Honor na wygnaniu [Flag in Exile - pl]
- Автор: Вебер Дэвид Марк
- Год: 2002
- Язык: польский
- Год: REBIS
- ISBN: 83-7301-162-5
- Переводчик: Jaroslaw Kotarski
- Жанр: Космическая фантастика
Электронная книга - «Honor na wygnaniu [Flag in Exile - pl]». Краткое содержание книги:
Spokój jednak nie jest pisany — z jednej strony atakują wrogowie wewnętrzni, dla których kobieta — patron stanowi obrazę, z drugiej zewnętrzni: zrewolucjonizowana Ludowa Republika Haven kolejny raz próbuje zdobyć system Yeltsin. Na drodze do zwycięstwa jednych i drugich stoi tylko jedna przeszkoda — admirał lady Honor Harrington. Admirał, ale nie Królewskiej Marynarki…
— Nie całkiem, milady, ale prawie — zgodziła się Mercedes. — Admirałowie Ludowej Republiki mieli luksusowe kabiny, a Marynarka Graysona jak widać nie znalazła żadnego powodu, by swoim ograniczać przestrzeń życiową.
Honor stanęła pośrodku salonu i rozejrzała się z podziwem — zawsze sądziła, że oficerowie flagowi Royal Manticoran Navy mieszkają przestronnie na okrętach, ale to przechodziło wszystko, co sobie wyobrażała. Kabina miała co najmniej dziesięć metrów długości, a sypialnia przynajmniej tyle samo, z tego co widziała przez uchylone drzwi. Przeszła przez gruby, granatowy dywan i otworzyła kolejne drzwi prowadzące do jadalni: tak jak podejrzewała, można w niej było podjąć obiadem dyżurną wachtę. Całe wyposażenie zostało usunięte w trakcie modernizacji, ale stocznia umeblowała jej kwaterę po królewsku: olbrzymie biurko na przykład wykonane było z prawdziwego drewna.
— Mogę to polubić — oznajmiła w końcu — tylko muszę kazać ozłocić moduł ratunkowy Nimitza, bo w żaden sposób nie pasuje do tego przepychu.
Nimitz bleeknął z wyrzutem i przeskoczył z jej ramienia na moduł, na którym siadł, owijając łapy ogonem, i rozejrzał się po nowym domu. Tak z jego zachowania, jak i z empatycznego przekazu wynikało bez żadnych wątpliwości, że jest zadowolony.
— Sądzę, że Nimitz jest całkiem usatysfakcjonowany, ma’am — zauważył MacGuiness tonem wskazującym na to, iż w pełni podziela uczucia treecata.
— Nimitz jest bezwstydnym hedonistą — oceniła Honor i z ulgą opadła w głęboki fotel. — Naturalnie jest jedynym bezwstydnym hedonistą w tej kabinie.
— Doprawdy, ma’am?
— Doprawdy. — Honor wyciągnęła nogi i dodała: — Może obejrzysz swoją kwaterę, Mac? Muszę poplotkować z kapitan Brigham, a ona na pewno wie, gdzie jest przycisk dzwonka, gdybyśmy cię potrzebowały.
— Naturalnie, ma’am. — Mac skłonił się z szacunkiem Mercedes i wyszedł.
— Siadaj. — Honor wskazała jej najbliższy fotel i poczekała, aż tamta usadowi się wygodnie, obserwując ją przy tym spod na wpół przymkniętych powiek, by nie wyglądało to nachalnie.
Mercedes Brigham pochodziła z planety Gryphon. Otrzymała drugopokoleniowy prolong i miała wystarczająco dużo lat, by być matką Honor — czarne włosy dość mocno przyprószyła już siwizna, a twarz nadal wyglądała tak, jakby cały czas pozostawała wystawiona na ostry klimat ojczystej planety mimo pół wieku spędzonego w przestrzeni. Nie była ładna, ale żywa i atrakcyjna i trudno było jej nie lubić. Pierwszy raz spotkały się przed sześcioma standardowymi laty, gdy Honor objęła dowództwo lekkiego krążownika HMS Fearless, na którym Mercedes była żaglomistrzem. Pomimo długiej kariery pozostała porucznikiem i pogodziła się już tak z rychłym przejściem na emeryturę, jak i z tym, że nigdy nie będzie dowodziła własnym okrętem. Teraz była w mundurze kapitana i nadal pozostała tym samym spokojnym i kompetentnym oficerem, którego Honor zapamiętała. Co było tym bardziej godne podziwu po tym, co przytrafiło się jej i reszcie załogi HMS Madrigal w bazie Blackbird.
