Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Hiob: Komedia sprawiedliwości [Job: A Comedy of Justice - pl]
Hiob: Komedia sprawiedliwości [Job: A Comedy of Justice - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Hiob: Komedia sprawiedliwości [Job: A Comedy of Justice - pl]

Электронная книга - «Hiob: Komedia sprawiedliwości [Job: A Comedy of Justice - pl]». Краткое содержание книги:

„Hiob” nawiązuje do „Boskiej Komedii” Dantego.
1 ... 37 38 39 40 41 42 43 44 45 ... 96
Перейти на страницу:

Potrzebowaliśmy też wielu innych rzeczy. Nie wiem dokładnie, co jest potrzebne kobiecie, lecz jej potrzeby są bardziej skomplikowane od męskich. Musiałem wręczyć Margrethe pieniądze i zachęcić ją, by kupiła to, czego jej potrzeba. Sam mogłem jakoś przebimbać z jedną parą butów i fufajką (aby oszczędzać moje jedyne porządne ubranie). Kupiłem jednak maszynkę do golenia i ostrzygłem się w szkole fryzjerskiej opodal misji, gdzie strzyżenie kosztowało tylko dwa dolary, jeśli klient zgadzał się, żeby załatwił go początkujący uczeń. Ja nie miałem nic przeciwko temu. Margrethe obejrzała moją fryzurę i oświadczyła, że mogła równie dobrze ostrzyc mnie sama, co zaoszczędziłoby nam dwa dolary. Następnie wzięła nożyczki i poprawiła to, co zrobiło to beztalencie. Od tej pory nigdy już nie wydawałem pieniędzy na golibrodów.

Zaoszczędzenie dwóch dolarów nie zrównoważyłoby jednak poważniejszych strat, jakie ponieśliśmy. Gdy pan Cowgirl wynajął mnie, myślałem, że naprawdę dostanę sto dolarów za każdy dzień pracy.

Nie zapłacił mi tyle, co jednak nie znaczy, że mnie oszukał. Pozwólcie, żebym wam to wyjaśnił.

Pierwszego dnia ukończyłem pracę zmęczony, lecz szczęśliwy. Bardziej szczęśliwy niż kiedykolwiek od chwili trzęsienia ziemi. Poczucie szczęścia ma charakter względny. Udałem się do kasy, gdzie pan Cowgirl prowadził swoje rachunki. „U Rona” było już zamknięte. Spojrzał na mnie.

— Jak poszło, Alec?

— Bardzo dobrze.

— Luke mówił mi, że sobie radzisz.

Luke był olbrzymim Negrem — głównym kucharzem i teoretycznie moim szefem. W praktyce jego nadzór ograniczał się do tego, że pokazał mi, gdzie co jest i upewnił się, że wiem, co robić.

— Miło mi to usłyszeć. Luke jest dobrym kucharzem.

Posiłek regeneracyjny, który zjadłem o czwartej w charakterze śniadania, należał już wtedy do starożytnej historii. Luke wyjaśnił mi, że pomocnik kuchenny mógł zamówić wszystko w jadłospisie oprócz steku i kotleta, i że, jeśli wybiorę gulasz lub klopsy, mogłem prosić o dokładkę do woli.

Wybrałem klopsy, ponieważ kuchnia wyglądała i pachniała czysto. Można powiedzieć znacznie więcej o kucharzu, patrząc na jego klopsy, niż na sposób, w jaki smaży stek. Zjadłem dwie porcje klopsów, bez ketchupu.

Luke nie pożałował mi też ciasta z wiśniami i dołożył do niego pełną łyżkę lodów waniliowych, które mi się nie należały, gdyż miało to być jedno z dwojga, a nie jedno i drugie.

— Luke rzadko mówi dobre słowo o białych chłopakach — ciągnął mój pracodawca — a nigdy o Meksykańcach. Musisz więc naprawdę sobie radzić.

— Mam nadzieję.

Zaczynałem się już lekko niecierpliwić. Wszyscy jesteśmy dziećmi bożymi, lecz był to pierwszy przypadek w moim życiu, gdy opinia Negra o mojej pracy miała jakiekolwiek znaczenie. Chciałem tylko otrzymać swoje pieniądze i pośpieszyć do Margrethe do domu — to jest do misji Armii Zbawienia.

Pan Cowgirl złożył ręce, przebierając palcami.

— Chcesz dostać pieniądze, prawda?

Opanowałem zniecierpliwienie.

— Tak jest.

— Alec, wolę płacić pomywaczom raz na tydzień.

Byłem zrozpaczony. Z pewnością było to widać na mojej twarzy.

— Nie zrozum mnie źle — dodał. — Jesteś płatny od godziny, możesz więc dostawać pieniądze codziennie pod koniec pracy, jeśli sobie życzysz.

— Tak, życzę sobie. Potrzebne mi pieniądze.

