Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Космическая фантастика » Honor na wygnaniu [Flag in Exile - pl]
Honor na wygnaniu [Flag in Exile - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Honor na wygnaniu [Flag in Exile - pl]

Электронная книга - «Honor na wygnaniu [Flag in Exile - pl]». Краткое содержание книги:

Przybita ostatnimi wydarzeniami i rozgoryczona rozwojem sytuacji lady Honor Harrington udaje się na planetę Grayson, by zając się zarządzaniem domeną Harrington i zaleczyć wewnętrzne rany.
Spokój jednak nie jest pisany — z jednej strony atakują wrogowie wewnętrzni, dla których kobieta — patron stanowi obrazę, z drugiej zewnętrzni: zrewolucjonizowana Ludowa Republika Haven kolejny raz próbuje zdobyć system Yeltsin. Na drodze do zwycięstwa jednych i drugich stoi tylko jedna przeszkoda — admirał lady Honor Harrington. Admirał, ale nie Królewskiej Marynarki…
1 ... 38 39 40 41 42 43 44 45 46 ... 113
Перейти на страницу:

— Nie do mnie należy wygłaszanie opinii w tej kwestii. Jestem zwykłym posłańcem.

— Posłańcem? — warknął gospodarz. — Raczej sługusem, który jak pies bezmyślnie wykonuje rozkazy i szczeka!

— Posłańcem — powtórzył ostrzej Allman — którego obowiązkiem jest przekazać ci wolę Kościoła, panie!

— Synod nie jest Kościołem! — warknął zimno Burdette. — Synod składa się z ludzi, którzy mogą równie łatwo jak inni popełnić błąd.

— Nikt nie twierdzi, że jest inaczej. Ale Bóg wymaga, by ludzie jak najlepiej próbowali zrozumieć Jego wolę… i działali zgodnie z tym zrozumieniem.

— W rzeczy samej! — Uśmiech gospodarza był lodowaty, krzywy i paskudny. — Szkoda, że Synod zdecydował się o tym zapomnieć w przypadku brata Marchanta!

— Synod niczego nie zapomniał. Nikt nie próbuje zmusić Marchanta do czegokolwiek. Synod uznał, że Marchant zbłądził, ale jeśli nie potrafi pogodzić się z tą oceną, nikt go do niczego nie będzie nakłaniał. Kwestia osobistych przekonań to najtrudniejszy z boskich testów, nawet dla sług bożych. Synod zdaje sobie z tego sprawę. Kościół jednak ma obowiązek obnażyć błąd, kiedy go dostrzeże, zwłaszcza u sługi bożego.

— Synod dał się zwieść politycznemu oportunizmowi — oznajmił niespodziewanie Burdette. — I to Synod, nie brat Marchant, sprzeciwia się woli bożej. Ta obca kobieta… ta nierządnica spółkująca przed zawarciem świętego związku małżeńskiego zatruła nas wszystkich swoją bezbożnością! Jest ohydą w oczach Boga! Ona i wszyscy, którzy chcą zmienić nasz świat w podobiznę jej zdegenerowanego królestwa, służą złu, a Synod szuka sposobów, by upowszechniać wśród prawdziwych dzieci bożych ich pogańskie i heretyckie bluźnierstwa!

— Nie będę dyskutował z tobą, panie, o twych przekonaniach — odparł diakon równie lodowato. — Jeśli nie zgadzasz się ze zdaniem Synodu, do czego masz, panie, prawo jako patron i jako wierny, możesz wdać się z nim w dysputę. Prawem Synodu zaś jako zgromadzenia wybranych sług Kościoła jest odrzucić takie argumenty, jeśli okażą się one sprzeczne z rozumieniem woli bożej. Synod żałuje, iż nie może spełnić twej prośby, ale dla nikogo nie zrezygnuje z właściwego zrozumienia woli bożej. A w tej sprawie panuje jednomyślność.

— Rozumiem… — Burdette zmierzył go od stóp do głów pogardliwym spojrzeniem. — Synod i Protektor nakazują mi pozbawić brata Marchanta stanowisk, na które powołał go Bóg?

— Edmond Marchant nie jest naszym bratem w wierze, jak długo pozostaje w błędzie, a Synod i Protektor już usunęli go ze stanowisk, które sprawował w imieniu Boga i Kościoła — poprawił go spokojnie Allman. — Dopóki nie zawróci z drogi błędu, kto inny będzie musiał wypełniać jego obowiązki.

— To ty tak mówisz!

Ponieważ diakon nie odpowiedział, Burdette wyszczerzył zęby we wściekłym grymasie i oznajmił:

— Doskonale. W takim razie, diakonie, przekażesz Synodowi wiadomość ode mnie. Powiedz, że mogą pozbawić prawdziwego sługę bożego ambony i upokorzyć go publicznie za pozostanie wiernym swej wierze, ale nie mogą zmusić mnie, abym grzeszył wraz z nimi. W moich oczach brat Marchant pozostaje na wszystkich stanowiskach, z których go krzywdząco usunięto. Nie wyznaczę żadnego zastępcy.

W oczach Allmana błysnęła złość, ale ugryzł się w język — był wysłannikiem Kościoła, nie osobą prywatną, a to, co myślał o rozmówcy, nie było opinią Synodu. Przynajmniej nie wygłaszaną opinią. Przemówił dopiero, gdy miał pewność, że panuje nad swym głosem.

