Honor na wygnaniu [Flag in Exile - pl]
- Автор: Вебер Дэвид Марк
- Год: 2002
- Язык: польский
- Год: REBIS
- ISBN: 83-7301-162-5
- Переводчик: Jaroslaw Kotarski
- Жанр: Космическая фантастика
Электронная книга - «Honor na wygnaniu [Flag in Exile - pl]». Краткое содержание книги:
Spokój jednak nie jest pisany — z jednej strony atakują wrogowie wewnętrzni, dla których kobieta — patron stanowi obrazę, z drugiej zewnętrzni: zrewolucjonizowana Ludowa Republika Haven kolejny raz próbuje zdobyć system Yeltsin. Na drodze do zwycięstwa jednych i drugich stoi tylko jedna przeszkoda — admirał lady Honor Harrington. Admirał, ale nie Królewskiej Marynarki…
A mimo to sam jej to poradził, mając na względzie dobro eskadry. I na dodatek miał rację — co jedynie utwierdziło ją w postanowieniu odrzucenia tej możliwości. Nie do końca rozumiała, dlaczego tak postępuje, ale potrząsnęła przecząco głową.
— Nie, kapitanie Yu. Najpierw zobaczymy, jak przebiegną próby odbiorcze — uśmiechnęła się niespodziewanie. — Sama dowodziłam kulawym okrętem flagowym, więc mogę przynajmniej okazać panu podobną cierpliwość, jaką wówczas mnie okazał mój admirał.
Yu nic nie powiedział, ale coś ożyło w jego oczach, gdy schylił głowę w ukłonie mogącym wyrażać zarówno zgodę, jak i podziękowanie. Honor zaś zwróciła się do Paxtona:
— W porządku, komandorze, wróćmy do kwestii organizacyjnych.
— Tak, milady. — Paxton spojrzał w notes. — Niezależnie od zmian w rozlokowaniu naszych sił w systemie Yeltsin admirał Matthews postanowił wzmocnić pikietę Endicott połową Drugiej Eskadry Krążowników Liniowych. Świadczy to wymownie o wadze, jaką…
Honor odchyliła oparcie fotela i słuchała uważnie jego precyzyjnej analizy sytuacji i szczegółowego opisu rozmieszczenia własnych sił.
Towarzysz wiceadmirał Alexander Thurston przeczytał krótką wiadomość, zachowując starannie obojętny wyraz twarzy. Nie było to łatwe, bo na usta cisnął mu się odruchowo pogardliwy uśmieszek spowodowany głupotą osoby, o której myślał, ale w ciągu ostatniego roku nabrał wiele praktyki. Położył pismo na blacie i powoli podniósł głowę.
Mógł sobie być oficjalnym dowódcą operacji „Sztylet”, ale tak naprawdę najwięcej do powiedzenia miał w tej kwestii człowiek siedzący po drugiej stronie biurka i obaj o tym doskonale wiedzieli. Towarzysz Michael Preznikov jako jedyny na całym okręcie nosił zwykły kombinezon pozbawiony jakichkolwiek dystynkcji i to właśnie było ostatecznym dowodem zarówno arogancji, jak i świadomości, że jest tu rzeczywiście najważniejszy. Oficjalnie był komisarzem obywatelskim przydzielonym na okręt Ludowej Republiki Conquistador, czyli bezpośrednim przedstawicielem Komitetu Bezpieczeństwa Publicznego. I jako taki miał władzę równą boskiej w stosunku do każdego członka załogi. I mógł spowodować zniknięcie każdego — nawet wiceadmirała — kto byłby na tyle głupi, by krytykować cywilne władze czy otrzymane rozkazy. Thurston pamiętał o tym i miał zamiar stale pamiętać, dopóki nie nadejdzie czas stosowny, by to zmienić.
— Problem, towarzyszu admirale? — spytał Preznikov.
— Kolejne opóźnienie — odparł Thurston zawodowo uprzejmym tonem i podał mu wiadomość.
Preznikov miał prawo czytać wszystkie wiadomości i rozkazy wysyłane i otrzymane, tak oficjalne, jak i prywatne, z czym Thurston musiał się pogodzić, choć za każdym razem krew go zalewała.
Alexander Thurston należał do tych nielicznych oficerów, którzy nie mając żadnych powiązań z rodami legislatorów, doszli pod ich rządami do stopnia kapitana, co dawało mu pewną przewagę, gdy do władzy doszedł Komitet. Bowiem brak patronatu, który poprzednio uniemożliwiłby mu osiągnięcie stopnia flagowego, teraz nie dość, że oznaczał darowanie życia, to stał się gwarancją, że takowy otrzyma. Zdawał sobie z tego doskonale sprawę, podobnie jak i z tego, że rządy Komitetu nie potrwają wiecznie. Pierre był więźniem tłuszczy — kiedy okaże się, że nie zdoła dotrzymać obietnic, tłum zwróci się przeciwko niemu, a chaos, jaki potem zapanuje, będzie wymarzoną okazją dla zdecydowanego dowódcy nie mającego na koncie żadnej klęski. Thurston gotów był chwilowo pogodzić się z dużą ilością nieprzyjemności, byle tylko znaleźć się na odpowiedniej pozycji, gdy nadejdzie właściwa chwila. Co nie oznaczało, że musiała mu się podobać zabawa w kotka i myszkę z politrukiem nie mającym żadnego wyszkolenia niezbędnego dla właściwej oceny sytuacji.
