Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Dwie wojowniczki [Le due guerriere - pl]
Dwie wojowniczki [Le due guerriere - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Dwie wojowniczki [Le due guerriere - pl]

Электронная книга - «Dwie wojowniczki [Le due guerriere - pl]». Краткое содержание книги:

Po ucieczce z Sekty Zabójców młoda wojowniczka Dubhe musi uwolnić się od klątwy, która została na nią rzucona. Jedyną osobą, która może ją uratować, jest Sennar, niegdyś najpotężniejszy czarodziej Świata Wynurzonego, do którego udaje się wraz z Lonerinem po pomoc i radę. Tropem Dubhe podąża Rekla, Strażniczka Trucizn, wierna członkini Sekty Zabójców, z zamiarem zgładzenia dziewczyny. Tymczasem krwiożercza Gildia odkrywa w końcu, jak przywrócić do życia wielbionego przez nich Tyrana — Astera. Potrzebują jedynie ciała, w którym mógłby się odrodzić. Ich wybrańcem zostaje San, wnuk Sennara i Nihal, którego przed pazurami dzikiej sekty chroni gnom Ido. Czy Sennar, który po śmierci Nihal w poczuciu winy odsunął się od ludzi, nie wierząc w uratowanie Świata…
1 ... 38 39 40 41 42 43 44 45 46 ... 91
Перейти на страницу:

Dubhe usiadła na ziemi i pogłaskała bandaże, które Lonerin nałożył na swoje rany. Jeden na ramieniu, lekko zaplamiony na czerwono, drugi na brzuchu.

— Jeszcze się nie zabliźniły, trzeba je zaszyć… — mruknęła.

Odwróciła się i zauważyła pogodny, zadowolony wyraz twarzy Lonerina, całkowicie nowy i nieznany.

— Są mniej poważne, niż się wydaje — powiedział.

Nie zwróciła na to uwagi, podniosła się, wzięła z torby to, czego potrzebowała z rzeczy, które zabrała Rekli, i wróciła do niego.

Uśmiechał się do niej. Zatrzymała się.

— Co jest? — spytała zmieszana.

— Jesteś… śliczna.

Dubhe zarumieniła się. W tej scenie było coś straszliwie krępującego i niestosownego, coś, co popychało ją do szybkich ruchów i skoncentrowania uwagi na tym, co musi robić.

Wyciągnęła igłę i nić oraz kilka małych miseczek wypełnionych ziołami.

— Chyba nie chcesz mnie opatrywać! — wykrzyknął Lonerin, wytrzeszczając oczy.

— Potrzebujesz tego.

— Nie sądzę. — Wyjął ze spodni buteleczkę i potrząsnął nią przed jej oczami. — Poznajesz to? — spytał z uśmiechem.

— Ambrozja…

— To dzięki niej udało mi się uratować. Inaczej byłbym martwy.

Dubhe nie dała się przekonać. Mimo jego protestów delikatnie odwinęła mu bandaże i odkryła obie rany. Były dobrze opatrzone, zważywszy na to wszystko, co musiał przejść. Jednak w wielu miejscach nie zdążyły się zasklepić i połyskiwały w półcieniu jaskini.

— Widzisz? Byłem dobrym kapłanem.

— Nie tutaj — powiedziała, dotykając rany, która wciąż była jeszcze otwarta. Natychmiast poczuła gwałtowny skurcz w brzuchu.

— Miałem wielkie szczęście, że pod urwiskiem była rzeka. Uwierz mi, kiedy Rekla podeszła do mnie, tak mnie bolało, że nie mogłem wytrzymać. Naprawdę myślałem, że umieram. Nigdy wcześniej nie byłem ranny, rozumiesz?

Lonerin patrzył na nią, szukając zrozumienia, ale Dubhe dalej szyła, słuchając go w skupieniu.

— Nie wiem, w jaki sposób Rekli udało się uwolnić z mojego uścisku. Pamiętam tylko, że kiedy uczepiła się krawędzi urwiska, jej kostka wysunęła mi się z ręki i spadłem. Długo trwało, zanim znalazłem się w rzece, a siła uderzenia była straszna. Na kilka chwil straciłem przytomność; potem, kiedy doszedłem do siebie, nic nie rozumiałem, widziałem tylko głęboki błękit wody, która otulała mnie ze wszystkich stron. Nie wiedziałem nawet, gdzie jest powierzchnia, a rany bolały mnie do szaleństwa. Cudem udało mi się wynurzyć i siłą desperacji uchwyciłem się jakiegoś głazu, po czym dowlokłem się do brzegu. Było tam coś w rodzaju małej, kamiennej plaży. Nie wiem, ile czasu tam spędziłem — w którymś momencie znowu zemdlałem, siły zupełnie mnie opuściły.

Dubhe urwała zębami nić, po czym przesunęła palcem po ostatnim ściegu: było to zaledwie kilka szwów. Lonerin zadrżał.

— Nie chlub się zbytnio swoją pracą, przecież prawie wszystko zrobiłem sam.

