Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Космическая фантастика » Honor na wygnaniu [Flag in Exile - pl]
Honor na wygnaniu [Flag in Exile - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Honor na wygnaniu [Flag in Exile - pl]

Электронная книга - «Honor na wygnaniu [Flag in Exile - pl]». Краткое содержание книги:

Przybita ostatnimi wydarzeniami i rozgoryczona rozwojem sytuacji lady Honor Harrington udaje się na planetę Grayson, by zając się zarządzaniem domeną Harrington i zaleczyć wewnętrzne rany.
Spokój jednak nie jest pisany — z jednej strony atakują wrogowie wewnętrzni, dla których kobieta — patron stanowi obrazę, z drugiej zewnętrzni: zrewolucjonizowana Ludowa Republika Haven kolejny raz próbuje zdobyć system Yeltsin. Na drodze do zwycięstwa jednych i drugich stoi tylko jedna przeszkoda — admirał lady Honor Harrington. Admirał, ale nie Królewskiej Marynarki…
1 ... 37 38 39 40 41 42 43 44 45 ... 113
Перейти на страницу:

Kurs 13. dywizjonu także zmienił się gwałtownie — Yanakov zorientował się w sytuacji, ale było już za późno, gdyż Yu wykonał zwrot w idealnym momencie. Co prawda odległość była zbyt duża na użycie dział z nadzieją przebicia osłon burtowych, ale Yanakov był zbyt pewien tego, co zrobi przeciwnik, by zastanawiać się nad inną możliwością. I przez to pozwolił, by rufy jego okrętów znajdowały się nieco zbyt blisko kursu 11. dywizjonu, który się przecież oddalał. Dzięki temu po zwrocie przez krótki moment dwa superdreadnoughty, cztery ciężkie krążowniki, sześć lekkich krążowników i sześć niszczycieli mogło ostrzelać niczym nie osłonięte rufy jego okrętów.

Lasery i grasery trafiły, prując pancerne kadłuby, i superdreadnaught Courageous zniknął w potężnej eksplozji wraz z całą załogą i admirałem Yanakovem. Poważnie uszkodzony Furious zdołał desperackim manewrem odwrócić się i obrócić równocześnie, ustawiając górnym ekranem do przeciwnika. W tym momencie rozległ się uradowany głos Trailmana polecającego 12. dywizjonowi otworzyć ogień ze wszystkich wyrzutni — jedyny kurs, który uchronił Furious przed ogniem dział Yu, ustawił go dziobem ku okrętom Trailmana. Różnica kursów wynosiła mniej niż 30° i choć Furious dał pełną moc, nie zdążył wyjść z rejonu zagrożenia, a jego obrona antyrakietowa była za słaba, by poradzić sobie z lawiną pocisków. Co najmniej czwarta część wystrzelonych przez 12. dywizjon rakiet detonowała przed jego dziobem i osiem minut po eksplozji Courageous kolejna miniaturowa supernowa zasygnalizowała koniec superdreadnoughta Marynarki Graysona Furious.

Honor pokiwała głową z aprobatą i poleciła: — W porządku, Fred. Wyłącz proszę symulację.

Ekrany zgasły, holoprojekcje zniknęły, a ona przeciągnęła się z zadowoleniem. Na ekranie wizualnym widać było pozostałe okręty eskadry łącznie z obydwoma dopiero co „zniszczonymi” na orbicie parkingowej Graysona.

Komandor Bagwell nadal nie całkiem doszedł do siebie, wstrząśnięty tym, jak bezceremonialnie Yu i Yanakov złamali parametry ćwiczenia, a Honor przyjęła to z radością. Trochę czasu potrwa, nim się z tym upora, ale w jej ocenie ani nie będzie miał żalu do Yanakova, ani też, co ważniejsze, nie da się drugi raz tak podejść. Yanakov też zresztą będzie zły na siebie — udała mu się świetna zasadzka, ale zaprzepaścił to przez zbytnią pewność siebie. Yu wystawił mu za to najwyższy z możliwych rachunków. Co prawda czekał odrobinę zbyt długo — gdyby Yanakov choć o parę sekund wcześniej zmienił kurs, Yu straciłby okazję do ostrzelania ruf jego okrętów, a nic innego nie przyniosłoby efektu, ale o tym zamierzała powiedzieć mu w rozmowie prywatnej. Manewr udał się mimo wszystko i Yu zasłużył na szacunek reszty eskadry.

