Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Vaterland [Fatherland - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Vaterland [Fatherland - pl]

Электронная книга - «Vaterland [Fatherland - pl]». Краткое содержание книги:

Jest rok 1964. Nazistowskie Niemcy triumfują w Europie oraz Azji i przygotowują się do obchodów 75 urodzin Hitlera. Prezydent USA J.F.Kennedy ma przybyć z oficjalną wizytą do Rzeszy, aby przywrócić stosunki dyplomatyczne miedzy krajami. Wtedy uwagę władz przykuwa seria tajemniczych morderstw. Wszystkie ofiary łączy udział w planie eksterminacji Żydów i Słowian. Śledztwo rozpoczynają agencji niemieckiego wywiadu, szpiedzy i amerykańska dziennikarka. Rozwiązanie okaże się bardziej zaskakujące, niż ktokolwiek przypuszcza.
1 ... 37 38 39 40 41 42 43 44 45 ... 86
Перейти на страницу:

— Kiedy to było? — przerwał jej Xavier.

— Między trzydziestym siódmym a trzydziestym dziewiątym.

Stuckart chciał się dowiedzieć czegoś o jej pracy i zaspokoiła jego ciekawość. World European Features, nigdy nie słyszał o takiej agencji. Nic dziwnego, odparła, nie słyszał o niej prawie nikt. Tak to wyglądało. Grzeczne zainteresowanie, nic więcej. Wychodząc dała mu swoją wizytówkę i wtedy pochylił się, żeby pocałować ją w rękę. Dosłownie wpił się w nią ustami, aż zrobiło się jej niedobrze. W drodze do drzwi klepnął ją w pośladek. I na tym się skończyło, na szczęście. Przez następne pięć miesięcy: cisza.

— Aż do sobotniej nocy?

Aż do sobotniej nocy. Czekała w budce telefonicznej nie dłużej niż trzydzieści sekund. Z jego głosu zniknęła teraz cała arogancja.

— Charlotte? — Z ciężkim akcentem na drugiej sylabie. Char-lott-e. — Wybacz te teatralne chwyty. Twój telefon jest na podsłuchu.

— Podobno podsłuchują wszystkich cudzoziemców.

— To prawda. Kiedy pracowałem w ministerstwie, czytałem zapisy. Ale publiczne telefony są bezpieczne. Dzwonię teraz z budki. Byłem w czwartek na twojej ulicy i zapisałem numer aparatu, z którego teraz rozmawiasz. To poważna sprawa. Chcę się skontaktować z władzami twojego kraju.

— Dlaczego nie załatwić tego za pośrednictwem ambasady?

— Ambasada nie jest pewna.

Miał przerażony głos. I napięty. Z całą pewnością coś przedtem pił.

— Chce pan powiedzieć, że zamierza pan uciec do Ameryki?

W słuchawce zapadło długie milczenie. A potem usłyszała za sobą jakiś hałas. Odgłos stukającego o szybę metalu. Obróciła się i zobaczyła stojącego na deszczu mężczyznę, który osłaniając dłońmi oczy zaglądał do środka budki niczym głębokowodny nurek. Musiała krzyknąć albo coś w tym rodzaju, bo Stuckart bardzo się wystraszył.

— Co to było? Co się stało?

— Nic. Po prostu ktoś chce zadzwonić.

— Musimy się śpieszyć. Chcę załatwić wszystko za pośrednictwem twojego ojca, nie przez ambasadę.

— Co mam zrobić?

— Przyjdź do mnie jutro, Charlotte. Wszystko ci opowiem. Uczynię z ciebie najsłynniejszą na świecie reporterkę.

— Gdzie? O której godzinie?

— Do mnie do domu. W południe.

— Czy będziemy bezpieczni?

— Nigdzie nie będziemy bezpieczni.

Odwiesił słuchawkę. To były ostatnie słowa Stuckarta, jakie słyszała.

Zaciągnęła się po raz ostatni papierosem, rzuciła go na ziemię i przydeptała stopą.

Resztę mniej więcej wie. Znalazła ciała, wezwała policję. Zawieźli ją na dużą komendę przy Alexander Platz, gdzie przez ponad trzy godziny siedziała w pustym pokoju, odchodząc od zmysłów. Potem zabrali ją do innego budynku, gdzie jej zeznanie spisał jakiś obleśny esesman w taniej peruce. Jego gabinet przypominał bardziej pokój lekarza sądowego niż detektywa.

March uśmiechnął się mimo woli, słysząc opis Fiebesa.

Z oczywistych przyczyn postanowiła nie mówić policji o sobotnim telefonie Stuckarta. Gdyby dała im do zrozumienia, że chciała pomóc Stuckartowi uciec, natychmiast oskarżono by ją o „działalność niezgodną ze statusem dziennikarza” i aresztowano. Ale i tak postanowili ją deportować.

