Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 392 393 394 395 396 397 398 399 400 ... 508
Перейти на страницу:

Severus spojrzał na zakrwawioną twarz chłopaka.

- Potter...? Słyszysz mnie?

Cisza.

Stracił przytomność.

Jeszcze mocniej przycisnął zmaltretowane ciało do swojej klatki piersiowej.

Płomienie objęły już cały schowek

Wargi Severusa musnęły czoło Pottera, po czym mężczyzna wyszeptał:

- Malfoy za to zapłaci. Obiecuję ci to. Już nikt cię nie dotknie. Nie pozwolę im na to.

Severus kopnął drzwi schowka i wypadł z niego, zostawiając pomieszczenie

spalające się już doszczętnie w morzu ognia.

***

- Avada Kedavra.

Ciało kobiety, trafione zielonym promieniem, zesztywniało i upadło na zimną,

kamienną posadzkę. Jasne włosy Narcyzy rozsypały się na kamieniach, blask w

szarych oczach zniknął zupełnie.

Przestrzeń rozdarł krzyk Lucjusza.

- Nieee!

Severus opuścił różdżkę. Jego twarz nie wyrażała niczego. W przeciwieństwie do

twarzy Lucjusza, na której osłupienie walczyło z przerażeniem i niedowierzaniem.

- Lucjuszu, twoja żona sama wybrała śmierć - powiedział spokojnie Voldemort,

spoglądając na swego sługę z nonszalancją. - Twój syn także wybrał los, który go

spotkał. Mógł zajść daleko, ale zdradził mnie i zignorował moje rozkazy dla swych

własnych dziecięcych kaprysów. Oboje odwrócili się ode mnie.

Jasne włosy Malfoya opadły na jego wykrzywioną bólem twarz. Odziane w ciemny

aksamit ramiona drżały. Severus niemal wyczuwał huragan emocji targających jego

duszą. Huragan zdolny roznieść ich wszystkich w popiół.

- A co ty zrobisz, Lucjuszu? Co wybierzesz? Pozostaniesz mi wierny, czy dołączysz

do swej rodziny, plamiąc już do końca honor swego rodu?

Malfoy podniósł wzrok. Ale nie skierował go ku Voldemortowi. Jego drżące oczy

zanurzyły się w oczach Severusa. Powietrze wypełniło się gorzkim, gnijącym odorem

nienawiści.

Severus zacisnął usta. Nie podobało mu się spojrzenie Malfoya. Wiedział, że kiedy

wypełni już swój plan, będzie musiał go zabić, inaczej Malfoy będzie szukał zemsty

na nim i nie spocznie, dopóki jej nie wymierzy. Ponieważ, w jego mniemaniu, to

Severus był w pełni odpowiedzialny za śmierć jego żony i szaleństwo syna.

- Wybieram ciebie, mój Panie - wyszeptał Lucjusz udręczonym, zachrypniętym

głosem, nie odrywając nienawistnego spojrzenia od twarzy Severusa.

Tak, Malfoy może okazać się dużym problemem... nie powinien go lekceważyć.

- Dossskonale. - Voldemort pozwolił sobie na lekki uśmieszek. - Nie możemy jednak

dopuścić do tego, by śmierć twojej żony wyszła na jaw. Może to wywołać...

konfliktowe nastroje. Dopilnuj, by wszyscy myśleli, że nagłe szaleństwo waszego

syna doprowadziło ją do skrajnej depresji i Narcyza wyjechała na... długi urlop. - Na

twarzy Voldemorta pojawił się uśmiech przypominający nadpływającego szybko

rekina.

- Tak, mój Panie. - Lucjusz skłonił głowę, starając się nie spoglądać w stronę

leżącego na podłodze ciała swej żony.

- Bądź pewny, że nagroda za twą wierność cię nie ominie, Lucjuszu. - Spojrzenie

Voldemorta skierowało się ku Severusowi. - Możecie odejść.

Severus skłonił się i ruszył ku drzwiom, omijając pełznącą już w stronę zwłok Nagini.

Znalazł się przy nich w tym samym momencie, w którym dłoń Lucjusza dotknęła

srebrnej klamki. Severus cofnął rękę i pozwolił, by Malfoy wyszedł jako pierwszy.

Kiedy i on sam znalazł się już po drugiej stronie drzwi, zamykając je za dobą

delikatnie, usłyszał cichy, przepełniony trującą nienawiścią szept tuż za sobą:

- Kiedyś cię zabiję.

Nie odwrócił się. Na jego twarzy nie drgnął ani jeden mięsień.

Nie - pomyślał, wsłuchując się w oddalające się kroki. - To ja pierwszy cię dopadnę.

