Gwiezdny motyl
- Автор: Вербер Бернард
- Язык: польский
- Жанр: Современная русская и зарубежная проза
Электронная книга - «Gwiezdny motyl». Краткое содержание книги:
Na rynku zgarbieni starcy opowiadali o życiu na Ziemi, porównując wspomnienia. W oknach wisiało pranie. Na kobyłkach leżały przeznaczone do wędzenia ryby wydzielające silny zapach. W Mieście Raju rozlegał się rytmiczny stukot młotów kowalskich, podczas gdy na znajdujących się na osi centralnej lampach jarzeniowych gromadziła się skroplona woda, która spadała następnie we wszystkich kierunkach naraz.
Grawitacja miała stały poziom. Strefa lasów tworzyła masę pięknej roślinności. Jezioro aż pękało w szwach od wszelkich wodnych stworzeń: żab, ropuch, szczupaków, salamander. Wszędzie – w powietrzu, na ziemi i w wodzie – kwitło życie.
Yves-1 miał siwe włosy i pooraną bruzdami twarz, jego oczy nadal jednak lśniły pełnym wigoru blaskiem. Po śmierci ukochanej zaczął coraz bardziej zapadać na zdrowiu. Lekarze nie potrafili postawić innej diagnozy niż ta, że „życie stopniowo go opuszcza”.
Tuż przed śmiercią z powodu choroby, która wywoływała kaszel, lecz której żaden medyk nie był w stanie wyraźnie rozpoznać, twórca projektu „Ostatnia Nadzieja” wyjawił Elo-2 istnienie sejfu ukrytego w sterze.
– Żeby odnaleźć słowo, które go otwiera, należy rozwiązać zagadkę – wyjaśnił córce.
To jest na końcu poranka.
To jest w samym środku nocki.
I można to zobaczyć, spoglądając na księżyc.
Dziewczyna była bardzo podobna do matki. Słuchała jego słów z uwagą. Kiedy atak kaszlu minął, Yves zaczął mówić dalej:
– Jest jeszcze Dziennik pokładowy, to dzieje powstania projektu, oraz Nowa planeta: instrukcja obsługi, czyli podręcznik, który przyda się, kiedy projekt dobiegnie do prawdopodobnego końca.
Pokazał jej obie księgi.
– I wreszcie trzecia książka, która nosi tytuł Encyklopedia starego świata. Jest to książka historyczna i zarazem prawdziwa encyklopedia wiedzy, zawierająca dokładne informacje z wielu dziedzin. Pracowałem nad tym dziełem przez ostatnie dwadzieścia lat, korzystając z własnych wspomnień, a także z pomocy wszystkich specjalistów na statku, którzy opowiadali mi to, co zapamiętali na temat rozmaitych technologii i minionych zdarzeń.
– Co to jest ten „stary świat”?
Yves-1 pogładził Elo-2 po twarzy.
– Moje dziecko… To się nazywało Ziemia…
Przerwał, chcąc wzmóc napięcie, wyczuwał jednak przemożny głód wiedzy u swojej córki. „Jak opowiedzieć całe dzieje ludzkości tuż przed śmiercią?” – Powiedzmy, że kiedyś ludzie mieszkali na pewnej planecie, ale ulegli małpiemu instynktowi agresji i żądzy posiadania. Zbudowali cywilizację, którą ogarnął jednak zastój i która w końcu upadła.
– Chcę, żebyśmy tam wrócili – oznajmiła Elo-2.
Yves-1 nie spodziewał się takiej reakcji.
Musiał znaleźć jakiś argument.
– Spadło na nich siedem plag.
– Jakie?
– A więc, nie po kolei:
Trzęsienia ziemi, od których waliły się domy. Fanatycy religijni, którzy chcieli narzucić swoje poglądy innym, siejąc strach.
Komary, które przez ukąszenie wywoływały śpiączkę. Bomby atomowe, które uwalniały trujące chmury. Ptaki przenoszące gorączkę, od której ludzie się dusili. Gigantyczne fale, które zalewały kontynenty. I wreszcie szczury.
– Szczury?
– Mentalność szczurów. To znaczy egoizm i prawo silniejszego. Każdy myśli tylko o sobie i pozwala zdechnąć tym najsłabszym. Właśnie takie poglądy wyznawali ludzie ze starej Ziemi.
– Jak to się skończyło?
– Prawdopodobnie… Apokalipsą.
– Apokalipsą? A co to takiego?
– Dosłownie to znaczy „podniesienie zasłony”. Objawienie prawdy. Jest ona tak trudna do zniesienia, że dla każdego oznacza koniec świata.
– Czy ludzie ze starej Ziemi umarli?
