Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Dwie wojowniczki [Le due guerriere - pl]
Dwie wojowniczki [Le due guerriere - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Dwie wojowniczki [Le due guerriere - pl]

Электронная книга - «Dwie wojowniczki [Le due guerriere - pl]». Краткое содержание книги:

Po ucieczce z Sekty Zabójców młoda wojowniczka Dubhe musi uwolnić się od klątwy, która została na nią rzucona. Jedyną osobą, która może ją uratować, jest Sennar, niegdyś najpotężniejszy czarodziej Świata Wynurzonego, do którego udaje się wraz z Lonerinem po pomoc i radę. Tropem Dubhe podąża Rekla, Strażniczka Trucizn, wierna członkini Sekty Zabójców, z zamiarem zgładzenia dziewczyny. Tymczasem krwiożercza Gildia odkrywa w końcu, jak przywrócić do życia wielbionego przez nich Tyrana — Astera. Potrzebują jedynie ciała, w którym mógłby się odrodzić. Ich wybrańcem zostaje San, wnuk Sennara i Nihal, którego przed pazurami dzikiej sekty chroni gnom Ido. Czy Sennar, który po śmierci Nihal w poczuciu winy odsunął się od ludzi, nie wierząc w uratowanie Świata…
1 ... 40 41 42 43 44 45 46 47 48 ... 91
Перейти на страницу:

— No co? Co ja takiego powiedziałem?

— Ja nie jestem czarodziejem! — Był wyraźnie przestraszony.

— San, masz dar leczenia dłońmi! Przecież takie rzeczy robią czarodzieje.

— To dlatego tata nie chciał…, bo potem ludzie źle o tym mówią.

Ido spróbował poskładać wszystkie elementy w jedną całość. Tarik pokłócił się z Sennarem, być może właśnie stąd brała się ta jego niechęć do zdolności syna.

— No dobrze, jak chcesz. Ale teraz ja potrzebuję twojej pomocy, proszę cię, San…

Uśmiechnął się do niego. Trochę to potrwało, zanim chłopiec znowu się do niego zbliżył, ale w końcu się przekonał.

Ido często bywał leczony przez czarodziejów i umiał rozpoznać moc uzdrowiciela na podstawie efektu błogości, jaki odczuwał na swych ranach. Był to dość prymitywny sposób mierzenia siły magicznej, ale zawsze mu się przydawał. Według tej skali San należał raczej do tych potężniejszych. Było jasne, że nie otrzymał żadnych nauk, musiał być naturalnym talentem. Ido przyglądał się podczas zabiegu jego twarzy, napiętej w wysiłku koncentracji i dostrzegł, jak na dziecięcej buzi zaczyna wyłaniać się wiele z dorosłego. Wzbudziło to w nim czułość.

— Ty jesteś Ido, prawda? — wymamrotał San niespodziewanie.

Gnom był zaskoczony tym nagłym pytaniem, ale w końcu przytaknął.

Spojrzenie chłopca rozjaśniło się.

— Byłem tego pewien.

— Po czym się domyśliłeś?

— Po wszystkim. Po tym, jak walczyłeś z tym typem ubranym na czarno, i po tym, że przyprowadziłeś mnie tutaj… — San przerwał na chwilę, po czym podjął: — Ja jestem wnukiem Nihal — oświadczył, wypinając dumnie pierś.

— Wiem. Myślisz, że skąd znałem twoje imię?

Euforia Sana opadła. Nie spodziewał się tego.

— No tak, o tym nie pomyślałem… — odpowiedział i wrócił do leczenia rany.

Jego czoło pokryło się drobnymi kropelkami potu. Był już zmęczony, ten wysiłek musiał być ogromny, ale mimo to nie przerywał. Nastąpiła chwila milczenia, a Ido zauważył, że jego twarz pociemniała.

— Mój ojciec — dodał chłopiec lekko drżącym głosem — nie chciał, żebym używał tych dziwnych mocy. — Miał opuszczone ramiona i puste spojrzenie.

Ido wyczuł, że mówienie o tych rzeczach teraz, kiedy Tarika już nie było, musiało być dla niego bardzo trudne.

— Wstań, no już, pewnie jesteś wykończony — powiedział mu.

San posłuchał, oderwał się od niego i popatrzył na swoje dłonie z oczami zasnutymi łzami. Było oczywiste, że czuł się winny tego, co się stało. Ido nie zastanawiał się dwa razy, tylko przyciągnął go do siebie. Nieważne, że rana pulsowała i rozdzierał go ból pękniętego żebra. To dziecko potrzebowało się wypłakać, nie mogło trzymać wszystkiego w sobie.

Chłopiec nie od razu odwzajemnił uścisk, ale wkrótce potem się rozluźnił. W końcu oparł mu głowę na ramieniu i Ido poczuł pierwszą spływającą łzę. Po chwili San płakał już bez umiaru. Gnom bez słowa pogładził go po niebieskich włosach, uczestnicząc w jego bólu tylko spokojnym oddechem.

