Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Rozstaje zmierzchu
Rozstaje zmierzchu - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Rozstaje zmierzchu

Электронная книга - «Rozstaje zmierzchu». Краткое содержание книги:

Rozstaje zmierzchu
1 ... 38 39 40 41 42 43 44 45 46 ... 236
Перейти на страницу:

— Nie będę znana jako służąca, Zabawko.

— Nazywam się Mat, nie... tak, jak powiedziałaś — oświadczył, wstając i ostrożnie badając sobie biodro. Ku jego zaskoczeniu, nie bolało go bardziej mimo kontaktu z deskami podłogowymi. Tuon uniosła w zdziwieniu brwi i zważyła w jednej ręce filiżankę. — Mógłbym po prostu powiadomić artystów widowiska, że porwałem Córkę Dziewięciu Księżyców — dodał tonem rozdrażnienia.

— Wysoka Lady Tuon chłopką! — stwierdziła Selucia rzeczowo. — Chłopką skrytą pod woalem!

„Pod woalem?” — zastanowił się Mat. Tuon rzeczywiście w pałacu nosiła woal, od tej pory jednakże ani razu go nie założyła.

Mała kobietka wykonała sugerujący łaskawość gest — niczym zezwalająca na coś królowa.

— To nie jest ważne, Selucio. Ten człowiek jest jeszcze ciemny i my musimy mu uświadomić kilka kwestii. Zmienisz tę historię na inną, Zabawko. Nie będę udawać służącej.

— Za późno, by coś zmieniać — odburknął Cauthon, nie spuszczając oka z filiżanki. Ręce Tuon wyglądały krucho, szczególnie z obciętymi paznokciami, jednak mężczyzna pamiętał, jakie są szybkie. — Nikt ci nie każe pełnić roli służącej.

Luca i jego żona znali prawdę, trzeba było wszakże znaleźć jakiś powód, tłumaczący pozostałym, dlaczego Mat trzyma Tuon i Selucię zamknięte w wozie i strzeżone. Doskonałą wymówką wydawało się nazwanie ich parą dziewczyn służebnych, które miały zostać odprawione za kradzież, ale wiedziały o ucieczce ich pani z kochankiem. W każdym razie Mat uznał tę historyjkę za doskonałą. Natomiast artystom pasowała do romansu. Kiedy Cauthon opowiadał ją Luce, Egeanin o mało nie połknęła własnego języka. Może podejrzewała straszliwą reakcję Tuon. O Światłości, jak bardzo Mat pragnął, by grzechoczące mu w głowie kości zatrzymały się! Jak ma człowiek myśleć, gdy przeszkadza mu coś takiego?!

— Nie mogłem cię zostawić bez wywołania alarmu — ciągnął cierpliwie. Była to w zasadzie prawda. — Wiem, że pani Anan ci to wyjaśniła. — Znów sobie przypomniał, że z nerwów nazwał Tuon swoją przyszłą żoną... Pewnie uznała go za kompletnie stukniętego! Tak czy owak, wolał nie podnosić ponownie tego tematu. Jeśli i Tuon pominie go milczeniem, tym lepiej. — Wiem, że ci już wszystko powiedziała — podkreślił — i obiecuję, że nikt cię tu nie skrzywdzi. Nie porwaliśmy cię dla okupu, chcieliśmy jedynie zachować własne głowy na karkach. Kiedy wymyślę sposób bezpiecznego odesłania cię do domu całą i zdrową, natychmiast to zrobię. Przyrzekam! Do tej pory zaś postaram ci się zapewnić wszelkie wygody. Tyle że musisz mieszkać z innymi.

Duże, ciemne oczy dziewczyny ciskały gorące błyskawice w jego stronę, jednak Tuon odezwała się ze spokojem:

— Zobaczymy, ile warte są twoje obietnice, Zabawko.

Kucająca u jej stóp Selucia syknęła niczym oblany wrzątkiem kot i zaczęła powoli obracać głowę, jakby zamierzała się sprzeciwić, jednak jej młoda pani poruszyła lewą ręką, a niebieskooka służąca zarumieniła się i pozostała milcząca. Przedstawiciele Krwi używali w kontaktach ze służbą wyższej rangi szczególnych gestów. Mat żałował, że nie rozumie przesyłanych sygnałów.

— Odpowiedz mi na pytanie, Tuon — polecił.

Zdało mu się, że słyszy z ust Setalle mruknięcie: „Głupiec”.

Selucia zacisnęła szczęki, jej pani zaś przybrała groźną minę. Cauthon uważał wszakże, że skoro Tuon nazywa go „Zabawką”, okazałby się tchórzem, gdyby zwracał się do niej inaczej niż po imieniu.

— Ile masz lat? — spytał. Słyszał, że dziewczyna jest od niego młodsza zaledwie kilka wiosen, jednak w tej workowatej sukni naprawdę wyglądała jak dziecko.

Ku jego zaskoczeniu ta niebezpieczna iskra wybuchła płomieniem. Nie powinien jej prowokować, powinien dać jej spokój. Tuon wyprostowała ramiona i wstała. Wątpił, czy mierzyła choćby pięć stóp bez butów, a jednak wyglądała majestatycznie.

