Desiderium Intimum
- Автор: Gobuss, Lindt Ariel
- Язык: польский
- Жанр: Фанфик
Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
- Oto twoja zapłata - powiedział, widząc, jak oczy mężczyzny rozszerzają się
wygłodniale na widok fiolek. Szybko schował je jednak z powrotem. - Ale najpierw
pokaż mi towar.
Czarodziej ponownie wykrzywił wargi, podszedł kilka kroków, położył zawiniątko na
ziemi i odsunął się. Severus, nie spuszczając wzroku z mężczyzny, podniósł pakunek
i ostrożnie rozwinął. Róg połyskiwał lekko. Snape przysunął go do twarzy i przyjrzał
mu się, mrużąc oczy. Pierścienie okalające podstawę rogu były ledwie widoczne i
nierównomierne. A powinny być wyraźne i gładkie niczym tafla.
Powietrze zrobiło się chłodniejsze. Severus uniósł głowę i wbił w mężczyznę
lodowate spojrzenie.
- Masz mnie za idiotę? - warknął. - To bezużyteczny śmieć.
Co ten szczur sobie wyobrażał? Że uda mu się go nabrać? Że wciśnie mu ten nic nie
warty chłam, a on się nie zorientuje? To był najzwyklejszy róg buchorożca. Można go
kupić w każdym sklepie z ingrediencjami.
Czarodziej wzruszył ramionami.
- Miał być róg buchorożca, to go dostarczyłem. A teraz... - jego oczy rozbłysły w
ciemności - ...dawaj te eliksiry!
Severus odłożył róg i wyprostował się. Czuł w sobie stal. Ostrą i zimną. I o wiele
ciemniejszą niż otaczający go mrok.
I głód.
- Nie będę płacił za twoją niekompetencję - wycedził.
Ten żałosny śmieć próbował go oszukać. Jego!
- Nieee? - Zapytał mężczyzna, przeciągając ostatnią sylabę. Jego oczy powędrowały
w głąb zaułka i opuszczonego budynku. Severus usłyszał szelest. Cienie poruszyły
się. Lekko przekręcił głowę, dostrzegając wychodzące zza murów, ciemne sylwetki.
Naliczył ich pięć. Plus ten śmieć przed nim. - A teraz? - Czarodziej ponownie
wykrzywił usta w parodii uśmiechu.
Och, a więc w ten sposób zamierzał grać...
Severus lekko poruszył palcami prawej dłoni.
Sześciu do jednego.
Różdżka zsunęła się odrobinę w dół.
Głupcy. Chyba nie zdawali sobie sprawy, z kim zadarli...
Różdżka wysunęła się z jego rękawa. Severus pochwycił ją i ułamek sekundy później
pogrążony w mroku zaułek rozjarzył się oślepiającym światłem. Severus skoczył do
przodu, słysząc wykrzykiwane na oślep zaklęcia.
Miał go. Zagarnął go od tyłu, ściskając ramieniem gardło i tworząc z mężczyzny żywą
tarczę.
- Avada Kedavra! - Zielony promień trafił wprost w szamoczącego się czarodzieja.
Jego ciało zwiotczało. Severus wyciągnął różdżkę.
- Sectumsempra!
Usłyszał krzyk i dźwięk upadającego ciała. Blask zniknął, pozostawiając jednak
wrażenie, jakby przed oczami tańczyły czerwone plamy. Severus wypuścił
bezwładne ciało i zanim przeciwnicy doszli do siebie, błyskawicznie sięgnął po ukryty
w szatach eliksir kameleona i wypił go jednym haustem, a następnie skierował
różdżkę na siebie i rzucił zaklęcie cienia.
Od jednej ze ścian oderwała się ciemna sylwetka.
- Tam jest!
Powietrze przecięło kilka zielonych promieni.
Severus skoczył do przodu, bezszelestnie zachodząc od tyłu niskiego, krępego
czarodzieja, który wydał z siebie okrzyk zaskoczenia, kiedy nagle znikąd pojawiło się
za nim ramię, które ścisnęło go za gardło i wykręciło do tyłu rękę z różdżką, tworząc
z niego kolejną żywą tarczę. Trzej pozostali przy życiu czarodzieje błyskawicznie
odwrócili się w ich stronę. Severus ujrzał kolejny zielony promień. Krzyk zamarł na
ustach mężczyzny, kiedy zaklęcie trafiło go prosto w pierś.
- Lacrima! - wykrzyknął Severus i powietrze rozdarł wibrujący wrzask. Czarodziej, w
którego trafił, upadł na ziemię, cały w drgawkach. Pozostali dwaj skoczyli do tyłu,
kryjąc się w budynku.
