Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Dwie wojowniczki [Le due guerriere - pl]
Dwie wojowniczki [Le due guerriere - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Dwie wojowniczki [Le due guerriere - pl]

Электронная книга - «Dwie wojowniczki [Le due guerriere - pl]». Краткое содержание книги:

Po ucieczce z Sekty Zabójców młoda wojowniczka Dubhe musi uwolnić się od klątwy, która została na nią rzucona. Jedyną osobą, która może ją uratować, jest Sennar, niegdyś najpotężniejszy czarodziej Świata Wynurzonego, do którego udaje się wraz z Lonerinem po pomoc i radę. Tropem Dubhe podąża Rekla, Strażniczka Trucizn, wierna członkini Sekty Zabójców, z zamiarem zgładzenia dziewczyny. Tymczasem krwiożercza Gildia odkrywa w końcu, jak przywrócić do życia wielbionego przez nich Tyrana — Astera. Potrzebują jedynie ciała, w którym mógłby się odrodzić. Ich wybrańcem zostaje San, wnuk Sennara i Nihal, którego przed pazurami dzikiej sekty chroni gnom Ido. Czy Sennar, który po śmierci Nihal w poczuciu winy odsunął się od ludzi, nie wierząc w uratowanie Świata…
1 ... 34 35 36 37 38 39 40 41 42 ... 91
Перейти на страницу:

— Dzień dobry… — wymamrotał.

San zareagował, jak gdyby został ugryziony przez tarantulę.

Odskoczył w tył, nagle się od niego odrywając.

— Nic nie robiłem, przysięgam!

Ido nie zrozumiał.

— Wszystko w porządku, powiedziałem tylko „dzień dobry”.

San wydawał się zdumiony.

— Dobre wychowanie nakazuje w takich sytuacjach odpowiadać.

— Dzień… dzień dobry — wyjąkał niepewnie.

Ido wciąż był oszołomiony i z całą pewnością nie mógł myśleć o wszystkich tajemnicach, jakie krążyły wokół tego chłopca.

— Gratulacje — powiedział. — Udało ci się.

San zaczerwienił się lekko.

Gnom przebiegł dłonią po opatrunku. Był suchy, krwotok się zatrzymał, ale ból w klatce piersiowej przypomniał mu o złamanym żebrze. Przez chwilę zamglił mu się wzrok, ale musiał wstać, teraz była jego kolej, żeby prowadzić konia.

San zeskoczył i wdrapał się z tyłu.

Był dość wysoki jak na swój wiek, a włosy miały tylko lekki niebieskawy odcień. Jego oczy jednak, chociaż opuchnięte od snu i płaczu, były takie same jak jego ojca. I Nihal. Ido pomyślał ze wzburzeniem, że chłopiec jednak nie może o tym wiedzieć. San nigdy nie poznał swojej babki.

Przez jakiś czas posuwali się w milczeniu pod bezlitosnym słońcem Krainy Ognia. Ido nie był tu już trzy lata, ale wydawało mu się, że minęły wieki. Oto jego prawdziwa ojczyzna, gdzie tak krótko żył, ziemia obiecana, za którą oddał swoją krew, dom, którego nie potrafił ochronić. Było to miejsce zbyt przepełnione wspomnieniami i był wdzięczny Sanowi, kiedy przerwał to straszliwe milczenie pytaniem.

— Dokąd jedziemy?

— Wiesz, gdzie jesteśmy?

Ido poczuł, jak kręci głową.

— Nigdy nie opuszczałem Krainy Wiatru. Mój ojciec nie chce.

— Zamilkł na chwilę, skonsternowany, po czym poprawił się:

— Nie chciał.

— Jesteśmy w Krainie Ognia.

Ciekawe, czy się zdumiał. Ido nie mógł widzieć jego twarzy.

— Jedziemy w bezpieczne miejsce, które znam tylko ja. Tam dojdę do siebie, a sądząc po twoim wyglądzie, ty też tego potrzebujesz. — Zawahał się przez chwilę. — Czy to było uderzenie pięścią?

— Kiedy zostałem z tym mężczyzną sam, próbowałem się uwolnić. On położył mnie na ziemi i mocno uderzył. Złamał mi ząb.

Ido nie wiedział, co mu powiedzieć. Wróciły mu na myśl wszystkie przypadki, kiedy musiał kogoś pocieszać. Młode małżonki, matki, dzieci, zwykli przyjaciele, towarzysze broni. Ale nigdy tego nie potrafił. Wobec ogromu bólu czuł się całkiem bezradny.

— Spróbujemy cię uleczyć.

Było to najgłupsze zdanie, jakie mógł wymyślić. Był jednak zmęczony i obolały.

— W każdym razie kierujemy się w stronę akweduktu.

— Akweduktu? Tego, do którego weszła Nihal? — Głos Sana rozpalała ciekawość.

To imię, Nihal, miało w jego ustach ten sam smak, jak wtedy, kiedy wymawiali je inni ludzie: było to imię bohaterki, nic poza legendą.

— Tak, ten sam.

San oparł głowę na jego ramieniu. Teraz miał mokre policzki.

— Nigdy bym nie przypuszczał, że tam będę. Tata zawsze mi o nim opowiadał.

Znowu zamilkł. Ido poczuł, jak słowa cisną mu się na usta, tak naprawdę bez jego woli.

