Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Другие детективы » Raport “Pelikana” [The Pelican Brief-pl]
Raport “Pelikana” [The Pelican Brief-pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Raport “Pelikana” [The Pelican Brief-pl]

Электронная книга - «Raport “Pelikana” [The Pelican Brief-pl]». Краткое содержание книги:

Zabójstwa sędziów Sądu Najwyższego. FBI i CIA są bezradne. Śledztwo stoi w miejscu. Na trop sprawców wpada studentka prawa. Swoje podejrzenia przedstawia w specjalnym raporcie. I staje się celem płatnych morderców i służb specjalnych.
1 ... 36 37 38 39 40 41 42 43 44 ... 97
Перейти на страницу:

“Weź się w garść” – upomniała się. Poszperawszy w dużej torebce, znalazła latarkę. Na wszelki wypadek zabrała ze sobą trzy. Ciekawe, jaki wypadek. Nie miała pojęcia, co tu zastanie. A Darby upierała się, że nie wolno zapalać świateł, bo ktoś mógłby dostrzec je z ulicy. Obserwowali ją.

Kim są, do cholery? Tego nie wiedział nikt, nawet Darby. Alice wolałaby mieć jakie takie pojęcie, w co się miesza, ale Darby powiedziała, że wyjaśni to później. Najpierw trzeba przeszukać mieszkanie.

Alice była tu wiele razy, zawsze jednak wchodziła frontowymi drzwiami, w pełnym świetle i bez ceregieli. Znała rozkład mieszkania i początkowo była pewna, że doskonale poradzi sobie w ciemności. Teraz ta pewność zniknęła, a w jej miejsce pojawił się paniczny strach.

– Weź się w garść – powtórzyła szeptem. – Nikogo tu nie ma. Przecież nie koczowaliby w mieszkaniu ze wścibską babą za ścianą.

Podniosła latarkę do góry i stwierdziła, że lampka działa. To znaczy tli się z mocą dogasającej zapałki. Skierowała latarkę na podłogę i ujrzała blady krąg światła wielkości pomarańczy. Światełko drżało.

Przeszła na palcach do pokoju. Darby mówiła, że na półce z książkami obok telewizora stoi mała lampka, której nigdy nie gasi. W nocy, kiedy wstaje do łazienki, lampka oświetla jej drogę. A może przepaliła się żarówka? Albo ktoś ją wykręcił? Zresztą nie miało to teraz żadnego znaczenia, liczyło się tylko to, że wszędzie było ciemno.

Stała na dywaniku na środku pokoju. Teraz musi trafić do kuchni, gdzie na stole powinien znajdować się komputer. Uderzyła się o krawędź stoliczka do kawy. Latarka zgasła. Potrząsnęła nią. Bez rezultatu. Z torebki wyjęła zapasową.

W kuchni zaduch był cięższy. Komputer istotnie stał na stole, a obok niego leżały puste teczki i segregatory. Skierowała słabiutkie światełko na obudowę maszyny. Włącznik zasilania znajdował się z przodu. Nacisnęła go – monochromatyczny ekran zaczął się rozjaśniać. Monitor emitował zielonkawe światło padające na stół, lecz niewidoczne z zewnątrz.

Alice usiadła przed klawiaturą i zaczęła stukać. Weszła do menedżera programów i listy plików. Na ekranie pojawiły się katalogi. Przyjrzała się im bacznie. Miało ich być ze czterdzieści, ale znalazła tylko dziesięć. Ktoś skasował część zawartości twardego dysku. Włączyła drukarkę laserową. Po kilku sekundach miała cały katalog na papierze. Oderwała wydruk i schowała kartkę do torebki.

Wstała i przyświecając sobie latarką, przyjrzała się leżącym obok komputera drobiazgom. Darby mówiła, że znajdzie około dwudziestu dyskietek, ale na stole nie było ani jednej. Wszystkie zniknęły. W segregatorach znalazła jakieś notatki z prawa konstytucyjnego i kodeksów postępowania cywilnego – tak nudne i ogólne, że nikt nie miał z nich pożytku. Czerwone tekturowe teczki leżały poukładane, ale w środku były puste.

Ktoś bardzo starannie wyczyścił mieszkanie. Musiał – albo musieli – poświęcić kilka godzin na zapoznanie się z materiałami i zacieranie śladów. To, co zginęło, na pewno zmieściło się w aktówce.

Wróciła do pokoju i wyjrzała ostrożnie przez okno obok telewizora. Czerwona honda accord wciąż stała na ulicy, nie dalej niż cztery stopy od domu. Nikt się chyba do niej nie włamywał.

Dokręciła żarówkę w nocnej lampce i zapaliła ją na chwilę. Działała bez zarzutu. Wykręciła ją zaraz – tak jak tamci.

Wytężywszy wzrok, dostrzegła zarysy mebli i drzwi. Wyłączyła komputer w kuchni i przez pokój wyszła na korytarz.

Pani Chen stała w tym samym miejscu, w którym ją zostawiła.

