Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «W Pogoni Za Rozumem». Краткое содержание книги:

Bohaterka bestselleru DZIENNIK BRIDGET JONES nadal zmaga się z problemami w życiu uczuciowym i zawodowym. Związana w końcu z Markiem Darcym, teraz odkrywa uroki wspólnego życia z mężczyzną marzeń. Bridget, niesłusznie posądzona o przemyt narkotyków, trafia do tajlandzkiego więzienia…
1 ... 40 41 42 43 44 45 46 47 48 ... 76
Перейти на страницу:

– A tak, Giles. Jak się masz? – powiedziałam. – Co słychać?

– Niestety, nie najlepiej – odparł Giles. Sharon odpłynęła, oglądając się przez ramię, a Giles rozpoczął długie, szczegółowe i bardzo dogłębne sprawozdanie z rozpadu swego małżeństwa.

– Twoja rada bardzo mi pomogła – powiedział, patrząc na mnie z wielkim przejęciem. – I kupiłem też Mężczyźni są z Marsa, kobiety z Wenus. To bardzo, bardzo, bardzo dobra książka, chociaż raczej nie zmieniła punktu widzenia Veroniki.

– Bo dotyczy bardziej chodzenia na randki niż rozwodu – wyjaśniłam zgodnie z koncepcją Marsa i Wenus.

– Bardzo prawdziwa, bardzo prawdziwa – zachwycał się Giles. – Powiedz: czytałaś Możesz uleczyć swoje życie Louise Hay?

– Tak! – rozpromieniłam się. Giles Benwick najwyraźniej miał rozległą wiedzę o świecie poradników i z wielką radością porozmawiałam z nim o różnych dziełach, chociaż trochę go poniosło. W końcu nadeszła Magda z Constance.

– Giles, koniecznie musisz poznać mojego przyjaciela, Cosmo! – powiedziała, dyskretnie przewracając oczami, żebym tylko ja to zauważyła. – Bridge, mogłabyś na chwilkę zająć się Constance?

Przyklękłam, żeby pogawędzić z Constance, która martwiła się estetycznym rezultatem czekolady rozmazanej na sukience. W chwili, gdy doszłyśmy do wspólnego wniosku, że plamy czekolady na różowym materiale to bardzo atrakcyjny, niezwykły i pozytywny efekt, pojawiła się Magda.

– Zdaje się, że wpadłaś w oko biednemu Gilesowi – powiedziała z krzywym uśmieszkiem i zabrała Constance, której się zachciało kupkę. Zanim zdążyłam wstać, poczułam, że ktoś mnie klepnął w pupę. Odwróciłam się – przyznaję, że z myślą: „Może to Mark Darcy!” – i ujrzałam syna Woney, Williama, z kolegą, chichoczących złośliwie.

– Zrób to jeszcze raz – powiedział William i jego koleżka znowu mnie klepnął. Chciałam się podnieść, ale William – który ma sześć lat i jest duży jak na swój wiek – wskoczył mi na plecy i owinął ręce wokół mojej szyi.

– Przestań, William – powiedziałam, usiłując przybrać stanowczy ton, ale w tej chwili na drugim końcu ogrodu powstało jakieś zamieszanie. Brzuchata świnia uciekła z zagrody i zaczęła ganiać w kółko, głośno kwicząc. Otoczenie pogrążyło się w chaosie, kiedy rodzice ruszyli na ratunek swoim dzieciom, ale William wciąż tkwił mocno przyczepiony do moich pleców, a jego kolega klepał mnie po pupie, wyjąc ze śmiechu jak opętana dziewczynka z Egzorcysty. Próbowałam zrzucić z siebie Williama, on jednak był zaskakująco silny i ani drgnął. Plecy okropnie mnie bolały. W pewnej chwili William nagle mnie puścił. Czułam, że unosi się w powietrze, a klapsy ustały. Przez moment stałam ze spuszczoną głową, usiłując odzyskać oddech i dojść do siebie. Kiedy się odwróciłam, zobaczyłam Marka Darcy’ego, jak odchodzi, przytrzymując ramionami wijących się w powietrzu sześciolatków. Przez jakiś czas głównym punktem przyjęcia były próby złapania świni oraz awantura, jaką Jeremy zrobił osobie, która miała pilnować zwierząt. Kiedy ponownie zobaczyłam Marka, miał już na sobie marynarkę i żegnał się z Magdą, na co podbiegła Rebecca i również zaczęła się żegnać. Szybko odwróciłam wzrok, próbując o tym nie myśleć. Wtedy nagle podszedł do mnie Mark.

– Bridget, eee Ja już idę – powiedział. Mogłabym przysiąc, że gapił się na moje cycki. – Nie wychodź z surowym mięsem w torebce, dobrze?

– Dobrze. – Przez chwilę po prostu patrzeliśmy na siebie.

– Dziękuję, dziękuję za… – Kiwnęłam głową w kierunku miejsca, gdzie wydarzył się ten nieszczęsny incydent.

– Nie ma za co – powiedział cicho. – Zawsze do usług, jeżeli będziesz potrzebowała mnie do ściągnięcia ci z pleców chłopczyka.

