Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Każde martwe marzenie
Każde martwe marzenie - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Każde martwe marzenie

Электронная книга - «Każde martwe marzenie». Краткое содержание книги:

Każde martwe marzenie
1 ... 35 36 37 38 39 40 41 42 43 ... 210
Перейти на страницу:

— Ro­zu­miem. — Uśmiech im­pe­ra­to­ra znikł. — A ilu lu­dzi trze­ba bę­dzie w su­mie za­an­ga­żo­wać?

— Ochro­na dla każ­de­go maga to mi­ni­mum dru­ży­na bo­jo­wa. Gdzie­nie­gdzie dwie lub trzy. Mo­że­my wy­ko­rzy­stać czę­ścio­wo ist­nie­ją­cą już siat­kę, szpie­gów re­zy­du­ją­cych po oa­zach, ale i tak… Łącz­nie to oko­ło czte­ry­stu lu­dzi. Trzy­dzie­ści dru­żyn.

— Och. Może w ta­kim ra­zie po­dasz nam jesz­cze przy­bli­żo­ne kosz­ty tego przed­się­wzię­cia. Ile?

Ton. Wiel­ka Mat­ko, ja­kimż to­nem to py­ta­nie zo­sta­ło za­da­ne. Gen­trell przy­mknął oczy. Li­czył. Dwa tu­zi­ny ma­gów po­słu­gu­ją­cych się dość po­pu­lar­ny­mi, ale i po­żą­da­ny­mi aspek­ta­mi. Dwa Kwia­ty, Pęk­nię­cie w Ścia­nie, Pu­sta Becz­ka, Stru­na i kil­ka in­nych. Każ­dy weź­mie mi­ni­mum dwie­ście or­gów na mie­siąc za to tyl­ko, że każe mu się spę­dzić ja­kiś czas na pu­sty­ni… to i tak ta­nio, ale Nora mia­ła swo­je spo­so­by, by zbić cenę. Pra­wie pięć ty­się­cy. Trzy­dzie­ści dru­żyn bo­jo­wych, każ­da też ma swój żołd. Po dwie­ście na dru­ży­nę, to już ra­zem z ceną ma­gów je­de­na­ście ty­się­cy. Wy­na­ję­cie miejsc w oa­zach, ku­pie­nie przy­chyl­no­ści miej­sco­wych wo­dzów…

Ce­sarz chrząk­nął. Ci­chu­teń­ko, ale zna­czą­co.

— No więc?

— Czter­na­ście… nie, pięt­na­ście ty­się­cy or­gów, Wa­sza Wy­so­kość. Plus nie­prze­wi­dzia­ne wy­dat­ki, jak ła­pów­ki dla lo­kal­nych wa­taż­ków, na­jem­ni­cy, może wy­sła­nie po­sił­ków.

— Rocz­nie?

— Nie. Mie­sięcz­nie.

Gen­trell nie otwie­rał oczu. Ci­sza w kom­na­cie mia­ła kon­sy­sten­cję lot­nych pia­sków.

— Ale je­śli wy­dłu­ży­my po­dróż do trzech dni, to bę­dzie­my mo­gli zre­zy­gno­wać z utrzy­my­wa­nia ma­gów w naj­nie­bez­piecz­niej­szych miej­scach i kosz­ty spad­ną do ośmiu ty­się­cy — do­dał szyb­ko.

Ci­che par­sk­nię­cie prze­bi­ło się przez ci­szę. Trze­ci Szczur za­mru­gał. Ce­sarz za­trzy­mał się przy po­łu­dnio­wym krań­cu ka­mien­nej mapy, ale nie wy­da­wał się roz­gnie­wa­ny, lecz… roz­ba­wio­ny?

