Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Pamięć Światłości
Pamięć Światłości - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Pamięć Światłości

Электронная книга - «Pamięć Światłości». Краткое содержание книги:

Pamięć Światłości
1 ... 39 40 41 42 43 44 45 46 47 ... 296
Перейти на страницу:

– To doprawdy interesująca propozycja.

– To jedyna sensowna propozycja – z emfazą rzekł Emarin, a potem odwrócił się ku ich jeńcowi. – On nie słyszy nic z tego, co tu mówimy?

– Nie – powiedziała Pevara.

– Uwolnij go z więzów. Chcę z nim porozmawiać.

Pevara z wahaniem postąpiła, jak jej polecono. Dobser osunął się na podłogę, ledwie zachowując równowagę. Przez moment kołysał się niepewnie na nogach, zaraz potem odruchowo zerknął w stronę wyjścia.

Emarin sięgnął dłonią za plecy, wyciągnął coś zza pasa i rzucił na podłogę. Mała sakiewka. Kiedy dotknęła podłogi, coś w niej zadźwięczało.

– Panie Dobser – rzekł Emarin.

– Co to jest? – zapytał Dobser, pochylając się ostrożnie i sięgając po sakiewkę.

Zajrzał do środka, oczy mu wyraźnie rozbłysły.

– Zapłata – odparł Emarin.

Dobser podejrzliwie zmrużył oczy.

– Za co?

– Mylnie pan zrozumiał moje intencje, panie Dobser – wyjaśnił Emarin. – Nie proszę pana, aby pan cokolwiek dla mnie robił, jest to rodzaj przeprosinowej rekompensaty. Wysłałem tego tu Androla, żeby poprosił o pańską pomoc, a on najwyraźniej… wykroczył poza ramy otrzymanych instrukcji. Ja chciałem tylko z panem porozmawiać. Nie było moim zamiarem więzić pana w strumieniach Powietrza i torturować.

Dobser rozejrzał się ukradkiem wokół. W jego oczach lśniła podejrzliwość.

– Skąd masz takie pieniądze, Emarin? Skąd wzięło się w tobie przekonanie, że możesz wydawać rozkazy? Jesteś tylko prostym żołnierzem… – Ale równocześnie nie mógł oderwać wzroku od zawartości sakiewki.

– Widzę, że się znakomicie rozumiemy – powiedział Emarin, uśmiechając się. – Pomoże nam pan więc w tej drobnej maskaradzie?

– Ja… – Dobser zmarszczył brwi. Spojrzał na nieprzytomne ciała Welyna i Leemsa leżące na podłodze.

– Właśnie tak – odpowiedział mu Emarin na niezadane pytanie. – Z tym będzie problem, nieprawdaż? Nie sądzisz przecież, że możemy po prostu wydać Androla w ręce Taima i obarczyć całą winą?

– Androla? – prychnął Dobser. – Listonosza? Nikt nie uwierzy, że pokonał dwóch Asha’manów. Nikt, nigdy.

– Słuszna uwaga, panie Dobser – zgodził się Emarin.

– Najlepiej dać im Aes Sedai – zasugerował Dobser, machając Pevarze palcem przed nosem.

– Niestety, ona jest mi potrzebna. Taki bałagan. Co za bałagan.

– Cóż – namyślał się na głos Dobser. – Może ja mógłbym porozmawiać z M’Haelem w twoim imieniu. Rozumiesz, najpierw odpowiednio naświetlić, później załagodzić całą sprawę.

– Byłbym nadzwyczaj wdzięczny – rzekł Emarin, przysuwając sobie krzesło spod ściany, a potem stawiając naprzeciw niego drugie. Usiadł, zaprosił gestem Dobsera, żeby ten też zajął miejsce. – Androl, niechże z ciebie będzie jakiś pożytek. Znajdź coś do picia dla mnie i pana Dobsera. Najlepiej herbatę. Pijesz z cukrem?

– Bez – odparł Drobser. – Ale jeśli mam być szczery, to słyszałem, że mają tu gdzieś jakieś wino…

– Wina, Androl – zażądał Emarin, pstrykając palcami.

„No, cóż” – pomyślał Androl. – „Nie ma wyjścia, trzeba grać swoją rolę”. Skłonił się, przelotnie zmierzył Dobsera szacującym spojrzeniem, a potem przyniósł z głębi magazynu pucharki i butelkę wina. Kiedy wrócił do tamtych, Dobser i Emarin pogodnie gawędzili.

– Rozumiem – mówił Emarin. – Nawet pan sobie nie wyobraża, jakie miałem kłopoty ze znalezieniem pomocy w Czarnej Wieży. Zwłaszcza w sytuacji, gdzie imperatywem jest zachowanie w całkowitej tajemnicy mojej tożsamości.

– Rozumiem, mój panie – przytakiwał Dobser. – Cóż, gdyby ktokolwiek wiedział, że w naszych szeregach przebywa Wysoki Lord Łzy, nie byłoby końca płaszczeniu się i podlizywaniu. To jasne jak słońce! Sam M’Hael nie byłby zadowolony, mając pod bokiem kogoś tak znacznego. Oj nie, nie byłby!

