Trzej muszkieterowie
- Автор: Дюма Александр
- Год: 1993
- Язык: польский
- Год: Wydawnictwo “Krąg”
- ISBN: 83-85208-13-5
- Переводчик: Joanna Guze
- Жанр: Исторические приключения
Электронная книга - «Trzej muszkieterowie». Краткое содержание книги:
Rozdział XV
ŻOŁNIERSKA OPOŃCZA I SUKNIA URZĘDNICZA
Gdy następnego dnia po opisanych wypadkach Atos się nie zjawił, d’Artagnan i Portos zawiadomili o tym pana de Tréville.
Aramis poprosił o urlop pięciodniowy i jak powiadano, wyjechał do Rouen[*] w sprawach rodzinnych.
Pan de Tréville był ojcem dla żołnierzy. Kto nosił opończę muszkietera, choćby był najskromniejszy i zupełnie nieznany, mógł liczyć na kapitana jak na rodzonego brata.
Kapitan udał się więc natychmiast do namiestnika sądowego. Wezwano komendanta Croix-Rouge i w końcu udało się stwierdzić, że Atos znajduje się teraz w Fort-l’Évêque.
Atosowi wypadło doświadczyć tych samych przykrości co imć panu Bonacieux.
Byliśmy świadkami konfrontacji obu więźniów. Atos, który dotąd nic nie powiedział pragnąc, by d’Artagnan miał dość czasu, oświadczył teraz, że nazywa się Atos, a nie d’Artagnan.
Dodał, że nie zna ani pana, ani pani Bonacieux; że nigdy nie rozmawiał z nimi; że zjawił się około dziesiątej wieczór, by złożyć wizytę panu d’Artagnanowi, swemu przyjacielowi, ale przedtem był u pana de Tréville na obiedzie. Dwudziestu świadków — dodał — może dowieść prawdziwości jego słów, tu wymienił kilku szlachty o znanych nazwiskach, między innymi księcia de La Trémouille.
Drugi komisarz był równie zaskoczony jak pierwszy prostym i zwięzłym oświadczeniem muszkietera, a chętnie dałby mu się we znaki, jako że gryzipiórki wielce lubią okazywać przewagę żołnierskiemu stanowi; ale nazwiska pana de Tréville oraz księcia de La Trémouille zasługiwały na zastanowienie.
Atos został więc odesłany do kardynała, ale niestety, kardynał był właśnie w Luwrze u króla.
Działo się to dokładnie w tym samym czasie, kiedy pan de Tréville, nie znalazłszy Atosa, opuścił namiestnika i zarządcę Fort-l’Évêque i udał się do Jego Królewskiej Mości. Jako kapitan muszkieterów pan de Tréville mógł o każdej porze wejść do króla.
Wiadomo, jak wielkie uprzedzenie żywił król do królowej, a uczucia te zręcznie podsycał kardynał, który w dziedzinie intryg znacznie bardziej obawiał się kobiet niż mężczyzn. Jedną z głównych przyczyn tej niechęci była przyjaźń Anny Austriaczki dla pani de Chevreuse. Te dwie kobiety niepokoiły króla bardziej niż wojna z Hiszpanią, zatargi z Anglią i kłopoty finansowe. Wedle jego mniemania pani de Chevreuse pomagała królowej nie tylko w intrygach politycznych, ale i w intrygach miłosnych, co przyprawiało go o jeszcze większy niepokój.
Na pierwsze słowa kardynała, że pani de Chevreuse, wygnana do Tours, przybyła do Paryża i pozostała tu przez pięć dni, zmyliwszy tropy policji, król wpadł w straszliwy gniew. Kapryśny i niestały monarcha pragnął być nazywany Ludwikiem Sprawiedliwym i Ludwikiem Cnotliwym. Potomni z trudem zrozumieją charakter tego człowieka, historia bowiem bada jedynie fakty z jego życia, nie starając się ich wyjaśnić.
Ale kiedy kardynał dodał, że pani de Chevreuse nie tylko przybyła do Paryża, ale porozumiała się z królową za pomocą owych tajemniczych biletów, które nazywano podówczas kabałą; kiedy zapewnił króla, że to on właśnie, kardynał, mając w ręku nici tej ciemnej intrygi, pochwyciłby na gorącym uczynku wysłanniczkę królowej oraz wygnaną księżnę i zdobyłby wszystkie dowody winy, lecz pewien muszkieter ośmielił się przeszkodzić w wymierzeniu sprawiedliwości nacierając ze szpadą w ręce na godnych urzędników badających bezstronnie całą sprawę, by przedstawić ją królowi — Ludwik XIII stracił panowanie nad sobą i zrobił krok w kierunku apartamentów królowej, blady i niemy z oburzenia. W takim stanie ów monarcha mógł dopuścić się najzimniejszego okrucieństwa.
