Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 383 384 385 386 387 388 389 390 391 ... 508
Перейти на страницу:

złapał jego pięść, wykręcił mu obie ręce do tyłu, odwracając go przodem do ściany i

przycisnął do biblioteczki z taką siłą, jakby zamierzał go zmiażdżyć. Harry jęknął i z

trudem zdołał odwrócić twarz w bok. Półka wbijała mu się w policzek, płuca paliły, a

serce łomotało w piersi.

- Jak mogłeś w ogóle pomyśleć, że masz ze mną jakiekolwiek szanse, chłopcze? -

usłyszał niski, głęboki głos tuż przy swoim uchu.

Harry zacisnął zęby, czując wzrastającą złość. Na siebie. Na własną głupotę. I na

Snape'a. Za to, że zawsze wygrywał. Za to, że zawsze był krok przed nim.

Spróbował się uwolnić, ale to spowodowało jedynie, że ból w wykręconych

ramionach nasilił się.

- Nie szarp się, to poluzuję uścisk - powiedział Snape. Harry czuł na karku jego

gorący oddech i miał wrażenie, że ten oddech wędruje po jego kręgosłupie,

podrażniając zakończenia nerwowe. - Zaraz się przekonamy, po co tu przyszedłeś...

Harry zacisnął powieki, kiedy dłoń Snape'a uwolniła jego lewą rękę i zaczęła

wędrować wzdłuż boku. Wsunęła się w bluzę i wyciągnęła z niej... mapę Huncwotów.

Mapę, którą Harry zapomniał wyczyścić! A niech to!

- No proszę. Co my tu mamy? A więc to tego używałeś, aby mnie szpiegować... - W

głosie mężczyzny pojawiła się niezwykle groźna nuta. - Konfiskuję ją.

- Zostaw! - warknął Harry, czując jak wściekłość przelewa się przez niego, ale nie

może znaleźć ujścia. - Jest moja!

Nie może dłużej pozwalać mu... Nie może!

W momencie, kiedy Snape odsunął się nieco, aby schować mapę w swoje szaty,

Harry wykorzystał tę odrobinę swobody, wyszarpnął uwolnioną rękę i uderzył łokciem

w tył, trafiając mężczyznę prosto w żebra.

Usłyszał zduszony pomruk zaskoczenia i bólu i, nie czekając na nic, rzucił się do

ucieczki, ale Snape, pomimo ciosu, nie puścił jego drugiej ręki. Szarpnął go i

przyciągnął z powrotem, odwracając przodem do siebie i ponownie wciskając w

biblioteczkę. Harry uderzył głową w półkę i na moment stracił orientację.

- Nie pozostawiasz mi wyboru - usłyszał wypowiedziane gniewnie słowa, a po chwili

zobaczył krótki rozbłysk i odkrył, że... nie może się poruszać. Jego ręce, nogi i całe

ciało przykleiły się do biblioteczki za plecami i chociaż bardzo chciał się uwolnić, to

nie mógł poruszyć nawet małym palcem. Jedyną częścią ciała, która nie została

unieruchomiona była głowa.

- Wypuść mnie! - krzyknął, próbując się wyszarpnąć, ale nie miał na to szans.

Przegrał. Znowu z nim przegrał. To nie tak miało się zakończyć.

Zacisnął zęby, kiedy poczuł dłonie mężczyzny na swoich przedramionach,

przesuwające się w górę, na ramiona i szyję.

- Nie rób tego - wyszeptał, chwytając się ostatniej deski ratunku. - Proszę...

Snape rzucił mu krótkie, ostre spojrzenie, nie przerywając przeszukiwania go. Harry

zagryzł wargę. Wiedział, że to na nic. Wszystko poszło na marne..

Z rosnącym przerażeniem patrzył, jak dłonie Snape'a wędrują po jego ciele,

obmacując klatkę piersiową, boki i schodząc coraz niżej i niżej, aż w końcu

zatrzymują się na biodrach i...

Czarne oczy rozbłysły triumfalnie. Dłoń Snape'a wsunęła się w spodnie Harry'ego i

wyciągnęła z niej wypełnioną zielonym eliksirem buteleczkę, a kiedy mężczyzna

podniósł ją i rozpoznał jej zawartość... jego twarz stała się kredowo biała, a oczy

nienaturalnie rozszerzyły. Przez jakiś czas po prostu stał, wpatrując się w nią

oniemiały. Jakby nie mógł uwierzyć w to, co widzi. Harry miał wrażenie, że niemal

dostrzega szalejącą w jego oczach wichurę domysłów. W końcu wzrok mężczyzny

oderwał się od buteleczki i wbił w Harry'ego, a z jego warg wydobył się głos, który

zdawał się dochodzić z bardzo daleka:

- Po co ci to?

