Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Ucieczka z Festung Breslau
Ucieczka z Festung Breslau - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Ucieczka z Festung Breslau

Электронная книга - «Ucieczka z Festung Breslau». Краткое содержание книги:

Wrocław, ostatnie miesiące wojny. Oficer Abwehry, Dieter Schielke, przydzielony zostaje do śledztwa, mającego wyjaśnić okoliczności śmierci osób, przygotowujących do wywozu dzieła sztuki. Pomaga mu w tym urocza archiwistka i tajemniczy The Holmes. Wszystko byłoby proste, gdyby nie fakt, że nikt nie jest tym, za kogo się podaje...
1 ... 40 41 42 43 44 45 46 47 48 ... 101
Перейти на страницу:

Siedzieli dłuższą chwilę w milczeniu, paląc papierosy.

-A wracając do twoich osiągnięć z Barbelem. To użyteczny facet?

-Tak. Dzięki jego donosom Rita ma pełne ręce roboty, wyłapując kryminalistów. Pewnie niebawem awansuje.

-Domyślam się, że śmieć chce pozbyć się konkurencji. Teraz dla niego czas żniw. Ale czy my coś z tego mamy?

-A ty mnie uważasz za durnia? Powiedziałem wprost: „Barbel, Rita wsadzi ci za kratki, kogo chcesz, ale połowa dla mnie!”.

-I to w tobie lubię, Dieter. Kawa na lawę. I co?

-Stara się chudzielec. Trzeba pomyśleć o jakichś skrytkach, jak przyjdzie najgorsze.

-Właśnie. Lepiej, żeby nas z precjozami nie złapali żołnierze żadnej armii. Ani niemieckiej, ani rosyjskiej, ani polskiej.

-I to jest problem.

-Jezus Maria! - Holmes nagle zepchnął Schielkego z ławki, sam padając na ziemię. Kobieta instruowana przez sierżanta właśnie odpaliła z pancerfausta. Pocisk ze świstem przeleciał tuż nad nimi i eksplodował na drugim brzegu fosy, robiąc sporą wyrwę w skarpie. Obaj oszołomieni powoli gramolili się z ziemi.

-Cholera. Tu się nie da nawet spokojnie porozmawiać.

-Chodźmy stąd. Ci chłopcy z tyłu mają jeszcze karabin maszynowy.

Otrzepując płaszcze, w pośpiechu zaczęli się oddalać z niebezpiecznego rejonu. Z satysfakcją obserwowali tylko, że operator kamery i dziennikarze również zrobili regularne „padnij” i teraz, klnąc, usiłowali odczyścić swój sprzęt.

I to miał być pocisk ćwiczebny - pomstował Holmes. - Niemiecka armia schodzi na psy.

-E tam, nie doceniasz - mruknął Schielke. - Jutro w prasie ukaże się artykuł, że antyfaszyści podłożyli bombę pod gmach sądu, i będzie piękna legitymacja do kolejnych rozstrzeliwań. Tak działa niemiecka propaganda.

-Legitymacja już dawno nikomu niepotrzebna. - Holmes zatrzymał się nagle. - Słuchaj, przyszło mi coś do głowy. A propos twoich przemyśleń o Bormanie.

-Co?

-Masz rację, że od dołu trudno ruszyć tę sprawę morderstw. A na twoją wędkę albo się ktoś złapie, albo nie.

-Więc?

-Spróbujmy się dowiedzieć czegoś od samej góry. Spróbujmy się dowiedzieć, czego tak się boi Martin Borman w Breslau, że angażuje różne służby, a potem wysyła tu samego Kirchoffa.

-Niby jak? Zadzwonisz do niego i spytasz?

-Niekoniecznie. Zapominasz, że mam swoich ważnych ludzi także w NKWD.

-I chcesz mnie przekonać, że wyślą informacje z wyższego szczebla agentowi operacyjnemu działającemu na obcym terenie? Są aż takimi kretynami?

Holmes zaczął się śmiać. Nie wiadomo, czy z powodu uwagi Schielkego, czy raczej na widok gospodyń domowych na Graupenstrasse, które zaklejały szyby w oknach swoich domów papierowymi taśmami na krzyż. Obydwie rzeczy były zabawne, bo w NKWD nie siedzieli kretyni, a papierowe taśmy w niczym nie pomogą w czasie nalotów.

-Przecież nie tylko Sowieci węszą w Breslau. Na przykład Angole muszą tu działać na zupełnie innym poziomie niż operacyjny, interesują ich większe sprawy, bo to nie ich bezpośredni front.

-Czekaj, bo zaczynam rozumieć.

-To proste jak drut: nie dadzą mi żadnych informacji z wyższego szczebla, ale jeśli chodzi o dokopanie konkurencji, to carte blanche do ręki i wszystko, co potrzebne, do kieszeni wraz z komunistycznym błogosławieństwem.

-To znaczy, że chcesz dotrzeć do brytyjskiego agenta i mieć na niego jakiegoś haka?

-Oczywiście.

-I oni będą wiedzieć?