W ramach zbliżających się obchodów władze zaplanowały w Tiergarten pokaz ogni sztucznych. Cała część parku została ogrodzona; obserwowani przez tłum gapiów, ubrani w niebieskie kombinezony pirotechnicy montowali swoje niespodzianki. Długie rury, otoczone workami piasku wyrzutnie, wykopy, kilometry kabla — wszystko to przypominało bardziej przygotowania do ostrzału artyleryjskiego niż do świątecznych obchodów. Nikt nie zwracał uwagi na Sturmbannführera SS i kobietę w plastikowym niebieskim płaszczu.

March zapisał kilka cyfr w notesie.

— To są moje telefony: do domu i do pracy — powiedział, wyrywając kartkę. — Masz tutaj również numery mojego przyjaciela. Nazywa się Max Jaeger. Jeśli nie uda ci się ze mną skontaktować, zadzwoń do niego. Jeśli zdarzy się coś podejrzanego, coś, co cię zaniepokoi, dzwoń bez względu na porę.

— A co z tobą? Co masz zamiar robić?

— Spróbuję dziś wieczorem polecieć do Zurychu, żeby jutro z samego rana sprawdzić to konto.

Wiedział, co powie, zanim jeszcze otworzyła usta.

— Lecę razem z tobą.

— Będziesz o wiele bezpieczniejsza tutaj.

— Ale to również moja historia. Zachowywała się jak rozkapryszone dziecko.

— To nie jest żadna historia, na litość boską. Słuchaj — dodał, powściągając gniew. — Zawrzyjmy umowę. Przysięgam, że powtórzę ci wszystko, czego uda mi się tam dowiedzieć. Będziesz miała wszystko.

— To nie to samo, co być tam na miejscu.

— To lepsze od kuli w głowie.

— Nie odważyliby się zrobić niczego takiego za granicą.

— Wprost przeciwnie, to jest dokładnie to, co mogą zrobić. Jeśli coś się zdarzy tutaj, oni ponoszą za to odpowiedzialność. A za granicą… — Wzruszył ramionami. — Za granicą niczego im nie udowodnisz.

* * *

Rozstali się w środku parku. March ruszył szybko przez trawnik, zmierzając w stronę szumiącego za murem miasta. Idąc wyjął z kieszeni kopertę. Sprawdził, czy w środku wciąż znajduje się klucz, a potem pod wpływem nagłego impulsu podniósł ją do nosa. Jej zapach. Obejrzał się przez ramię. Szła między drzewami odwrócona do niego tyłem. Na chwilę zniknęła mu z oczu, a potem pojawiła się z powrotem; znikała i pojawiała się — mała, podobna do ptaka figurka — jaskrawa niebieska plamka na tle szarych zarośli.

5

Drzwi do jego mieszkania wisiały na zawiasach niczym złamana szczęka. March przystanął z wyciągniętym pistoletem na podeście schodów. Ze środka nie dobiegał żaden dźwięk.

Mieszkanie zostało potraktowane z o wiele większą złośliwością niż apartament Charlotte Maguire. Wszystko leżało zwalone na stos pośrodku salonu — ubrania i książki, buty i stare listy, fotografie, naczynia i meble — zwietrzelina codziennego życia. Wyglądało to tak, jakby ktoś chciał rozpalić ognisko, ale przeszkodzono mu w ostatniej chwili i nie zdążył przytknąć pochodni.

Na samym szczycie stosu ktoś położył oprawioną w drewniane ramy fotografię dwudziestoletniego Xaviera, ściskającego dłoń dowódcy U-Boot Waffe, admirała Doenitza. Dlaczego pozostawiono ją w ten sposób? Co to miało oznaczać? Wziął do ręki zdjęcie, zdmuchnął z niego kurz i podszedł do okna. W ogóle o nim zapomniał. Doenitz lubił wchodzić na pokład każdej wypływającej z Wilhelmshaven łodzi: ponury starzec, burkliwy, wymagający i obdarzony stalowym uściskiem dłoni. „Udane polowanie”, warknął, zwracając się do Marcha. To samo mówił wszystkim. Fotografia pokazywała pięciu młodych marynarzy czekających w szeregu obok wieży na uścisk dłoni admirała. Po prawej stronie Xaviera stał Rudi Halder. Pozostali trzej zginęli w tym samym roku, uwięzieni w stalowym kadłubie U-175.

Udane polowanie.

Rzucił zdjęcie z powrotem na stos.

To wszystko wymagało czasu. Dużo czasu, dużo złej woli, a także pewności, że nikt nie przeszkodzi intruzom. Musieli tu wtargnąć, kiedy był pod strażą na Prinz-Albrecht Strasse. To mogła być robota tylko Gestapo. Przypomniał sobie napis, który nabazgrali na murze niedaleko Werderscher Markt ludzie z Białej Róży: „Państwo policyjne jest państwem rządzonym przez kryminalistów”.

1 ... 37 38 39 40 41 42 43 44 45 ... 86
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)