Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Космическая фантастика » Honor na wygnaniu [Flag in Exile - pl]
Honor na wygnaniu [Flag in Exile - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Honor na wygnaniu [Flag in Exile - pl]

Электронная книга - «Honor na wygnaniu [Flag in Exile - pl]». Краткое содержание книги:

Przybita ostatnimi wydarzeniami i rozgoryczona rozwojem sytuacji lady Honor Harrington udaje się na planetę Grayson, by zając się zarządzaniem domeną Harrington i zaleczyć wewnętrzne rany.
Spokój jednak nie jest pisany — z jednej strony atakują wrogowie wewnętrzni, dla których kobieta — patron stanowi obrazę, z drugiej zewnętrzni: zrewolucjonizowana Ludowa Republika Haven kolejny raz próbuje zdobyć system Yeltsin. Na drodze do zwycięstwa jednych i drugich stoi tylko jedna przeszkoda — admirał lady Honor Harrington. Admirał, ale nie Królewskiej Marynarki…
1 ... 30 31 32 33 34 35 36 37 38 ... 113
Перейти на страницу:

Honor spięła się wewnętrznie, a Nimitz zastrzygł uszami. Czulą się nieswojo, bowiem w Royal Manticoran Navy nie istniał korpus kapelanów i nie bardzo wiedziała, czego oczekiwać. Przede wszystkim nie znała Jacksona i nie miała pojęcia, jakie jest jego podejście do służby pod rozkazami poganki, zwłaszcza zamieszanej dopiero co w suspendowanie innego księdza i to z powodów zatrącających o polityczne.

— Lady Harrington. — Melodyjny głos Jacksona był głębszy niż Matthewsa, ale lżejszy niż Sewella, a zielone oczy przyglądały się jej z ciekawością i bez wrogości, gdy ściskał jej dłoń.

Odetchnęła z ulgą, zła na siebie za niewczesne obawy — powinna była wiedzieć, znając Hanksa i Matthewsa, że nie wyznaczą do jej sztabu fanatyka czy ograniczonego durnia. Jackson uśmiechnął się nieznacznie w dziwnie łagodny sposób i dodał:

— To wielka przyjemność móc panią w końcu poznać, milady.

— Dziękuję, komandorze. Mam nadzieję, że będzie pan tak samo myślał, gdy dłużej pobędziemy ze sobą — odparła z uśmiechem.

Jackson uśmiechnął się szerzej i cofnął się.

— I na końcu, co bynajmniej nie oznacza żadnego podtekstu, pani porucznik flagowy, milady — obwieściła przekornie Mercedes. — Porucznik Jared Sutton.

— Poruczniku. — Honor wyciągnęła rękę i zmusiła się do zachowania niewzruszonej powagi.

Sutton był niski nawet jak na graysońskie standardy. Do tego chudy i niesamowicie młody. Całości dopełniała szopa czarnych włosów i brązowe oczy kojarzące się nieodmiennie z psiakiem. Był na tyle młody, że najprawdopodobniej poddano go prolongowi pierwszej generacji, i jak każdy nastolatek miał nieproporcjonalnie duże stopy i dłonie.

— Mmm…milady — wykrztusił, ujmując jej dłoń i zaczerwienił się, ostatecznie potwierdzając swoje zdenerwowanie.

— Mam nadzieję, że jest pan gotów do ciężkiej pracy, poruczniku. Bowiem porucznik flagowy jest najbardziej przepracowanym oficerem w sztabie każdego admirała. Musi wiedzieć wszystko, co wie admirał i jego sztab, i niech go Bóg ma w opiece, jeśli coś spieprzy!

Sutton spojrzał na nią okrągłymi jak spodki oczyma, nawet nie próbując ukryć przygnębienia, ale wyprostował ramiona, przyjmując postawę zasadniczą i nie puszczając jej dłoni, o której najwyraźniej zapomniał. Jego mina była tak wyraziście nieszczęśliwa, że opanowanie Honor prysło — uśmiechnęła się i poklepała go po ramieniu.

— Jest też najbardziej niedocenianym oficerem w całym sztabie — dodała. — Przez wszystkich z wyjątkiem admirała.

Przygnębienie zniknęło zastąpione szerokim uśmiechem.

— Tak jest, ma’am! Spróbuję pani nie zawieść, milady.

— Jestem pewna, że się to panu uda, poruczniku.

Poklepała go jeszcze raz po ramieniu, delikatnie uwolniła drugą dłoń z uścisku i założyła obie na plecy. Oprócz Mercedes Brigham nie znała żadnego z oficerów, ale sprawiali dobre wrażenie. Solidne. I sporo już o nich wiedziała ze sposobu, w jaki Mercedes ich przedstawiała. Jej intonacja świadczyła o opinii i generalnie była to opinia dość dobra, co oznaczało, iż Matthews rzeczywiście dobrał jej niezgorszy zespół.

— Jestem pewna, że szybko poznamy się lepiej — powiedziała. — I nie zabraknie nam ku temu okazji, bo będziemy mieli sporo roboty. Chciałabym spotkać się z każdym z was, a zwłaszcza z komandorem Paxtonem, na pierwszej odprawie… Jeśli to możliwe, punkt o dziesiątej w sali odpraw na pomoście flagowym.

