Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Trzej muszkieterowie - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Trzej muszkieterowie

Электронная книга - «Trzej muszkieterowie». Краткое содержание книги:

Najsłynniejsza powieść Aleksandra Dumasa ojca, której akcja toczy się w XVII wieku za panowania Ludwika XIII. Bohater książki, ubogi gaskoński szlachcic d’Artagnan i jego trzej przyjaciele: Atos, Portos i Aramis przeżywają mnóstwo zaskakujących przygód w świecie pełnym intryg, pojedynków, zdrad, miłosnych namiętności... Ze wszystkich opresji wychodzą obronną ręką, bowiem postępują wedle skutecznej zasady: “Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego”.
1 ... 38 39 40 41 42 43 44 45 46 ... 167
Перейти на страницу:

— No, no, Tréville, bądź cicho — rzekł król.

— Jeśli pan kardynał żywi jakieś podejrzenia wobec moich muszkieterów — powiedział de Tréville — zażądam śledztwa; sprawiedliwość Jego Eminencji zbyt dobrze jest znana.

— W domu, gdzie zarządzono rewizję — ciągnął niewzruszony kardynał — mieszka pewien Bearneńczyk, przyjaciel muszkietera.

— Wasza Eminencja ma na myśli pana d’Artagnana?

— Mam na myśli człowieka, którego otaczasz swą opieką, panie de Tréville.

— Tak, Wasza Eminencjo, to prawda.

— Czy nie podejrzewasz, że ten młodzieniec dawał złe rady...

— Panu Atosowi, który ma dwa razy tyle lat? — przerwał pandę Tréville. — Nie, Wasza Eminencjo. Zresztą pan d’Artagnan spędził wieczór u mnie.

— Ach, więc to tak? — rzekł kardynał. — Wszyscy zatem spędzili wieczór u pana?

— Jego Eminencja nie wierzy moim słowom? — zapytał Tréville z czołem purpurowym z gniewu.

— Nie, Boże uchowaj — odrzekł kardynał. — Ale o której godzinie był u pana?

— Mogę to powiedzieć Waszej Eminencji dokładnie; zauważyłem, że na zegarze jest dziewiąta trzydzieści, choć myślałem, że to już później.

— O której wyszedł z pańskiego pałacu?

— O dziesiątej trzydzieści: w godzinę po zajściu.

— Jednakże — odparł kardynał, który nie wątpił ani przez chwilę w prawdomówność Tréville’a i czuł, że zwycięstwo mu się wymyka — jednakże Atos został wzięty w domu przy ulicy des Fossoyeurs.

— Czyżby przyjacielowi nie wolno było odwiedzić przyjaciela? Czy muszkieter z mojej kompanii nie może być w braterskich stosunkach z gwardzistą z kompanii pana des Essarts?

— Nie, jeśli dom, gdzie się spotykają, jest podejrzany.

— Bo widzisz, Tréville — wtrącił król — ten dom jest podejrzany; może nie wiedziałeś o tym?

— W istocie, Najjaśniejszy Panie, nic mi o tym nie było wiadomo. W każdym razie, nawet jeśli tak jest, nie może chodzić o mieszkanie pana d’Artagnana; zapewniam cię bowiem, Najjaśniejszy Panie (jeśli mam wierzyć temu, co powiedział), że nie masz bardziej oddanego sługi, a Jego Eminencja większego admiratora.

— Czy to ten sam d’Artagnan, co zranił kiedyś Jussaca w owym nieszczęsnym spotkaniu w pobliżu klasztoru karmelitów bosych? — zapytał król spoglądając na kardynała, który poczerwieniał z przykrości.

— A następnego dnia posiekał imć pana Bernajoux. Tak, Najjaśniejszy Panie, masz wyborną pamięć.

— Co więc postanowimy? — rzekł król.

— To zależy bardziej od Waszej Królewskiej Mości niż ode mnie — powiedział kardynał. — Ja twierdzę, że jest winien.

— A ja temu przeczę — rzekł Tréville. — Ale Jego Królewska Mość ma sędziów, sędziowie rozstrzygną.

— Otóż to, odeślijmy sprawę do sędziów: ich rzeczą jest sądzić i tak też uczynią.

— Jednakże — podjął Tréville — jest to objaw bardzo smutny, że w naszych nieszczęsnych czasach życie najbardziej czyste, cnota nieposzlakowana, nie wybawią człowieka od oszczerstw i prześladowań. Toteż ręczę ci, Najjaśniejszy Panie, że żołnierze będą niezbyt radzi widząc, iż są narażeni na przykrości z powodu dochodzeń policyjnych.

Były to słowa niebaczne, ale pan de Tréville wypowiedział je świadomie. Chciał doprowadzić do wybuchu, gdyż wybuch wywołuje płomień, a płomień rzuca światło.

