Gwiezdny motyl
- Автор: Вербер Бернард
- Язык: польский
- Жанр: Современная русская и зарубежная проза
Электронная книга - «Gwiezdny motyl». Краткое содержание книги:
Poza królikami na dużą skalę rozmnażały się takie gatunki, jak mrówki, muchy, szczury i zmutowane koty, ostatni potomkowie Domina-1. Przypominały małe rysie, fosforyzujące na niebiesko z powodu przystosowania do ciemności. Mimo że pozbawione ostrych kłów i pazurów, te zmutowane koty mogły się okazać groźne dla ludzi, jeśli polowały całą zgrają.
Jezioro zamieniło się w obrzydliwe błotniste bagno, jego brzegi zaś stały się strefą ruchomych piasków, gdzie niebezpiecznie było się zapuszczać. Salamandry rozwinęły w sobie zdolność świecenia na czerwono, żaby z kolei na niebiesko.
Ogromny las przekształcił się w gęstwinę kolczastych, pozlepianych sieciami zmutowanych pająków zarośli, nad którymi latały kruki. Jedynie położony na płaskowyżu cmentarz dawał jeszcze słodkie owoce. Było to miejsce, w którym znajdowało się najmniej komarów, prawdopodobnie dlatego, że owoce przyciągały nietoperze, które polowały na owady.
Szóstka ostatnich ocalałych z projektu „Ostatnia Nadzieja” rzuciła się razem do prawego oka Motyla.
– Mówisz poważnie: to układ słoneczny, Joss? – zapytał najwyższy z nich, drapiąc strupy pod zarostem.
– Co robimy? – chciała wiedzieć jedyna dziewczyna w grupie, nosząca imię Elisabeth-15.
– Cóż, lecimy tam… – odparł blondyn nazywany Gabrielem-54.
Przerwawszy drapanie, najwyższy z nich, długobrody Nicolas-55, wziął lornetkę i zaczął się wpatrywać w układ słoneczny.
– Ale wokół tej gwiazdy jest mnóstwo planet!
– Która jest dobra? – zapytał Ele-19, najgrubszy z nich.
– Nie mówiąc już o satelitach. Nasz statek jest za duży i za mało zwrotny, żebyśmy dali radę je wszystkie zwiedzić. Musimy wybrać jedną z nich – stwierdził Adrien-18, niski brunet o kręconych włosach i brodzie.
Wówczas dziewczyna oznajmiła, że jej matka znała pewną tajemnicę, którą przekazała jej babka, która z kolei usłyszała ją od swojej babki.
– Dokładne wskazówki na temat planety są schowane w schowku zaznaczonym rzeźbionym motylem. Tutaj!
Mówiąc to pokazała na ster. Gabriel-54 z miejsca spróbował podważyć płytkę długimi, brudnymi paznokciami. Kiedy mu się nie powiodło, wyciągnął nóż i zaczął skrobać metal.
– Ale powiedziała mi też, że aby go otworzyć, trzeba znaleźć rozwiązanie pewnej zagadki.
Wysiliwszy pamięć, wyrecytowała:
To jest na końcu poranka.
To jest w samym środku nocki.
I można to zobaczyć, spoglądając na księżyc.
Na ich twarzach malowało się powątpiewanie.
– To musi być zagadka z dawnych czasów, skoro mowa w niej o księżycu starej Ziemi.
„Starej Ziemi”.
Słowa te wprawiły ich w zamyślenie. Żaden z nich nie miał pojęcia, skąd pochodzą. Jako jedyne wspomnienia pozostały im mgliste opowieści rodziców, którzy z kolei usłyszeli je od własnych przodków.
Istniało wiele legend na temat Ziemi.
Dla wszystkich planeta, z której pochodzili, była miejscem mitycznym, gdzie działy się niezwykłe rzeczy. Poza tym krążyło mnóstwo rozmaitych „podobno”.
Podobno były tam jeziora tak wielkie, że kiedy człowiek znajdował się pośrodku, nie mógł dojrzeć brzegów.
Podobno ludzie posiadali tam dwa imiona. Jedno dla siebie, a drugie po to, żeby przypominało im krainę, z której pochodzą, i historię ich rodziny.
Podobno wyprodukowali broń, która pozwalała zabić tysiące ludzi w ciągu jednej sekundy.
Żadne z nich nie wierzyło jednak w te legendy.
