Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Światy braci Strugackich - Czas uczniów
Światy braci Strugackich - Czas uczniów - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Światy braci Strugackich - Czas uczniów

Электронная книга - «Światy braci Strugackich - Czas uczniów». Краткое содержание книги:

Antologia opowiadań rosyjskich
Wybór: Andriej Czertkow
Borys Strugacki — „O problemie materializacji światów”
Siergiej Łukjanienko — „Krzątanina w czasie”
Ant Skałandis — „Druga próba”
Leonid Kudriawcew — „I myśliwy…”
Nikołaj Romanieckij — „Obarczeni szczęściem”
Wiaczesław Rybakow — „Trudno stać się bogiem”
Andriej Łazarczuk — „Wszystko w porządku”
Michaił Uspienski — „Smocze mleko”
Wadim Kazakow — „Lot nad żabim gniazdem”
Andriej Czertkow — „Nie umówione spotkania”
1 ... 41 42 43 44 45 46 47 48 49 ... 137
Перейти на страницу:

Kapral wezwał przez radiostację specgrupę. W zakurzonym jeepie przyjechali trzej oficerowie, właśnie ci, którzy powinni się takimi sprawami zajmować. Spisali protokół, obejrzeli ciało i zabrali worek z fantami, żeby przekazać je do instytutu. Przepytali kaprala i usiłowali zadawać kapitanowi jakieś pytania, ale on ich nie słuchał. Stał pięć metrów od miejsca, gdzie postrzelił stalkera, i patrzył na Strefę.

O świcie specgrupa odjechała, a kapitan wciąż stał, tępo wpatrując się w budynki, porośnięte jakimiś strzępami przewody, ciężarówki i nieco dalej znajdujące się wagoniki. Przez cały czas ściskał w ręku automat. Kapral kilka razy przymierzał się, żeby go odwieźć, ale kapitan w milczeniu odpychał go i patrzył, patrzył.

A potem coś w nim pękło — oddał kapralowi automat, usiadł na trawie i zapalił papierosa.

Rześki poranny wiaterek unosił dym. Kapitan pomyślał o tym, że do stalkera strzelał nie on, lecz sama Strefa. To musiała być ona, nikt więcej. Tylko tak można było wszystko wytłumaczyć, tylko tak wszystko było logiczne. To ona broniła się „puściakami” i „komarzymi łysinami”, była wszystkimi rzeczami, które wynosili z niej stalkerzy i uczeni. Była. Walczyła, chciała pozostać sobą, nie chciała zniknąć, rozmyć się na kuli ziemskiej. A on, Quarterblood, zbyt długo znajdował się w jej pobliżu. Strefa przerobiła go, jak przerabiała stalkerów i ich dzieci, z tym że kapitana przerobiła jakoś szczególnie, czyniąc z niego swego sługę, strażnika. Nie było od tego odwołania, nie było ratunku.

Kapitan Quarterblood wstał, odebrany od kaprala automat powiesił na ramieniu i poszedł do samochodu. Kapral usiadł za kierownicą, kapitan usadowił się obok i odjechali od Strefy, odjechali. Czas na raport.

— Ale go pan rąbnął! — rzucił kapral. Kapitan wymamrotał coś w odpowiedzi.

— Co? — zapytał kapral, nie zrozumiawszy.

— Nic — powiedział Quarterblood.

Nie miał ochoty na rozmowę z kapralem, ponieważ dopiero co przyszło mu do głowy trzecie wyjaśnienie.

Być może wszystko jest prostsze i Strefa nie ma tu nic rzeczy? Być może po prostu stał się myśliwym, któremu podoba się polowanie na rzadkiego zwierza — człowieka? Być może upodobnił się do tego gumowego gentlemana? I niepotrzebny jest ten kit o długu czy długotrwałym wpływie Strefy?

Ta myśl nie wywołała ani strachu, ani grozy; była o wiele prostsza i swojska niż wszystko, o czym myślał w ciągu ostatniej godziny. I jeszcze coś w niej było, w tej myśli, jakby obietnica pewnego zapomnienia, pewnego ukojenia.

— Pewnie tak to jest, pewnie tak jest — wymamrotał kapitan. — Nie ma co robić wody z mózgu, nie ma co…

— Co pan powiedział? — znowu zapytał kapral. — Mówił pan coś?

— Tylko tak sobie — wymamrotał kapitan, a potem nie wytrzymał i dodał: — „I myśliwy powrócił ze wzgórz… ”

Myśliwy…?

Nikołaj Romanieckij

OBARCZENI SZCZĘŚCIEM

1961 rok. Pierwsze Wostoki znalazły się na okołoziemskiej orbicie.

A w rodzinie Romanieckich wydarzenie o lokalnym charakterze: drugoklasiście Koli ojciec przywiózł z delegacji do stolicy książkę Droga na sto parseków. Dlaczego to zrobił — nie wiadomo do dziś (ojciec nie jest miłośnikiem fantastyki i nigdy nim nie był)…

Nowa książka o tajemniczym tytule. Pierwszy przeczytany utwór sf — Serce Żmii (Cor Serpentis) Iwana Jefremowa. Pierwszy w życiu wstrząs, wywołany przez literaturę. Wstrząs, który był tak silny, że przewrócił cały krąg literatury dziecka.

