Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Pelagia i czerwony kogut - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Pelagia i czerwony kogut

Электронная книга - «Pelagia i czerwony kogut». Краткое содержание книги:

Na płynącym Rzeką parowcu Jesiotr zebrało się barwne towarzystwo pielgrzymujących do Ziemi Świętej. Wśród pasażerów są tez znajdy, odstępcy od wiary prawosławnej, którym przewodzi charyzmatyczny Manujła. Sytuacja nabiera dramatyzmu, gdy w kajucie ktoś znajduje jego zwłoki. A jeszcze większą niespodzianką okaże się ujawnienie prawdziwej tożsamości domniemanego proroka. Próby wyjaśnienia tajemnicy Manujły zawiodą Pelagię najpierw do małej wioski, zagubionej w nieprzebytych poduralskich lasach, a następnie do Ziemi Świętej, dokąd podąży za nią bezwzględny prześladowca. Pojawi się również czerwony kogut, który swoim pianiem sprawia, że rozstępują się ciemności i światło dnia zmusza do ucieczki demony nocy potrafi on wskazać wyjście z jaskini, a taka pomoc będzie siostrze Pelagii bardzo potrzebna.
1 ... 41 42 43 44 45 46 47 48 49 ... 104
Перейти на страницу:

– Jak najbardziej artykułowane. Ma jakąś wadę wymowy, albo grasejuje, albo sepleni, ale w niczym to nie przeszkadza. Pafnutjew powiedział: „Mówi niewyraźnie, ale zrozumiale". Szczególnie zwracam waszą uwagę na „niejakie zadumanie", które opanowało Pafnutjewa i zmusiło do całkowicie obcego mu zachowania.

– Zdolności hipnotyczne? – domyślił się przewielebny.

– Można przypuszczać, że nieprzeciętne. Pamiętacie, jak uwolnił dziewczynkę od niemoty? Bardzo zręczny osobnik i bardzo, by tak rzec, dokładny. Czy wiecie, na co złapał Pafnutjewa, kiedy zasiedli do herbaty? Opowiedział kupcowi cale jego życie, a przy tym ze szczegółami, które mało komu były znane.

– A zatem nie przypadkiem podszedł na bazarze właśnie do Pafnutjewa!

Matwiej Bencjonowicz przytaknął.

– Zebrał informacje, przygotował się. I, ośmielam się was zapewnić, nie z powodu kawałka chleba. O czym rozmawiali, Pafnutjew nie był w stanie powtórzyć. Stękał, pstrykał palcami, ale niczego istotnego z Manujłowych wypowiedzi nie potrafił przytoczyć. Z wyjątkiem jednej rzeczy. – Prokurator zamilkł znacząco. – „Boży człowiek" namawiał kupca, by oddal całe swoje bogactwo potrzebującym, albowiem w ten tylko sposób może osiągnąć prawdziwą wolność i odnaleźć drogę do Boga. Sumienie bogatego jest twarde, bo inaczej nie mógłby żywić się białymi bułkami, kiedy innym nie dostaje nawet sucharów. Będziesz biedakiem, sumienie odzyska wrażliwość i wrota niebios staną dla ciebie otworem. Sam zważysz, czy jest to warte zachodu.

– I cóż, przekonał bogacza? – uśmiechnął się archijerej. Berdyczowski uniósł palec: proszę słuchać dalej, to się dowiecie.

– Nie do końca. „Zgroza, przestraszyłem się – opowiadał mi Pafnutjew. – Ale bies się we mnie wczepił i nie dozwolił oddać całego majątku". W kącie za świętymi obrazami leżało u niego zawiniątko z „nieczystymi" pieniędzmi. O ile zrozumiałem, kupcy z Borowska mają następujący obyczaj: jeśli trafią im się „bokiem" spore pieniądze (sprzedadzą przeterminowany towar albo kogoś oszukają), nieuczciwy dochód umieszczają na pewien czas za ikoną, żeby się „oczyścił". No i Pafnutjew oddał walczącemu z bogactwem te właśnie pieniądze – ile ich tam było. Manujła krygował się początkowo, nie chciał ich brać – że niby na nic mu one. W końcu jednak, rzecz jasna, nie odmówił. Powiedział, że przydadzą się gołym i głodnym w Palestynie. Tam ziemia biedna, nie to co w Rosji.

Matwiej Bencjonowicz nie wytrzymał i roześmiał się. Zdaje się, że ów spryciarz wywołał jego podziw.

– I co teraz? – zaciekawił się Mitrofaniusz. – Czy Pafnutjewowi szkoda pieniędzy? Czy zrozumiał, że go oszukano?

– Proszę sobie wyobrazić, że nie. Pod koniec rozmowy rozkleił się, zwiesił głowę i powiedział: „Och, jaki wstyd! Przecież to nie Manujłę, ale Pana Boga próbowałem przekupić tymi brudnymi pieniędzmi. Trzeba było oddać wszystko, wtenczas duszę bym uratował". Dajmy sobie jednak spokój z Pafnutjewem i z jego problemami. Ważne jest co innego.

– Co takiego?

– Proszę zgadnąć, jaką sumę kupiec wyłożył.

– Skąd miałbym wiedzieć. Zapewne niemałą.

– Półtora tysiąca rubli. Tyle było pod ikoną. Mitrofaniusz nieco się rozczarował.

– Tylko tyle...