***

Z relacji Pomfrey wynikało, że rany Pottera goją się całkiem dobrze dzięki

przyrządzanym przez Severusa miksturom. Ale chłopak miał spędzić w szpitalu

jeszcze co najmniej kilka dni, aby całkowicie wydobrzeć, a tymczasem stał teraz w

drzwiach jego gabinetu, uśmiechając się do niego tym swoim szerokim, głupkowatym

uśmiechem.

- Co ty tu robisz, Potter? - zapytał cierpko Severus, szybko ukrywając początkowe

zaskoczenie. - Nie powinieneś być jeszcze w szpitalu?

- Wyszedłem - wydukał Harry. - Dzisiaj. Czy mogę... wejść? - zapytał nieśmiało.

Snape zmrużył oczy, ale odsunął się i wpuścił go do środka. Kiedy zamknął drzwi,

Potter zrobił coś nieoczekiwanego. Odwrócił się i gwałtownie dopadł do niego,

przypierając go do drzwi i owijając ramiona wokół jego pasa. Z głośnym

westchnieniem oparł głowę na otulonej w czarny materiał piersi i zamknął oczy,

przyciskając policzek do szorstkiego materiału.

Severus zesztywniał, wpatrując się z zaskoczeniem w ciemną czuprynę

roztrzepanych włosów, przyciskających się do jego klatki piersiowej.

- Tęskniłem za tobą... - wyszeptał Harry w czarną szatę, wtulając się w pierś

mężczyzny.

W pomieszczeniu zrobiło się nagle znacznie cieplej. Rozgrzane powietrze zaczęło

drgać, a przedzierające się przez nie uderzenia serca stawały się coraz głośniejsze i

szybsze.

Severus zacisnął usta.

Merlinie, co za ckliwy dzieciak... Czy on naprawdę musi się tak do niego kleić?

Doprawdy, to powoli zaczyna robić się... kłopotliwe.

Ale... widocznie tego właśnie potrzebuje. Widocznie jest po tym wszystkim wyjątkowo

złakniony czułości. I Severus będzie musiał się do tego przyzwyczaić. Będzie musiał

pozwolić mu na te sentymentalne czułostki, żeby chłopak znowu nie uciekł. Zresztą...

to nie ma znaczenia. Najważniejsze jest to, że już nic mu nie grozi.

*

Severus podniósł głowę znad książki, zamykając ją i odkładając na stolik, wraz z

leżącym na kolanach pergaminem i piórem. Spojrzał na fotel obok i z zaskoczeniem

stwierdził, że Potter... zasnął.

Zmarszczył brwi.

Skoro chłopak był tak zmęczony, to po co nalegał na przyjście tutaj? Przecież nie

minęło nawet dziesięć minut. Kazał mu tylko poczekać...

Oparł się w fotelu, uważnie przyglądając się pogrążonej we śnie twarzy Pottera.

Zmienił się. Severus zbyt często go obserwował, zbyt dobrze znał jego twarz, by nie

zauważyć wszystkich zmian, które się na niej dokonały. Nadal widać było na niej

zadrapania, ale i tak wyglądał dużo lepiej niż jeszcze kilka dni temu. Schudł. Kości

policzkowe były wyraźniejsze, a cienie pod oczami głębsze. Okulary zsunęły mu się

na czubek nosa, a włosy tak ułożyły, że blizna na czole była doskonale widoczna.

Severus przesunął wzrok niżej, na przekrzywiony krawat i wygnieciony, odrobinę za

duży szkolny mundurek. Doprawdy, czy ten chłopak nie miał za grosz gustu? Zawsze

tak denerwująco niechlujny, do tego te wiecznie rozczochrane włosy...

Ponownie spojrzał na pogrążoną we śnie twarz. Oblizał wargi. Wstał.

Powoli podszedł do rozciągniętego w fotelu chłopca.

Z pewnością nie pozwoli mu spać w swoim salonie...

Pochylił się, opierając się jedną ręką o podłokietnik, a drugą rozpinając guziki białej

koszuli Harry'ego. Niespiesznie, jeden po drugim.

...ale w zamian za to, co przeszedł...

Rozsunął koszulę, odsłaniając jasną, gładką skórę. Jego oczy rozbłysły, a w

pomieszczeniu pojawiła się coraz wyraźniejsza sugestia płomieni.

...przecież nic się nie stanie, jeśli...

Delikatnie przesunął palcami po unoszącej się i opadającej klatce piersiowej,

brzuchu, miękkim podbrzuszu, docierając do spodni. Rozpiął guzik i długimi palcami

1 ... 392 393 394 395 396 397 398 399 400 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)