Ale mówiąc to wszystko kardynał nie wspomniał ani słowem o księciu Buckingham.
W tej chwili wszedł pan de Tréville, chłodny, uprzejmy, w nienagannym stroju.
Choć obecność kardynała i gniew na twarzy króla pozwoliły mu w mgnieniu oka zorientować się w sytuacji, czuł się mocny jak Samson wobec Filistynów.
Ludwik XIII kładł właśnie rękę na klamce drzwi, ale na odgłos kroków pana de Tréville odwrócił się.
— Przybywasz pan w samą porę — rzekł król; kiedy namiętności go ponosiły, nie potrafił nic ukryć — pięknych rzeczy dowiedziałem się o twych muszkieterach.
— Ja zaś — odparł zimno pan de Tréville — mam piękne rzeczy do powiedzenia Waszej Królewskiej Mości o jego sędziach.
— Cóż takiego? — zapytał wyniośle król.
— Mam zaszczyt oznajmić Waszej Królewskiej Mości — ciągnął pan de Tréville tym samym tonem — że pewni prokuratorzy, komisarze i urzędnicy policji, ludzie nader godni, ale jak się zdaje, bardzo żołnierzom niechętni, pozwolili sobie aresztować w mieszkaniu, prowadzić przez całe miasto i wtrącić do Fort-l’Évêque — a wszystko na podstawie rozkazu, którego nie chciano mi pokazać — jednego z mych muszkieterów, albo raczej jednego z twych muszkieterów, Najjaśniejszy Panie, człowieka o nienagannym zachowaniu, wybornej reputacji, którego Wasza Królewska Mość zna z najlepszej strony; mówię o panu Atosie.
— Atos — rzekł król machinalnie — w istocie, znam to nazwisko.
— Tak, Wasza Królewska Mość przypomina sobie, pan Atos to ten muszkieter, który w owym przykrym pojedynku miał nieszczęście ciężko zranić pana de Cahusac. Wasza Eminencjo — zwrócił się pan de Tréville do kardynała — mam nadzieję, że pan de Cahusac czuje się zupełnie dobrze?
— Dziękuję — rzekł kardynał zagryzając wargi ze złości.
— Pan Atos udał się więc do przyjaciela, którego nie zastał w domu — mówił dalej pan de Tréville — młodego Bearneńczyka, gwardzisty z kompanii królewskiej pana des Essarts, ale ledwie znalazł się w jego domu i wziął do ręki książkę, kiedy chmara pachołków i żołnierzy otoczyła dom, wyłamała kilkoro drzwi...
Kardynał dał królowi znak głową, co miało znaczyć: “To właśnie ta sprawa, o której mówiłem”.
— Wiemy o tym — odparł król — gdyż wszystko to uczyniono nam służąc.
— A zatem to dla Waszej Królewskiej Mości porwano mego niewinnego muszkietera, umieszczono niczym złoczyńcę między dwoma strażnikami i prowadzono pośród zuchwałej gawiedzi? Hańba ta spotkała zacnego żołnierza, który dziesięciokrotnie przelewał krew dla Waszej Królewskiej Mości i gotów jest zawsze uczynić to samo.
— Hm — rzekł król niepewnie — więc to tak wyglądało?
— Pan de Tréville nie mówi o tym — rzekł kardynał z największym spokojem — że ten niewinny muszkieter, ten zacny żołnierz godzinę wcześniej natarł z bronią w ręku na czterech komisarzy wysłanych przeze mnie, by rozpatrzyli sprawę doniosłego znaczenia.
— Wzywam Waszą Eminencję, by tego dowiódł — zawołał pan de Tréville ostro i ze szczerością prawdziwie gaskońską — ponieważ godzinę wcześniej pan Atos który, jak mogę zapewnić Waszą Królewską Mość, wywodzi się z wielkiego rodu, był łaskaw przybyć na obiad do mego pałacu i rozmawiał w salonie z moimi gośćmi, księciem de la Trémouille i hrabią de Châlus[*].
Król spojrzał na kardynała.
— Protokół zasługuje na wiarę — powiedział kardynał, głośno odpowiadając na milczące pytanie króla — poturbowani ludzie spisali protokół, który miałem zaszczyt przedstawić Waszej Królewskiej Mości.
— Protokół sędziów miałby się równać z żołnierskim słowem honoru? — odparł dumnie de Tréville.