Dla szóstki ocalonych ci ze starej Ziemi to byli ludzie, którzy „sporo wiedzieli, ale się pomylili”.
– Powinniśmy poszperać w bibliotece – zaproponowała dziewczyna.
– Ależ skąd. Dobrze wiesz, Elith, że bibliotekę splądrowano i spalono podczas ostatniej wielkiej wojny.
– Może zachowały się jakieś książki w nienaruszonym stanie.
– Mimo wszystko spróbujmy – zgodził się Adrien-18.
Wszyscy zabrali się do szukania.
– Na końcu poranka jest południe. Słońce powinno wtedy stać wysoko. To musi mieć związek ze słońcem.
– W środku nocy słońce jest schowane.
Rozwiązanie znalazł Adrien-18.
– Litera „K” – obwieścił.
– Dalej, mów jaśniej!
– To jest na końcu poranka, bo to ostatnia litera tego słowa.
– Zgadza się.
– To jest w środku nocki, czyli wewnątrz tego wyrazu.
– Nieźle.
– A kiedy się patrzy na słowo „księżyc”, na początku widać literę „K”.
Nacisnęli więc po prostu na literę „K” znajdującą się w słynnej dewizie OSTATNIĄ NADZIEJĄ JEST UCIECZKA, wyrytej na sejfie.
Natychmiast otworzyło się skrzypiąc małe wieko.
W środku znajdowała się złożona mapa.
– Więc która to planeta? – zapytała dziewczyna, drapiąc swędzącą owłosioną skórę.
Ten, który kazał na siebie wołać Ele-19 i który twierdził, że jest potomkiem ostatnich królów, rozłożył mapę, odkrywając planetę oznaczoną strzałką.
– Według mapy to czwarta, począwszy od ich słońca – oświadczył, spluwając nerwowo na podłogę.
Czym prędzej spojrzeli przez lornetkę we wskazanym kierunku. Dostrzegli małą, szarą planetę ze śladami po uderzeniach meteorytów.
– Nie, to nie czwarta – sprostowała Elisabeth-15. – Popatrz dokładnie na mapę, o tu, obok, to nie jest planeta. Jest za mała i za blisko innej, większej.
– Więc co to takiego?
– Po prostu jej satelita. Prawdopodobnie dlatego, że w czasach, kiedy Yves-1 ją obserwował, aktualna koniunkcja sprawiła, że satelita, obracając się, znajdował się na trzeciej pozycji, a planeta na czwartej. Ale przy obrocie położenie się zmienia. Ta właściwa to obecna trzecia, czyli większa.
Gwiezdny Motyl zmienił kurs, kierując się dokładnie ku tej właśnie planecie.
Dziewczyna zaś odniosła wrażenie, że wszechświat od dawna spiskuje po to, aby nie kto inny, tylko ich szóstka dotarła do tego miejsca.
Tu i teraz.
III
62. KAMIEŃ FILOZOFICZNY
Nazajutrz cała szóstka wstała, chłopcy się ogolili, po czym wszyscy zaczęli się przygotowywać psychicznie do zejścia na planetę docelową.
Poszperawszy w bibliotece, znaleźli kilka książek, które ocalały przed grabieżą i opowiadały o życiu na dawnej Ziemi.
Większość opowieści była niezrozumiała.
Kiedy Adrien-18 oglądał po raz enty mapę z zaznaczoną planetą docelową, dziewczyna dostrzegła z tyłu jakiś napis.
Chciała mieć spokojne sumienie.
Było tam napisane:
WIEDZA JEST W DRZEWIE Pod spodem zaś: NALEŻY KONIECZNIE JĄ ZDOBYĆ PRZED WYLĄDOWANIEM. W TYM CELU TRZEBA SOBIE JEDNAK PRZYPOMNIEĆ TĘ, KTÓRA MIAŁA NIEBIESKIE OCZY I WIATR W RUDYCH WŁOSACH.
– Cholera, jeszcze jedna zagadka – westchnął Jolecyn-84.
– Skoro masz smykałkę do rozwiązywania zagadek, spróbuj, Adrienie, wytłumacz nam, co to znaczy.
Młodzieniec zmarszczył brwi.
– Napisał to Yves-1. To musi mieć związek z jego żoną, Elisabeth-1.
Po kilku minutach znaleźli ją na cmentarzu.
– Jak rozpoznać właściwe drzewo wśród tylu innych?
Adrien-18 wyjął książkę z opowieścią pasażera, którą znalazł w bibliotece.