Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Ucieczka z Festung Breslau
Ucieczka z Festung Breslau - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Ucieczka z Festung Breslau

Электронная книга - «Ucieczka z Festung Breslau». Краткое содержание книги:

Wrocław, ostatnie miesiące wojny. Oficer Abwehry, Dieter Schielke, przydzielony zostaje do śledztwa, mającego wyjaśnić okoliczności śmierci osób, przygotowujących do wywozu dzieła sztuki. Pomaga mu w tym urocza archiwistka i tajemniczy The Holmes. Wszystko byłoby proste, gdyby nie fakt, że nikt nie jest tym, za kogo się podaje...
1 ... 38 39 40 41 42 43 44 45 46 ... 101
Перейти на страницу:

Przecież tam nigdy nikt nie wystrzeli, bo nie ma po co.

Wzruszył ramionami.

-No może.

Dwóch kelnerów tworzyło dobrze zorganizowany zespół. Jeden sprawnie rozstawił filiżanki z kawą, drugi trzymał w pogotowiu karty już otwarte na odpowiednich stronach.

-Spróbują państwo jakichś przekąsek?

-A pan mógłby coś polecić?

-Sugerowałbym rybę, ponieważ to może być ostatnia okazja. Z pewnych... hm... względów te potrawy mogą już za tydzień być raczej nieświeże.

Schielke roześmiał się w duchu. Piękne określenie zaciskającego się okrążenia. „Pewne względy” były rzeczywiście coraz bliżej. Huk ich dział coraz częściej przynosiły wieczorne wiatry z południa.

-Zdamy się więc na pański wybór.

Rita wypiła łyk kawy, przechylając zalotnie głowę. Jej ciemne, puszyste włosy opadały na oczy, czasami odsuwała je końcami palców, czasami pozwalała im zakrywać brwi, nadając twarzy wyraz tajemniczości. Miała piękne oczy i oczywiście była tego bardzo świadoma. Z reguły trzymała je opuszczone, przykryte długimi rzęsami, by nagle podnieść wzrok i popatrzeć wprost na przeciwnika. Nie miała dużego doświadczenia w potyczkach pomiędzy mężczyznami i kobietami. Posiadała jednak naturalny talent do walki. A on ciągłe musiał rezygnować z decydującego starcia. Chyba żeby... zerknął na zegarek. No tak, ale dzisiaj mogła zawieść logistyka. U niego spotkanie było praktycznie niemożliwe, u niej również, bo mieszkała z koleżanką. Ale... byli przecież w gasthausie. Pokoje na górze czekały.

-Możesz mi wyjaśnić pewną rzecz? - wyrwała go z rozmarzenia.

-Tak?

-Naprawdę jestem ci tu potrzebna, czy wziąłeś mnie tylko tak? Żeby komuś zaimponować?

Roześmiał się.

-Naprawdę. Zresztą zaraz się przekonasz, jak ciekawe spotkanie nas czeka.

-Ale czemu ja?

-Posłuchaj. Zbliża się front i zaraz z pewnością przestanie być zabawnie. Grupę ludzi, którzy chcą przeżyć, musimy utrzymać razem. Inaczej nie przetrwamy.

-Jak chcesz nas utrzymać razem? Z tymi Polakami?

-Właśnie tworzę specgrupę. Złożoną z ludzi różnych służb.

-Ale przecież ktoś ją będzie musiał kontrolować.

Uśmiechnął się, odchylając na oparcie. Zapalił camela, delektując się delikatnym dymem.

-Subtelna równowaga sił. Mam swoich mocodawców w Abwehrze, ale mam teraz także swojego mocodawcę w osobie Kolji Kirchoffa z Berlina. Subtelna równowaga sil - powtórzył. - Nikt z nich nie będzie wiedział, co rozkazał mi ten drugi i nie będzie możliwości kontroli.

-Kolja Kirchoff? Sam dyrektor departamentu?

-Znasz go?

-W kripo wszyscy o nim słyszeli. Złowroga postać, z którą lepiej nie igrać. To człowiek Martina Bormana.

Skinął głową.

-Właśnie. Dlatego Holmesowi tak bardzo się to podoba.

-Ale co ma Martin Borman do sprawy jakichś morderstw i dzieł sztuki w Breslau? Dlaczego akurat to go interesuje i to tak bardzo, że oficerowie różnych służb tracą nagle stanowiska?

-Właśnie.

-Co „właśnie”? Jak nie będziesz miał wyników, to poleci także twoja głowa.

-Ależ kochanie, ja będę miał wyniki. I to jakie. Przecież moim kolegą jest najlepszy detektyw w historii literatury, sam Sherlock Holmes.

Parsknęła śmiechem.

-Dzieciaki w piaskownicy.

-Wracając do meritum. Też interesują mnie motywy Bormana. Usiłowałem rozgryźć, co różni go od innych watażków z otoczenia fiihrera. Co słysząc, Holmes aż podskoczył. Powiedział, że to bardzo inspirujące pytanie. Tylko źle zadane.