Dubhe uśmiechnęła się nieśmiało. Włosy urosły jej na tyle, żeby móc opadać na czoło w małych loczkach, i prawie się za nimi schowała. Zaczęła mieszać zioła. Lonerin przyglądał się jej bladej i skoncentrowanej twarzy, na której jeszcze można było dopatrzyć się pozostałości po razach otrzymanych podczas niewoli. Kilka fioletowych obwódek tu i tam, czerwony ślad po nacięciu. Pomyślał ze złością o tym, co Rekla musiała jej zrobić, o jej delikatnej twarzy wstrząsanej kto wie, jakimi torturami. A jednak uważał, że nawet taka obdarta, cierpiąca — jest piękna.

— Mów dalej — powiedziała, podnosząc głowę.

— Sądzę, że bogowie chcieli mnie ocalić z jakiegoś powodu, którego nie znam. Przez jeden dzień i jedną noc leżałem tam na powietrzu, w zimnie. Nie mogłem użyć magii, żeby się uzdrowić, bo byłem zbyt słaby. Ambrozja była moim jedynym ratunkiem. Użyłem jej do opatrzenia ran, a potem próbowałem wypocząć, przez kilka dni nie byłem w stanie zrobić nic innego. Wciąż myślałem o tobie, co z tobą zrobi Rekla, czy jeszcze żyjesz… To było straszne.

Dubhe popatrzyła na niego tak wymownie, że musiał opuścić wzrok. Zaczęła rozprowadzać mu na ranach maść, którą właśnie przygotowała. Dawała ona wrażenie świeżości, a dotyk dziewczyny był delikatny, czuły. Lonerin rozkoszował się tym zabiegiem i przyłapał się na myśli, że to nie może być prawda.

— Potem ruszyłem w drogę i zacząłem cię szukać.

— Skąd wiedziałeś, gdzie jestem, czy jeszcze żyję?

Wzrok Lonerina natychmiast padł na jej ramię, w miejsce, gdzie było oszpecone żywymi kolorami symbolu klątwy. Poczuł ucisk w piersi i silne pragnienie, aby ją do siebie przygarnąć.

— Pieczęć.

Dubhe spojrzała na niego pytająco.

— Wyczuwam obecność magii, wszyscy czarodzieje są do tego zdolni. Pieczęć nie jest zaklęciem jak wiele innych, jest znacznie potężniejsza. Istnieją specjalne formuły, aby odbierać magiczne ślady, jakie po sobie zostawia, a ja wykorzystałem je, żeby cię odnaleźć. Nie potrzeba do tego wielkich energii.

Dubhe oderwała dłonie od ran i poszła obmyć je w pobliskim źródle.

— Co miałaś zamiar zrobić, kiedy przyszedłem?

Znieruchomiała, ale nie udzieliła odpowiedzi.

— Opadałaś na dno i nie wydawało się, żebyś miała zamiar się wynurzyć.

Podniosła się i podeszła do niego.

— Czym była ta nienawiść, którą miałeś w oczach, kiedy Rekla i Filia nas zaatakowali?

Lonerin był zaskoczony.

— A co to ma teraz do rzeczy?

— Ma.

— Ty tylko wymigujesz się od odpowiedzi.

— Ty też.

Lonerin popatrzył na nią przez kilka chwil, po czym westchnął.

— Co się wydarzyło po tym, jak spadłem?

Dubhe usiadła ze skrzyżowanymi nogami i zaczęła opowiadać. Była lapidarna, jak to miała w zwyczaju, ale Lonerin mógł wyczytać pomiędzy jej słowami całe cierpienie, jakie musiała znosić. Tortury Rekli, niewola, a potem samotność i podążanie bez celu.

— Byłaś wspaniała — powiedział jej w końcu. — Miałem pewność, że będziesz kontynuować.

Uśmiechnęła się niechętnie.

— Nigdzie bym nie doszła — sam widziałeś, już miałam to wszystko rzucić.

Lonerin potrząsnął głową.

— Nie jesteś tak znowu daleko od dobrej drogi, sprawdzałem kierunek. Jesteśmy blisko, czuję to.

Dubhe uśmiechnęła się bez większego przekonania, a wtedy on przyciągnął ją do siebie i pocałował. Nie opierała się i odwzajemniła pocałunek, ale było w tym jeszcze coś chłodnego i bolesnego.

Wkrótce wyrwę z niej wszelkie cierpienie, wyciągnę jej Bestię z piersi i odbiorę ją Gildii. Uratuję ją i będzie tylko moja.

15. Czeluście Krainy Ognia

Ido zatrzymał konia, a San obudził się z lekkiego snu, w jaki zapadł. Od kiedy gnom znów stał się panem sytuacji, nie zatrzymali się nawet na chwilę i obaj byli wykończeni.

Poczuł, jak chłopiec za jego plecami rozgląda się wokół, przecierając sobie oczy. Ido mógł sobie doskonale wyobrazić jego zdumioną twarz w obliczu tego widowiska. Otaczała ich tylko pustynia, w polu widzenia znalazło się zaledwie kilka zeschniętych krzewów i Thal, potężny i groźny, przed nimi.

— Zeskakuj — powiedział do niego. — Bez twojej pomocy nie dam rady zejść z tej bestii.

San usłuchał bez zadawania pytań, ślepo mu ufał.

1 ... 38 39 40 41 42 43 44 45 46 ... 91
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)