— Dochodzenia policyjne — zawołał król powtarzając słowa pana de Tréville — dochodzenia policyjne! A co o tym wiadomo waszmość panu? Zajmij się swymi muszkieterami i nie zawracaj mi głowy. Słuchając pana można by pomyśleć, że jeśli nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności aresztuje się muszkietera, Francja jest w niebezpieczeństwie. Tyle hałasu o jednego muszkietera! Każę aresztować dziesięciu, u kaduka, stu nawet; całą kompanię, i nie chcę, żeby ktokolwiek ośmielił się pisnąć słówko.

— Od chwili, gdy Wasza Królewska Mość ich podejrzewa, istotnie są winni; jakoż, Najjaśniejszy Panie, gotów jestem zwrócić ci szpadę, pan kardynał bowiem, oskarżywszy wpierw mych żołnierzy, niewątpliwie skończy na tym, że oskarży mnie samego; wolę więc być więźniem wraz z panem Atosem, który już jest aresztowany, i z panem d’Artagnanem, którego aresztuje się zapewne wkrótce.

— Cicho bądź wreszcie, gaskońska pałko! — zawołał król.

— Najjaśniejszy Panie — odparł Tréville nie zniżając głosu — rozkaż, by zwrócono mi muszkietera, albo niechaj go sądzą.

— Stanie przed sądem — rzekł kardynał.

— Dobrze, tym lepiej; w tym bowiem wypadku poproszę Jego Królewską Mość, by pozwolił mi go bronić.

Król obawiał się wybuchu.

— Jeśli Jego Eminencja — powiedział — z osobistych względów nie będzie miał nic przeciwko temu.

Kardynał zrozumiał słowa króla i natychmiast zmienił ton:

— Wybacz, Najjaśniejszy Panie, ale jeśli widzisz w mojej osobie stronniczego sędziego, wycofuję się.

— Tréville, czy możesz mi przysiąc na pamięć mego ojca, że pan Atos był u ciebie podczas zajścia i nie brał w nim udziału?

— Przysięgam na pamięć twego wielkiego ojca i na miłość do ciebie, Najjaśniejszy Panie, którego kocham i cenię nade wszystko.

— Zechciej się zastanowić, Najjaśniejszy Panie — rzekł kardynał. — Jeśli wypuścimy więźnia, nie dojdziemy prawdy.

— Pan Atos będzie na miejscu — rzekł pan de Tréville — do rozporządzenia sędziów w każdej chwili. Nie ucieknie, panie kardynale; bądź spokojny, odpowiadam za niego.

— To prawda, że nie ucieknie — zgodził się król — zawsze można go będzie znaleźć, jak powiada Tréville. Zresztą — dodał zniżając głos i patrząc z błagalną miną na Jego Eminencję — zapewnijmy im bezpieczeństwo, to nawet będzie politycznie.

Ta polityka Ludwika XIII wywołała uśmiech na twarzy Richelieugo.

— Rozkazuj, Najjaśniejszy Panie, masz prawo łaski.

— Prawo łaski można stosować tylko wobec winnych — rzekł Tréville, który chciał mieć ostatnie słowo — a mój muszkieter jest niewinny. Nie o łaskę więc chodzi, Najjaśniejszy Panie, ale o wymierzenie sprawiedliwości.

— Jest w Fort-l’Évêque? — zapytał król.

— Tak, Najjaśniejszy Panie, i trzymają go w lochu jak najgorszego zbrodniarza.

— Do licha, do licha — mruknął król — co więc należy uczynić?

— Podpisać rozkaz uwolnienia, to wszystko — odezwał się kardynał. — Mniemam, podobnie jak Wasza Królewska Mość, że słowo pana de Tréville jest więcej niż wystarczające.

Tréville skłonił się z szacunkiem i z radością, w której był odcień obawy; wolałby opór kardynała od tej nieoczekiwanej łaskawości.

Król podpisał rozkaz zwolnienia i Tréville zabrał go ze sobą natychmiast.

W chwili gdy kapitan wychodził, kardynał uśmiechnął się przyjaźnie i rzekł do króla:

— W oddziale twych muszkieterów, Najjaśniejszy Panie, panuje piękna harmonia między dowódcami a żołnierzami, co jest z wielkim pożytkiem dla służby i przynosi zaszczyt obu stronom.

“Wkrótce spłata mi tęgiego figla — powiedział do siebie pan de Tréville — z takim człowiekiem niczego nie można być pewnym. Ale pośpieszmy się, ponieważ król może zmienić zdanie, a wiadomo, że trudniej jest wtrącić do Bastylii lub Fort-l’Évêque człowieka, który stamtąd wyszedł, niż trzymać w więzieniu tego, co już w nim jest”.

Pan de Tréville wkroczył triumfalnie do Fort-l’Évêque i uwolnił swego muszkietera, którego ani na chwilę nie opuszczała spokojna obojętność.

1 ... 38 39 40 41 42 43 44 45 46 ... 167
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)