Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 386 387 388 389 390 391 392 393 394 ... 508
Перейти на страницу:

...będzie mógł go zmusić do wszystkiego. Będzie mógł zmusić go do służenia sobie

na kolanach, jeżeli tylko tego zapragnie. Upokorzy go do granic możliwości. Trudno,

od czasu do czasu będzie musiał okazywać mu nieco... hmm... zaangażowania. Ale

nie za wiele. Tylko tyle, ile będzie potrzeba. Niezbędne minimum. Owszem,

doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że Potter będzie oczekiwał dużo więcej, że

jak każdy nastolatek marzy o czułości, o... bliskości.

Ale nie otrzyma jej. Z pewnością nie od niego.

Pozwoli mu jedynie na wejście do swoich komnat raz na jakiś czas. To powinno mu

wystarczyć. Jeszcze nigdy nie zapraszał do swoich prywatnych komnat żadnego

ucznia. Ale nie zamierzał tolerować narzucania się. Od początku będzie musiał mu

pokazać, gdzie jest jego miejsce, wyznaczyć zasady, panujące w tym... układzie. Nie

może dopuścić do tego, by cokolwiek przeszkodziło mu w jego planie. By cokolwiek

mu go przysłoniło. Będzie musiał ścinać każdą gałąź, zdecydowanie deptać i łamać

każdy pęd, który może pojawić się na jego drodze. Dlatego wiedział, że już na

samym początku wyprawy będzie musiał zaopatrzyć się w coś ostrego, w coś, co

doskonale będzie ciąć i kaleczyć, zanim jakieś zbłąkane kolce tych słabych pędów

zdążą wczepić się w jego szatę i go zatrzymać. A skoro był Śmierciożercą i

Legilimentą... wiedział, że posiada najdoskonalszy arsenał broni, który zdoła przeciąć

absolutnie wszystko.

Przymknął powieki i westchnął.

Admorsusexcetra... Uwarzenie go jest piekielnie skomplikowane, a zmodyfikowanie...

Zajmie mu to miesiące. Ale nie ma w ogóle takiej możliwości, aby miało mu się nie

udać. Potter będzie chodzącą trucizną. Chodzącym jadem. Eliksir wyssie nie tylko

jego moc, ale moc Czarnego Pana również. I zabije ich obu.

Snape otworzył oczy. Płonął w nich lodowaty ogień.

***

- Avada Kedavra!

Bezwładne ciało upadło na podłogę, wydając przy tym taki odgłos, jakby ktoś upuścił

worek piasku.

Severus opuścił różdżkę i beznamiętnym wzrokiem spojrzał na długie, siwe włosy

rozrzucone na wytartym dywanie i puste, wyblakłe oczy leżącego na podłodze

starszego mężczyzny.

Czarodziej był sprytny. Ale nie aż tak, by go przechytrzyć.

Severus machnął różdżką, gasząc płomienie wędrujące po stojących wzdłuż ścian,

wypełnionych księgami regałach. Przez chwilę przeszukiwał je wzrokiem, odczytując

tytuły. Były tu wszystkie najrzadsze i najcenniejsze woluminy dotyczące Czarnej

Magii. Wszystkie zgromadzone w jednym miejscu przez tego ekscentrycznego

starego durnia, który księgi cenił bardziej nad własne życie. Opieczętował je

wszelkimi znanymi zaklęciami ochronnymi, ale wystarczyła prosta sztuczka, aby

własnoręcznie je zdjął. Bo czyż groźba, że wszystkie lata kolekcjonowania pochłonie

i strawi ogień, nie była wystarczającym powodem, by za wszelką cenę ratować swe

cenne zbiory?

Severus zmarszczył brwi, kiedy jego spojrzenie padło na ciemną okładkę, na której

grzbiecie wygrawerowano "Czarna Magia w teorii i praktyce". Dokładnie w to miejsce w pierwszej chwili zbłądził wzrok staruszka, kiedy Severus rozpętał piekło w jego

bibliotece. Ale nie o tę księgę mu chodziło. Był to zwykły podręcznik do Czarnej

Magii. Jeden z najstarszych i najbardziej zaawansowanych, nie na tyle jednak

unikalny, by znaleźć się w gronie tych wszystkich wyjątkowych ksiąg. Każdy adept

ciemnej magii znał jego zawartość. Sam posiadał jeden egzemplarz w swych

zbiorach. Ale przecież nie mógł się pomylić. Wyraźnie widział, że staruszek spogląda

właśnie tutaj. Kiedy wokół wybucha pożar, instynkt każe ratować to, co

najcenniejsze...

