Zatoka cykuty
- Автор: Коултер Кэтрин
- Язык: польский
- Жанр: Триллеры
Электронная книга - «Zatoka cykuty». Краткое содержание книги:
– Tak, pójdę sobie na piwo.
– To możliwe – przyznała Lily. – Mam nadzieję, że to piwo będzie ci smakowało, Morrie, bo nie dożyjesz do następnego rana. Ci ludzie nie lubią kłopotliwych sytuacji.
– Kim byt ten Monk? – spytał Morrie.
– Kuratorem w muzeum, które wystawiało obrazy mojej babci – wyjaśniła Lily. – Należał do grupy ludzi, którzy zlecili skopiowanie czterech obrazów i zastąpili oryginały falsyfikatami. Kiedy to się wydało i kiedy stało się oczywiste, że wszystkie ich sprawki wyjdą na jaw, Monk dostał trzy kule w plecy. Właśnie dlatego chcieli, żebyś mnie zabił. To były moje obrazy, a oni wiedzieli, że ja się dowiem, kto je ukradł. Ciekawa jestem, jak szybko ciebie zastrzelą, Morrie.
– Od razu wyjadę z miasta.
– To dobry pomysł – stwierdził Simon – ale nie tak łatwo go urzeczywistnić. Po pierwsze, wciąż siedzisz w więzieniu. Adwokat powiedział, że cię wyciągnie? Kto zapłaci kaucję, Morrie? Twój adwokat? To możliwe, biorąc pod uwagę, że ludzie, którzy cię wynajęli, mają dużo pieniędzy. Powiedzmy, że stąd wyjdziesz, i co dalej? Schowasz się w ciemnej ulicy? Będziesz czekał, aż cię zabij ą?
Simon czuł, że Monie mu wierzy. Odczekał jeszcze chwilę.
– Tak się składa, że mogę ci teraz pomóc.
– W jaki sposób?
– Pani Savich wycofa oskarżenie przeciwko tobie i wydobędziemy cię stąd, a twój prawnik się o tym nie dowie. Na pociechę dam ci jeszcze pięćset dolców. Będziesz mógł wyjechać i zacząć wszystko od nowa. Podasz mi tylko nazwisko osoby, która cię wynajęła.
– Jak tylko stąd wyjdę, to zaraz złożę oskarżenie na tę panią Savich. Pięćset dolców? To gówno, a nie pieniądze.
Simon nie ugiął się. Wiedział, że Morrie musi się poddać. Wystarczy jeszcze jeden argument. Włożył rękę do kieszeni marynarki i włączył magnetofon.
– Muszę ci powiedzieć, Morrie, że porucznik Dobbs i prokuratura okręgowa nie chcieli się zgodzić, żebym ubijał z tobą jakiekolwiek interesy. Musiałem ich długo przekonywać. Oni chcą, żebyś po procesie poszedł na długie lata do więzienia. Ponieważ Lily nieźle cię poturbowała, to nie będzie już tylko jej słowo przeciwko twojemu. Jesteś trafiony i zatopiony, Morrie.
Po trzech minutach negocjacji Simon zgodził się dać Morriemu Jonesowi osiemset dolarów, Lily zgodziła się wycofać oskarżenie, a Morrie zgodził się podać im to nazwisko.
– Zanim cokolwiek powiem, chcę zobaczyć, jak ona pod pisuje ten papier, i chcę zobaczyć pieniądze.
Porucznik Dobbs i przedstawiciel Prokuratury Okręgowej nie byli zachwyceni takim obrotem sprawy, wiedzieli jednak, że Morrie był jedynie pionkiem w porównaniu z osobą, która go wynajęła.
Lily w obecności porucznika Dobbsa, zastępcy prokuratora, detektywa i dwóch policjantów podpisała oświadczenie, że wycofuje oskarżenie przeciwko dwudziestoletniemu Morriemu Jonesowi.
Kiedy znowu znaleźli się sami, Morrie odchylił się w swoim krześle.
– A teraz daj mi pieniądze, ty ważniaku, jeśli chcesz, żebym znowu otworzył usta.
Simon wstał, wyjął portfel z tylnej kieszeni spodni i wyłożył całą jego zawartość. Było tam osiem banknotów studolarowych i jedna dwudziestka.
– Cieszę się, że całkowicie mnie nie wyczyściłeś, Morrie. Za tę dwudziestkę kupimy sobie z Lily kilka tortilli.
Morrie uśmiechnął się cynicznie, patrząc, jak Simon zaczyna przesuwać banknoty pod kratą.
– Powiedz mi wszystko, Morrie.
– Właściwie to nie znam nazwiska. Hej, nie zabieraj tych pieniędzy. Mam coś równie dobrego jak nazwisko. Ona do mnie zadzwoniła. Ta kobieta, z takim bardzo wyraźnym akcentem, prosto z Południa, rozumiesz? Głos monotonny i bardzo powolny. Nie podała swojego nazwiska, tylko nazwisko Lily Frasier. Opisała jej wygląd, powiedziała, gdzie mieszka, i żeby zrobić to jak najszybciej.
