Zatoka cykuty
- Автор: Коултер Кэтрин
- Язык: польский
- Жанр: Триллеры
Электронная книга - «Zatoka cykuty». Краткое содержание книги:
– Już go nie ma – oświadczył Hoyt, wchodząc do hotelowego pokoju Simona. – Stałem pośrodku jego salonu, patrzyłem na wiszące na białych ścianach i specjalnie podświetlone obrazy Jasona Argota i mówię ci, Russo, biczowałem się w duchu. Wiedziałem, że powinniśmy obserwować jego mieszkanie, ale nie zrobiliśmy tego. Jestem idiotą. Możesz mi dać w mordę. Może ma jakąś kryjówkę, ale nie udało mi się niczego wyśledzić.
Simon zaprosił Hoyta do swojego ekskluzywnego apartamentu z ogromnym łożem, które zajmowało trzy czwarte pokoju. Lily mieszkała w sąsiednim apartamencie. Zatrzymali się w pensjonacie „Laguna”, z widokiem zarówno na ocean, jak i na Stare Miasto.
– Jestem ci przede wszystkim wdzięczny za to, że tam poszedłeś. My straciliśmy przecież w pożarze wszystkie ubrania. Gdyby nie to, że wczoraj wieczorem zostawiłem portfel w kieszeni dżinsów, to bylibyśmy w niezłych tarapatach. A gdyby nie przysłano mi nowych kart kredytowych po tym, jak ukradziono mi portfel w Nowym Jorku, to bylibyśmy w jeszcze gorszych tarapatach. A co z samochodem Mońka? Też zniknął?
– Nadaliśmy komunikat radiowy – jeep grand cherokee, dziewięćdziesiąty ósmy rok, ciemnozielony. Mamy też pod obserwacją lotnisko. Zawiadomiliśmy nawet San Francisco, chociaż wątpię, żeby mu się udało dotrzeć aż tak daleko.
– Cały problem polega na tym, że nie wiemy, gdzie go szukać. Nie sądzisz, że byłoby dobrze, gdybyś ogłosił alert lotniskowy na trzy stany?
– Tak, to dobry pomysł. Myślę, że się przestraszył, a wątpię, żeby miał fałszywy dowód tożsamości czy też paszport. Jeśli pokaże się na lotnisku, to już go mamy.
– Napijesz się? Właśnie przyniesiono kawę i croissanty – zaproponował Simon.
Clark Hoyt wypił dwie filiżanki kawy i zjadł croissanta z masłem i dżemem morelowym. Był okropnie przygnębiony.
Pojawiła się Lily, która tak ładnie wyglądała, że Simon uśmiechnął się na jej widok. Miała na sobie czarne dżinsy, czarny golf i wysokie buty, też czarne. Wyglądała jak księżniczka z bajki, która nocami bawi się we włamywacza, spacerując po dachach i wysokich gzymsach.
– Świetnie pani wygląda. – Clark Hoyt wstał, żeby ją przywitać. – Zupełnie inaczej niż rano. W czarnym jest pani do twarzy.
Lily podziękowała za komplement i nalała sobie kawy. Hoyt wziął drugiego croissanta i powiedział:
– Dzwoniłem do Savicha we Wschodnim Disneylandzie i przekazałem mu wszystkie informacje. Kazał mi przysiąc na głowę mojej sznaucerki Gildy, że nie spadł wam włos z głowy. To było oczywiście podpalenie, nie wiadomo tylko, kto to zrobił i kto za tym stoi.
– Wschodni Disneyland? – Lily, uniosła brew.
– Tak, kolejna pieszczotliwa nazwa na siedzibę FBI. Dziękuję za śniadanie. Jeszcze czuć od was dym. Niełatwo się go pozbyć. Zeszłego lata, kiedy robiłem grilla, spaliłem sobie brwi, a całą twarz miałem czarną. Teraz siedźcie cicho, nigdzie się nie pokazujcie, dopóki się z wami nie skontaktuję, OK?
Hoyt pojawił się w pensjonacie już wczesnym popołudniem. Jak się okazało, pan Monk nie planował podróży samolotem i ostatecznie nigdzie nie doleciał. Jego jeep stał na małej polance wśród sekwoi – zauważyli go turyści – a on siedział nieruchomo z głową opartą na kierownicy. Dostał trzy kule w plecy.
Porucznik Larry Dobbs z Komendy Policji w Eureka wiedział, że w grę wchodzi o wiele więcej czynników niż jeden martwy człowiek i że nawet FBI jest zainteresowane sprawą. Zgodził się więc, żeby Clark Hoyt przyprowadził na miejsce zbrodni dwóch cywilów, kiedy jego ludzie zakończą rutynowe czynności.
Simon i Lily stali na polance i patrzyli na jeepa.
– Nawet nie próbowali go ukryć – zauważyła Lily. – Chociaż z drugiej strony mógłby tam stać i stać, zanim ktoś przypadkiem by na niego natrafił. Niech Bóg błogosławi turystów.
