Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Niewidoczni Akademicy [Unseen Academicals - pl]
Niewidoczni Akademicy [Unseen Academicals - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Niewidoczni Akademicy [Unseen Academicals - pl]

Электронная книга - «Niewidoczni Akademicy [Unseen Academicals - pl]». Краткое содержание книги:

Kolejna książka o Świecie Dysku. Magowie z tajnego uniwersytetu w Ankh-Morpork słyną z mądrości, talentów magicznych i zamiłowania do popołudniowej herbatki. Z całą pewnością jednak nie ceni się ich jako sportowców. Lord Vetinari, lokalny tyran, sugeruje rektorowi, że uniwersytet powinien przywrócić popularną niegdyś tradycję footballową i skomponować drużynę składającą się z kadry akademickiej i studentów. Profesorowie mają twardy orzech do zgryzienia. Muszą ustalić, dlaczego ich rodacy — niezależnie od wieku i statusu społecznego — przepadają za footballem. Muszą nauczyć się w niego grać. A następnie muszą wygrać mecz, nie korzystając z magii…
1 ... 40 41 42 43 44 45 46 47 48 ... 106
Перейти на страницу:

— A czy pan Floribunda wspominał, jaka była ta kanapka z bekonem?

— Na wejściu czy na wyjściu, nadrektorze? — upewnił się Myślak.

— Lepiej tylko na wejściu — odparł Ridcully. — Mam przecież barwną wyobraźnię.

— Powiedział, że to najsmaczniejsza kanapka z bekonem, jaką jadł w życiu. To była kanapka z bekonem, o jakiej człowiek marzy, słysząc słowa „kanapka z bekonem”, ale nigdy, przenigdy jej nie dostaje.

— Z brązowym sosem?

— Oczywiście. Jak się zdaje, była to kanapka z bekonem, która mogłaby położyć kres wszystkim innym.

— I prawie to zrobiła, przynajmniej dla niego. Ale przecież tyle już wiemy o Gablocie Osobliwości: zawsze dostarcza perfekcyjny egzemplarz.

— Prawdę mówiąc, bardzo niewiele wiemy na pewno — przyznał Myślak. — Tyle że nie ma w sobie niczego, co się nie zmieści w sześcianie o krawędzi długości 14,14 cala w okresie, że przestanie działać, jeśli, co już wiemy, jakikolwiek obiekt nieorganiczny nie zostanie do niej zwrócony w ciągu 14,14 godziny w okresie, i że nic, co zawiera, nie jest różowe, choć nie mamy pojęcia, czemu miałoby być.

— Ale bekon jest przecież organiczny, panie Stibbons — zauważył Ridcully.

— Tak jest, nadrektorze. — Myślak westchnął. — Tego też nie rozumiemy.

Nadrektor zlitował się nad nim.

— Może to był jeden z tych mocno przysmażonych — zasugerował łagodnie. — Taki, który można złamać w palcach. Lubię taki w kanapce.

Drzwi odchyliły się i oto stała przed nimi: nieduża, na środku bardzo wielkiego pomieszczenia… Gablota Osobliwości.

— Uważa pan, że to rozsądne? — spytał niepewnie Myślak.

— Oczywiście, że nie — oświadczył Ridcully. — A teraz proszę mi znaleźć piłkę.

Na ścianie wisiała biała maska z rodzaju tych, jakie nosi się w karnawale. Myślak zwrócił się do niej.

— HEX, znajdź mi, proszę, piłkę odpowiednią do gry w piłkę nożną.

— Ta maska to coś nowego? — zainteresował się Ridcully. — Myślałem, że głos HEX-a przemieszcza się w przestrzeni blitowej.

— Słusznie, nadrektorze. Rozlega się w powietrzu. Ale jakoś, bo ja wiem… przyjemniej jest, kiedy się mówi do czegoś.

— Jakiego kształtu piłka jest wymagana? — odezwał się HEX głosem gładkim jak klarowane masło. — Owalna czy sferyczna?

— Sferyczna — zdecydował Myślak.

Gablota zadygotała.

Obiekt ten zawsze Ridcully’ego niepokoił. Przede wszystkim sprawiał wrażenie zbyt pewnego siebie. Zdawało się, że mówi: „Nie wiecie, co robicie. Używacie mnie jak loterii, a założę się, że nigdy nie pomyśleliście, jak wiele niebezpiecznych rzeczy może się zmieścić w czternastocalowym sześcianie”. Prawdę mówiąc, Ridcully o tym myślał, często o trzeciej nad ranem, i nigdy nie wchodził do tego pokoju, nie mając w kieszeni kilku subkrytycznych zaklęć na wszelki wypadek. No i był jeszcze Nutt… Tak. Licz na najlepsze, szykuj się na najgorsze, to stara maksyma NU.

Wysunęła się szuflada — i sunęła coraz dalej, aż dotarła do ściany i zapewne wysuwała się ciągle do jakiegoś innego gościnnego systemu wymiarów, ponieważ nigdy nie pokazywała się na zewnątrz pokoju, choćby człowiek nie wiadomo jak często sprawdzał.

