Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 382 383 384 385 386 387 388 389 390 ... 508
Перейти на страницу:

Spędził kilka miesięcy, przygotowując tę miksturę, by na końcu podać ją Harry'emu,

a teraz... teraz Harry zamierzał ją ukraść.

Co za ironia.

Przełknął ślinę i sięgnął do ukrytej w kieszeni buteleczki. Odkorkował ją i za pomocą

leżącej obok chochli nalał do niej eliksiru. Dokładnie zamknął butelkę, włożył ją z

powrotem do kieszeni spodni, a następnie pochylił się i wyjął znacznie mniejszą

buteleczkę z niewielkiej kieszonki ukrytej w nogawce spodni tuż nad butem.

Wolał się zabezpieczyć. Nie mógł ryzykować, że butelka się zbije albo w jakiś sposób

może ją stracić. Dlatego postanowił zabrać ze sobą zapasową porcję. Przelał eliksir

do drugiej buteleczki, zakorkował ją i schował z powrotem do nogawki. Odłożył

chochlę i wziął głęboki oddech, przymykając oczy.

Miał go! Zdobył eliksir! Ale... co teraz? Jak miał się stąd wydostać?

Zawrócił i ruszył do wyjścia. Zatrzymał się jednak w progu i jeszcze raz odwrócił w

stronę laboratorium, aby spojrzeć na nie po raz ostatni. Spoczywały tu wszystkie

tajemnice Snape'a. Tajemnice, które poznał tylko Harry i które umrą wraz z nim. Czuł

się z tym dziwnie. To tutaj zmieniło się jego życie. Dokładnie w tym pomieszczeniu,

kiedy odkrył... Mimowolnie zerknął na myślodsiewnię.

Nie, to nie była pora na nostalgię!

Jeszcze raz spojrzał na odbijającą światło różdżki szklaną gablotę, w której

spoczywały prezenty. Ich obecność tutaj nie dawała mu spokoju.

Ze zmarszczonymi w zamyśleniu brwiami odwrócił się w stronę wyjścia, ale wtedy

coś intrygującego przyciągnęło jego uwagę. Stał obok znajdującej się przy wyjściu

szafki. Na jej ściance widniały... - podniósł różdżkę wyżej - ...widniały cztery długie, pionowe zadrapania, równoległe do siebie. Jakby... jakby ktoś tak mocno wbijał

paznokcie w drewno, że aż pozostały ślady.

Błyskawicznie spojrzał w kierunku myślodsiewni i z powrotem na zadrapania i w tym

samym momencie zalała go lodowata fala zrozumienia. Dokładnie tutaj stał Snape,

wtedy, kiedy Harry dowiedział się wszystkiego z myślodsiewni, a potem w

rozpaczliwym amoku obrzucał go potokiem wyzwisk i oskarżeń. Dokładnie tutaj... -

Harry uniósł dłoń i palcami dotknął wyżłobionych paznokciami zagłębień -

...dokładnie tutaj trzymał rękę.

Czuł, jak jego serce przyspiesza, a krew zaczyna szybciej krążyć, kiedy

niewyobrażalna myśl wkradała się do jego głowy... Co mogło dziać się w sercu

kogoś, kto pozostawił takie ślady? Odzwierciedleniem jak wielkiego huraganu emocji

mogły być te bruzdy? Co się wtedy działo za tą bladą, pozbawioną wyrazu maską,

zza której spoglądał na niego Snape?

Wiedział, że już nie otrzyma odpowiedzi na żadne z tych pytań. Było na to za późno.

Ale uczucie niepokoju nie potrafiło go opuścić, nawet kiedy wyszedł z laboratorium, a

ścianka przesunęła się i zamknęła za nim. Wyciągnął z kieszeni pelerynę, rozwinął ją

i zarzucił na siebie.

Nie spodziewał się zbyt szybkiego powrotu Snape'a, ale ostrożności nigdy za wiele.

Teraz pozostało pytanie, jak ma się stąd wydostać. Czyżby jedynym sposobem było

czekanie na powrót Mistrza Eliksirów i wyśliźnięcie się stąd, kiedy będzie otwierał

drzwi? A może...

Harry podszedł do drzwi. Może hasło działa tylko z tamtej strony? W końcu ma za

zadanie powstrzymywać przed wtargnięciem do komnat, a nie opuszczeniem ich.

Wysunął rękę spod peleryny i sięgnął do klamki, ale zanim zdążył jej dotknąć... drzwi

otworzyły się gwałtownie, uderzając w ścianę i Harry zdążył jedynie podnieść głowę i

spojrzeć prosto w parę czarnych, płonących gniewem oczu, zanim z cienkich warg

wydobył się wściekły syk:

- Potter! Wiedziałem, że to ty!