-A jak trzeba je zadać?

-Należy zapytać: „Co będzie różnić Martina Bormana od innych watażków po zakończeniu wojny?” - Podkreślił słowo „po”.

-Przecież wszystkich ich wyłapią alianci. Chyba, że któryś będzie mniej tchórzliwy i sam się zabije. Niby co go może wyróżniać?

-Niedługo się dowiemy. Ale pozostaje otwarte pytanie, dlaczego właśnie Breslau?

Rita powoli sączyła kawę. Tym razem nie opuszczała oczu. Patrzyła prosto przed siebie.

-Kolja Kirchoff - wyszeptała. - Dyrektor departamentu do spraw krwawego obcinania głów. Jesteś pewien, że wiesz, co robisz?

-A czy którykolwiek z Niemców jest dzisiaj pewien, że wie, co robi?

Nie zdążyła się uśmiechnąć. Przerwał im szef sali, gnąc się w ukłonie. Podał Schielkemu na tacy wizytówkę.

-Ten pan pyta, czy mógłby się przysiąść do państwa na chwilę.

Schielke podniósł kartonik do oczu.

-Proszę przekazać, że będzie nam bardzo miło zawrzeć znajomość.

-Służę uprzejmie.

Rita również zerknęła na bilet wizytowy.

-Jeszcze lepiej. Co to za imię „Barbel”? '

Na szczęście Barbel Stecher miał przynajmniej zwyczajne nazwisko. Był wysokim, dość chudym mężczyzną. Można byłoby go nawet nazwać dobrze ubranym, gdyby nie fakt, że dobrany ze smakiem garnitur zwisał z niego trochę jak z wieszaka. Stecher przedstawił się uprzejmie, z kurtuazją przywitał się z Ritą, potem usiadł na podstawionym przez kelnera krześle.

-Jestem z polecenia naszego wspólnego znajomego. - Położył na obrusie duży sygnet ze szlacheckim godłem rytym w kamieniu. Oboje doskonale wiedzieli, że przysłał ich kryminalista wyrwany przez Ritę z lochów kripo. - Otóż doszły mnie słuchy, że dysponuje pan bardzo chodliwym towarem.

-Tak. - Schielke skinął głową. - Ale nie spieszę się ze sprzedażą. Jego wartość rośnie z dnia na dzień.

-Doskonale to rozumiem. Bowiem towar, który ja kupuję, z każdym dniem staje się coraz tańszy.

Nie było co tego wyjaśniać, bo wszyscy się rozumieli. Handel precjozami, a konkretnie ich skup od przerażonych mieszkańców był coraz bardziej dochodowy w miarę zaciskania się radzieckiego pierścienia. Ceny leciały w dół i sprytny handlarz o mocnych nerwach, który wyczekał do ostatniej chwili, mógł zostać krezusem. Problem pojawiał się jeden. Jak to wszystko wywieźć w bezpieczne miejsce? I tu oferta Schielkego stawała się wręcz bezcenna. Możliwość wydostania się z już zamkniętej twierdzy była rozwiązaniem automatycznie mnożącym wartość łupu. Teraz wystarczyło się dogadać.

-Krąg pewnych osób jest bardzo zainteresowany współpracą z panem - powiedział Stecher. - Myślę, że wspólnie wynegocjujemy obopólnie korzystne warunki.

-Tak, oczywiście. - Schielke podsunął mu paczkę cameli. - Tylko widzi pan, jest jeden mały problem.

-Tak?

-Otóż poza pożałowania godnym pożądaniem dóbr doczesnych z mojej strony muszę się jeszcze wykazać. - Przesunął palcem po swoich naramiennikach, potem dotknął Żelaznego Krzyża. - Wykazać w tępieniu wrogów naszej ojczyzny.

-Hm, to rzeczywiście stwarza pewne trudności. Na sprawach wywiadu i kontrwywiadu kompletnie się nie znam.

-Nie mnóżmy problemów - włączyła się Rita. - Ja również muszę się wykazać. - Pokazała swoją legitymację oficera kripo, co w połączeniu z jej ekstrawagancką sukienką i wyglądem prześlicznej towarzyszki sprzedajnego oficera Abwehry zrobiło piorunujące wrażenie.

-Ach! - rozpromienił się Stecher. - A z dostawą tego towaru nie będzie żadnego kłopotu. W mig zapełni pani największe więzienie, nawet to na Kletschkau Strasse.

-Nie pogardzimy i takim asortymentem - powiedział Schielke. - Interesują nas jednak głowy z wyższej półki.

-Zamieniam się w słuch.

-Chodzi o grupy zajmujące się wywozem dzieł sztuki.

Stecher westchnął cicho.

-Wysokie progi.

-Toteż nie chcemy, żeby ich pan połapał i dostarczył nam przewiązanych ozdobną tasiemką. Ale świat hien, że się tak wyrażę, prywatnych, musi mieć jakieś powiązania z tymi, którzy grabią w majestacie prawa, czyż nie?

1 ... 38 39 40 41 42 43 44 45 46 ... 101
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)