Zatoka cykuty
- Автор: Коултер Кэтрин
- Язык: польский
- Жанр: Триллеры
Электронная книга - «Zatoka cykuty». Краткое содержание книги:
– Myślałem o Abrahamie Turkle'u. To kolejny urwany wątek, Lily, tak samo jak kurator Monk. Morrie Jones to też cienka sprawa, ale on jest w więzieniu i można mieć nadzieję, że nie grozi mu żadne niebezpieczeństwo. Porucznik postara się, żeby był dobrze strzeżony.
– Zapomniałam ci powiedzieć, że kiedy rozmawiałeś z Hoytem, porucznik Dobbs poinformował mnie, że Morrie twierdzi, że poturbowało go kilku łobuzów w barze. Żadna kobieta nie dałaby mu rady. Jeszcze coś, Morrie ma drogiego adwokata. Ciekawa jestem, ile dostaje za to, żeby milczał.
– Czy porucznik Dobbs może się dowiedzieć, kto wynajął tego adwokata? – zainteresował się Simon.
– Pytałam go, czy wie. Powiedział, że się tym zajmie. Już wiem, Simon, dlaczego jesteś taki ponury. Martwisz się, że Abe Turkle może być w niebezpieczeństwie. – W tym momencie Lily zapomniała o tym, że jest głodna i że chciała szybko wrócić do pensjonatu. – Teraz mnie też serce podeszło do gardła. Simon, jedźmy do Abe'a.
Uśmiechnął się do niej, przyhamował, wykonał szeroki łuk i zawrócił.
– Nieźle – powiedziała. – Ten rzęch nie mógłby jechać trochę szybciej?
– Jesteś bezbłędna, Lily – roześmiał się Simon. – Widzę, że samochód za nami też zawraca. To na pewno nasza ochrona.
– To dobrze. Mam nadzieję, że wytrzyma to szaleńcze tempo. Simon roześmiał się znowu.
– Mój ojciec, Buck Savich, mówił, że gdybym chciała zostać zawodowym bukmacherem, to byłabym najlepsza w tym zawodzie. Miałabym tylko jeden problem.
– Jaki?
– Mówił, że kiedy kłamię, to moje oczy zmieniają kolor. Gdyby ktoś to zauważył, to moja bukmacherska kariera byłaby skończona.
– Teraz masz niebieskie. Jakiego są koloru, kiedy kłamiesz?
– Nie wiem. Nigdy nie kłamałam do lustra.
– Zapamiętam to i przy okazji ci powiem.
Simon zamyślił się znowu. Przed oczami stanął mu zwalisty Abe Turkle z pędzlem w zębach, szykujący się do bójki. Później spojrzał na Lily i uśmiechnął się. Ten facet był hochsztaplerem, ale też wspaniałym artystą. Simon naprawdę nie chciał, żeby ktoś go zabił.
Przyspieszył do setki, bo wszystko aż się w nim skręcało. Fatalna sprawa, fatalna. Jednak kiedy zwrócił się do Lily, jego głos miał żartobliwe brzmienie.
– Poznałem twojego tatę, kiedy byliśmy z Dillonem na ostatnim roku studiów. Był wspaniałym człowiekiem.
– Tak – przyznała. – Był nadzwyczajny. Bardzo za nim tęsknię. Wszystkim nam go brakuje. Mama bardzo długo nie mogła się pozbierać, ale w zeszłym roku poznała faceta, kongresmana z Missouri. Twierdzi, że są tylko przyjaciółmi, jednak jest teraz o wiele szczęśliwsza, często wychodzi z domu i stale się uśmiecha. Uwielbia Seana. To jej jedyny wnuk, a do tego mieszka niedaleko.
– A jaka jest opinia twojej mamy na temat tych legend, które krążą o Bucku Savichu? O tych barwnych historiach, które opowiadano jeszcze na długo przed jego śmiercią?
– Potrząsała tylko głową, uśmiechała się i mówiła, że nie sądzi, żeby te opowieści były przejaskrawione. A twoi rodzice? Gdzie oni mieszkają?
– Moi rodzice są już od dawna rozwiedzeni. Mój ojciec jest prawnikiem, ożenił się z bardzo młodą dziewczyną i mieszkają w Bostonie. Nie mam przyrodniego rodzeństwa. Moja mama nie wyszła powtórnie za mąż, mieszka w Los Angeles i prowadzi małą firmę konsultingową. Jeśli kiedykolwiek się lubili, to przestali, zanim byłem na tyle duży, żeby to zapamiętać. Moje dwie siostry, które są starsze ode mnie, powiedziały, że nie zauważyły między nimi czegokolwiek, co by mogło przypominać ciepłe uczucie. – Zamilkł na chwilę, wziął ostry zakręt i przyspieszył znowu. – Wiesz co, Lily, nie mogę sobie ciebie wyobrazić jako bukmachera. Zarobiłaś jakieś pieniądze, żeby opłacić college?
