Biały smok [The White Dragon - pl]
- Автор: Маккефри Энн
- Год: 1995
- Язык: польский
- Год: Amber
- ISBN: 83-7082-890-6
- Переводчик: Anna Wojtaszczyk
- Жанр: Научная фантастика
Электронная книга - «Biały smok [The White Dragon - pl]». Краткое содержание книги:
— Lecę do Ruathy, do białego smoka, do Rutha. Dołącz więc tam do nas, ty niemądre stworzenie, jeżeli nie chcesz jechać na moim ramieniu.
— Mnemeth nie ma nic przeciwko Zairowi — powiedział F’lar.
— Obawiam się, że wciąż jeszcze jest wręcz przeciwnie — powiedział Robinton.
Cień gniewu zatańczył w oczach spiżowego jeźdźca.
— Żaden smok nie ział ogniem na żadną jaszczurkę ognistą.
— Nie tutaj, Przywódco smoków, nie tutaj. Ale one wszystkie pamiętają, że coś takiego się stało. A jaszczurki ogniste potrafią mówić tylko o tym, co one lub jedna z nich rzeczywiście widziały.
— No to lećmy do Ruathy i przekonajmy się, czy jedna z nich widziała D’rama.
A więc jaszczurki ogniste wciąż jeszcze są drażliwym tematem, pomyślał ze smutkiem Robinton, wspinając się na barku Mnemetha, by usiąść za F’larem. Żałował, że Zair tak się wzdragał przed jazdą na Mnemethu.
Jaxom i Lytol stali na stopniach Warowni, kiedy Mnemeth zatrąbił swoje imię do smoka — wartownika i zatoczył koło, by wylądować na olbrzymim dziedzińcu. Kiedy witano obydwu gości, Robinton zmierzył wzrokiem twarz Jaxoma, żeby zobaczyć czy Bruzda po Niciach nie rzuca się w oczy. Nie mógł dostrzec po niej ani śladu i zastanawiał się, czy patrzy na właściwy policzek. Mógł tylko mieć nadzieję, że rany Rutha wygoiły się równie dobrze. Oczywiście F’lar był tak pochłonięty tą sprawą D’rama, że nie będzie szukał Pobrużdżenia na Jaxomie czy Ruthu.
— Ruth mówił, że pytałeś o niego, F’larze — powiedział Jaxom. — Tuszę, że nie stało się nic złego?
— Ruth może nam pomóc odnaleźć D’rama.
— Odnaleźć D’rama? On nie… — Jaxom przerwał, patrząc niespokojnie na Lytola, który marszczył brwi i potrząsał głową. — Nie, ale przeszedł pomiędzy czasem — powiedział Robinton. — Myślałem, że może gdyby Ruth popytał jaszczurek ognistych, one mogłyby mu powiedzieć.
Jaxom szeroko otwartymi oczami patrzył na Harfiarza, który zastanawiał się, czemu ten chłopak wygląda na takiego strapionego i co dziwniejsze wystraszonego. Robinton nie przeoczył ani Jaxomowego spojrzenia spod oka w kierunku F’lara, ani konwulsyjnie przełkniętej śliny.
— Pamiętam, jak mówiłeś, że jaszczurki ogniste często opowiadają Ruthowi różne rzeczy — ciągnął dalej Robinton niedbale, dając Jaxomowi czas na odzyskanie panowania nad sobą. Co gryzło tego chłopca?
— Gdzie? To możliwe. Ale kiedy, Mistrzu Robintonie?
— Mam przeczucie, że wiem dokąd D’ram się udał. Czy to by pomogło?
— Nie jestem pewien, czy rozumiem — powiedział Lytol, patrząc to na jednego, to na drugiego — o co tutaj chodzi? — Lytol. prowadził swoich gości do Warowni i w kierunku małego, prywatnego pokoju. Na stole ustawiono wino i czarki, oraz ser, chleb i owoce.
— No cóż — powiedział Robinton, spoglądając na bukłak z winem. — Wytłumaczę…
— I zaschnie ci w ustach, jestem tego pewien — powiedział Jaxom, długim krokiem podchodząc do stołu, żeby nalać. — To bendeńskie wino, Mistrzu Robintonie. Dla naszych znakomitych gości tylko to, co najlepsze.
— Ten chłopak robi się dorosły, Lytolu — powiedział F’lar, biorąc czarkę i spoglądając z aprobatą na Jaxoma.
— Ten chłopak już zrobił się dorosły — na wpół powiedział, a na wpół warknął Lytol. — A teraz w sprawie tych jaszczurek ognistych…
Zair pojawił się nagle w powietrzu, zapiszczał i rzucił się na ramię Robintona, owijając swój ogon ściśle wokół szyi Harfiarza i trajkocząc nerwowo, jak gdyby chciał się upewnić, że Robinton nie poniósł żadnej krzywdy jadąc na „tym największym”.
