Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Szpital kosmiczny - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Szpital kosmiczny

Электронная книга - «Szpital kosmiczny». Краткое содержание книги:

Szpital kosmiczny
1 ... 34 35 36 37 38 39 40 41 42 ... 58
Перейти на страницу:

IV

Po obiedzie Conway zabrał Priliclę na pierwsze sale, do których zostali przydzieleni, po drodze zaś zasypywał go następnymi liczbami i szczegółami. Szpital składał się z trzystu osiemdziesięciu czterech poziomów i dokładnie odtwarzał środowisko sześćdziesięciu ośmiu różnych gatunków istot rozumnych znanych obecnie w Federacji Galaktycznej. Conway nie miał zamiaru przerazić swego asystenta ogromem tej lecznicy, nie chodziło też o przechwałki, jakkolwiek był bardzo dumny z faktu, że udało mu się zdobyć pracę w tej znanej placówce. Po prostu nie był pewny, jak Prilicla potrafi zabezpieczyć się przeciwko różnym warunkom, z którymi wkrótce się zetknie, a jego przemowa była wstępem do właściwego tematu.

Niepotrzebnie się jednak denerwował, Prilicla bowiem zademonstrował mu, jak to ów lekki, półprzejrzysty strój ochronny, który ocalił go przy luku numer sześć, można było wzmacniać od wewnątrz polem siłowym o małym natężeniu, podobnym do tego, którego używano do zabezpieczania statków międzygwiezdnych przed meteorytami. W razie potrzeby Prilicla mógł również zgiąć do środka nogi, nie pozostawiając ich na zewnątrz kombinezonu, tak jak to uczynił przy śluzie.

Kiedy przebierali się przed wejściem do przeznaczonej dla klasy AUGL części oddziału pediatrycznego, skąd mieli zacząć obchód, Conway zaznajamiał asystenta z historią choroby znajdujących się tam istot.

W pełni rozwinięty osobnik klasy fizjologicznej AUGL był dwunastometrowym, jajorodnym, rybokształtnym i opancerzonym mieszkańcem Chalderescola II. Jednak stworzenia przebywające obecnie na oddziale wylęgły się dopiero sześć tygodni temu i miały zaledwie metr długości. Dwa wcześniejsze mioty tej samej matki były, podobnie zresztą jak ten, pod każdym względem normalne, a potomstwo wyglądało na cieszące się dobrym zdrowiem. Mimo to dwa miesiące później żadne z dzieci nie pozostało przy życiu. Autopsja przeprowadzona na ich planecie wykazała, że powodem śmierci było ostre zwapnienie chrząstek praktycznie wszystkich stawów, ale nie wyjaśniła przyczyny owego schorzenia. Obecnie Szpital bacznie obserwował potomstwo z ostatniego wylęgu, a Conway zaczął mieć nadzieję, że sprawdzi się powiedzenie „do trzech razy sztuka”.

— Zaglądam do nich codziennie — mówił Conway — a co trzeci dzień biorę hipnotaśmę AUGL i przeprowadzam dokładne badanie. Teraz, jako mój asystent, będzie pan musiał robić to samo. Kiedy jednak weźmie pan taśmę, radzę wymazać ją zaraz po badaniu, chyba że chce pan chodzić przez cały dzień na poły przekonany, że jest rybą, i zachowywać się odpowiednio do tego…

— Podobna krzyżówka byłaby intrygująca, ale niewątpliwie powodowałaby też ogromną dezorientację — zgodził się Prilicla.

Jego ciało, z wyjątkiem dwóch manipulatorów, było obecnie całkowicie ukryte w kokonie stroju ochronnego, odpowiednio obciążonego, by zmniejszyć kłopotliwy wypór cieczy. Widząc, że Conway również jest gotów, asystent włączył mechanizm śluzy, a kiedy już weszli do wielkiego zbiornika ciepłej, zielonkawej cieczy, który stanowił salę szpitalną AUGL, zapytał:

— Czy pacjenci reagują na leczenie?

Conway pokręcił głową. Potem, uświadomiwszy sobie, że gest ten może nic nie znaczyć dla osobnika klasy GLNO, dodał:

— Jesteśmy nadal na etapie rozpoznania, więc leczenie jeszcze się nie zaczęło. Mam co prawda kilka pomysłów, ale nie mogę panu ich przedstawić, dopóki nie weźmiemy jutro obaj taśmy AUGL. W każdym razie pewien jestem, że dwóch z trzech naszych pacjentów wyjdzie z tego. Ten trzeci będzie musiał posłużyć jako królik doświadczalny, by uratować pozostałych. Objawy pojawiają się i pogłębiają bardzo szybko — dodał — i właśnie dlatego potrzebna jest taka ścisła obserwacja. Teraz, kiedy punkt krytyczny jest tak blisko, trzeba chyba będzie przejść na obserwację w odstępach trzygodzinnych, toteż opracujemy jakiś grafik, żeby nie stracić za dużo snu. Widzi pan, im szybciej wykryjemy pierwsze objawy, tym więcej czasu będziemy mieli na działanie i tym większe szansę na uratowanie wszystkich trzech. Bardzo chciałbym, żeby mi wyszedł ten hat-trick.