Ręka Snape'a wystrzeliła do przodu, złapała za pelerynę i ściągnęła ją z niego

jednym szarpnięciem.

Harry, pozbawiony nagle osłony, zachwiał się i cofnął o kilka kroków, wpatrując się w

Snape'a z niedowierzaniem.

Skąd on...? Jak?

- Ja... - wydukał Harry, cofając się pod ostrzałem tego świdrującego spojrzenia. - Ja...

rzuciłem na siebie zaklęcia. Nie mogłeś wiedzieć... Miało cię nie być... Skąd...?

- Mam swoje sposoby na wykrywanie niepożądanej obecności - warknął Snape,

robiąc krok w jego stronę i zamykając za sobą drzwi.

Harry przełknął ślinę, słysząc kliknięcie zamka.

Nie! Snape go tu nie zatrzyma! Miał już eliksir. Nic więcej się nie liczyło. Snape był

tylko niewielką przeszkodą. Musiał go jakoś ominąć. Ale jak?

Mężczyzna wbijał w Harry'ego badawcze, lustrujące spojrzenie.

- Wyraźnie zabroniłem ci się do mnie zbliżać - powiedział powoli, robiąc krok w jego

stronę. Harry odsunął się. - Ale ty zlekceważyłeś moje słowa. Zaryzykowałeś i

włamałeś się do moich komnat. Po co? - Harry wyraźnie słyszał w jego głosie

zaintrygowanie. - Czego tu szukałeś? - Snape rozejrzał się po salonie, robiąc kolejny

krok w jego kierunku.

Harry nie mógł czekać na dalszy rozwój wypadków. Błyskawicznie sięgnął po

różdżkę i wycelował w mężczyznę.

- Wychodzę stąd. Zejdź mi z drogi - wysyczał.

Snape przesunął się w stronę drzwi, zasłaniając je.

- Spróbuj - powiedział, marszcząc brwi, a jego wargi wykrzywiły się w szyderczym

uśmiechu.

Harry zacisnął usta. To on miał różdżkę. Mógł rzucić na niego dowolne zaklęcie. Ale

co się stanie, jeżeli spudłuje? Wtedy będzie po nim. Nie będzie miał drugiej szansy.

- Zaplanowałeś to - kontynuował Snape tym samym, zaintrygowanym tonem. -

Czekałeś na odpowiedni moment... To musiało być coś ważnego, skoro zadałeś

sobie tyle trudu. - Zrobił kolejny krok w jego stronę. - A skoro zamierzałeś stąd

wyjść... - jego świdrujące spojrzenie spoczęło na Harrym - ...najwyraźniej to, po co tu

przyszedłeś, znalazło się już w twoim posiadaniu.

Harry poczuł, jak po jego kręgosłupie spływa zimna fala przerażenia.

Snape nie może tego odkryć! Nie może!

Zanim zdążył się opanować, zobaczył, że mężczyzna mruży oczy.

O cholera! Zauważył to. Zauważył jego strach...

- Nie zbliżaj się do mnie! - krzyknął, cofając się niemal pod samą ścianę.

Wyjście. Musi się stąd wydostać. Musi go ominąć.

- Twój opór jest bezużyteczny - powiedział Snape, nie spuszczając z niego wzroku. -

Doskonale wiesz, że i tak to znajdę.

Harry przełknął ślinę. Miał wrażenie, że to spojrzenie oplata go i przykleja się do

niego niczym lepka, dławiąca pajęczyna.

Oblizał wyschnięte wagi.

Musi spróbować innego sposobu. Odwrócić jego uwagę. Sprawić, by stracił czujność.

- Ani ja nie chcę tu być, ani ty nie chcesz, żebym tu był. Może po prostu pozwolisz mi

stąd wyjść i wszyscy będą zadowoleni? - zapytał, chociaż doskonale wiedział, że

równie dobrze mógłby pytać Voldemorta, czy go oszczędzi.

Rysy Snape'a wyostrzyły się.

- Zawsze tak samo bezczelny... - mruknął, zbliżając się bezszelestnie niczym

przyczajony w trawie drapieżnik. - ...arogancki... - Oczy Harry'ego rozszerzyły się,

kiedy zrozumiał, jak blisko go dopuścił. - ...gówniarz.

Snape skoczył.

- Drętwota!

Zaklęcie świsnęło nad ramieniem mężczyzny i ułamek sekundy później Harry poczuł

żelazny uchwyt na nadgarstku, wykręcający mu rękę. Krzyknął z bólu i wypuścił

różdżkę, ale nie poddał się bez walki. Spróbował zadać cios drugą ręką, ale Snape

1 ... 382 383 384 385 386 387 388 389 390 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)