– Lekarz uważa, że on nie żyje mniej więcej od siedmiu godzin – powiedział Clark Hoyt. – Po sekcji zwłok będziemy mieli więcej informacji. Nasi laboranci dokładnie sprawdzą jeepa. Właśnie nadchodzi porucznik Dobbs, poznałeś go już, prawda, Simon?
– Rozmawialiśmy przez telefon – wyjaśnił Simon i podał Dobbsowi rękę. Zauważył, że szacunek, z jakim traktował go Clark Hoyt, zrobił na poruczniku spore wrażenie.
– Myślicie, panowie, że ktoś z nim był? – spytała Lily. – Zabił go i przesunął ciało na siedzenie kierowcy?
– Tor pocisków wskazuje na to, że zabójca siedział z tyłu, za panem Monkiem – stwierdził porucznik Dobbs. – Mógł być jeszcze ktoś w samochodzie, ale tego nie wiem. Może Monk wiedział, że wywożą go, żeby zabić. Ale jeśli tak było, to dlaczego sam wjechał do lasu? Faktem jest, że zjechał z drogi pomiędzy sekwoje, a facet, który był na tylnym siedzeniu, zabił go.
Pozwolono Simonowi i Lily przejść się po otaczającym terenie. Rozglądali się uważnie, ale niczego nie zauważyli. Spanikowani turyści zadeptali wszystkie ślady. Ponadto stało tam pięć samochodów policyjnych i dwa samochody FBI. Nie było żadnych śladów opon poza tymi, które pozostawił jeep, co oznaczało, że drugi samochód musiał być zaparkowany na asfalcie.
Porucznik Dobbs obrzucił Simona i Lily uważnym spojrzeniem.
– Agent Hoyt mówi, że jesteście w to wciągnięci po uszy. Muszę przyznać, że przysporzyliście mi więcej zmartwień, niż miałem przez ostatnie dziesięć lat, a wszystko zaczęło się od tego gnoja, który zaatakował panią w miejskim autobusie, pani Frasier. Aha, funkcjonariusz Tucker dwie godziny temu odnalazł Morriego Jonesa, który ukrywał się w podrzędnym hoteliku na Conduit Street.
– I niech go pan dobrze trzyma, poruczniku – powiedziała Lily. – On też był w to wplątany, podobnie jak pan Monk, a sam pan widzi, co go spotkało.
– Tak, widzę – stwierdził porucznik Dobbs. – Ale wiecie co, w gruncie rzeczy to wszystko wcale nie jest takie złe. Przy okazji poznałem Hoyta, prawdziwego agenta federalnego, i nie musiałem oglądać razem z żoną Koła Fortuny. Od czasu waszego telefonu nie nudziłem się ani przez minutę. Jedyna niedobra rzecz to zwłoki, które tutaj mamy. Zwłoki nigdy nie są dobre. – Westchnął, dał ręką znak jednemu z funkcjonariuszy i zawołał. – Clark, postaraj się chronić tych dwoje, żeby już ich nic złego nie spotkało! No właśnie, będę przesłuchiwał wszystkich Frasierów, łącznie z pani mężem Tennysonem. Może ich przestraszę i znowu zrobią jakieś głupstwo. Wiem, że już próbowaliście tej metody i to ich rozwścieczyło. Teraz zobaczymy, jak dadzą sobie radę z przedstawicielami prawa. – Wskazał gestem zawinięte w czarną folię zwłoki pana Mońka. – To nie było mądre posunięcie.
– Niech pan nie pominie też Charlotty Frasier, poruczniku – powiedziała Lily – i nie da się zwieść jej przesłodzonemu akcentowi. To przerażająca kobieta.
– A ja – wtrącił Hoyt – zaczekam, aż porucznik z nimi skończy. Gdy poczują się już bezpiecznie w swoim domu w Hemlock Bay, wtedy złożę im wizytę i nieźle ich przypiekę. Savich przesłał mi dużo materiałów. Rozmawiałem też z naszymi ludźmi w Sacramento i zacząłem badać sytuację finansową Elcotta Frasiera. Do tej pory uzyskałem mnóstwo sprzecznych informacji, w każdym razie dużo pieniędzy wpływało tam na jego rachunki i dużo też z nich wypływało. Coś z tego wyniknie, zawsze tak się dzieje. Aha, słyszałem, że Elcott Frasier wynajął adwokata, Bradley a Abbotta, jednego z najlepszych specjalistów od spraw karnych na całym Zachodnim Wybrzeżu, żeby występował w obronie jego i jego rodziny. – Hoyt zatarł dłonie. – Będzie ciekawie.
W drodze powrotnej do Eureka Simon nie odzywał się do Lily. Prowadził samochód z ponurą miną ze wzrokiem utkwionym przed siebie.
– Przestań się chmurzyć, Simon – powiedziała Lily. – Wyglądasz, jakbyś myślami był gdzieś bardzo daleko.