— Czternasty rok, odkąd nadano mi prawdziwe imię, przypada za pięć miesięcy — odrzekła głosem, który z pewnością nie sposób było nazwać zimnym. Wręcz przeciwnie, wydawał się tak gorący, że mógłby ogrzać wóz lepiej niż piec. Na moment Mata ogarnął promyczek nadziei, niestety dziewczyna nie skończyła. — Ale ty pytasz, kiedy się urodziłam. W tym roku mija więc od tego dnia dwadzieścia lat. Zadowolonyś, Zabawko? Bałeś się, że porwałeś... dziecko? — ostatnie słowo niemal wysyczała.

Cauthon zamachał przed sobą rękoma, szaleńczo zaprzeczając jej sugestii. Gdy kobieta zaczyna na mężczyznę syczeć niczym imbryk, rozumny osobnik powinien szybko znaleźć sposób ostudzenia jej. Tuon trzymała filiżankę tak mocno, że widać było wszystkie ścięgna na grzbiecie dziecięcej rączki. Mat nie chciał ryzykować bólu biodra, gdyby znów musiał się rzucić na podłogę. W dodatku nie był pewien, jak dotkliwie chciała go zranić, rzucając w niego za pierwszym razem. Pamiętał wszak, że była szybka.

— Chciałem po prostu wiedzieć. I tyle — rzekł pospiesznie. — Byłem ciekawy, więc spytałem. Sam nie jestem wiele starszy. — Dwadzieścia lat. A miał nadzieję, że jeszcze przez trzy, cztery lata będzie zbyt młoda na zamążpójście. Mile widziane wydawało się Cauthonowi wszystko, co odsuwało dzień jego ożenku.

Tuon przyglądała mu się podejrzliwie, pochyliwszy głowę, w końcu rzuciła filiżankę lekko na łóżko obok pani Anan i znowu siadła na stołku, wygładzając obszerne, wełniane spódnice, niczym warstwy jedwabnej sukni. Wciąż jednak z uwagą patrzyła spod długich rzęs na Mata.

— Gdzie jest twój sygnet? — spytała.

Bezwiednie dotknął kciukiem palca lewej ręki, gdzie zwykle tkwił wydłużony pierścień.

— Nie noszę go przez cały czas.

Zwłaszcza odkąd wszyscy w Pałacu Tarasin dowiedzieli się o istnieniu tej błyskotki. Zresztą na tle szorstkiego stroju obiboka przedmiot przyciągałby zbyt wiele ludzkich spojrzeń. Poza tym sygnet, choć wyraźnie wykonany na czyjeś zamówienie, był jedynie pokazem sztuki jubilerskiej. Dziwne, jakże zauważalnie lżejsza wydawała mu się bez niego dłoń. Wręcz zbyt lekka. Niesamowite, że Tuon także go zauważyła. Ale właściwie dlaczego nie? O Światłości, te grzechoczące kości sprawiały, że Mat płoszył się na byle cień i podskakiwał na zwykłe westchnienie. Choć może — myśl była krępująca — wszystko to działo się z powodu Tuon.

Zrobił krok w stronę pustego łóżka, zamierzając na nim usiąść, jednak Selucia — z szybkością, której mogliby jej pozazdrościć wszyscy tutejsi akrobaci — rzuciła się w tym samym kierunku i wyciągnęła na łóżku, podpierając ręką głowę. Podczas tego skoku przekrzywił jej się na moment szal, lecz szybko go poprawiła. Przez cały czas gapiła się na niego dumnie i lodowato niczym królowa. Mat spojrzał na drugie łóżko, lecz pani Anan położyła haft i wygładziła rozłożyste spódnice, dając mężczyźnie do zrozumienia, że nie zamierza się z nim dzielić miejscem. Bodajby sczezła, ta kobieta zachowywała się, jakby chroniła przed nim Tuon! Kobiety chyba zawsze się konsolidowały z sobą, stając przeciwko mężczyźnie. No cóż, Cauthon zdołał do tej pory powstrzymać Egeanin przed przejęciem kontroli, więc nie zamierzał dać się tyranizować ani Setalle Anan, ani służącej o pełnej piersi, ani potężnej Wysokiej Lady, która jest dodatkowo Córką cholernych Dziewięciu Księżyców! Och, musiał tylko przesunąć z drogi jedną z nich i znaleźć sobie miejsce, na którym mógłby usiąść.

Oparłszy się o niewielką komódkę stojącą przy łóżku nadal zajmowanym przez panią Anan, Mat spróbował się zastanowić, co powiedzieć. Rozmowy z kobietami nigdy nie sprawiały mu kłopotów, ale ostatnio własny umysł wydawał mu się przeraźliwie ogłuszony grzechotem toczących się w nim wyobrażonych kości. Wszystkie trzy kobiety posyłały Cauthonowi niechętne i przepełnione dezaprobatą spojrzenia — na pewno chciały się go pozbyć — toteż... uśmiechnął się do nich. Wszak wiele znanych mu kobiet uważało jego uśmiech za ujmujący!

1 ... 38 39 40 41 42 43 44 45 46 ... 236
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)