– W tym cała sprawa! – zawołał Matwiej Bencjonowicz. – Po co „warszawskim" byłaby tak mała suma, powiązana w dodatku z zabójstwem? Ponadto nie wiadomo, czy Manujła całą sumę oddał „mniejszemu bratu". Zapewne lwią część zostawił sobie. Pelagia miała rację. Tu rzecz nie w szkatułce, ale w samym Manujle. Ci, których szukamy, to wcale nie bandyci.

Kimże oni są?

– To kimże oni są? – Mitrofaniusz zmarszczył brwi. – Komu Pelagia jest do tego stopnia nienawistna, że trzeba ją było albo żywcem zamurowywać, albo truć?

– O trucicielu niczego nie wiemy. Za to o pierwszym złoczyńcy wiadomo nam dosyć dużo. Od niego zaczniemy tańcować – oznajmił prokurator z przekonaniem, świadczącym o tym, że ma już gotowy plan dalszych działań. – Co według was jest w historii Racewicza najbardziej niezwykłe?

– To, że był żandarmem. I to, że przepędzono go ze służby.

– A dla mnie coś innego. To, że spłacił długi. Własnych środków Racewicz na to nie miał, bo inaczej nie doszłoby do więzienia i zwolnienia z korpusu. Ergo pieniądze na wykupienie dał mu ktoś inny.

– Kto?! – zawołał przewielebny.

– Tu wersje są dwie, w pewnym sensie lustrzanie przeciwstawne. Pierwsza jest dla mnie osobiście nader nieprzyjemna. – Berdyczowski skrzywił się męczeńsko. – Możliwe, że dług nie został spłacony, ale umorzony przez samych wierzycieli. A wierzycielami sztabsrotmistrza byli, jak wiadomo, żydowscy lichwiarze.

– Żeby lichwiarze darowali dług? To coś niesłychanego. Z jakiej racji?

– W tym cała kwestia. Co zrobił albo powinien był zrobić Racewicz w zamian za wolność? Po co Żydom specjalista od śledztwa i przemocy? Odpowiedź wydaje się, niestety, oczywista. Żydzi nienawidzą proroka Manujły, uważają, że znieważa on i hańbi ich wiarę. Gdybyście tylko widzieli, z jaką zawziętością przepędzali te nieszczęsne „znajdy" sprzed synagogi.

Wyczuwało się, że Matwiejowi Bencjonowiczowi trudno jest mówić źle o współplemiencach, jednakże dobro śledztwa zmuszało go do bezstronności.

– Ach, władyko, nasze żydostwo, do niedawna najbardziej łagodna społeczność, w ostatnim czasie zupełnie oszalało. W jego masach przebudziły się najrozmaitsze siły i tendencje, a wszystkie bez wyjątku zaciekłe i fanatyczne. Masy żydowskie zaniepokoiły się, poruszyły i gotowe są pociągnąć albo do Palestyny, albo do Argentyny, albo, wybacz, Boże, do Ugandy (jak wiecie, Anglicy zaproponowali, żeby tam właśnie utworzyć nowy Izrael). Najbardziej jednak burzą się Żydzi w Rosji, dlatego że są uciśnieni i pozbawieni wszelkich praw. Najmłodsi i najbardziej wykształceni, którzy szczerze próbują odnaleźć tutaj swoją ojczyznę, napotykają niechęć i brak zaufania władz. Żydowi trudno i prawie niemożebnie stać się Rosjaninem – zawsze znajdzie się ktoś, kto wypomni „łotra, któremu przebaczono". Słyszeliście może ostatni żart? Kiedy chrzcisz Żyda, zanurz mu głowę w wodzie i potrzymaj przez pięć minut. Wielu tych, którzy się zasymilowali, Rosja rozczarowała, chcą więc urządzić własne państwo w Ziemi Świętej – raj na ziemi. A urządzanie raju na ziemi to rzecz bezwzględna, bez krwi się nie obywa. Ja sam także, gdybym nie miał szczęścia was spotkać, znalazłbym się najpewniej w obozie tak zwanych syjonistów. Są to przynajmniej ludzie z poczuciem własnej godności i wolą, zupełnie odmienni od chałaciarzy. Jednak nawet chałaciarze nie są już tacy jak dawniej. Pojawiło się u nich przekonanie, że klątwa, jaka od dwóch tysiącleci ciąży na żydostwie, już wygasa i że zbliża się czas odbudowy Świątyni Jerozolimskiej. Tym ostrzejsze są walki między grupami i grupkami – między Żydami litewskimi a małorosyjskimi, między tradycjonalistami a reformatorami. Wszelka antysemicka hołota poruszyła się nie bez powodu, rozprzestrzeniając słuchy o rytualnych mordach, o tajnych sanhedrynach i krwi chrześcijańskich niemowląt. Rytualnych mordów, rzecz jasna, nie ma i być nie może, bo po co Żydom goje i ich niekoszerna krew? Inna rzecz – to swoi. Tutaj tylko patrzeć, jak dojdzie do rozlewu krwi. Zwłaszcza za przyczyną spraw palestyńskich. W Ziemi Świętej jest co dzielić. Nigdy dotąd ofiary nie płynęły tam takim strumieniem. Proszę mi wybaczyć, władyko, ten wykład, ale posłużyłem się nim dla dopełnienia obrazu. Jeszcze bardziej zaś po to, by uzasadnić swoją decyzję.

1 ... 41 42 43 44 45 46 47 48 49 ... 104
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)