– Rozumiesz więc, dlaczego musiałem pozostać w ukryciu – podsumował Emarin i wyciągnął dłoń, w którą Androl włożył mu pucharek z winem.

„Wysoki Lord Łzy?” – pomyślał Androl z rozbawieniem. Ale Dobser spijał słowa płynące z ust Emarina niczym najmocniejsze wino.

– A my sądziliśmy, że opowiadasz się za Logainem, ponieważ jesteś głupi! – ekscytował się Dobser.

– Niestety, na to zostałem skazany. Gdybym się bardziej zbliżył do Taima, przejrzałby mnie w jednej chwili. A więc z konieczności udawałem, że opowiadam się po stronie Logaina. On i ten Smok Odrodzony to są zwykli chłopi, w życiu nie zorientują się, że mają do czynienia z człowiekiem wysoko urodzonym.

– Ze swej strony powiem, mój panie – wtrącił Dobser – że ja miałem swoje podejrzenia.

– Tak też mi się wydawało – powiedział Emarin, upijając łyk wina. – Na dowód, że nie jest zatrute – wyjaśnił, nim przekazał pucharek Dobserowi.

– W porządku, mój panie – rzekł Dobser. – Ufam ci. – Jednym haustem wychylił pucharek. – Gdyby nie ufać samemu Wysokiemu Lordowi, komuż można by ufać?

– Racja – zgodził się Emarin.

– Powiem ci jedno, mój panie – ciągnął Dobser, wyciągając rękę z pucharkiem i dając Androlowi znak, żeby go napełnił. – Musisz znaleźć jakiś lepszy sposób na zmylenie Taima. Zadawanie się z Logainem już na nic.

Emarin spokojnie, z namysłem upił łyk wina ze swojego pucharka.

– Jest już w mocy Taima. Rozumiem. Przypuszczałem, że tak to się może skończyć. Nietrudno wyciągnąć odpowiednie wnioski z tego przedstawienia, które dał Welyn z pozostałymi.

– No – mruknął Dobser, pozwalając, aby Androl po raz kolejny napełnił mu pucharek. – Logain jest silny. Konwersja takiego człowieka musi zabrać trochę czasu. Siła woli, sam rozumiesz? Minie dzień czy dwa, nim da się przeprowadzić jego Konwersję. Tak czy siak, możesz osobiście pójść do Taima i wyjaśnić mu, o co ci chodzi. Zrozumie, bo wciąż powtarza, że ludzie są bardziej przydatni, jeśli nie trzeba robić im Konwersji. Nie wiem, dlaczego tak miałoby być. Ale z Logainem nie obędzie się bez Konwersji. Straszna rzecz… – Dobser zadrżał.

– Wobec tego pójdę i z nim porozmawiam, panie Dobser. W takich okolicznościach… czy mogę liczyć na poparcie z twojej strony? Zadbam, aby twoje wysiłki zostały stosownie wynagrodzone.

– Jasna sprawa – zgodził się Dobser. – Czemu nie? – Wlał wino do gardła, potem chwiejnie się podniósł. – Teraz będzie z Logainem. Zawsze z nim o tej porze siedzi.

– Ale gdzie, jeśli można wiedzieć? – zapytał Emarin.

– W sekretnych pokojach – wyjaśnił Dobser. – W podziemiach budynku, który teraz stawiamy. To wschodnie skrzydło, które się zawaliło, zmuszając nas do dodatkowego kopania. Cóż, nie było żadnego obwału, to tylko przykrywka dla tego, co tam robiliśmy naprawdę. I… – Dobser z wahaniem zawiesił głos.

– To mi wystarczy – weszła mu w słowo Pevara, zakładając tamtemu z powrotem więzy i zatykając uszy. – Jestem pod wrażeniem.

Emarin rozłożył ręce w geście przesadnej skromności.

– Zawsze umiałem sprawić, żeby ludzie czuli się swobodnie w mojej obecności. Szczerze mówiąc, to nie zaproponowałem Dobsera dlatego, że uważałem, że łatwo go będzie przekupić. Dobser wydawał mi się… cóż, człowiekiem o nieprzesadnych możliwościach poznawczych.

– Wychodzi na to, że Konwersja na Cień nie jest lekarstwem na głupotę – zauważył Androl. – Ale po co ta cała zasadzka, skoro najwyraźniej mogłeś z nim to tak czy siak załatwić?

– To kwestia panowania nad sytuacją, Androl – wyjaśnił Emarin. – Największym błędem byłoby stawić mu czoło w jego własnym otoczeniu, wśród przyjaciół dysponujących lepszym pomyślunkiem. Najpierw należało go przestraszyć, sprawić, że zacznie wrzeszczeć i wierzgać, a dopiero potem zaproponować sposób wymigania się z kłopotów. – Emarin zawiesił głos, zerknął na wiszącego w powietrzu Dobsera. – Poza tym, nikomu z nas nie zależało, jak mniemam, na tym, żeby zaraz pobiegł z ozorem do Taima, co najpewniej by nastąpiło, gdybym próbował z nim porozmawiać po dobroci, a nie z pozycji siły.

1 ... 39 40 41 42 43 44 45 46 47 ... 296
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)