-Jest takie powiedzenie. Jak NKWD nie wie, to wie GRU. Nie o to chodzi, żeby oni się jakoś tak szczególnie lubili, ale jeśli ja poproszę... - zawiesił glos.

-A co to jest GRU?

Odpowiedzią było westchnienie.

-No co?

-Żeby się dowiedzieć z prasy, co to jest, musiałbyś chyba żyć jeszcze długo, długo...

Holmes podszedł do najbliżej stojącej kobiety i wyjął jej z ręki papierową taśmę.

-Pomogę pani. To się robi tak. - Przykleił papier na skos i wygładził dłonią. - O, proszę. Teraz szyba na pewno wytrzyma uderzenie każdej bomby!

Miasto szalało w amoku. Zmasowany ogień artylerii na południu i południowym zachodzie sprawił, że na ulicach nikt już nie poruszał się normalnie. Ludzie poruszali się albo szybkim, nerwowym krokiem albo nawet biegli, choć jeszcze na niebie nie było wrogich bombowców. Zbliżający się, jak w panice każdy myślał, huk artylerii, coraz częstsze rozstrzeliwania, wyrywanie brukówek na barykady, wyrzucanie przez okno mebli z kamienic i wypalanie tego, co zostało, burzenie budynków, żeby dać lepsze pole ostrzału dla własnych dział, sprawiały, że ludzie chyba dopiero teraz dostrzegli to, co przecież działo się już wcześniej. Dowództwo stawiało kolejne oddziały volkssturmu w stan pogotowia. Trzeba było nagle opuścić własne mieszkanie i pójść do innego. A i to nie na długo, bo kazano także przygotowywać piwnice. Zresztą sam przymusowy marsz przez miasto, po raz pierwszy od ogłoszenia obostrzeń w swobodnym poruszaniu się, sprawiał przykre wrażenie. Ludzie zobaczyli nareszcie zakres zniszczeń i to jeszcze w chwili, kiedy do szturmu na centrum było daleko. Szli więc zszokowani tym prologiem apokalipsy.

Ponure myśli sprawiły, że prowadzący motocykl Schielke o mało nie wpadł na ciężarówkę jadącą przed nimi. Holmes, siedzący w przyczepce, odruchowo zasłonił się dłonią.

-Cholera, chcesz pomóc Sowietom?

-Ja?

-Jak nas rozwalisz, to przecież Breslau straci swoich dwóch najdzielniejszych obrońców.

-Weź sobie ten wisielczy humor i sobie schowaj. Wiesz gdzie.

Przyhamowali w chwili, gdy tuż obok znalazł się pluton saperów maszerujący w kierunku centrum. Kilku żołnierzy zerknęło w bok zaskoczonych dziwną wymianą zdań pomiędzy oficerami na motocyklu. Schielke poczuł, że jego twarz płonie.

-O, szlag!

-Dawaj gazu!

-Kiedy jest korek.

-Ojej - Holmes wyjął z kieszeni jakąś kopertę i machając nią w powietrzu, wrzasnął do podoficera kierującego ruchem. - Czy gauleiter już tędy przejechał?

-Tu nie było żadnego gauleitera.

-Aha, ale Gandau to tam? Tak?

-Tak jest!

-No to przepuszczaj!

Szturchnął Schielkego, żeby jechał dalej. Ten ruszył ciągle z rumieńcami na twarzy, usiłując unikać wzroku zdumionego podoficera.

-Jak wami rządzić? - krzyknął, kiedy odjechali dalej. - Przecież Polacy nie uznają żadnego porządku. Nic nie jest dla was święte.

-Właśnie tak sobie radzimy - mruknął Holmes.

Minęli dziwaczny konwój składający się z najróżniejszych ciężarówek pomieszanych z wozami ciągniętymi przez konie.

Woleli nie wnikać, co było ładunkiem. Wystarczyły dobiegające z pak jęki.

-Gdzieśmy tak w dupę dostali? - zapyta! Schielke.

-Chyba w Deutsch Lissa.

-Ale lotnisko nie jest jeszcze ostrzeliwane?

-Chyba nie. Ale pamiętaj, że generał Głuzdowski nie telegrafuje do mnie codziennie, informując o swoich planach.

-Ale to chyba głupio ginąć od własnych kul.

Holmes załamał ręce.

-Po pierwsze, ruskie kule nie są moje. Po drugie, nie wiem, jak się ginie mądrze. W łóżku, po długoletniej, wypełnionej cierpieniami chorobie? To już wolę ruską kulę.

Schielke zrozumiał, że palnął straszną bzdurę i tym razem się nie odezwał. Zaparkował na niewielkim, wolnym podjeździe przy prowizorycznym punkcie kontrolnym dla chorych. Wysiedli, prostując obolałe kości. Było cholernie zimno, oddechy zamieniały się w parę i obaj mieli wątpliwości, czy leciwy zundapp znów odpali po godzinnym postoju. Holmes dał wartownikowi kartkę z informacją, którego lekarza ma wywołać. Potem ukryli się pod rozłożystym drzewem, które chroniło przynajmniej przed dużymi, lepkimi płatkami śniegu, padającego coraz gęściej.

1 ... 40 41 42 43 44 45 46 47 48 ... 101
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)