– Wszystko w porządku? – spytała, ujrzawszy Alice.

– Tak, wszystko dobrze – odparła dziewczyna. – Jednak proszę uważać. Za parę dni zadzwonię do pani. I błagam, niech pani nikomu nie mówi o mojej bytności.

Pani Chen słuchała uważnie, zastawiając drzwi stołem.

– A co z samochodem?

– W porządku. Niech pani od czasu do czasu rzuci na niego okiem.

– Czy Darby nic się nie stało?

– Nie, proszę się nie martwić. Za kilka dni powinna wrócić. Dziękuję za pomoc.

Pani Chen zamknęła drzwi, zaryglowała je i wyjrzała przez małe okienko. Dziewczyna szła chodnikiem i wkrótce zniknęła w ciemności.

Samochód Alice stał trzy przecznice dalej.

Piątkowy wieczór w Dzielnicy Francuskiej! W sobotę Tulane gra w hali Pod Kopułą, w niedzielę występują w rozgrywkach ligowych Saintsi, ulice kłębią się od tysięcy rozwrzeszczanych kibiców, którzy parkują gdzie popadnie, blokują ulice, wędrują hałaśliwymi grupami, popijają z plastikowych kubków, tłoczą się w barach. Słowem – bawią się doskonale. O dziewiątej kwartał wewnętrzny był zakorkowany na dobre.

Alice zaparkowała przy Poydras, daleko od miejsca, gdzie chciała się zatrzymać. Kiedy weszła do zatłoczonego baru z ostrygami przy St. Peter, w środku dzielnicy, miała już godzinę spóźnienia. W barze nie było stołów. Goście stali przy kontuarze. Ukryła się przy automacie z papierosami i omiotła spojrzeniem tłum, składający się w większości ze studentów, którzy przyjechali na mecz.

Nagle wyrósł przed nią kelner.

– Czy szuka pani swojej przyjaciółki? – spytał.

Zawahała się.

– Eee… tak.

– Za rogiem, w pierwszej sali na prawo.

Darby siedziała w maleńkiej przegrodzie, pochylona nad butelką z piwem. Na głowie miała kapelusz, a oczy skryła za ciemnymi szkłami.

Alice uścisnęła jej dłoń.

– Witaj.

Przyjrzała się nowej fryzurze przyjaciółki. Wystające spod kapelusza włosy wyglądały dosyć śmiesznie. Darby zdjęła okulary. Miała zaczerwienione, zmęczone oczy.

– Nie wiedziałam, do kogo zadzwonić.

Alice słuchała jej z kamienną twarzą. Nie była w stanie zdobyć się na żadną stosowną uwagę, nie mogła oderwać oczu od włosów przyjaciółki.

– Kto cię ostrzygł? – spytała w końcu.

– Ładnie, co? To taka fryzura na punka, co zdaje się znów jest w modzie i na pewno zrobi ogromne wrażenie na ludziach, kiedy zacznę szukać pracy.

– Ale po co to wszystko?

– Ktoś próbował mnie zabić, Alice. Moje nazwisko jest na liście poszukiwanych, sporządzonej przez bardzo niebezpiecznych ludzi. Zdaje się, że jestem śledzona.

– Zabić?! Powiedziałaś “zabić”? Kto miałby cię zabić, Darby?

– Nie wiem. A co z moim mieszkaniem?

Alice oderwała wzrok od włosów przyjaciółki i wręczyła jej wydruk katalogów. Darby spojrzała na kartkę. Tak, wszystko działo się naprawdę! To nie był sen ani pomyłka! Bombę podłożono pod właściwy samochód. Rupert i kowboj o mało jej nie dopadli. Facet, którego widziała w hotelu, śledził ją. Byli w jej mieszkaniu i skasowali w komputerze to, co chcieli skasować.

– A co z dyskietkami?

– Zniknęły. Nic nie zostało. Na kuchennym stole leżały ładnie poukładane kartonowe teczki. Puste. Poza tym wszystko jest w porządku. Wykręcili żarówkę w lampce i w mieszkaniu jest ciemno, że oko wykol. Sprawdziłam: lampka działa bez zarzutu. Masz do czynienia z bardzo cierpliwym przeciwnikiem.

– A pani Chen?

– Niczego nie widziała.

Darby wsunęła wydruk do kieszeni.

– Posłuchaj, Alice… Bardzo się boję. Nie powinnaś widywać się ze mną. To chyba nie był najlepszy pomysł…

– Kim są ci ludzie?

– Nie mam pojęcia. Zabili Thomasa; ja miałam szczęście, ale ciągle próbują mnie dopaść.

– Ale dlaczego, Darby?

– Nie powinnaś tego wiedzieć i nic ci nie powiem. Im więcej wiesz, tym większe grozi ci niebezpieczeństwo. Uwierz mi, Alice. Nie mogę nic powiedzieć.

– Nie wygadam się, przysięgam!

– Mogą cię do tego zmusić.

1 ... 36 37 38 39 40 41 42 43 44 ... 97
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)