* * *

Powiedziawszy to, Conway pomyślał, że Prilicla i tak jeszcze nie wie, co to takiego „hat-trick”, ale wkrótce dowie się, jak należy interpretować wszystkie te jego skinienia, gesty i przenośnie. Sam przeszedł kiedyś przez to jako podwładny nieziemców i czasem zachodził w głowę, klnąc na czym świat stoi, dlaczego nikt nie wymyślił hipnotaśmy z idiomatyki pozaziemskiej do pomocy takim świeżo upieczonym stażystom jak on. Były to jednak tylko myśli powierzchowne; w głębi duszy Conway widział ostry i niewzruszony, jakby namalowany, obraz młodego osobnika, nieledwie w fazie embrionalnej, którego rozwijający się szkielet zewnętrzny, złożony z około setki płytek kostnych zazwyczaj swobodnie przesuwających się na elastycznych zawiasach chrząstek, by umożliwić poruszanie i oddychanie, miał się przeistoczyć w skamieniałą skorupę, więżącą — na krótką już tylko chwilę — oszalałą świadomość…

— Mogę być w czymś pomocny? — zapytał Prilicla, odwołując w mgnieniu oka myśli Conwaya z niedalekiej przyszłości do teraźniejszości. Cinrussańczyk przyglądał się trzem smukłym, opływowym kształtom śmigającym po wielkim zbiorniku. Zapewne zastanawiał się, jak uda się przytrzymać któreś ze stworzeń na czas konieczny do zbadania. — Szybko się poruszają, prawda? — dodał.

— Owszem — odparł Conway. — Poza tym są bardzo delikatne i tak młode, że w chwili obecnej nie można ich jeszcze uznać za istoty obdarzone rozumem. Łatwo je przerazić, a przy każdej próbie zbliżenia się wpadają w taką panikę, że szaleją po zbiorniku, dopóki nie wyczerpią sił lub nie doznają kontuzji, uderzając o ściany. Musimy więc założyć pole minowe…

W kilku słowach wyjaśnił, po czym zademonstrował, jak należy rozmieścić pojemniki ze środkiem nasennym, który rozpuszcza się w wodzie, oraz jak łagodnie i z daleka naprowadzić na owe „miny” nieuchwytnych pacjentów. Później, kiedy już obaj badali trzy nieruchome ciała i Conway zobaczył, jak czuły i precyzyjny jest dotyk manipulatorów Prilicli, a także jak bystre są jego wnioski, wzrosły jego nadzieje na pomyślny dla pacjentów obrót sprawy.

Po wyjściu z ciepłego i, zdaniem Conwaya, przyjemnego środowiska w sali AUGL przeszli do sekcji istot radioaktywnych. Tym razem badali pacjentów zza sześciometrowej osłony za pomocą zdalnie sterowanych mechanizmów. W tej części oddziału pediatrycznego nie było nic pilnego. Zanim wyszli, Conway pokazał Prilicli mnóstwo rur zbiegających się w tym miejscu. Wyjaśnił, że dział eksploatacji wykorzystuje sekcję radioaktywną jako zapasowy reaktor do oświetlania i ogrzewania Szpitala.

Przez cały czas głośniki przekazywały monotonnie informacje o poszukiwaniach uciekiniera. Nie znaleziono go jeszcze, natomiast wzrastała liczba pomyłkowych rozpoznań i zwykłych przywidzeń. Od czasu rozmowy z O’Marą Conway nie miał zbyt wysokiego mniemania o tym SRTT, ale teraz trochę się zaniepokoił na myśl o tym, co zbiegły gość może nabroić, szczególnie na jego oddziale, nie mówiąc już o tym, że niektórzy spośród pacjentów też mogą mu coś zrobić. Gdyby choć trochę więcej wiedział o nim, gdyby miał jakieś pojęcie o jego sile… Postanowił porozumieć się z O’Marą.

— Według ostatnio otrzymanych informacji — odpowiedział naczelny psycholog — klasa SRTT rozwinęła się na planecie krążącej wokół swego słońca po orbicie ekscentrycznej. Zmiany geologiczne i klimatyczne spowodowały, że do przeżycia potrzebny był wysoki stopień zdolności adaptacyjnych. Istoty te, zanim osiągnęły stadium inteligencji, w obronie albo przybierały jak najbardziej przerażającą formę, albo też upodabniały się do napastnika w nadziei, że w ten sposób unikną wykrycia. Ochronna mimikra okazała się najpowszechniejszą metodą unikania niebezpieczeństwa, tak że proces ów stał się prawie automatyczny. Kolejne dane dotyczą rozmiarów i masy ciała tych istot w różnym wieku i wynika z nich, że rasa ta jest długowieczna. Te niezbyt pomocne informacje, wydobyte ze sprawozdania załogi statku badawczego, który odkrył tę planetę, kończą się zastrzeżeniem, że wszystko to jest tylko do naszej wiadomości, oraz wzmianką, jakoby omawiane istoty nigdy nie chorowały. Ha!

1 ... 34 35 36 37 38 39 40 41 42 ... 58
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)