Desiderium Intimum
- Автор: Gobuss, Lindt Ariel
- Язык: польский
- Жанр: Фанфик
Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
...będzie mógł go zmusić do wszystkiego. Będzie mógł zmusić go do służenia sobie
na kolanach, jeżeli tylko tego zapragnie. Upokorzy go do granic możliwości. Trudno,
od czasu do czasu będzie musiał okazywać mu nieco... hmm... zaangażowania. Ale
nie za wiele. Tylko tyle, ile będzie potrzeba. Niezbędne minimum. Owszem,
doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że Potter będzie oczekiwał dużo więcej, że
jak każdy nastolatek marzy o czułości, o... bliskości.
Ale nie otrzyma jej. Z pewnością nie od niego.
Pozwoli mu jedynie na wejście do swoich komnat raz na jakiś czas. To powinno mu
wystarczyć. Jeszcze nigdy nie zapraszał do swoich prywatnych komnat żadnego
ucznia. Ale nie zamierzał tolerować narzucania się. Od początku będzie musiał mu
pokazać, gdzie jest jego miejsce, wyznaczyć zasady, panujące w tym... układzie. Nie
może dopuścić do tego, by cokolwiek przeszkodziło mu w jego planie. By cokolwiek
mu go przysłoniło. Będzie musiał ścinać każdą gałąź, zdecydowanie deptać i łamać
każdy pęd, który może pojawić się na jego drodze. Dlatego wiedział, że już na
samym początku wyprawy będzie musiał zaopatrzyć się w coś ostrego, w coś, co
doskonale będzie ciąć i kaleczyć, zanim jakieś zbłąkane kolce tych słabych pędów
zdążą wczepić się w jego szatę i go zatrzymać. A skoro był Śmierciożercą i
Legilimentą... wiedział, że posiada najdoskonalszy arsenał broni, który zdoła przeciąć
absolutnie wszystko.
Przymknął powieki i westchnął.
Admorsusexcetra... Uwarzenie go jest piekielnie skomplikowane, a zmodyfikowanie...
Zajmie mu to miesiące. Ale nie ma w ogóle takiej możliwości, aby miało mu się nie
udać. Potter będzie chodzącą trucizną. Chodzącym jadem. Eliksir wyssie nie tylko
jego moc, ale moc Czarnego Pana również. I zabije ich obu.
Snape otworzył oczy. Płonął w nich lodowaty ogień.
***
- Avada Kedavra!
Bezwładne ciało upadło na podłogę, wydając przy tym taki odgłos, jakby ktoś upuścił
worek piasku.
Severus opuścił różdżkę i beznamiętnym wzrokiem spojrzał na długie, siwe włosy
rozrzucone na wytartym dywanie i puste, wyblakłe oczy leżącego na podłodze
starszego mężczyzny.
Czarodziej był sprytny. Ale nie aż tak, by go przechytrzyć.
Severus machnął różdżką, gasząc płomienie wędrujące po stojących wzdłuż ścian,
wypełnionych księgami regałach. Przez chwilę przeszukiwał je wzrokiem, odczytując
tytuły. Były tu wszystkie najrzadsze i najcenniejsze woluminy dotyczące Czarnej
Magii. Wszystkie zgromadzone w jednym miejscu przez tego ekscentrycznego
starego durnia, który księgi cenił bardziej nad własne życie. Opieczętował je
wszelkimi znanymi zaklęciami ochronnymi, ale wystarczyła prosta sztuczka, aby
własnoręcznie je zdjął. Bo czyż groźba, że wszystkie lata kolekcjonowania pochłonie
i strawi ogień, nie była wystarczającym powodem, by za wszelką cenę ratować swe
cenne zbiory?
Severus zmarszczył brwi, kiedy jego spojrzenie padło na ciemną okładkę, na której
grzbiecie wygrawerowano "Czarna Magia w teorii i praktyce". Dokładnie w to miejsce w pierwszej chwili zbłądził wzrok staruszka, kiedy Severus rozpętał piekło w jego
bibliotece. Ale nie o tę księgę mu chodziło. Był to zwykły podręcznik do Czarnej
Magii. Jeden z najstarszych i najbardziej zaawansowanych, nie na tyle jednak
unikalny, by znaleźć się w gronie tych wszystkich wyjątkowych ksiąg. Każdy adept
ciemnej magii znał jego zawartość. Sam posiadał jeden egzemplarz w swych
zbiorach. Ale przecież nie mógł się pomylić. Wyraźnie widział, że staruszek spogląda
właśnie tutaj. Kiedy wokół wybucha pożar, instynkt każe ratować to, co
najcenniejsze...
