Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 391 392 393 394 395 396 397 398 399 ... 508
Перейти на страницу:

więcej nie ośmieli się sięgnąć po to, czego nigdy nie otrzyma.

Inaczej kolejne cięcie będzie jeszcze boleśniejsze. Nie będzie miał litości dla

żadnych, nawet najmniejszych pędów. Może z nich wyrosnąć coś, co będzie miało

wystarczająco dużą siłę, aby owinąć się wokół jego stóp i... zatrzymać go.

Spojrzał na swoją zaciśniętą pięść. Powoli rozprostował palce i z zaskoczeniem

stwierdził, że... drżą.

Ponownie skierował spojrzenie na drzwi.

Potter sam jest sobie winien.

***

Od lektury książki oderwało go ciche, odległe pukanie do drzwi. Severus poderwał

głowę i zmarszczył brwi.

Kto mógł przychodzić do niego w środku nocy?

Odłożył książkę, podniósł się z fotela, przeszedł przez gabinet i z rozmachem

otworzył drzwi. Na korytarzu, ku jego zaskoczeniu, dostrzegł Weasleya i Granger.

Zanim jednak zdążył o cokolwiek zapytać, Gryfonka zasypała go serią pytań i

informacji na temat tego, że Potter nie wrócił na noc.

Oczy mężczyzny rozszerzyły się, a twarz zbladła. Gabinet na chwilę rozjarzył się

blaskiem, by ułamek sekundy później pogrążyć się w mroku i zimnie.

- Potter? Nie wrócił na noc? - zapytał.

Gabinet ponownie rozświetlił się i ściemnił.

Granger i Weasley zaczęli coś tłumaczyć, ale niewiele było słychać, ponieważ całe

pomieszczenie wydawało się wibrować, wciąż migocząc w zmieniającym się świetle.

- Sam poszukam Pottera - uciął w końcu Severus, prostując się i obrzucając uczniów

pogardliwym spojrzeniem. - Tym razem łamanie regulaminu nie ujdzie mu na sucho.

Cofnął się i zatrzasnął drzwi. W tym samym momencie gabinet pogrążył się w

całkowitej ciemności.

Severusa ogarnęły złe przeczucia...

Do diabła! Niepotrzebnie go wyrzucał. Potter jest zbyt emocjonalny. Zawsze kieruje

się uczuciami. Najpierw coś robi, a dopiero potem stara się pomyśleć. Ale wtedy

zazwyczaj jest już za późno...

Musi go odnaleźć. Ale od czego zacząć? Potter był całkowicie rozbity, kiedy stąd

wychodził. Gdzie mógł się udać? Co głupiego mógł zrobić?

Poczeka, aż Granger i Weasley znikną z pola widzenia, i wtedy wyruszy na

poszukiwania.

Może zaszył się w którejś z łazienek? Zazwyczaj tam odnajdywał wypłakujących

sobie oczy nastolatków, kiedy któregoś z nich spotkał zawód miłosny...

Położył dłoń na klamce.

Niech go tylko znajdzie...

Otworzył drzwi i pospiesznie ruszył przed siebie, planując zacząć od łazienek na

parterze. Zanim jednak zdążył choćby skręcić w kolejny korytarz, zza zakrętu

wynurzyła się Granger. Dziewczyna wpadła na niego z impetem, o mało go nie

przewracając.

Wystarczyło jedno spojrzenie na jej zapłakaną twarz...

Korytarz rozjaśnił się intensywnym szkarłatem, kiedy Severus złapał ją za ramiona,

potrząsnął nią gwałtownie i wysyczał prosto w twarz:

- Co się stało?

Dziewczyna próbowała odpowiedzieć, ale najwyraźniej nie była w stanie. Zamiast

tego zaniosła się szlochem.

Ze szkarłatem zmieszała się czerń, wibrując intensywnie w rozedrganym powietrzu.

- Gdzie on jest? - Severus niemal nie poznawał własnego głosu. Potrząsnął nią

mocno, próbując przywrócić jej chociaż odrobinę rozsądku.

- Harry... schowek... on... - wydukała w końcu, po raz kolejny wybuchając szlochem.

To mu wystarczyło. Puścił ją i ruszył biegiem. Już z daleka widział otwarte drzwi do

jednego ze schowków. Nie miał pojęcia, co może tam zobaczyć, miał tylko ogromną

nadzieje, że nie będzie to coś, czego obawiał się najbardziej...

W końcu dotarł do drzwi i gwałtownie zatrzymał się w wejściu.

Zobaczył go.