Komitet miał w tej kwestii dylemat — swoich stróżów okrętowych nie mógł rekrutować z korpusu oficerskiego, którego mieli pilnować. Thurston zaś był pewien, że nie zniósłby jakiegoś pomocnika artylerzysty awansowanego z racji poprzednich doświadczeń w marynarce wojennej! Widział dwóch takich w akcji i wiedział, że udusiłby ich własnoręcznie przy pierwszym sprzeciwie. Byli zresztą groźniejsi od Preznikova — dureń, który coś wiedział, był znacznie niebezpieczniejszy od durnia, który miał choć na tyle rozumu, by przyznać, że nic nie wie.
A Preznikov miał na to dość rozumu i starał się nie wtrącać do poczynań Thurstona. Teraz odłożył wiadomość na biurko i zmarszczył brwi.
— Na ile poważne może się to okazać, towarzyszu admirale?
— Trudno w tej chwili ocenić, towarzyszu komisarzu. — nawet najlepsi z nich uwielbiali, by tak się do nich zwracać, i Thurston świadomie nadużywał tego zwrotu. — Już mamy dwa tygodnie opóźnienia. Jeśli ta wiadomość okaże się prawdziwa i stracimy następny tydzień, nie powinno to mieć aż tak wielkiego znaczenia, ale jeśli opóźnienie zwiększy się, może to mieć naprawdę poważne skutki.
— Dlaczego?
Thurston zmusił się do zachowania spokoju. Preznikov znał plan całej operacji i nawet będąc kompletnym laikiem, którym był, i zupełnym idiotą, którym nie był, powinien znać odpowiedź na to pytanie. Jednakże towarzysz wiceadmirał zareagował tak, jakby pytanie było jak najbardziej zrozumiałe. Towarzysz komisarz zapytał, a więc przynajmniej zdawał sobie sprawę z własnych ograniczeń… albo też Thurston żył złudzeniami.
— Powody są dwa, towarzyszu komisarzu. Po pierwsze operacja „Sztylet” zależy od właściwego wykonania operacji „Pozór”, której celem jest wyciągnięcie nieprzyjacielskich okrętów na wybrane przez nas pozycje. Poszczególne etapy akcji „Pozór” muszą być dobrze skoordynowane w czasie i przestrzeni, by przyniosły zamierzony efekt. A nawet jeśli ta operacja zakończy się całkowitym sukcesem, musimy uderzyć we właściwy cel w przeciągu niedługiego czasu. Zatem wszystko, co skraca ten okres, jak na przykład opóźnienie w koncentracji wyznaczonych sił, zmniejsza szansę na pomyślny finał. — Thurston przerwał i poczekał, aż Preznikov kiwnie głową na znak, że zrozumiał. — Po drugie oryginalny plan zakłada, że cała Task Force 14 zbiera się tutaj i rozpocznie działania jako jedna całość. Ta wiadomość nic nie mówi o innych jednostkach wchodzących w skład operacji „Sztylet”, ale jeśli dowództwo uważa, że sytuacja w pobliżu Nightingale nadal jest zbyt niebezpieczna, by wydzielić superdreadnoughty niezbędne do operacji „Pozór”, może też zdecydować się na niezredukowanie jednostek osłonowych wokół Trevor Star. A ponieważ połowa naszych krążowników liniowych ma pochodzić właśnie stąd…
Wymownie wzruszył ramionami i zamilkł. Mars na czole Preznikova pogłębił się.
— Dlaczego nie uwzględniono takiej możliwości, planując operację? — spytał chłodniej.
Thurston ponownie wzruszył ramionami i odparł spokojnie:
— Kiedy mój sztab opracowywał ostateczną wersję, towarzyszu komisarzu, dopilnowałem, by zostało w niej wyraźnie napisane, że siły mające ją wykonać powinny zostać przesunięte z centralnych rejonów Ludowej Republiki, by uniknąć podobnych problemów. Prosiliśmy konkretnie o Piętnastą i Czterdziestą Piątą Eskadrę Krążowników Liniowych i zostały one nam przydzielone. Niestety, dowiedzieliśmy się później, że obie przebywają obecnie, jak zapewne wiecie, w układzie Malgasy i nie będą mogły wziąć udziału w planowanej operacji. Zmusiło nas to do szukania nowych jednostek i to bardzo późno. Skoro musieliśmy uniknąć zbyt poważnego opóźnienia przy koncentracji sił, nie pozostawało nam nic innego, jak wybrać znajdujące się bliżej, co niestety oznaczało, że będą one stacjonować znacznie bliżej Trevor Star. Teraz się to mści.