— Tata zawsze opowiadał mi o mojej babci. Znał wszystkie jej przygody, te z książek i te, o których rozmawiano dookoła. Mówił, że podróżowała przez ziemie po tamtej stronie Saaru, i o tym, jak była dzieckiem. Snuł te historie wieczorami, przy ogniu w zimie albo na dworze pod gwiazdami. Bardzo to lubiłem. — San siedział ze skrzyżowanymi nogami, lekko kołysząc się z emocji, jakie nim jeszcze targały. Patrzył w ziemię i co jakiś czas pociągał nosem. Płakał naprawdę długo, ale chyba dobrze mu to zrobiło. Teraz miał ochotę mówić.

Ido słuchał go uważnie, siedząc na swoim łóżku ze świeżym bandażem, który dawał mu nadzwyczajne poczucie błogości, chociaż wszystkie stawy bolały go po wysiłkach ostatnich dni.

— Chyba wiem, dlaczego tata nie chciał, żebym opowiadał o babci i o moich świetlistych dłoniach — powiedział San. — Nie chciał kłopotów, rozumiesz? W Salazarze zawsze zajmował się swoimi sprawami, a mama i ja razem z nim. Byliśmy zwyczajni. Ja czasami rozmyślałem o babci, o tym wszystkim, co zrobiła, i mówiłem sobie, że gdyby ludzie się dowiedzieli, to może wstąpiłbym od razu do Akademii albo dostąpiłbym jakiegoś innego zaszczytu.

— A o twoim dziadku? Mówił ci o nim?

San potrząsnął głową.

— Nigdy. O nim wiem tylko to, co mogłem przeczytać. Ale postać Sennara interesowała mnie. Napisał mnóstwo słynnych książek, znam je wszystkie. Nauczyłem się z nich kilku moich sztuczek.

Ido nadstawił uszu.

— Na przykład?

— Na przykład, jak zrobić ze zwierzętami to, co chcesz. Wystarczą dwa słowa i stają, wpatrując się w ciebie w osłupieniu. Dobre, nie? Tylko tata raz mnie przyłapał. Zrobiłem coś takiego z kurą przed kilkoma moimi przyjaciółmi. To nie był typ, który by bił, ale wtedy naprawdę musiałem go rozwścieczyć. Tak mnie sprał, że aż moja matka się zdenerwowała. A jakby tego było mało, powiedział mi, żebym już nigdy tego nie robił, że magia to niebezpieczna sprawa i tak dalej.

Aż tak bardzo nienawidziłeś ojca, Tariku? Tak bardzo, że usunąłeś go ze swojego życia i życia swojego syna?

Ido zadrżał.

— Za to odpowiadało mu, kiedy walczyłem mieczem. To mu się podobało. Pewnego dnia miałem wstąpić do Akademii, wiesz? A on się z tego cieszył, od jakiegoś czasu szukał kogoś, kto mógłby mi pomóc. Chociaż mama się nie zgadzała.

Ukształtowałeś swojego syna zgodnie z własnymi pragnieniami, starając się zdusić w nim magię i wzmocnić jego miłość do walki. Nihal została w twoim sercu, prawda, Tariku?

Nieuchwytny cień ojca Sana stanął między Idem a chłopcem.

— No ale ty przecież znałeś moją babcię! Ileż historii mógłbyś mi opowiedzieć…

Ido zaczął się zastanawiać, ile żyło jeszcze na świecie osób, które znały Nihal. I żadna z nich nie poznała jej tak jak on.

— Jaka ona była? Przez całe życie o niej fantazjowałem. Czy przypominała te posągi, które wszędzie stoją?

— Była drobniejsza i z pewnością nie miała takiej groźnej twarzy, jaką jej zawsze rzeźbią.

— Też tak myślałem — powiedział San, chichocząc. — Ta okrutna twarz… Przeczytałem Kroniki Świata Wynurzonego, znam je prawie na pamięć i inaczej ją sobie wyobrażałem. A najlepsze, że ona też się bała, tak jak my, prawda?

— Właśnie. To lekcja, jakiej pierwszy jej udzieliłem.

San przyjął pytający wyraz twarzy, a Ido zauważył, jak bardzo jest podobny do swojej babki. Zupełnie jak gdyby to ona siedziała przy jego posłaniu. Był w nim ten sam wewnętrzny niepokój, jaki dręczył Nihal, to samo głębokie niezadowolenie i ten sam witalny Pęd.

— Dla mnie była jak córka — powiedział wreszcie. — Nauczyłem ją wszystkiego, również tego, jak zachowywać się na polu bitwy i jak należy szanować strach, który się odczuwa, prowadząc wojnę.

San dosłownie chłonął każde jego słowo, a oczy Ida zamgliły się od wspomnień.

— Opowiedz mi jakąś swoją historię, przecież jesteś legendą! Przeczytałem o tobie mnóstwo rzeczy. Tata nigdy nie uwierzył, że zdradziłeś Radę Królewską, mówił mi to, kiedy byliśmy sami, i ja też w to nie wierzyłem, ale oczywiście zachowałem to dla siebie. W moich stronach wszyscy są po stronie Dohora, nie chciałem kłopotów.

Chociaż był zmęczony, a w brzuchu burczało mu z głodu, Ido miał ochotę mówić o przeszłości. W końcu było to wszystko, co mu pozostało.

— Weź z mojej sakwy trochę sera i kilka jabłek. Opowiem ci coś przy jedzeniu.

1 ... 40 41 42 43 44 45 46 47 48 ... 91
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)