Leżał na podłodze niczym kukiełka z rozrzuconymi, połamanymi kończynami... z

opuchniętą od siniaków i rozcięć twarzą... zakrwawiony, skatowany, bezwładny...

Potter...

Całe pomieszczenie wypełniło się lodowatym ogniem. Zimnymi, liżącymi sufit

płomieniami. I dudnieniem. Głośnym, wibrującym dudnieniem serca, które zagłuszyło

wszelkie dobiegające z zewnątrz odgłosy.

Severus skoczył do przodu i dopadł do Harry'ego, odpychając pochylonego nad nim

Weasleya.

- Dotykaliście go? - niemal krzyknął i nie czekając na odpowiedź, przyłożył ucho do

rozchylonych ust chłopca.

Oddychał...

Jego najgorsze obawy rozwiały się. Jeżeli tylko oddychał, to była jeszcze nadzieja...

ale słyszał w tym oddechu coś niepokojącego... Był zbyt słaby.

Przyłożył palce do jego szyi. Puls był ledwie wyczuwalny.

- Żyje - wyszeptał.

Spojrzał na nieprzytomną, zakrwawioną twarz, na pozlepiane krwią czarne kosmyki,

przyklejone do czoła i w ostatniej chwili powstrzymał się, aby ich nie odgarnąć.

Dudnienie serca wzmogło się.

Nie pozwoli mu umrzeć!

*

- Boli... - Severus usłyszał cichy, przypominający westchnienie szept. Zabrał dłonie,

którymi dotykał klatki piersiowej Pottera, próbując określić, jak dalece połamane są

żebra, i spojrzał na chłopca ze zmarszczonymi brwiami.

- Nic nie mów. Oszczędzaj siły.

Widział ból wykrzywiający twarz Harry'ego. Spuchnięte usta otwierały się i zamykały

na przemian, jakby chłopak próbował coś powiedzieć, ale cierpienie nie pozwalało

mu na to. W końcu jednak Severus usłyszał ciche, urywane słowa:

- Przepra... szam... Nie chcia... łem. Przepraszam...

Severus przyglądał mu się szeroko otwartymi oczami.

Jak... jak w takiej chwili Potter mógł myśleć o czymś tak... nieistotnym? Jak mógł go

przepraszać, kiedy właśnie niemal zginął? Jak mógł być aż tak... aż tak...?

Harry stęknął i z trudem uniósł drżącą rękę, próbując wytrzeć zalewającą krew oczy.

Ale Severus był szybszy. Delikatnie złapał tę drobną dłoń i odciągnął ją z powrotem.

Nie mógł dopuścić do tego, żeby chłopak dowiedział się, w jakim stanie się znalazł...

Ale wtedy Harry ścisnął jego rękę i przyciągnął do siebie, przyciskając ją do swoich

spuchniętych warg.

Severus zmarszczył brwi. Wśród płonących w pomieszczeniu, zimnych płomieni

pojawiła się sugestia ciepłego światła...

- Jak do dobrze... że jesteś... - usłyszał cichy, zachrypnięty szept.

Ciepło stało się wyraźniejsze, intensywniejsze...

Severus oderwał wzrok od twarzy Harry'ego i spojrzał na leżący obok, zakrwawiony

worek. Sięgnął po niego i podniósł go z podłogi. W pomieszczeniu ponownie zrobiło

się znacznie chłodniej.

Zaczaili się na niego, zarzucili worek na głowę i niemal zakatowali na śmierć... prawie

pod jego gabinetem... Jeszcze dwie godziny temu Potter kołysał się na jego

biodrach, jęczał jego imię, oddając mu siebie, oddając mu wszystko... a teraz leżał

tutaj, na granicy życia i śmierci...

Oczy Severusa wydawały się wchłaniać każdy lodowaty płomień, zamieniając je w

sztylety... Odruchowo ścisnął kaptur. Jego pięść drżała.

Zabije ich. Nie. Zrobi im coś gorszego niż śmierć. Coś znacznie gorszego... Weszli

na jego terytorium, ośmielili się dotknąć... zranić coś, co należało do niego... i

zapłacą za to najwyższą cenę.

Wysunął dłoń z uścisku Harry'ego, słysząc słaby jęk wydobywający się z jego ust:

- Nie... nie odchodź...

Zacisnął wargi i ostrożnie wsunął ręce pod kolana oraz plecy chłopaka, a następnie

podniósł go delikatnie z podłogi.

- Boli... tak bardzo... - wyszeptał Harry i wydał z siebie charczący dźwięk.

1 ... 391 392 393 394 395 396 397 398 399 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)