Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 385 386 387 388 389 390 391 392 393 ... 508
Перейти на страницу:

Wciąż pamiętał smak tej chwili... chwili, w której te zielone oczy wpatrywały się w

niego z najwyższym uwielbieniem. Chwili, która smakowała jak... zwycięstwo. Odkąd

tylko sięgał pamięcią, Potter zawsze patrzył na niego jedynie z nienawiścią, buntem

lub przestrachem. Czasami niemal czuł tę nienawiść, czuł, jak parzy mu skórę, jak

przywiera do niej, zamieniając się nieomal w coś fizycznego. Lubił ją podsycać.

Pochylać się nad nim i znieważać go na wszelkie możliwe sposoby, naciskać na

najwrażliwsze punkty i przyglądać się jego zaciętej twarzy, kiedy Potter udawał, że

nic go to nie obchodzi. A potem Severus podchodził do biurka, siadał w nim i

obserwował go... obserwował te wypełnione gniewem oczy, zaciśnięte pięści, drżące

szczęki i wiedział, że po raz kolejny trafił. Po raz kolejny udało mu się rozpalić tę

płomienną nienawiść i sprawić, by rozgorzała jeszcze większym ogniem. I upajał się

tym.

Czasami nawet udawało mu się go złamać. Udawało mu się przełamać jego obronę i

zmusić chłopaka do utraty kontroli nad sobą, do odszczeknięcia mu się... i wtedy,

och, dopiero wtedy triumfował, wlepiając mu szlaban albo odbierając punkty. Żaden

inny uczeń w jego kilkunastoletniej karierze nauczycielskiej nie patrzył na niego w

taki sposób jak Potter. Z tak czystą i ostrą niczym wyrzeźbiony z lodu sztylet

nienawiścią. Żaden inny uczeń nie zamieniał się w płonącą odrazą i wrogością

pochodnię... na sam jego widok. To było... intrygujące.

A teraz dowiedział się, że ten sam uczeń... pożąda go. Że to, co zawsze brał za

awersję, okazało się ukrytym głęboko, nie dającym się kontrolować pragnieniem.

Pragnieniem tak silnym, tak niewyobrażalnym, że jedynym sposobem na poradzenie

sobie z nim było przeobrażenie go w równie intensywną emocję, lecz znajdującą się

na przeciwległym biegunie uczuć. Byłby głupcem, gdyby próbował sobie wmawiać,

że mu to nie schlebia. Nawet jeśli uważał, iż to dowodziło tylko jednego. Że Potter

jest niespełna rozumu.

Severus uniósł szklankę do ust, wypił resztkę whisky i odstawił ją z trzaskiem na

stolik. Odchylił się w fotelu, zmarszczył brwi i zapatrzył w płomienie.

Wyczuwał cień nadchodzących zmian. To nie było coś, co można było zignorować.

Nie, to zdecydowanie było coś, co aż prosiło się o wykorzystanie... i był przekonany,

że już niedługo tak właśnie się stanie. Ale cokolwiek się zdarzy, to on będzie tym,

który zbierze największy plon i wyciśnie z tej szansy wszystko, czego tylko

zapragnie.

***

Snape chodził w tę i z powrotem przed kominkiem. Na jego twarzy widniał

przerażający uśmiech, w oczach szalała burza.

Nareszcie! Nareszcie nadeszła jego szansa.

Nie spodziewał się, że spotkanie z Czarnym Panem okaże się aż tak... owocne. Że

informacja, którą mu przekaże, informacja o tym, że młody Potter ma słabość do

swojego profesora, otworzy przed nim przejście i wskaże drogę prowadzącą ku

wolności. Podejrzewał, że Czarny Pan będzie chciał to w jakiś sposób wykorzystać,

ale... użycie Admorsusexcetry? Jednego z najpotężniejszych eliksirów poświęcenia,

który powstał dziesiątki wieków temu, zanim jeszcze wybudowano Hogwart? Cóż za

ekstrawagancja ze strony Czarnego Pana... i jakaż olbrzymia szansa na pozbycie się

go raz na zawsze...

Błyskawicznym ruchem podwinął rękaw i z nienawiścią spojrzał na widniejący na

przedramieniu Mroczny Znak. Znak, który przecinała głęboka bruzda jak po

skaleczeniu nożem, jakby ktoś chciał go wyciąć.

