Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Kroki w nieznane. Almanach fantastyki. Tom 5
Kroki w nieznane. Almanach fantastyki. Tom 5 - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Kroki w nieznane. Almanach fantastyki. Tom 5

Электронная книга - «Kroki w nieznane. Almanach fantastyki. Tom 5». Краткое содержание книги:

Najnowszy almanach fantastyki Kroki w nieznane prezentuje szesnaście różnorodnych opowiadań autorów z Australii, Argentyny, Rosji, Stanów Zjednoczonych, Ukrainy i Wielkiej Brytanii. Wśród nich nowa krew, niedawne debiutantki (McCarron, Swirsky) oraz autorzy rozwijający skrzydła (Bacigalupi, Kosmatka, Ostapenko). Są też stare wygi, z niemałym dorobkiem, których tekstów nie było nam dane posmakować dotychczas (Brown, Kaługin) lub spotykaliśmy się z ich twórczością okazjonalnie (Kessel, szczególnie Waldrop). Oczywiście są także wielkie nazwiska (Egan, Kress, Silverberg, czy Willis), a oprócz tego pisarze wyjątkowi, za sprawą wyobraźni (Ballantyne), poetyckiego stylu (McDonald), czy prozy o niesamowitym klimacie (Nielsen)…
1 ... 38 39 40 41 42 43 44 45 46 ... 146
Перейти на страницу:

Cowell nic nie widział. I nagle go zobaczył: słaby punkcik światła, ledwo się poruszający. Gdy patrzył, punkcik zaczął się poruszać szybciej i nagle rozbłysnął, wchodząc w atmosferę. Wstrzymał oddech.

— O mój Boże, zmienia kurs! — krzyknął ktoś z lewej strony, gdzie zbiorowym, choć nieco chaotycznym wysiłkiem ustawiono naprędce nieoficjalne urządzenia do namierzania.

— To niemożliwe! — wrzasnął ktoś inny, choć brak było jakiegokolwiek powodu, poza tym, że obiekt dotąd podążał stałym kursem. Ale co z tego? Cowell poczuł, że ogarnia go dziwne uczucie, a przez głowę przepłynęły mu jeszcze dziwniejsze słowa: „Oczywiście. Nie pozwolą, żebym to przegapił”.

— Jedna dziesiąta stopnia na północny wschód… nie, czekajcie…

Dziwne uczucie u Cowella nasiliło się. Jakąś częścią umysłu pojął, że zrodziło się ono z wysiłku i napięcia, ale nie miało to znaczenia. Poczucie czegoś nieuniknionego rosło i nie był zaskoczony, kiedy Ann krzyknęła:

— Ląduje tutaj! Uciekajmy!

Cowell nie ruszył się, gdy pozostali się rozpierzchli. Patrzył spokojnie, trzymając w połowie pełny styropianowy kubek z przesłodzoną kawą, z twarzą zwróconą w stronę nieba.

Obiekt zwolnił, połyskując srebrzyście w świetle gwiazd. Zwalniał nadal, aż poruszał się z prędkością może trzech mil na godzinę, nie więcej, pod kątem jakichś czterdziestu pięciu stopni. Lądowanie przebiegło gładko i spokojnie.

Nie zawisł nad ziemią, nie było widać ognia z dysz, grunt nie uległ zwęgleniu. Słychać było tylko delikatne „łup”, gdy obiekt dotknął ziemi, a łuski kukurydzy zagrzechotały, jakby dotknięte niewidzialnym wiatrem.

Ruszenie w stronę statku wydało się zupełnie naturalną czynnością. Cowell był pierwszym, który miał do niego dotrzeć.

Obiekt wykonano z jakiegoś gładkiego, lekko połyskującego srebrzyście metalu; Cowell spokojnie odnotował w myślach, że przejście przed atmosferę nie powodowało osmalenia. Był nieregularnego, owalnego kształtu, choć umysł Cowella nie był w stanie dokładnie określić, na czym ta nieregularność polegała. Nie wydawał żadnych odgłosów ani nie poruszał się. Po prostu nic nie robił.

Wyciągnął rękę, by go dotknąć, i ręka zatrzymała się w odległości prawie stopy od obiektu.

— Jim! — wrzasnęła Ann, a ktoś jeszcze — pewnie Kleinschmidt — zawołał: — Herr doktor Cowell! — Cowell przesunął dłoń wzdłuż tego czegoś, czego dotknął. Statek otaczała niewidzialna ściana, czy może jakiś rodzaj nieustępliwego pola.

— Cześć, statek — rzekł cicho, a potem nie był nawet pewien, czy w ogóle powiedział to głośno.

— Nie dotykaj! Czekaj! — wołała Ann, a jej dłoń odciągnęła jego rękę.

To nie miało znaczenia. Zwrócił się do niej, naprawdę jej nie widząc, i wypowiedział coś, co brzmiało jak powitanie dla statku. I też nie był pewien, czy to powiedział.

— Wiesz, wychowałem się w religijnej rodzinie. Czekam na mesjasza.

A potem rzuciła się na nich cała reszta, z pulsującymi w górze helikopterami i żołnierzami krzyczącymi: „cofnąć się, cofnąć, proszę się cofnąć!”. Cowella wepchnięto w tłum i nie miał już wyboru, mógł tylko czekać, aż goście się pojawią.

