swój własny przekaźnik informacji — dodał F’lar z szerokim uśmiechem.
Robinton miał nadzieję, że Ruth pomyśli o tym, żeby powiedzieć Jaxomowi, iż Mnemeth do niego mówił. Żałował, że nie było czasu, aby wysłać Zaira z wiadomością do Ruathy, ale niczym by tego nie mógł wytłumaczyć, a absolutnie nie chciał wystawiać na szwank tego gestu F’lara.
— Dużo bardziej można na nim polegać niż na moim i dalszy ma zasięg, niż ten drucik Fandarela. — Robinton włożył na siebie grubą kurtkę ze wherowej skóry i hełm, którego używał w czasie lotów. — Jak już o Fandarelu mowa, słyszałeś pewnie, że przeciągnął on te swoje linie aż do kopalni Cromu. — Gestem zaprosił F’lara, by pierwszy wyszedł z pokoju.
— Tak, wiem. To jeszcze jeden powód, żeby zlokalizować D’rama.
— Czy tak?
F’lar zareagował na uprzejme pytanie Harfiarza śmiechem, w którym nie było ani krzty rezerwy, tak że Robinton zaczął mieć szczerą nadzieję, że ta wizyta naprawiła ich stosunki.
— Czyżby Nicat nie nalegał na ciebie, Robintonie? Żeby wybrać się na południe do tych kopalni?
— Tych, z których handluje Torik?
— Tak myślałem, że będziesz o tym wiedział.
— Tak, wiem, że Nicat martwi się o górnictwo. Rudy zaczynają być bardzo ubogie. Fandarel dużo bardziej jest zmartwiony niż Nicat. Jemu potrzebne są metale wyższej jakości.
— Jeżeli raz wpuścimy Cechy na Południe, zaczną nas naciskać o pozwolenie na wstęp Lordowie Warowni… — F’lar instynktownie zniżył głos, chociaż dziedziniec, przez który szli, był pusty.
— Kontynent Południowy jest wystarczająco duży, żeby przyjąć cały Północny Pern i jeszcze nim grzechotać. F’larze, przecież my zaledwie liznęliśmy go po brzegach. Na Wielkie Skorupy i ich Odłamki! — Tu Robinton klepnął się po czole. — Co tu mówić o jaszczurkach ognistych i ich skojarzeniowej pamięci. To jest to! To tam się D’ram udał.
— Gdzie?
— A przynajmniej myślę, że mógł się tam udać.
— Mów, człowieku. Gdzie?
— Pewnie kłopot ciągle będzie z tym, kiedy. A Ruth wciąż jest naszym kluczem do rozwiązania tej zagadki.
Musieli przejść tylko kilka długości smoka, zanim doszli na łąkę do Mnemetha. Zair trzepotał nad głową Robintona, trajkocząc niespokojnie i trzymając się z daleka od spiżowej bestii. Wzbraniał się usiąść na ramieniu swego pana, chociaż Harfiarz gestem zachęcał go, żeby wylądował.