– Nie mam pojęcia, w każdym razie my „podnieśliśmy żagle” jeszcze przed Apokalipsą, żeby odejść. Ostatnią nadzieją jest ucieczka.
– Właśnie o tym opowiada ta księga? – zapytała, pokazując na Encyklopedię starego świata.
Yves-1 pogładził dziewczynę po włosach.
– Owszem, mówi trochę o polityce, zawiera jednak także fizyczny i techniczny opis starego świata. Jak się nazywają zwierzęta żyjące w cylindrze. Objaśnia dokładnie słowa ze starego języka, którym zresztą nadal się posługujemy. Opisuje też wiele umiejętności: uprawę roślin, hodowlę zwierząt, garncarstwo, tkactwo.
– Produkcję rowerów?
– Tak, pewnego dnia ludzie zapomną i odkryją to wszystko na nowo dzięki tej książce albo dzięki tym, którzy ją przeczytali. Chodzi o to, żeby zachować jak najwięcej wiedzy, mając świadomość, że ona się wyklaruje.
Spojrzenie wynalazcy pobiegło za okno, przez które było widać przelatujące ptaki.
– Zapomną, ale dzięki tej ukrytej wiedzy mimo wszystko sobie przypomną i przekażą ją dalej. We własnym rytmie. Stopniowo. Zniekształcając, ale przynajmniej nie wszystko będzie stracone.
– Jakże ogromną moc kryje w sobie ta księga… – szepnęła dziewczyna.
– Tak. I jakże ogromną moc posiadają ci kretyni, którzy puszczają zawartą w książkach wiedzę w niepamięć. Właśnie dlatego nie wolno ich przekazywać byle jak i byle komu. I właśnie dlatego będziesz musiała je ukryć.
– Niby gdzie?
– Będziesz musiała ukryć wszystkie trzy księgi: Instrukcje obsługi, Dziennik pokładowy i Encyklopedię w dziupli w jabłoni, która rośnie nad ciałem twojej matki. W ten sposób przez energię, którą przekazuje temu drzewu, nadal będzie ich strzec.
– Ale za tysiąc lat ludzie ich nie znajdą.
– Nie martw się, włożyłem do sejfu kartkę ze wskazówką, że należy ich tam szukać.
Spojrzał na Elo-2, chwytając ją za rękę takim samym ruchem, jakim robiła to Elisabeth trzydzieści lat wcześniej.
– Musisz wiedzieć… Nie mamy wyboru. Naszą ostatnią nadzieją była ucieczka. Nigdy, powtarzam: nigdy nie pozwól, żeby dopadła cię tęsknota za Ziemią. Trzeba iść naprzód bez oglądania się za siebie. Przyrzekasz?
– Będę żyła przyszłością, ojcze, nie przeszłością. Przyrzekam.
Z twarzy wynalazcy odpłynęło napięcie.
– To dobrze, Elo. Przez pamięć o Elisabeth nadawaj swoim dzieciom imiona, które mają „El” na początku albo na końcu. Chcę, żeby nikt jej nigdy nie zapomniał.
Elo-2 pochowała ojca obok matki. Na jego grobie posadziła morelę. W mowie pogrzebowej powiedziała tylko, że był dobrym ojcem, ponieważ do samego końca opowiadał jej historie, które pozwalały snuć marzenia, i że gdyby umiała podać definicję Yves’a-1, brzmiałaby ona tak: „Człowiek, który potrafił swoimi opowieściami pobudzać innych do marzeń i który umiał przemienić jedno ze swoich marzeń w czyn”.
Elo-2 nie miała dzieci, pociągały ją bowiem raczej kobiety. Wnuki Yves’owi i Elisabeth zapewnili jej brat Eli-1 i siostra Ela-1. W cylindrze, który obracał się przy grawitacji 1,01G, można było teraz spotkać coraz więcej młodych z nowego pokolenia. Byli niżsi od swoich rodziców, a także nieco delikatniejsi ze względu na życie w środowisku zamkniętym.
Brak wiatru, deszczu, zimna, gorąca przekształcił ich w istoty wrażliwe.
Właśnie w tamtym okresie Jocelyne-1, która również była już bardzo stara, na pamiątkę ziemskiego świata ustanowiła cztery wyraźne pory roku.
Łagodną wiosnę.
Gorące lato.
Łagodną jesień.
Mroźną zimę.
Jocelyne-1 zaproponowała nie tylko zmianę temperatury, ale także zmianę koloru sztucznego słońca. Zimą dawało ono bardziej niebieskawe światło. Latem z kolei bardziej żółte.
Z jej inicjatywy rozpoczęto kampanię rozrywek, sportów i gier, które przez rywalizację miały na celu rozwijanie inteligencji i zręczności.