– No pewnie. – Lily błysnęła białym zębami. – Mama uznała, że będzie lepiej, jeśli ojciec się nie dowie, jaką sumę udało mi się zarobić pomiędzy szesnastym a osiemnastym rokiem życia. Zwłaszcza że nie płaciłam podatków. Simon patrzył na nią bez słowa.
– Teraz wyglądasz jak księżniczka z bajki. Podobasz mi się w czarnym.
– Nic dziwnego, przecież sam kupowałeś mi ubranie. Chcesz, żebym wyglądała jak Batgirl?
– Zawsze chętnie ją oglądałem. A naprawdę to było tak: zobaczyłem czarne spodnie i już wiedziałem, że cała reszta też powinna być czarna. – Simon ponownie skoncentrował się na drodze, ale po chwili odezwał się znowu. – Ale najbardziej się odmieniłaś, kiedy zmyłaś sadzę z twarzy i włosów – dodał ze śmiechem.
Wszystko, co miała na sobie, było czarne, nawet skarpetki i bielizna.
– Dlaczego się nigdy nie ożeniłeś? – spytała.
– Byłem żonaty dawno temu.
– Opowiedz mi o tym.
Zerknął na nią z ukosa i stwierdził, że ona rzeczywiście była tego ciekawa.
– Miałem wtedy dwadzieścia dwa lata, więc kierowały mną zmysły, podobnie było u Janice. Pobraliśmy się, rozwiedli po sześciu miesiącach i oboje wstąpiliśmy do wojska.
– To rzeczywiście było dawno temu. Gdzie ona teraz jest?
– Została w wojsku. Jest generałem brygady i stacjonuje w Waszyngtonie. Słyszałem, że radzi sobie wspaniale. Wyszła za mąż za generała dywizji, może kiedyś zostanie generałem broni.
– Ciekawe, dlaczego Dillon nic mi o tym nie powiedział.
– Byłby moim drużbą gdyby sprawy potoczyły się zwykłym torem, ale myśmy uciekli, a on wtedy był w Europie. Wiedziałem, że nie miał pieniędzy na to, żeby przylecieć do domu i znowu wracać do Europy. – Simon wzruszył ramionami. – To i tak nie miałoby znaczenia. Jaki był twój pierwszy mąż, ojciec Beth?
– Nazywał się Jack Crane. Był maklerem giełdowym w Chicago.
– Dlaczego się rozstaliście?
Chciała go zbyć, zbagatelizować pytanie, ale to się jej nie udało. Głęboko wciągnęła powietrze.
– Nie chcę o tym mówić.
OK, jesteśmy na miejscu. Na razie jest w porządku, ale bądź czujna, Lily. Mam złe przeczucia.
Simon skręcił na prowadzącą do domku drogę i zobaczył, że ich ochrona również skręca za nim.
Ani śladu motoru.
Simon rozejrzał się szybko dokoła. – To mi się wcale nie podoba.
– Może pojechał do miasta, żeby kupić sos do ślimaków? Simon nie był o tym przekonany; zostawił to pytanie bez odpowiedzi. Podeszli do domku. Drzwi nie były zamknięte na klucz. Wysunął się do przodu, pilnując, żeby Lily była za jego plecami. Wolno otwierał drzwi. W środku było ciemno, wszystkie rolety opuszczone. Pokój był całkowicie pusty – żadnych obrazów pod ścianami, sztalug, palet. Nie było nawet kropli farby na podłodze, ulotnił się też zapach terpentyny.
– Sprawdź kuchnię, Lily. Ja idę do sypialni.
Po pięciu minutach spotkali się w pustym pokoju.
– Ani śladu Abe'a Turkle'a? – Agent Colin Smith stał w otwartych drzwiach.
– Nie. – Simon potrząsnął głową. – Zostało tylko pudełko dmuchanego ryżu, trochę mleka – jeszcze nie zdążyło skwaśnieć – i kilka jabłek, które też nadają się do jedzenia. Musiał się niedawno zwinąć.
– Spakował się i wyjechał – dodała Lily. – Zabrał wszystko, nawet pastę do zębów. Myślisz, że pojechał do Londynu z tym obrazem, który kończył malować? – zwróciła się do Simona.
– Mam nadzieję, że nie. Ta kopia była rzeczywiście doskonała.
– Baliście się, że on nie żyje, prawda? – spytał Colin Smith. – Myśleliście, że zamordowano go, podobnie jak pana Mońka.
– Tak, taka myśl przyszła mi do głowy – przyznał Simon. – Trzeba będzie zawiadomić o tym porucznika Dobbsa. Agencie Smith, czy mógłby pan też poinformować o tej sprawie Clarka Hoyta? Abe miał mnóstwo rzeczy – co najmniej dwadzieścia obrazów stało tu przy ścianach, a miał tylko motor. Może wynajął półciężarówkę, żeby móc to wszystko wywieźć.