— Pozwól mi skończyć. Wolę płacić pomywaczom raz w tygodniu dlatego, że jeśli zapłacę takiemu pod koniec dnia, kupuje sobie dzban wińska i znika na parę dni, a kiedy wraca, chce, żeby go z powrotem przyjąć do pracy. Jest na mnie wściekły i chce iść na skargę do Urzędu Zatrudnienia. Najśmieszniejsze jest to, że często przyjmuję go z powrotem — na jeden dzień — ponieważ łachmyta, którego przyjąłem na jego miejsce, zrobił właśnie to samo. Z Meksykańcami to się na ogół nie zdarza, gdyż chcą zaoszczędzić pieniądze i wysłać je do domu, nie spotkałem jednak jeszcze takiego, który potrafiłby zmywać naczynia tak, żeby zadowolić Luke’a… a sam Luke jest mi bardziej potrzebny niż jakikolwiek pomywacz. Jeśli chodzi o asfaltów, Luke z reguły wie z góry, który z nich się sprawdzi, a ci dobrzy są znacznie lepsi od białych chłopaków, z tym że zawsze chcą dostać awans i jeśli nie mianuję takiego pomocnikiem kucharza czy kierownikiem spiżarni, albo kimś w tym rodzaju, przechodzą do kogoś, kto to zrobi. Zawsze jest z nimi problem. Jeżeli znajdę pomywacza, który przepracuje u mnie tydzień, można powiedzieć, że mam szczęście. Jeśli przepracuje dwa tygodnie, to już prawdziwe święto. Miałem kiedyś takiego, który przepracował cały miesiąc, ale to się zdarza tylko raz w życiu.

— Ja przepracuję pełne trzy tygodnie — zapewniłem go. — Czy mogę otrzymać pieniądze?

— Nie poganiaj mnie. Jeśli zgodzisz się na wypłatę co tydzień, dodam ci jednego dolara za godzinę. To o czterdzieści dolarów na tydzień więcej. Co o tym sądzisz?

(Nie, czterdzieści osiem, powiedziałem sobie. Prawie 34000 dolarów rocznie za zmywanie naczyń. Bomba!)

— Czterdzieści osiem, nie czterdzieści — powiedziałem mu. — Będę pracował sześć dni w tygodniu. Potrzebuję pieniędzy.

— Zgoda. Będę ci więc płacił co tydzień.

— Chwileczkę. Czy nie możemy zacząć tego od jutra? Potrzebuję trochę gotówki już teraz. Moja żona i ja nie mamy nic. Dosłownie nic. Mam tylko ubranie, które mam na sobie, nic poza tym. Moja żona też. Mogę wytrzymać w nim jeszcze kilka dni, ale kobieta po prostu musi kupić sobie pewne rzeczy.

Wzruszył ramionami.

— Jak sobie życzysz. Ale dzisiaj nie dostaniesz dodatkowego dolara za godzinę i jeśli jutro spóźnisz się choć o minutę, uznam, że odsypiasz wczorajsze i wystawię szyld z powrotem.

— Nie jestem pijakiem, panie Cowgirl.

— Zobaczymy!

Odwrócił się do swojej maszyny liczącej i zrobił coś z jej klawiaturą. Nie wiem co, ponieważ nie rozumiałem, jak ona działa. Ta maszyna w niczym nie przypominała arytrometru. Miała klawisze podobnie jak maszyna do pisania, lecz nad nimi znajdował się ekran, na którym w jakiś magiczny sposób pojawiały się cyfry i litery.

Maszyna zadzwoniła i zafurkotała. Pan Cowgirl sięgnął do środka, wyjął stamtąd kartkę papieru i wręczył mi ją.

— Proszę bardzo.

Wziąłem ją w rękę i przyjrzałem się. Ponownie poczułem rozpacz. Był to kawałek tektury szerokości około trzech cali i długości około siedmiu, w której wycięte były liczne drobne otwory. Znajdował się na nim nadruk stwierdzający, że Bank Komercyjny w Nogales ma na polecenie „U Rona” wypłacić Alecowi L. Grahamowi — nie, nie sto dolarów…

Pięćdziesiąt jeden dolarów i dwadzieścia siedem centów.

— Coś się nie zgadza? — zapytał.

— Hmm. Myślałem, że dostanę dwanaście i pół za godzinę.

— Tyle ci płacę. Osiem godzin za płacę minimalną. Możesz sam sprawdzić obliczenia. Nie liczyłem tego w pamięci. To jest IBM 1990 z firmowym oprogramowaniem — „Paymaster Plus”… IBM oferuje dziesięć tysięcy dolarów nagrody każdemu, kto udowodni, że ten typ komputera z tym oprogramowaniem kiedykolwiek pomylił się przy wystawianiu czeku. Popatrz sam. Płaca brutto sto dolarów. Wszystkie potrącenia są wyszczególnione. Możesz policzyć sam i porównać wynik. Nie miej pretensji do mnie. Ja nie wymyśliłem tych przepisów. Podobają mi się jeszcze mniej niż tobie. Czy wiesz, że każdy pomywacz, który do mnie przychodzi, obywatel amerykański czy meksykański, żąda, żebym mu zapłacił w gotówce, zapominając o potrąceniach? Czy wiesz, jaką grzywnę zapłacę, jeśli mnie na tym złapią choć raz? Albo co się stanie, jeśli mnie złapią po raz drugi? Nie patrz tak na mnie. Zwróć się z tym do rządu.

1 ... 37 38 39 40 41 42 43 44 45 ... 96
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)