— Po­zo­stań­my przy pięt­na­stu ty­sią­cach. Przy­szy­kuj­cie tę dro­gę. Je­śli sy­tu­acja zmu­si mnie do we­zwa­nia La­skol­ny­ka, to gdy zro­bię to przy śnia­da­niu, Gen­no ma zjeść ze mną ko­la­cję. Pięt­na­ście ty­się­cy… Moż­na wy­sta­wić za to cho­rą­giew ko­pij­ni­czą. Albo dwie pan­cer­ne. Przez rok uzbie­ra się na dwa puł­ki jaz­dy. Cu­dow­nie. A ja się dzi­wię, dla­cze­go zło­to ze skarb­ca wy­pły­wa szyb­ciej, niż je­ste­śmy w sta­nie je tam do­star­czać. Eu­se­we­nio?

— Wa­sza Wy­so­kość.

— Czy­ta­łem ra­por­ty z Da­le­kie­go Po­łu­dnia. Po­wsta­nie wy­bu­chło, set­ki ty­się­cy nie­wol­ni­ków, głów­nie po­cho­dzą­cych z Im­pe­rium, chwy­ci­ło za broń. Wiem. Już o tym roz­ma­wia­li­śmy. Ale cze­go nie było w ra­por­tach? Od razu uprze­dzę, że je­śli po­wiesz, że zna­la­zło się tam wszyst­ko, co ce­sarz po­wi­nien wie­dzieć, two­je­go za­stęp­cę cze­ka wie­le pra­co­wi­tych dni i nocy. A cie­bie bar­dzo dłu­gi od­po­czy­nek na mój koszt. No więc?

Suka po­pa­trzy­ła na ber-Ar­len­sa przez trzy, może czte­ry ude­rze­nia ser­ca. Od­waż­na ko­bie­ta.

— Nie wie­my, dla­cze­go De­ana d’Klle­an zo­sta­ła Pło­mie­niem Aga­ra. Wie­my, jak do tego do­szło, ra­por­ty nie po­zo­sta­wia­ją żad­nych wąt­pli­wo­ści: we­szła w Oko, za­bi­ła pre­ten­du­ją­ce­go do tro­nu Ob­ra­ra z Kam­be­hii, po czym zo­sta­ła wy­nie­sio­na na tron przez roz­hi­ste­ry­zo­wa­ną tłusz­czę i fa­na­ty­ków z Ro­dów Woj­ny. Ale dla­cze­go prze­ży­ła? Od se­tek lat nikt, kto nie miał w so­bie wy­star­cza­ją­co dużo krwi awen­de­ri Aga­ra, nie wy­szedł z Oka żywy.

Im­pe­ra­tor prze­chy­lił lek­ko gło­wę, zmru­żył oczy.

— A czym we­dług cie­bie jest Oko Aga­ra? — za­py­tał.

— Hm… ka­pła­ni Pana Ognia twier­dzą, że to miej­sce, gdzie jego do­mi­nium sty­ka się z na­szym świa­tem. Frag­ment kró­le­stwa boga na zie­mi. Może to jed­nak być po pro­stu prze­po­tęż­ne Źró­dło Mocy aspek­to­wa­nej przez ogień.

— Co nie tłu­ma­czy­ło­by fe­no­me­nu… prze­ży­wal­no­ści tych, któ­rzy no­szą w so­bie krew awen­de­ri Aga­ra, mam ra­cję?

— Tak, Wa­sza Wy­so­kość.

— Wiem, moja dro­ga, że draż­ni cię myśl o Nie­śmier­tel­nych mie­sza­ją­cych się w na­sze spra­wy, chęt­nie za­mu­ro­wa­ła­byś bra­my ich kró­lestw i ogra­ni­czy­ła kon­tak­ty z nimi tyl­ko do mo­dłów wzno­szo­nych w świą­ty­niach. Wo­lał­bym jed­nak — w gło­sie ce­sa­rza po­ja­wi­ło się coś w ro­dza­ju ła­god­ne­go na­po­mnie­nia — że­byś wy­ka­zy­wa­ła się bar­dziej otwar­tym umy­słem. Bo­go­wie ist­nie­ją i choć od stu­le­ci za­cho­wu­ją da­le­ko po­su­nię­tą neu­tral­ność, nie są wca­le tak bier­ni, jak by­śmy chcie­li. Ro­zu­miesz?