Drżał. Harry wyraźnie słyszał w nim drżenie. Co mogło je spowodować? Dlaczego

Snape zareagował aż tak.. aż tak... intensywnie?

- To nie twoja sprawa - odpowiedział ozięble, odwracając głowę, ale w tym samym

momencie dłoń Snape'a złapała go za brodę i odwróciła jego twarz z powrotem.

Harry wstrzymał oddech, widząc szalejące w czarnych oczach płomienie czegoś...

czegoś znajomego, co już kiedyś w nich widział, ale teraz nie potrafił sobie

przypomnieć, co to było.

- Masz mi natychmiast powiedzieć, po co ci ten eliksir! - Snape niemal krzyczał, jakby

całkowicie stracił nad sobą panowanie. - Co chciałeś z nim zrobić?!

- A co cię to obchodzi? - odwarknął Harry, czując jedynie przemożną, pałającą

wściekłość na tego człowieka. - I tak chciałeś, żebym zginął! Chciałeś się mnie

pozbyć, więc dlaczego udajesz, że się tym przejmujesz?

Uścisk na brodzie Harry'ego stał się jeszcze mocniejszy. Twarz Snape'a była tak

blisko, iż Harry czuł jego gorący oddech na swoich policzkach.

- Ty głupcze! - wysyczał mężczyzna. - Ty cholerny głupcze!

Dłoń Snape'a... dłoń, przytrzymująca brodę Harry'ego także drżała. Ciężki,

przyspieszony oddech parzył mu skórę, a to płonące spojrzenie wdzierało się do jego

zielonych oczu i... i nagle to zobaczył... zobaczył, jak to coś odległego przybliża się, rozrasta, wypełniając czarne tęczówki, pochłaniając je, pochłaniając wszystko...

I wtedy Snape cofnął się jak oparzony, wypuszczając z uścisku jego twarz i patrząc

na niego tak, jakby Harry coś mu zrobił. Zanim chłopak zdążył zorientować się w

sytuacji, mężczyzna machnął różdżką, uwalniając go i odwrócił się do niego plecami.

- Wynoś się stąd. - Usłyszał jego odległy, zduszony głos. - Natychmiast stąd wyjdź.

Ale Harry nie poruszył się. Szeroko otwartymi oczami wpatrywał się w plecy

Snape'a... w jego trzęsące się ramiona... zaciśnięte niemal do krwi pięści...

Powoli przeniósł spojrzenie na ukryte za biblioteczką tajne laboratorium. Przed

oczami pojawił mu się obraz szklanej gabloty i ukrytych w niej prezentów.

Niczym w transie pochylił się i podniósł z podłogi swoją różdżkę.

Ślady paznokci na drewnie... tak głębokie...

Ponownie przeniósł spojrzenie na Snape'a... na tego mężczyznę, który stał tam i...

niemal się trząsł... w którego oczach widział... widział...

Nic do siebie nie pasowało. Żaden element nie był tym, którym powinien być, nawet

jeżeli wydawał się być w odpowiednim miejscu. W głowie Harry'ego tłoczyło się

tysiące scenariuszy, ale nigdy żaden z nich nie będzie kompletny, żaden z nich nie

będzie poprawny, dopóki... dopóki nie pozna prawdy. Całej prawdy. Wszystkich

brakujących elementów.

Nie. Dopóki nie odkryje... jak naprawdę wyglądają te elementy, które już zdobył.

Czuł szum w uszach i pulsowanie w głowie. Ciśnienie przepływającej w żyłach krwi

niemal dorównywało iskrom wypełniającego go żaru.

Nie pozostało mu już nic. Za kilka godzin zginie...

Uniósł rękę i wycelował różdżką w plecy stojącego przed nim mężczyzny.

Choćby miała to być ostatnia rzecz, jaką zrobi w życiu... Choćby miało to być ostatnie

zaklęcie, jakie rzuci...

Wyciągnął rękę i strącił z półki stojącą na niej butelkę. Kiedy spadała, czuł, jak z

każdą sekundą wypełnia go magia.

Butelka rozbiła się na kamiennej posadzce.

Jeżeli ceną za poznanie prawdy jest jego śmierć... to jest gotów ją zapłacić. Choćby

tu i teraz.

Snape odwrócił się, zaskoczony hałasem, a wtedy jego oczy zostały pochwycone

1 ... 383 384 385 386 387 388 389 390 391 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)