Wtedy jak na zawołanie pojawił się Giles Benwick z dwoma drinkami.

– O, spadasz już, stary? – spytał. – Właśnie miałem wydusić z Bridget parę jej pieprznych rad.

Mark szybko przenosił wzrok ze mnie na Gilesa i z powrotem.

– Zostawiam cię w dobrych rękach – powiedział raptem.

– Do zobaczenia w poniedziałek w biurze.

Kurwa, kurwa, kurwa. Jak to się dzieje, że dopiero jak Mark jest w pobliżu, ktoś zaczyna ze mną flirtować?

– Z powrotem w sali tortur, co? – powiedział Giles, poklepując go po plecach. – I tak w kółko, i tak w kółko. No, to na razie. Czułam się jak w młynie, kiedy Giles jak katarynka trajkotał o tym, że musi mi podesłać egzemplarz Poczuj swój strach mimo wszystko zrób to. Bardzo chciał się dowiedzieć, czy będziemy z Sharon dwunastego w Gloucestershire, ale wkrótce słońce zaczęło zachodzić, rozległy się płacze dzieci i groźby: „Mama da ci klapsa”, więc wszyscy zaczęli zbierać się do wyjścia.

– Bridget. – To była Jude. – Miałabyś ochotę wpaść do 192 na…

– Nie – warknęła Sharon. – Idziemy na sekcję zwłok. – Co było kłamstwem, gdyż Sharon miała się spotkać z Simonem. Jude wyglądała jak rażona piorunem. O Boże. Ta cholerna Rebecca wszystko zepsuła. Ale muszę pamiętać, żeby nie zwalać winy na innych, tylko brać odpowiedzialność za wszystko, co mi się przydarza.

1 lipca, wtorek

57,5 kg (to działa!), postępy Gary’ego w łataniu dziury w ścianie 0. Chyba będzie lepiej, jak się z tym pogodzę. Mark i Rebecca są parą. Nic nie mogę na to poradzić. Poczytałam sobie Drogę rzadziej uczęszczaną i zrozumiałam, że w życiu nie można mieć wszystkiego. Trochę można, ale nie wszystko. Liczy się nie to, co masz, ale jak rozegrasz swoje karty. Nie będę roztrząsać przeszłości i całego szeregu katastrof z facetami. Zacznę myśleć o przyszłości. Ojej, telefon! Hurra! A widzicie! Zadzwonił Tom, żeby sobie trochę pojęczeć. Miło. Dopóki nie powiedział:

– O, a tak przy okazji, wieczorem widziałem Daniela Cleavera.

– Tak? Gdzie? – zaszczebiotałam wesołym, acz zduszonym głosem. Wiem, że jestem już innym człowiekiem i żadna z tych upokarzających sytuacji z randek (np. biorąc pierwszą lepszą z brzegu – znalezienie nagiej kobiety na dachu Daniela latem zeszłego roku, kiedy podobno chodziliśmy ze sobą) już się nie powtórzy, ale i tak wolałabym, żeby widmo poniżenia, jakiego doznałam ze strony Daniela, nie wyskakiwało nagle jak potwór z Loch Ness albo erekcja.

– W Groucho Ciub – odparł Tom.

– Rozmawiałeś z nim?

– Tak.

– Co powiedziałeś? – spytałam groźnie. Cały dowcip z byłymi facetami polega na tym, że przyjaciele powinni ich karać i ignorować, a nie próbować dogadywać się z obiema stronami, jak Tony i Cherie z Charlesem i Dianą.

– Uff. W tej chwili nie pamiętam dokładnie. Powiedziałem, yyy „Dlaczego byłeś taki okropny dla Bridget, skoro ona jest taka miła?” Wyrecytował to trochę jak papuga, co sugerowało, że być może nie cytuje zbyt wiernie swoich słów.

– Dobrze – powiedziałam. – Bardzo dobrze. – Urwałam, zdecydowana na tym poprzestać i zmienić temat. Bo co właściwie mnie obchodzi, co powiedział Daniel?

– A co on na to? – syknęłam.

– Powiedział… – zaczął Tom i nagle ogarnął go atak śmiechu. – Powiedział…

– Co?

– Powiedział… – Teraz już dosłownie płakał ze śmiechu.

– Co? Co? COOOOOOOOO?

– Jak można chodzić z kimś, kto nie wie, gdzie leżą Niemcy?

Zawyłam ze śmiechu jak hiena, trochę tak jak ktoś, kto właśnie usłyszał, że umarła mu babcia, i myśli, że to dowcip. Potem do mnie dotarło. Złapałam się krawędzi stołu, w głowie mi się zakotłowało.

– Bridge? – powiedział Tom. – Nic ci nie jest? Śmiałem się, bo… bo to takie absurdalne. Przecież oczywiście wiesz, gdzie leżą Niemcy… Bridge? Przecież wiesz?

Nastąpiła długa, niezręczna chwila ciszy, kiedy to próbowałam pogodzić się z tym, co się stało, tzn. Daniel mnie rzucił, bo myślał, że jestem głupia.

1 ... 40 41 42 43 44 45 46 47 48 ... 76
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)