— Niezależnie od różnicy poglądów między tobą a Synodem, panie, masz określone obowiązki. I jeśli nawet Synod jest w błędzie, nie masz prawa jako władający tą domeną za boskim przyzwoleniem pozbawić jej mieszkańców słowa bożego i nabożeństw cotygodniowych, o innych posługach, których może dokonać jedynie kapłan, nie wspominając!

— Pozbawił ich tego Synod, usuwając człowieka wybranego przeze mnie… i przez Boga. Ja także, podobnie jak Synod, mam obowiązek działać tak, jak wierzę, że nakazuje mi Bóg. Jestem patronem i służę Bogu, podobnie jak robi to Synod. Sprzeciw woli bożej to grzech u każdego, ale u kogoś noszącego klucz jest to cięższy grzech niż u pozostałych, a ja nie wezmę tego na swoje sumienie. Jeśli Kościół chce, by stanowiska te były obsadzone, Synod po prostu powinien zwrócić je temu, kogo wybrał na nie Bóg. Jak długo tego nie zrobi, tak długo pozostaną nie obsadzone, bo ja nigdy nie mianuję kogoś, kogo Bóg nie chce na nich oglądać! Lepiej żeby moi ludzie nie mieli kapłana, niż żeby mieli fałszywego!

— Jeśli odmówisz wypełnienia tego obowiązku, panie, Kościół wykona go za ciebie i wyznaczy, kogo uzna za stosowne do objęcia katedry Burdette!

Oświadczenie to poderwało gospodarza, wyprowadzając go ostatecznie z równowagi.

— Więc zróbcie to! — ryknął i oparł się pięściami o blat. — powiedz im, żeby to zrobili! I powiedz im, że nie zmuszą mnie do udziału w mszach ani do przyjęcia na kapelana kogoś, kogo nie wybrałem. Zobaczymy, jak zareagują ci, którzy naprawdę pozostali wierni Bogu na tej planecie, kiedy dowiedzą się, że patron ignoruje pajaca narzuconego przez Synod na święte stanowisko! — ostatnie zdanie wysyczał z lodowatą zaciętością.

— Uważaj, patronie Burdette! — Allman mówił tak samo spokojnie jak dotąd, ale jego głos także stał się lodowaty. — Bóg nie odrzuca nikogo, kto szuka drogi do Niego z otwartym sercem, ale jedyna droga do piekła, z której nie ma odwrotu, jest dla tych, którzy wybrali odwrócenie się od Boga. A ty, jak słyszę, stoisz już na niej mocno!

— Wynoś się! — oznajmił nagle spokojnym głosem Burdette. — I powiedz swoim panom, że nie będę jak oni usługiwał tej obcej kurwie ani też nie będę wykoślawiał boskiego porządku rzeczy. Niech profanują własne dusze i skazują się na wieczyste potępienie, ale mnie ze sobą tam nie pociągną!

— Jak sobie życzysz, panie. — Allman skłonił się z oziębłą uprzejmością. — Będę się za ciebie modlił.

I wyszedł, nie czekając, aż wściekły Burdette odzyska głos.

ROZDZIAŁ XIII

Było późno i Honor narzuciła jedwabne kimono na piżamę, kończąc ostateczny raport. Przeczytała go raz jeszcze, zamknęła pliki i odchyliła oparcie fotela. Przez moment pocierała czubek nosa, po czym sięgnęła po kakao zostawione przez MacGuinessa na biurku. Zanim wyszedł spiorunował ją wzrokiem i bez słowa wskazał na wiszący na ścianie chronometr. Uśmiechnęła się, pijąc gęsty, słodki płyn drobnymi łyczkami, by nie oparzyć języka. Pora była późna, ale nie miała ochoty na sen.

Jej eskadra co prawda nie nadawała się jeszcze do walki, ale sztab stawał się już sprawnie działającą maszyną. Spokojna i kompetentna Mercedes stanowiła idealną przeciwwagę dla pozbawionego poczucia humoru i dbałego o szczegóły Bagwella oraz radosnej improwizacji Sewella. W połączeniu z analitycznym, ostrym Paxtonem tworzyli doskonały instrument czuły na jej rozkazy i doskonale wykonujący zlecone im zadania.

Do osiągnięcia pełnej gotowości eskadra potrzebowała jednakże wiele więcej, a dowodzący jej częściami składowymi oficerowie nadal popełniali błędy, których nie powinien popełniać nikt mający tak wysoki stopień. Było to zrozumiałe, jako że wszyscy dostali przyspieszone awanse i musieli objąć stanowiska, do których po prostu nie mieli odpowiedniego przygotowania. Nadal dopiero poznawali wady, zalety i możliwości swych okrętów, a ilość czasu spędzana przez okręt flagowy w doku nie pomagała im w tym. Komandor Matthews i załoga maszynowa pracowali ciężko, ale napęd ujawniał nadal niewielkie, acz irytujące usterki lub niedoróbki, jak zresztą przewidział to Yu. Z początku nie tylko napęd nawiedzała plaga usterek, które odkryto dopiero w trakcie prób odbiorczych, ale stopniowo radzono sobie z nimi. Tym niemniej spowodowało to za dużo symulowanych, a za mało rzeczywistych ćwiczeń całej eskadry. Jeśli dodać do tego dowódcę, która nadal miewała koszmary, to miało się wszystko, czego potrzeba do uczciwego nieszczęścia w pierwszej walce.

1 ... 38 39 40 41 42 43 44 45 46 ... 113
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)