Yanakov zresztą także zasłużył na pochwałę — mimo zmarnowania finału wykazał wyobraźnię i odwagę, nie mówiąc o umiejętnościach, planując i wykonując zasadzkę. W sumie Honor była zadowolona z wyniku ćwiczeń — popełniono co prawda zbyt wiele błędów, ale na błędach ludzie się uczą. Taka była stara i nadal aktualna prawda. No i zdecydowanie lepiej, że popełnili je w trakcie symulowanych ćwiczeń, a nie w obliczu wroga, a niezależność wykazaną przez Yanakova i Yu należało pielęgnować. Zbyt wiele niezależności mogło mieć katastrofalne skutki, ale zbyt mało miało znacznie gorsze, a na dodatek było to o wiele częściej spotykane. Honor zawsze wolała oficerów potrzebujących cugli, a nie bata, by zrobić wreszcie coś, co wykracza poza rozkazy.

— W rzeczy samej było to interesujące — rzuciła pod adresem Bagwella, odwracając się od ekranu wizualnego.

Nimitz bleeknął radośnie ze swego zwyczajowego miejsca na oparciu jej fotela.

— A… tak, milady. Było. — Bagwell nadal był nienagannie formalny i uprzejmy i nadal nie całkiem pogodził się z przebiegiem ćwiczeń.

— Dlatego z niecierpliwością czekam na pańską analizę w czasie odprawy po bitwie — dodała radośnie.

Mina Bagwella wywołała kolejne, znacznie bardziej entuzjastyczne bleeknięcie Nimitza.

William Fitzclarence, patron Burdette, spojrzał bykiem na wchodzącego do gabinetu diakona Allmana. Burdette House był większy niż pałac Protektora i znacznie starszy, stał bowiem w stolicy jednej z oryginalnych domen. Była to masywna budowla z kamienia, wzniesiona w czasach, gdy bronić się należało nie tylko przed środowiskiem planety, ale też i przed ludźmi, a gabinet pasował do niej wystrojem — prostym i spartańskim. Kiedy William został patronem, jedną z pierwszych podjętych decyzji było usunięcie z pomieszczenia wszystkich tapet, gobelinów, obrazów i innego dekadenckiego śmiecia nagromadzonego przez dwóch poprzedników. Kochał ojca i dziadka, ale obaj dali się zwieść z prostej drogi, której Bóg oczekiwał po swym ludzie, a William Fitzclarence nie miał ochoty powtarzać ich błędów.

Kroki diakona były wyraźnie słyszalne na kamiennej posadzce, za to błysk w jego oczach uszedł uwagi gospodarza. Błysk wywołało to, iż patron nadal siedział — co prawda oficjalny protokół nie wymagał, by wstał, ale uprzejmość nakazywała, by tak postąpił. Fakt, że tego nie zrobił, był zamierzoną obelgą, a Allman nie lubił być obrażany. Ukłonił się dokładnie tak nisko jak musiał i powiedział:

— Panie.

Burdette prawie prychnął, słysząc ten pozornie spokojny ton, w którym czaiła się stal.

— Diakonie — odparł zwięźle.

Allman wyprostował się — skoro nie oferowano mu krzesła, nie zamierzał o nie prosić. Splótł ręce na plecach i starannie przyjrzał się temu, do którego przybył.

Burdette miał wygląd wszystkich Fitzclarensów — wysoki, barczysty, o szerokiej, mocnej szczęce i zdecydowanych, przystojnych rysach. Lodowate błękitne oczy miały twardy wyraz — był patronem od dawna i przywykł do rządzenia. Toteż nic dziwnego, że nie spodziewał się sprzeciwu ze strony kogokolwiek.

Cisza przeciągała się i Allman prawie się uśmiechnął — wysokie stanowisko kościelne, które piastował, zmuszało go do zbyt częstych kontaktów ze zbyt wieloma patronami i dawno przestał żywić dla nich podziw, choć niektórych nadal szanował. Dziecinne próby wyprowadzenia go z równowagi poparte nieugiętym spojrzeniem rozbawiłyby go, gdyby sprawa nie była aż tak poważna.

— No? — warknął w końcu Burdette, odrzucając resztki wymuszonej uprzejmości.

— Z przykrością informuję cię, panie, iż Synod nie przyjął twojej prośby. Marchant nie powróci na żadne stanowisko i nie zostaną mu przywrócone święcenia, dopóki publicznie nie przyzna się do popełnionych błędów.

— Błędów! — Burdette zacisnął lezące na biurku dłonie w pięści. — Odkąd to grzechem dla kapłana jest głosić wolę bożą?

1 ... 37 38 39 40 41 42 43 44 45 ... 113
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)