Severus wypuścił ciało, które osunęło się na ziemię. Ciemność stała się jeszcze
gęstsza. Wiedział, że nie mogą go w niej dostrzec, szczególnie kiedy znajdował się
pod wpływem eliksiru kameleona. Powoli podszedł do podrygującego w spazmach
ciała i spojrzał na odchodzącą płatami skórę. Z gardła mężczyzny wciąż wydobywał
się zawodzący wrzask, który zdawał się wdzierać siłą do uszu i wwiercać w mózg.
Severus przekroczył go i ruszył dalej, mocniej ściskając różdżkę. Dotarł do drugiego
ciała. Z otwartych ran tryskała krew, osiadając na jego czarnej szacie. Mężczyzna już
się nie poruszał. Severus uniósł głowę i spojrzał w głąb budynku.
Jeszcze tylko dwóch.
Zanim zdążył zrobić kolejny krok, usłyszał świst zaklęcia.
- Protego!
Zaklęcie odbiło się od bariery i trafiło w mur tuż nad jego głową. Z góry posypały się
gruzy, ale Severus nie zwrócił na nie uwagi, kiedy, niczym cień, wsunął się do
wnętrza budynku.
Wyczuwał je. Dwa przerażone umysły, kryjące się w ciemności. Przypominały
zapędzone w róg małe, futerkowe zwierzątka, którym przez krótką chwilę wydawało
się, że gdy zaatakują w grupie, to mają szansę pokonać wyszkolonego drapieżnika.
Wyszkolonego zabójcę.
Doskonale wiedział, gdzie są. Wyciągnął przed siebie różdżkę. Rozkoszował się
przenikającą go ciemnością. Oplatającym go, gęstym mrokiem, który zdawał się
wsiąkać przez skórę wprost do jego duszy, podarowując mu to ekstatyczne uczucie,
kiedy wypowiadał słowa:
- Avada Kedavra.
Dwa zielone rozbłyski wystarczyły, by zakończyć sprawę. Severus odwrócił się i
wyszedł z budynku. Beznamiętnym wzrokiem rozejrzał się po leżących na ziemi
ciałach.
Wyśmienicie. Po prostu wyśmienicie. Przyszedł tu tylko po jeden składnik. I nie ma
go. W zamian za to ma sześć trupów. I jeszcze będzie musiał posprzątać cały ten
bajzel, aby nie pozostawić śladów.
Świat wypełniony był idiotami. Niestety niektórzy mieli pecha stanąć na jego drodze.
Z samego rana będzie musiał uruchomić inne swoje kontakty. Musi jak najszybciej
zdobyć ten składnik. Bez względu na koszty.
***
Nie planował tego.
Planował iść powoli, krok po kroku, zdobywając chłopaka i przywiązując go do siebie,
ale Potter... zaskoczył go. Zaskoczył go, kiedy w teście zaczął wypisywać mu swoje
fantazje, kiedy bezczelnie zaczął go uwodzić na lekcji... i kiedy wypowiedział te dwa
słowa, które wciąż wibrowały Severusowi w uszach.
"Pieprz mnie".
A więc spełnił jego prośbę. Skoro chłopak tak bardzo pragnął tego posmakować,
skoro był aż tak niecierpliwy, tak bezwstydny... skoro aż tak bardzo pragnął zostać
wzięty, skonsumowany, zerżnięty... to dostanie to, czego tak desperacko pragnie.
Ale chyba nie spodziewał się, jakie siły uruchomi, kiedy wypowie te słowa. Nie
spodziewał się, że, leżąc nagi na biurku Severusa, wśród pogniecionych testów,
będzie skamlał i jęczał z pragnienia, zanim Snape w ogóle go dotknie... że kiedy już
trafi w jego ręce, kiedy pozwoli zatopić w sobie szpony... nie będzie już odwrotu.
Severus widział zaskoczenie w jego oczach. Oczach, które wciąż uciekały mu w głąb
czaszki, a które powinny być przez cały czas otwarte i wpatrzone w niego. Tylko w
niego.
Wypełnione żarem powietrze falowało, kiedy Severus wysunął palec z jego ciepłego,
wilgotnego wnętrza i pochylił się nad nim. Wydawało się, że na ścianach i stojących
w równych rzędach ławkach osiadła cienka, czerwona mgiełka, pokrywając wszystko
warstwą przypominającego drobiny ognia szronu.
- Spójrz na mnie - wyszeptał Severus, łapiąc w żelazny uścisk biodra chłopaka i