Severus zmarszczył brwi i dokładniej przyjrzał się księdze. Szkiełko wśród
diamentów...
Na jego usta wypłynął krzywy uśmieszek.
Oczywiście!
Uniósł różdżkę i skierował ją ku księdze.
- Enuntatium.
Księga rozbłysła ciemnym, niemal czarnym blaskiem i przeobraziła się. Litery na jej
grzbiecie zmieniły się w skomplikowane runy.
Iluzja. Mógł się domyślić. Taka sama jak ta, której użył do rozpętania pożaru.
Wyciągnął dłoń i zacisnął ją na księdze. Poczuł mrowienie w palcach. Wolumin
emanował starą, niemal pradawną magią. Wysunął go spomiędzy pozostałych ksiąg i
przesunął dłonią po chropowatej, skórzanej oprawie.
W jego oczach pojawił się zimny płomień satysfakcji.
Zdobył go. Jedyny istniejący przepis na Admorsusexcetrę i najszersze kompendium
wiedzy o tym wyjątkowym eliksirze.
Teraz nic go już nie powstrzyma.
***
Miał już plan, księgę i kilka z tych najłatwiej dostępnych składników, które odnalazł w
swych własnych zbiorach.
Pozostała kwestia Pottera, którą miał zamiar rozwiązać szybko, zgrabnie i
efektownie, a zważywszy na to, że chłopak całe popołudnie spędzi na sprzątaniu
schowków, okazja była wręcz wyśmienita, by przyłapać go sam na sam, przywrzeć
do muru i nie dać żadnej szansy ucieczki. Ale musi działać rozważnie. Żadnego
przymusu. Jedynie czyste wyrachowanie. Doprowadzi go nad samą krawędź.
Doprowadzi do tego, że sam zacznie go błagać... i dopiero wtedy go dotknie. Zresztą
chłopak ma dopiero szesnaście lat. Nie wiadomo, jak daleko będzie mógł się
posunąć, ale sądząc po sile pragnienia, które ujrzał wtedy w jego oczach,
podejrzewał, że odrobina perswazji wystarczy, aby osiągnąć zamierzony efekt.
Chłopak ma prawdopodobnie zerowe doświadczenie na tym polu i Severus będzie
musiał nim pokierować. Będzie musiał pokazać mu, czego oczekuje... i miał nadzieję,
że w tej dziedzinie Potter okaże się o wiele pojętniejszym uczniem niż w Eliksirach.
*
Cóż, to było... intensywne doznanie.
Nie spodziewał się, że Potter okaże się tak... uległy. Wystarczył jeden dotyk, by
roztopił się w jego dłoniach niczym masło, pozwalając Severusowi na wszystko, zbyt
przerażony, by zaprotestować... taki nieśmiały, nieporadny, chłopięcy... klęczący u
jego stóp... miękkie wargi zaciśnięte wokół jego penisa... zielone, załzawione oczy,
patrzące na niego z dołu z lubieżną zachłannością... i to chorobliwe pragnienie, które
w nich dostrzegł. Silniejsze od nienawiści, wstydu, buntu. Czekał na nie, czekał aż
się w nim rozpali niemożliwym do ugaszenia ogniem... i dopiero wtedy mógł w pełni
docenić smak tego pragnienia... pragnienia, które wywoływał w chłopaku tylko on,
Severus. Och, jakąż to dawało mu władzę... Tyle lat użerania się z tym gówniarzem...
przez tyle lat musiał znosić jego arogancję, bezczelność i impertynencję, a teraz miał
nad nim absolutną kontrolę. Potter był całkowicie w jego mocy.
Musiał przyznać, że świadomość tego była... stymulująca.
Równie stymulująca jak widok jego własnego penisa zanurzającego się w tych
gorących ustach, nie skalanych wcześniej przez nikogo innego. Kto by przypuszczał,
że Potter potrafi tak głośno jęczeć i skamleć? I reagować tak entuzjastycznie na
każdy, nawet najlżejszy dotyk? Ale w końcu czego się spodziewał? Potter był tylko
chłopcem. Chłopcem, który po raz pierwszy był dotykany w taki sposób. Przez
mężczyznę.
Będzie musiał co jakiś czas podsycać to pragnienie. Ale na razie wystarczy. Na jakiś
czas zostawi go w spokoju, zachowując się tak, jakby absolutnie nic się nie
wydarzyło, aż w końcu Potter będzie już tak spragniony, że kiedy Severus postanowi