— Bardzo gładko dziś działa — zauważył Ridcully, gdy kolejna szuflada wyrosła z podłogi i wypuściła następną, dokładnie tej samej wielkości. Ta z kolei ruszyła płynnie w stronę odległej ściany.

— Tak. Chłopcy z Miedziczoła opracowali nowy algorytm analizy przestrzeni falowych w blitach wyższego poziomu. Przyspiesza takie obiekty jak gablota, docierając na 2000 Drinkusiów.

Ridcully zmarszczył brwi.

— Właśnie pan to wymyślił?

— Nie, nadrektorze. Charlie Drinkuś wymyślił to w Miedziczole. To krótszy sposób powiedzenia: 15000 iteracji do pierwszego ujemnego blitu. I o wiele łatwiejszy do zapamiętania.

— To znaczy, że ludzie z Miedziczoła przekazują panu takie wiadomości?

— O tak.

— Za darmo?

— Oczywiście. — Myślak wydawał się zaskoczony. — Swobodna wymiana informacji jest kluczowym elementem w studiach filozofii naturalnej.

— Czyli pan także mówi im to i owo, tak?

Myślak westchnął.

— Tak, oczywiście.

— Chyba tego nie aprobuję — uznał Ridcully. — Szczerze popieram swobodną wymianę informacji, pod warunkiem że to oni wymieniają swoje informacje z nami.

— Rozumiem, nadrektorze, ale do pewnych działań skłania nas znaczenie słowa „wymiana”.

— Mimo wszystko… — zaczął Ridcully i urwał.

Dźwięk tak cichy, że prawie go nie zauważali, ucichł nagle. Gablota Osobliwości złożyła się i znowu była tylko drewnianym meblem ustawionym na środku pokoju. Ale kiedy się jej przyglądali, podwójne drzwiczki otworzyły się i na podłogę wypadła brązowa kula. Odbiła się z dźwiękiem przypominającym „gloing!”.

Ridcully podszedł, podniósł ją i zaczął obracać w dłoniach.

— Interesujące — mruknął i cisnął piłką o podłogę.

Odbiła się powyżej jego głowy, był jednak dostatecznie szybki, by złapać ją po drodze w dół.

— Niezwykłe — stwierdził. — Co o tym myślisz, Stibbons?

Rzucił piłkę w powietrze i kopnął przez cały pokój. Wróciła, lecąc prosto na Myślaka, który ku własnemu zaskoczeniu ją złapał.

— Wydaje się, jakby żyła własnym życiem… Upuścił ją na podłogę i spróbował kopnąć. Odleciała.

Myślak Stibbons był niedoścignionym posiadaczem ponadczasowego usprawiedliwienia od biegów, napisanego przez jego ciocię, która prosiła też o zwolnienie go z wszelkich zajęć sportowych z powodu grzybicy usznej, nieregularnego astygmatyzmu, sarkającego nosa i obrotowej śledziony. Jak sam twierdził, wolałby przebiec dziesięć mil, przeskoczyć bramę i wspiąć się na wysoką górę, niż spróbować dowolnych ćwiczeń sportowych.

Piłka śpiewała do niego. Śpiewała: „gloing!”.

Kilka minut później Ridcully wracał do Głównego Holu, od czasu do czasu odbijając piłkę o kamienie posadzki. Było coś takiego w tym „gloing!”, że człowiek chciał znów je usłyszeć.

— Wiesz, Myślak, wydaje mi się, że robiliśmy to nie tak, jak trzeba. Więcej jest rzeczy na Niebie i Dysku, niż śniło się w naszych filozofiach.

— Też tak sądzę, nadrektorze. W moich filozofiach nie mam zbyt wielu rzeczy.

— Tu chodzi o piłkę. — Ridcully mocno uderzył nią o posadzkę i złapał zaraz. — Jutro ją tu przyniesiemy i zobaczymy, co się stanie. Solidnie ją kopnąłeś, Stibbons, a przecież jesteś, jak sam twierdzisz, ciamajdą i żółtodziobem.

— Tak, nadrektorze. I jeszcze cherlakiem, ale jestem dumny z tego określenia. Lepiej jednak przypomnę, nadrektorze, że piłka nie może zbyt długo przebywać poza gablotą.

Gloing!

— Ale możemy ją skopiować, prawda? — rzekł Ridcully. — To tylko pozszywane kawałki skóry, prawdopodobnie ochraniające jakiś typ pęcherza. Porządny rzemieślnik na pewno potrafiłby zrobić dla nas taką samą.

— Jak to? Teraz?

— Na ulicy Chytrych Rzemieślników nigdy nie gasną światła.

Tymczasem znaleźli się już w Głównym Holu. Ridcully rozglądał się przez chwilę, aż jego wzrok spoczął na dwóch postaciach popychających załadowany świecami wózek.

— Hej, chłopcy! Do mnie! — zawołał.

Chłopcy zatrzymali wózek i podeszli.

— Ten oto pan Stibbons ma dla was zadanie. Zadanie znacznej wagi. Coście za jedni?

1 ... 40 41 42 43 44 45 46 47 48 ... 106
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)