Odpowiedziały jej potakujące pomruki i skinienia głów. Spojrzała na kapitana Yu i dodała bardziej formalnie:

— Chciałabym także, by dołączył pan do nas, kapitanie, jeśli naturalnie będzie to panu odpowiadało.

— Oczywiście, milady.

— Dziękuję. W takim razie sądzę, że czas zabrać się za zadomawianie.

— Tak, milady — zgodził się Yu. — Mogę panią odprowadzić do kabiny admiralskiej?

— Dziękuję, ale nie, kapitanie Yu. Już i tak zabrałam panu zbyt wiele czasu. Kapitan Brigham pokaże mi drogę. I tak musimy przed odprawą przedyskutować kilka spraw.

— Naturalnie, milady. — W twarzy Yu nie drgnął nawet jeden mięsień.

— W takim razie dziękuję, kapitanie Yu, i do zobaczenia o dziesiątej. — Honor spojrzała przez ramię na Mercedes i dodała: — Kapitan Brigham?

— Aye, aye, ma’am. Zechce pani pójść za mną? Marines sprezentowali broń, Honor przeszła wzdłuż ich szeregu, a za nią podążyli MacGuiness i LaFollet z pozostałymi dwoma członkami jej ochrony. Mercedes zaprowadziła ich do najbliższej windy, wybrała na klawiaturze cel podróży i gdy drzwi zamknęły się, Honor oparła się o ścianę z westchnieniem ulgi.

— Chwała Bogu, że koniec! — odsapnęła z tak wielką ulgą w głosie, że Brigham zachichotała. — Nie ma się z czego śmiać! Tobie to dobrze, bo już zdążyłaś ich poznać!

— Zdążyłam, ale jestem tylko zwykłym kapitanem. Admirałowie mają pewną przewagę, kiedy przychodzi pora oficjalnych prezentacji nowych podkomendnych.

— Tak mówisz?

Honor zdjęła czapkę i przesunęła dłonią po splecionych w warkocz i upiętych tak, by się pod nią mieściły włosach. Nimitz bleeknął radośnie i spróbował złapać jej dłoń. Odruchowo uniknęła jego chwytnych łap i dała mu lekkiego prztyczka w nos, po czym machnęła czapką w wymownym geście obejmującym wszystkich obecnych.

— Maca już znasz, Mercedes, ale pozwól, że ci przedstawię moje pozostałe niańki. To jest major Andrew LaFollet, dowódca mojej osobistej ochrony, a to są gwardziści Candless i Howard, wchodzący w skład mojej osobistej obstawy. Biedaczyska muszą być ze mną wszędzie. Panowie, to jest kapitan Brigham, mój szef sztabu, jakby ktoś nie wiedział. Uważajcie na nią i nie dajcie się zwieść pozorom: ma złośliwe poczucie humoru i wcale nie jest taka spokojna, na jaką wygląda.

— To oszczerstwo, ma’am: nie złośliwe tylko cięte. Nim dotarli na miejsce, wszystkim poprawiły się humory — nawet gwardziści uśmiechali się częściej niż zwykle. Gdy dojechali, Mercedes poczekała, aż Honor wysiądzie, po czym ponownie objęła przewodnictwo, prowadząc całą grupę korytarzem. Za narożnikiem ukazały się drzwi pilnowane nie przez wartownika Korpusu, jak na okrętach RMN, lecz przez Simona Mattingly’ego, który wyprężył się jak struna na widok Honor.

— Milady, kapitan Brigham — powitał je rzeczowo.

— Widzę, że tym razem nie ma potrzeby nikogo przedstawiać — oceniła Honor.

— Nie, milady. Kapitan Brigham była bardzo pomocna przy ustalaniu zasad bezpieczeństwa.

— Jak przystało na dobrego szefa sztabu — skomentowała Honor.

Mattingly bez słowa wcisnął przycisk otwierający drzwi, Honor zaś zwróciła się do LaFolleta:

— Andrew, weź Jamiego i Eddy’ego i sprawdźcie swoje kwatery. Mamy z kapitan Brigham sporo do omówienia, więc nigdzie nie będę się ruszać.

— Naturalnie, milady. Zjawię się o dziewiątej trzydzieści, żeby zdążyła pani na odprawę.

— Nie sądzę, by to było konie… — Honor urwała, widząc znajome spojrzenie upartego muła. — Już dobrze! Niech będzie moja krzywda, Andrew!

— Dziękuję, milady — skwitował LaFollet bez cienia tryumfu i wyszedł.

Honor potrząsnęła głową, gdy zamknęły się za nim drzwi.

— On i jego ludzie są…

— …niezwykle przywiązani do swej patronki — dokończyła Mercedes.

Honor zastanowiła się, zamknęła usta i pokiwała głową.

— Dokładnie to chciałam powiedzieć — burknęła i rozejrzała się. — Słodka godzino! Przecież tu można grać w piłkę! Przecież to boisko!

1 ... 30 31 32 33 34 35 36 37 38 ... 113
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)