— Zrobiłem dla niego wszystko, Sanie, próbowałem go ocalić, ale nie można już było mu pomóc. Przybyłem za późno.

Chłopiec podniósł się.

— Widziałeś go?

— Byłem przy nim, dopóki nie umarł.

— A mama?

— Kiedy przyszedłem, już nie żyła.

San znowu oparł głowę na jego ramieniu, zatopił twarz w koszuli i zaczął gwałtownie szlochać. Ido chciałby się zatrzymać, przytulić go i powiedzieć, jak dobrze go rozumie, ale nie mógł, nie teraz, byli jeszcze zbyt widoczni, musieli najpierw ocalić swoje życie.

Dlatego, nie zważając na ból, który wywoływał ten ruch, ograniczył się do położenia mu ręki na ramieniu i ścisnął go mocno.

Jemu też chciało się płakać.

13. Samotna podróż

Dubhe pędziła przez gęstwinę do utraty tchu. Efekt środka usypiającego, jaki przygotowała, potrwa do świtu i musiała w tym czasie jak najbardziej oddalić się od swoich oprawców.

Jeszcze nie była całkiem w formie, nogi miała słabe, a oddech krótki. A jednak rozpierała ją euforia. Już od niepamiętnych czasów tak się nie czuła. Wydawało się, że wybór, jakiego dokonała, zrodzony z gniewu i frustracji, wszystko odmienił. Czuła się wolna, chyba po raz pierwszy w swoim życiu. Bestia, ciążące nad nią przeznaczenie i śmierć stały się odległe. Zanim wszystko się skończy, chciała spróbować zrobić coś wielkiego, co nadałoby im i jej ucieczce jakiś sens.

Zatrzymała się dopiero późnym porankiem, aby chciwie napić się wody z bukłaka. Potem oparła dłonie na kolanach, aby złapać oddech. Zauważyła, że las wokół niej nie milczy już wrogo: może to duchy pomogły jej odnaleźć właściwą drogę.

Nagle poczuła ucisk w żołądku. To Bestia domagała się swego. Potrzebowała eliksiru, już zbyt długo nie piła ani kropli. Wzięła buteleczkę Lonerina i otworzyła ją. Dziwnie się poczuła, trzymając ją w ręku. To było wszystko, co jej po nim pozostało. Nadzwyczaj cenny spadek, a jednocześnie zbyt ubogi.

Śmiertelnie za nim tęskniła, ale z przerażeniem zdała sobie sprawę, że jest w stanie przypominać go sobie tylko w scenie, kiedy spadał w przepaść, jak gdyby ten ostatni obraz zatarł wszystko inne. Nienawiść, jaką zobaczyła w jego oczach, była głęboka i nieodgadniona, i chociaż podróżowali razem przez miesiąc, Dubhe poczuła, że wcale go nie zna. Zawsze pozostawał tajemnicą. Chciałaby zrozumieć go lepiej i móc powierzyć mu własny ból, ale śmierć przyszła zbyt wcześnie. Jak zawsze.

Przyłapała się na myśli, że tak samo stało się z Mistrzem.

Otrząsnęła się. Nie miała pojęcia, czy ta nędzna ilość eliksiru wystarczy jej, aby dotrzeć do domu Sennara, ale musiało jej się udać, nieważne jak.

Słowa, które Lonerin powiedział jej na początku podróży, rozbrzmiały w jej umyśle kategorycznie niczym rozkaz.

„Mam misję, od której zależy los wielu osób, poświęciłem temu całe moje życie. Nie przyjmuję do wiadomości myśli, że coś mogłoby źle pójść, że mógłbym ponieść porażkę, między innymi dlatego, że to niczemu nie służy”.

Dubhe podniosła się i podjęła wędrówkę.

Kiedy dotarła nad przepaść, w którą spadł Lonerin, serce ścisnęło jej się w piersi. Przebyła tę całą drogę z powrotem i teraz gorączkowo szukała jakiegokolwiek śladu po nim: strzępka ubrania, znaku, czegokolwiek, co rozpaliłoby w niej nadzieję. Ale nic nie znalazła, jak gdyby ziemia już o nim zapomniała.

Z wahaniem wychyliła się nad przepaścią i w oczach stanął jej pewien siebie uśmiech Lonerina. Było coś bohaterskiego w sposobie, w jaki zmierzył się ze śmiercią.

Pod nią płynął burzliwy potok, nie było jednak żadnego śladu po jej towarzyszu. Tylko plama krwi na kamieniu, litościwie pozostawiona przez wodę.

Teraz była sama. Nie wiedziała, gdzie ma iść, nie miała nawet sporządzonej przez gnoma mapki. Lonerin trzymał ją w swojej koszuli i zabrał ze sobą. Dubhe pamiętała ją mgliście, ale brakowało jej wszystkich szczegółów. Dokąd się kierowali? Która droga była właściwa? Rozejrzała się, sapiąc. Świadomość, że Rekla z pewnością jest już na jej tropie, sprawiała, że czuła się jak w pułapce. Ta kobieta nie zatrzyma się i zrobi wszystko, żeby dorwać ją w swoje ręce i odegrać się na niej.

1 ... 34 35 36 37 38 39 40 41 42 ... 91
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)