Nieznane nazwiska-odkrycia. Georgij Gurewicz, Anatolij Dnieprów, Iwan Jefremow, Walentina Żurawlowa, Wiktor Saparin… Arkadij i Borys Strugaccy.

Zaczęło się czytanie fantastyki, intensywne, ale bezładne. Stałe najazdy na miejską bibliotekę dla dzieci, długie wędrówki pomiędzy zapchanymi książkami regałami, niezadowolenie bibliotekarki z powodu monotematyczności wyboru, omijającego kanon szkolnych lektur. Nowe odkrycia.

Nowe wstrząsy, wstrząsy, wstrząsy…

Boże, dlaczego tak wcześnie się urodziłem! Rozpacz aż do łez… Przecież mógłbym żyć z małżeństwem Wariencowów czy Krisem Calvinem, mógłbym spotkać się z kallistianami i galaktami, na pewno zakochałbym się w III Elii i Nisie Krit…

Nazwiska, nazwiska, nazwiska… Altów, Bielajew, Verne, Kazancew, Clarkę, Lem, Martynow, Poleszczuk, Szalimow… Nazwiska, nazwiska, nazwiska… Asimov, Berdnyk, Warszawski, Gromowa, Karsak, Kołpaków, Łarionowa, Simak, Śniegów… Arkadij i Borys Strugaccy.

Boże, mógłbym latać z Bykowem i Żylinem, mógłbym walczyć na miecze w jednym szeregu z Parną i Rumatą mógłbym polować na tachorgi i ratować dzieci na Tęczy! Boże, zasnąć w swoim łóżku, a obudzić się w pokoju numer 18 szkoły Aniudina! Tb były wspaniałe światy, światy, w których chciało się żyć. Dlatego, że było tam niesamowicie ciekawie.

A czas płynął. Lata sześćdziesiąte mijały. Drugoklasista stał się pięcio-, sześcio-, a potem dziesięcioklasistą. Skończył szkołę, przepracował rok w fabryce, zdał na politechnikę w Leningradzie. Fantastyka… nie, nie została zapomniana; po prostu nowe zainteresowania przesunęły ją na drugi plan. Istniała wszak grupa rockowa (która wtedy nazywała się WIA), teatr studencki, nauka… Poza tym nic ciekawego (świeżego!) nie trafiało w moje ręce, czytałem kolejny raz to, co poznałem w dzieciństwie.

A potem w ręce studenta Romanieckiego trafiło czasopismo „Aurora” z Piknikiem na skraju drogi i…

Piknik był nowym wstrząsem, wstrząsem dorosłego już człowieka.

Ten wstrząs zmusił studenta do opanowania maszynopisania (przepisywałem podczas praktyki przeddyplomowej Brzydkie łabędzie z fotokopii, Bajkę o Trójce z „Angary”, Ślimaka na zboczu z „Bajkału”. Wstrząs ten zapędził świeżo upieczonego inżyniera na czarny książkowy rynek, gdy znalazł on już dla siebie kąt w Leningradzie i pojawiły się jakieś zarobki. Ten wstrząs w końcu przyprowadził mnie także na seminarium Borysa Natanowicza.

Zdradziłbym więc samego siebie, gdybym nie skorzystał z propozycji Andrieja Czertkowa.

Nikołaj Romanieckj

1. Maria Shoehart, 15 lat, abiturientka

Gdyby Maria była piskliwą sroką Ginnie Coiway czy, powiedzmy, bezmózgą Gretą Schubel — ta to dopiero ma pusty łeb! — po dzisiejszej kusze biegłaby do domu cała zaryczana i nie zauważając nikogo, spazmatycznie przyciskałaby do ust mokrą chusteczkę. Jednak Maria nie była Ginnie czy Gretą. Przecież jej ojcem był Red Szalony. To po pierwsze. A po drugie, i najważniejsze, Maria była kiedyś Małpeczką. Dlatego nie tyle nie zauważała przechodniów, ile szła po chodniku z zadartym ku niebu nosem, rzucając pogardliwe spojrzenia na wszystkich napotkanych mężczyzn. Tylko przygryziona górna warga mogła zdradzić otoczeniu, jak źle się teraz czuje córka Shoeharta. Ale żeby to wiedzieć, otoczenie musiałoby znać Marię tak, jak znała ją matka.

Gdy ulica jest tak wyludniona, łatwo jest rzucać pogardliwe spojrzenia. Nawet na mężczyzn. A Harmont wciąż jakby się wyludnia — im dalej, tym szybciej. Podobno w instytucie haruje teraz może jedna dziesiąta tego, co kiedyś. Mundury też spotyka się znacznie rzadziej. „Badanie Strefy w jej dzisiejszym stanie, jak i jej wpływu na mieszkańców naszego miasta, nie wymaga wielu badaczy… ” Tak twierdzi belferka od historii. Krócej rzecz ujmując, przy Strefie w Harmont wkrótce nie zostaną ani wojskowi, ani uczeni. Jasne jak oczy własne, że dla miejscowych tym bardziej nie będzie pracy. Oczywiście, gdyby odwołano przepis o emigracji, ludziom żyłoby się łatwiej. Ale kto go odwoła! W życiu nie doczekasz się takiego prezentu od ONZ-etu: świat boi się harmontczyków jak zadżumionych. A tchórze wiadomo: zamykają się w dzień i w nocy na wszystkie rygle. Nawet przed przyjaciółmi…

1 ... 41 42 43 44 45 46 47 48 49 ... 137
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)