Wciąż pamiętał, jak po wypiciu Desideria Intima niemal odciął sobie rękę. A teraz

nareszcie ma szansę spełnić swoje największe pragnienie. Nareszcie może

doprowadzić do tego, że Czarny Pan zdechnie. A to wszystko dzięki Potterowi...

dzięki tej rozbudzonej nagle, niezrozumiałej fascynacji. Zresztą doskonale wiedział,

że temu nieodpowiedzialnemu gówniarzowi nigdy nie uda się pokonać Czarnego

Pana. Nie ma z nim żadnych szans. A Dumbledore jest zbyt głupi, żeby to

zrozumieć. To jedyny sposób. Nie ma innego wyboru, będzie musiał poświęcić

Pottera. Byłby w stanie poświęcić wszystko, byle tylko zabić Czarnego Pana. Zbyt

długo na to czekał, aby taka okazja wymknęła mu się teraz z rąk. Czarny Pan zniknie

z jego życia raz na zawsze. A jeśli mu się poszczęści, to pozbędzie się również

Dumbledore'a. Już nikt nie będzie wydawał mu rozkazów. Nigdy więcej.

Snape zatrzymał się i opadł ciężko na fotel.

Będzie musiał grać na dwa fronty... Dumbledore jest doskonałym Legilimentą, a nie

może się dowiedzieć o tym planie. Jego "zaufany sługa" planuje unicestwić jego tajną broń i nadzieję całego Czarodziejskiego Świata? Raczej by mu się to nie spodobało.

Snape uśmiechnął się szyderczo.

Będzie musiał wykorzystać Legilimens Evocis. Będzie musiał ukrywać wszystkie swe

myśli w myślodsiewni, nawet te najdrobniejsze, ponieważ może go zdradzić każdy,

nawet najmniej znaczący szczegół. Będzie musiał nimi manipulować, zmieniać je,

przeinaczać i zastępować innymi. Tasować je jak karty, a potem wyciągać te

właściwe i pokazywać obu stronom to, co będą chciały ujrzeć. To jedyny sposób, aby

udało mu się to ukryć. Aby udało mu się ukryć wszystko zarówno przed

Dumbledore'em jak i przed Czarnym Panem. Nie sądził, aby było to proste zadanie,

ale był gotów zapłacić każdą cenę. Oczywiście doskonale zdawał sobie sprawę z

niebezpieczeństwa, jakie niosło ze sobą ciągłe żonglowanie wspomnieniami i

myślami, ale był w końcu jednym z najdoskonalszych Oklumentów wśród żyjących

czarodziejów. Trenował swój umysł od trzydziestu lat, piłował go i ostrzył tak długo,

aż w końcu stał się niczym brzytwa. I znakomicie potrafił się nią posługiwać...

W oczach Snape'a pojawiło się coś groźnego. Przez jakiś czas siedział tylko,

wpatrując się w przestrzeń.

Uwieść Pottera... To nie powinno być trudne, skoro był jego "największym

pragnieniem". Ale z pewnością mu tego nie ułatwi. Nie miał najmniejszego zamiaru

nagle stać się dla niego "miły", czy nawet "przystępny". Nie miał zamiaru mieć z nim jakiegokolwiek większego kontaktu, niż to konieczne. Potter był tylko narzędziem.

Narzędziem, które będzie musiał sobie dobrze wytrenować, aby osiągnąć

zamierzony cel. Z pewnością nie okaże mu litości. Będzie mu zadawał ból, jeżeli

chłopak spróbuje być nieposłuszny. Będzie go dręczył i ranił za jakikolwiek przejaw

niesubordynacji, a następnie przyciągał z powrotem, jeżeli tylko spróbuje się oddalić.

Przez chwilę pomyślał nawet o tym, jak cudownie byłoby zemścić się na nim za

wszystkie upokorzenia, których doznał z ręki jego ojca, ale błyskawicznie pozbył się

takich myśli. Będzie musiał okiełznać swą naturę i trzymać chłopaka przy sobie. Ale

nie za blisko. Na wystarczająco długiej smyczy, aby czuł swobodę, a jednocześnie

wystarczająco krótkiej, aby nie tracić go z oczu i w każdej chwili móc za nią

pociągnąć i przywołać go do porządku. To naprawdę nie powinno być trudne...

Jedyną wadą jest to, że będzie musiał składać raporty Czarnemu Panu, pokazywać

mu wszystko...

Na twarzy mężczyzny pojawił się wyraz obrzydzenia.

Ale ta cena jest warta zapłacenia, jeżeli w zamian za nią uzyska wolność...

A Potter...

Na usta Snape'a wypłynął krzywy uśmieszek.

1 ... 385 386 387 388 389 390 391 392 393 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)