* * *

— Jesteście tego absolutnie pewni? — zwrócił się do grupy wojskowych naukowców prezydent. Zebrał ich wszystkich, wraz z szefami sztabów, rządem, wicegubernatorem Kanady i garstką doradców, w Gabinecie Owalnym Białego Domu. Ta sama grupa spotykała się codziennie, od tygodnia, od dnia, gdy obiekt wylądował. W Waszyngtonie było cieplej niż w Minnesocie. Na zewnątrz, na starannie przystrzyżonym trawniku kwitły dalie i chryzantemy.

— Statek nie wyemitował żadnego sygnału od chwili, gdy teleskop Hubblea go namierzył?

Naukowcy mieli niepewne miny. Takie pytania zadawali tylko laicy. Przed rozpoczęciem kariery politycznej prezydent zajmował się finansami.

— Panie prezydencie, nie możemy powiedzieć z całą pewnością, że znamy wszystkie rodzaje sygnałów, które mogłyby istnieć albo istnieją. Albo że dysponujemy pełnym, z ustaloną pozycją, monitorowaniem obiektu przez cały czas lotu. Jak zapewne pan…

— Dobrze, dobrze. Zatem od chwili, kiedy wylądował i kiedy wypróbowaliście na nim swój sprzęt. Nie emituje żadnych sygnałów radiowych, na żadnych długościach fal?

— Nie, panie prezydencie. Tego jesteśmy pewni.

— Żadnych sygnałów świetlnych, nawet w podczerwieni czy ultrafiolecie?

— Nie, panie prezydencie.

— Żadnego promieniowania gamma, żadnej radioaktywności?

— Nie, panie prezydencie.

— Żadnych efektów kwantowych? — spytał prezydent, czym wszystkich zaskoczył. Nie znano go dotąd jako osobnika oczytanego.

— Ma pan na myśli takie rzeczy, jak wykorzystanie splątania kwantowego do transportu informacji? — spytał ostrożnie szef Narodowego Laboratorium Livermore. — Pewnie, ta sfera fizyki nie jest nam jeszcze na tyle dobrze znana, byśmy mogli przewidywać z całą pewnością, co może kiedyś zostać odkryte, albo co już mogła odkryć rasa istot bardziej zaawansowanych od nas technicznie.

— Więc z tego, co wiemy, to sygnały kwantowe mogą wychodzić z tego statku cały czas.

Dyrektor Laboratorium Livermore rozłożył ręce w geście bezsilności.

— Panie prezydencie, możemy monitorować wyłącznie sygnały, które już znamy.

Prezydent zwrócił się do swojego głównego doradcy wojskowego, generała Daytona.

— Ta tarcza osłaniająca statek — też nie wiecie, co to jest, prawda? Co to za pole, dlaczego nie przepuszcza niczego poza światłem?

— Wszystko z wyjątkiem promieniowania elektromagnetycznego w paśmie światła widzialnego jest po prostu odbijane — wyjaśnił Dayton.

— Nie możemy więc użyć sonaru ani promieni Roentgena, żeby zobaczyć, co jest w środku?

Tym razem Dayton nie odpowiedział. Prezydent to wszystko już wiedział. Cały świat o tym wiedział. Najlepsze umysły naukowe i wojskowe z kilku krajów od tygodnia pracowały nad obiektem.

— Co więc zalecacie? — spytał prezydent.

— Panie prezydencie, zalecamy jedynie nieustanne monitorowanie statku, w stanie pełnej gotowości na wypadek, gdyby w jego zachowaniu coś się zmieniło.

— Innymi słowy, „poczekamy zobaczymy” — rzekł prezydent z niesmakiem, a kilka osób w gabinecie z satysfakcją uświadomiło sobie, że został mu jeszcze rok i trzy miesiące do końca kadencji. Na reelekcję nie miał szans. Gospodarka odnotowała poważny spadek.

Chyba że uratuje go jakiś cud.

— Cóż, w takim razie wracajcie do swoich laboratoriów — rzekł prezydent. Dyrektor Laboratorium Livermore, choć wiedział, że popełnia błąd, dał się ponieść impulsowi.

— Nauka nie zawsze okazuje się zbawicielem, panie prezydencie.

— W takim razie po co nam ona w ogóle? — odparł prezydent ze zdumiewającą prostotą, od której dyrektorowi zaparło dech. — Nie spuszczajcie statku z oka. I następnym razem przynieście jakieś dane naukowe, bo przydałaby się jakaś odmiana.

* * *

NAUKOWCY ZE STANFORD TWIERDZĄ, ŻE OBCE POLE MOŻE BYĆ FORMĄ KONDENSATU BOSEGO-EINSTEINA

LAUREAT NAGRODY NOBLA WYKPIŁ

OPINIĘ NAUKOWCÓW ZE STANFORD

SĄD STANU MINNESOTA ODRZUCA POZEW W SPRAWIE DOMNIEMANEGO SKAŻENIA WODY W POBLIŻU OBCEGO OBIEKTU

NAUKOWIEC Z FRANCJI TWIERDZI, ŻE PRZEZ KOSMICZNĄ TARCZĘ MOGĄ PRZENIKAĆ NIEWYKRYTE PROMIENIE KOSMICZNE

KOSZULKI Z RYSUNKIEM

PRZEDSTAWIAJĄCYM KOSMICZNY OBIEKT ZOSTAŁY UZNANE ZA OBSCENICZNE PRZEZ RADĘ TURYSTYCZNĄ I USUNIĘTE ZE STOISK

1 ... 38 39 40 41 42 43 44 45 46 ... 146
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)