— Tak, pa­nie. — Eu­se­we­nia zmarsz­czy­ła brwi. — Ale wiem też, że ka­pła­ni czę­sto wy­ko­rzy­stu­ją na­tu­ral­ne fe­no­me­ny ma­gicz­ne…

— Wiem. Jed­nak­że przy­go­to­wu­jąc się na na­sze małe spo­tka­nie, prze­stu­dio­wa­łem spo­ro ksiąg. Oko Aga­ra otwo­rzy­ło się oko­ło ty­sią­ca lat temu, w cza­sach, gdy kult Pana Ognia w po­łu­dnio­wych kró­le­stwach za­czął przy­ga­sać. Jego po­ja­wie­niu się to­wa­rzy­szył bunt i oba­le­nie ów­cze­snej dy­na­stii oraz cał­ko­wi­ta zmia­na ukła­du sił wśród tam­tej­szych re­li­gii. Przy­po­mi­nam, że wów­czas Wiel­ka Mat­ka była głów­ną bo­gi­nią Po­łu­dnia, Agar jed­nak siłą ode­brał jej przy­wódz­two i ze­pchnął do roli pod­rzęd­nej bo­gi­ni.

— Miał po­par­cie w ar­miach żoł­nie­rzy-nie­wol­ni­ków, któ­rych był pa­tro­nem. — Suka też czy­ta­ła hi­sto­rycz­ne trak­ta­ty. — Albo ra­czej jego ka­pła­ni mie­li po­par­cie tych ar­mii.

— Zga­dza się, co jed­nak nie tłu­ma­czy, dla­cze­go w Oku nie pło­ną ci, któ­rzy są po­tom­ka­mi jego awen­de­ri. Po­tra­fisz to wy­ja­śnić?

Po­krę­ci­ła gło­wą.

— Nie.

— Więc przyj­mij­my, że to na­praw­dę ob­ja­wie­nie bo­skiej mocy.

— W ta­kim ra­zie De­ana d’Klle­an nie po­win­na prze­żyć.

— Sama na­pi­sa­łaś, że jest w cią­ży. To po­twier­dzo­ne in­for­ma­cje.

— Ale cią­ża nie po­win­na jej chro­nić. W przy­pad­ku cią­ży jej dziec­ko ma tyl­ko po­ło­wę ksią­żę­cej krwi. Zna­my przy­naj­mniej dzie­sięć przy­pad­ków, gdy wrzu­co­no w Oko ko­bie­ty ta­kie jak ona i żad­na nie prze­ży­ła.

— Ta­kie jak ona?

— To dziw­ne, ale tam­tej­szym ksią­żę­tom dość czę­sto zda­rza­ło się my­śleć nie­wła­ści­wą czę­ścią cia­ła. — Pierw­sza wśród Oga­rów po­wio­dła po sali iro­nicz­nym spoj­rze­niem. — A mło­dym słu­żą­cym zda­rza­ło się zajść w cią­żę. Za­zwy­czaj od­sy­ła­no je z pa­ła­cu, wy­da­jąc nie­źle za mąż, a ich dzie­ci od­no­to­wy­wa­no je­dy­nie w spi­sach Wiel­kiej Bi­blio­te­ki. Były jed­nak sy­tu­acje, gdy taka służ­ka oka­zy­wa­ła się krnąbr­na, a wład­ca za­uro­czo­ny do tego stop­nia, że wspo­mi­nał o ożen­ku. Wte­dy pod­da­wa­no ją pró­bie Oka. Taka tra­dy­cja. I żad­na nie prze­ży­ła. Wo­bec po­wyż­sze­go na­su­wa się więc nam py­ta­nie, kim jest De­ana d’Klle­an i co łą­czy ją z ostat­nim księ­ciem ko­no­wer­skiej dy­na­stii?

1 ... 35 36 37 38 39 40 41 42 43 ... 210
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)