— Przepraszam was — powiedział Robinton i uspokajał Zaira, aż ten ucichł. Następnie wyłożył Lytolowi swoją teorię, że jaszczurki ogniste dzieliły między sobą obszerną pulę wspólnej wiedzy, co tłumaczyłoby ich lęk przed… tu odchrząknął i wskazał na wschód, żeby oszczędzić im wszystkim wyskoków swojego spiżowego jaszczura. Jaszczurki ogniste potrafiły przekazywać sobie silne emocje, czego dowodem było wołanie Brekke do Cantha w tamtą fatalną noc. Popadły w to przerażenie związane z kradzieżą jaja królowej i wszystkie były w stanie olbrzymiego podniecenia, zanim z jaja nie Wylęgło się bez żadnych kłopotów smoczątko. Wydawało się, że mają w pamięci jego obraz w pobliżu czarnej nicości, i wydawało się, że pamiętają, jak na nie same ziano ogniem. Jaxom mówił mu przy kilku okazjach, iż jaszczurki ogniste raczą Rutha niesamowitymi opowieściami, które, jak twierdziły, pamiętają. Jeżeli ten ich osobliwy talent nie był przywidzeniami tych niemądrych stworzeń, wywołanymi upałami… tu musiał ułagodzić oburzonego Zaira… to mieli oto szansę, żeby dowieść tego, przy współpracy Rutha. D’ram, jak się wydaje, oddalił się sam w czas, i Ramoth nie mogła dosięgnąć umysłu jego smoka. Wyprowadzało to z równowagi Ramoth i Lessę, która martwiła się, że D’ram owi może grozić jakieś niebezpieczeństwo. Mimo że D’ram zrzekł się Przywództwa Weyru, Pern wciąż jeszcze go potrzebował, miał dla niego miejsce i nie chciał z nim utracić kontaktu.
— W ciągu ostatnich Obrotów — ciągnął dalej Robinton zdarzyło się parę razy… — tu odchrząknął i spojrzał na F’lara, czy się zgadza; F’lar skinął głową. — …Zdarzyło mi się zapuścić na południe. Raz zwiało nas z Menolly z kursu daleko na wchód, gdzie zatrzymaliśmy się w prześlicznej zatoczce, z białym piaskiem i obfitością drzew z czerwonymi owocami; wody zatoczki roiły się od ryb żółtogonów i białych ryb — paluszków. Słońce miło grzało, a wody leniwie płynącego strumienia o parę kroków od zatoczki były słodkie jak wino. — Popatrzył tęsknie na swoją czarkę. Ze śmiechem Jaxom ponownie ją napełnił. — Opowiadałem o niej D’ram owi, już teraz nie pamiętam, czemu. Jestem prawie przekonany, że opisałem ją wystarczająco dokładnie, żeby smok o talencie Tirotha mógł tam trafić.
— D’ram nie chciałby tu wywoływać żadnych komplikacji powiedział powoli Lytol. — Udałby się w czas, kiedy na Południowym nie było jeszcze Władców z przeszłości. Skok wstecz o dziesięć, dwanaście Obrotów nie przeciążyłby Tirotha.
— Jest sprawa, która może skomplikować tę kwestię, Robintonie — powiedział F’lar. — Jeżeli te stworzenia potrafią przypomnieć sobie ważne wydarzenia, które przytrafiły się ich przodkom — w co F’lar ewidentnie powątpiewał — to żadna z tutejszych jaszczurek ognistych nie będzie mogła mieć wspomnień, które mogłyby się nam przydać. Nie mają przodków z tego terenu. — Wskazał na Zaira. — On jest z tego gniazda jaj, które Menolly przyniosła z okolicy Warowni Morskiego Półkola, czyż nie?
— Jaszczurki ogniste zewsząd zlatują się do Rutha — powiedział Robinton, szukając potwierdzenia u młodego Lorda.
— F’lar utrafił w samo sedno. — powiedział Jaxom.
— Nie, jeżeli udasz się nad tą zatoczkę, Jaxomie. Jestem pewien, że fatalny urok Rutha zadziała nawet tam.
— Chcesz, żebym się udał na Kontynent Południowy? Robinton dostrzegł niedowierzanie i nagle rozbudzone zainteresowanie w oczach Jaxoma. A więc ten chłopak odkrył, że latanie na ziejącym ogniem smoku to jeszcze za mało, żeby uzyskać zadowolenie z życia.
— Nie chcę, żeby ktokolwiek udawał się na południe — odparł F’lar — ponieważ jest to… jest to łamanie naszej umowy, ale nie widzę żadnego innego sposobu na zlokalizowanie D’rama.
— Od Południowego Weyru do zatoczki jest daleko — powiedział Robinton łagodnie — a wiemy, że Władcy z przeszłości nie podejmują żadnych dłuższych wypraw.