Severus zmarszczył brwi i dokładniej przyjrzał się księdze. Szkiełko wśród

diamentów...

Na jego usta wypłynął krzywy uśmieszek.

Oczywiście!

Uniósł różdżkę i skierował ją ku księdze.

- Enuntatium.

Księga rozbłysła ciemnym, niemal czarnym blaskiem i przeobraziła się. Litery na jej

grzbiecie zmieniły się w skomplikowane runy.

Iluzja. Mógł się domyślić. Taka sama jak ta, której użył do rozpętania pożaru.

Wyciągnął dłoń i zacisnął ją na księdze. Poczuł mrowienie w palcach. Wolumin

emanował starą, niemal pradawną magią. Wysunął go spomiędzy pozostałych ksiąg i

przesunął dłonią po chropowatej, skórzanej oprawie.

W jego oczach pojawił się zimny płomień satysfakcji.

Zdobył go. Jedyny istniejący przepis na Admorsusexcetrę i najszersze kompendium

wiedzy o tym wyjątkowym eliksirze.

Teraz nic go już nie powstrzyma.

***

Miał już plan, księgę i kilka z tych najłatwiej dostępnych składników, które odnalazł w

swych własnych zbiorach.

Pozostała kwestia Pottera, którą miał zamiar rozwiązać szybko, zgrabnie i

efektownie, a zważywszy na to, że chłopak całe popołudnie spędzi na sprzątaniu

schowków, okazja była wręcz wyśmienita, by przyłapać go sam na sam, przywrzeć

do muru i nie dać żadnej szansy ucieczki. Ale musi działać rozważnie. Żadnego

przymusu. Jedynie czyste wyrachowanie. Doprowadzi go nad samą krawędź.

Doprowadzi do tego, że sam zacznie go błagać... i dopiero wtedy go dotknie. Zresztą

chłopak ma dopiero szesnaście lat. Nie wiadomo, jak daleko będzie mógł się

posunąć, ale sądząc po sile pragnienia, które ujrzał wtedy w jego oczach,

podejrzewał, że odrobina perswazji wystarczy, aby osiągnąć zamierzony efekt.

Chłopak ma prawdopodobnie zerowe doświadczenie na tym polu i Severus będzie

musiał nim pokierować. Będzie musiał pokazać mu, czego oczekuje... i miał nadzieję,

że w tej dziedzinie Potter okaże się o wiele pojętniejszym uczniem niż w Eliksirach.

*

Cóż, to było... intensywne doznanie.

Nie spodziewał się, że Potter okaże się tak... uległy. Wystarczył jeden dotyk, by

roztopił się w jego dłoniach niczym masło, pozwalając Severusowi na wszystko, zbyt

przerażony, by zaprotestować... taki nieśmiały, nieporadny, chłopięcy... klęczący u

jego stóp... miękkie wargi zaciśnięte wokół jego penisa... zielone, załzawione oczy,

patrzące na niego z dołu z lubieżną zachłannością... i to chorobliwe pragnienie, które

w nich dostrzegł. Silniejsze od nienawiści, wstydu, buntu. Czekał na nie, czekał aż

się w nim rozpali niemożliwym do ugaszenia ogniem... i dopiero wtedy mógł w pełni

docenić smak tego pragnienia... pragnienia, które wywoływał w chłopaku tylko on,

Severus. Och, jakąż to dawało mu władzę... Tyle lat użerania się z tym gówniarzem...

przez tyle lat musiał znosić jego arogancję, bezczelność i impertynencję, a teraz miał

nad nim absolutną kontrolę. Potter był całkowicie w jego mocy.

Musiał przyznać, że świadomość tego była... stymulująca.

Równie stymulująca jak widok jego własnego penisa zanurzającego się w tych

gorących ustach, nie skalanych wcześniej przez nikogo innego. Kto by przypuszczał,

że Potter potrafi tak głośno jęczeć i skamleć? I reagować tak entuzjastycznie na

każdy, nawet najlżejszy dotyk? Ale w końcu czego się spodziewał? Potter był tylko

chłopcem. Chłopcem, który po raz pierwszy był dotykany w taki sposób. Przez

mężczyznę.

Będzie musiał co jakiś czas podsycać to pragnienie. Ale na razie wystarczy. Na jakiś

czas zostawi go w spokoju, zachowując się tak, jakby absolutnie nic się nie

wydarzyło, aż w końcu Potter będzie już tak spragniony, że kiedy Severus postanowi

1 ... 386 387 388 389 390 391 392 393 394 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)