Więc poszedłem do banku, wziąłem pieniądze i ruszyłem do pracy. – Morrie zerknął na Lily z ukosa. – Tyle tylko, że to nie wyszło tak, jak miało być.
– Nie wyszło, bo jesteś mięczakiem, Morrie.
Morrie uniósł się na krześle. Stojący pod ścianą strażnik więzienny natychmiast przyjął czujną postawę, ale Simon uniósł dłoń uspokajającym gestem.
– Ile zapłaciła ci ta kobieta za zabicie Lily?
– Dała mi tysiąc zaliczki. Po wszystkim, jakby to się ukazało w wiadomościach, miałem dostać jeszcze pięć tysięcy.
– Co ty na to, Simon? – Lily patrzyła uważnie na Morriego. – Byłam warta tylko sześć tysięcy dolarów?
– Tylko tyle – uśmiechnął się Morrie. – Wiesz, zrobiłbym to za jeszcze mniej, gdybym wiedział, coś ty za jedna.
Simon zorientował się, że rozmowa z tym młodym bandytą bawi Lily. Stuknął ją lekko łokciem, ale nie dała się powstrzymać.
– To, co zrobiłam tobie, zrobiłam za darmo. Simon spojrzał na nią, marszcząc brwi.
– Morrie, jaki to bank?
– Najpierw daj mi pieniądze.
Simon przesunął banknoty pod kratą. Morrie szybko przykrył je dłonią.
– Wells Fargo – powiedział. – Na First Street. Pieniądze były na moje nazwisko.
– Nie spytałeś, kto je tam dla ciebie zostawił? Chłopak potrząsnął głową.
– Dziękuję, Morrie. – Lily wstała z krzesła. – Porucznik Dobbs mówi, że wyjdziesz dziś po południu. Zgodził się nie zawiadamiać o tym twojego adwokata. Dam ci radę: natychmiast zwiewaj z tej okolicy. Tym razem nie musisz się bać mnie, tylko tej kobiety, która cię wynajęła. Ona na pewno nie chciałaby, żebyś żył, i jest zdolna do tego, żeby cię sama tej przyjemności pozbawić.
– Wiecie, kim ona jest?
– Tak, wiemy – odparła Lily. – Ona by cię zjadła na śniadanie. A gdzie te tysiąc dolców, które ci dała?
– Nie twój cholerny interes. – Morrie odwrócił wzrok.
– Przegrałeś je w pokera, prawda? – roześmiała się Lily.
– Nie, do diabła. W bilard.
Clark Hoyt czekał na nich w biurze porucznika Dobbsa. Stał tam z rękami skrzyżowanymi na piersi; miał dziwny wyraz twarzy.
– Dzwonił do mnie Savich, na dodatek z Saint John's z Antigui. Prosił, żeby wam powiedzieć, że zaraz rozpęta się piekło we wszystkich mediach, ale on i Sherlock są cali. Tammy Tuttle porwała Marilyn Warluski i obie zniknęły. To wszystko działo się tam na lotnisku. Savich powiedział, że to całkowita porażka.
– Antigua? – powtórzył Simon. – Rozumiem, że nie mógł nam powiedzieć, że tam był.
– Dillon długo nie będzie mógł sobie tego darować. – Lily pokiwała smutno głową.
– Savich nie podał mi żadnych szczegółów – powiedział Hoyt. – Mówił, że zadzwoni wieczorem. Powiedziałem mu, gdzie się teraz zatrzymaliście. No dobra, powiedzcie mi, kto wynajął Morriego.
– Właśnie – dorzucił porucznik Dobbs, wchodząc do swojego biura. – Kto to był?
– Moja teściowa – odparła Lily. – Nie mam żadnych wątpliwości, że to była Charlotte. Nie podała Morriemu swojego nazwiska, ale ten jej akcent…
– A więc już wiecie, ale nadal nie ma dowodów. – Porucznik Dobbs potrząsnął głową. – Razem z Hoytem przesłuchiwaliśmy Frasierow, całą trójkę, ale pojedynczo. Przy każdym przesłuchaniu był ich adwokat, Bradley Abbott, niezły zresztą skurwiel. Frasierowie odmówili odpowiedzi na pytania. Abbott odczytał nam oświadczenie, w którym Frasierowie twierdzą, że to wszystko stek bzdur. Przykro im z powodu śmierci pana Mońka, ale oni nie mieli z tym nic wspólnego. Powiedzieli też, że Lily jest wariatką, która z jakiegoś niezrozumiałego powodu chce się na nich zemścić, i że nie można wierzyć temu, co ona mówi. Potrzebujemy więcej dowodów, żeby móc przyprowadzić ich na komisariat i ponowić przesłuchanie.
– Poślę dwóch agentów, żeby mieli Morriego Jonesa na oku. – Hoyt zwrócił się do Simona i Lily. – Porucznik Dobbs będzie bardzo zadowolony, szczególnie że brakuje mu ludzi.