— Cóż — Honor przerwała milczenie. — Naprawdę miło cię widzieć, a jeszcze milej wreszcie w stopniu, na który dawno zasłużyłaś.
— Dziękuję, ma’am. Nadal się do niego przyzwyczajam. — Mercedes spojrzała odruchowo na cztery wąskie galony na swoim rękawie. — Dostałam awans zaraz po wypożyczeniu przez Admiralicję, ale i tak wypuścili mnie z Bassingford jako pełnego komandora. Choć wątpię, by spodziewali się, że jeszcze awansuję — to zapewne była pożegnalna promocja przed emeryturą.
— Tak? — spytała Honor starannie neutralnym głosem.
— Tak, ma’am. I przyznaję, że poważnie się nad tym zastanawiałam do momentu, kiedy przydzielona mi psycholog, oficjalnie to się nazywa „doradca”, nie zaczęła mi tego zachwalać. Miałam przejść na wcześniejszą emeryturę i otrzymywać pełną pensję. Obawiam się, że powiedziałam jej raczej jednoznacznie i obrazowo, gdzie może sobie wsadzić taką radę.
— Wątpię, żeby jej się ten pomysł spodobał.
— Pani też swoje przeszła z takimi jak ona, ma’am, więc pani wie, jak to wygląda. Ta moja chciała jak najlepiej i jestem jej szczerze wdzięczna za to, jak mnie poskładała, podobnie jak pozostałych, ale wyszło na to, że przedobrzyli i ich własne testy wykazały, że jestem gotowa do powrotu do czynnej służby, a oni nadal uważali, że nie „powinnam być dla siebie zbyt surowa” i wybrać emeryturę!
— Sądzę, że częściowo było to spowodowane twoimi przejściami…
— Nie mnie pierwszą zgwałcono, ma’am.
Honor nic nie odpowiedziała, bowiem to, co przydarzyło się Mercedes, nie sposób było opisać jednym krótkim słowem „gwałt”. Podobnie jak tego, co przytrafiło się innym członkom jej załogi, za których czuła się odpowiedzialna. Z własnego doświadczenia wiedziała, jak potworną winę czuje oficer posyłający ludzi na śmierć. Cóż mógł czuć oficer obserwujący śmierć swoich ludzi z rąk sadystycznych morderców, którzy systematycznie ich torturują… A Mercedes Brigham nie zaprzeczała ani nie robiła uników. Nie udawała, że to, co przeżyła, było drobiazgiem czy że było mniej ohydne niż w rzeczywistości. Mówiła o tym jak ktoś, kto pogodził się z przeszłością znacznie bardziej niż Honor podejrzewała, że sama by potrafiła. Potrząsnęła głową i odpowiedziała równie spokojnie i rzeczowo:
— Wiem, że nie ciebie pierwszą, ale podejrzewam, że cała flota czuła się winna, że nikt nie przewidział takiej ewentualności. Admiralicja wiedziała, wysyłając nas tu, że ani władze Masady, ani Graysona nie podpisały konwencji denebskiej i że obie toczą wojnę według naszych standardów barbarzyńską. Wszyscy zdawali sobie sprawę, że los jeńca wojennego nie jest przyjemny i że jego prawa są często naruszane, ale coś podobnego nie przytrafiło się członkowi personelu RMN od naprawdę dawna i nie pomyślano, że może się przytrafić. Sądzę, że minie wiele czasu, zanim flota sobie wybaczy.
— Rozumiem to, ale takie czekanie i owijanie w bawełnę nie jest najlepszym sposobem przywrócenia komuś równowagi psychicznej, ma’am. W dodatku jeśli się aż do znudzenia komuś takiemu tłumaczy, że to naprawdę nie była jego wina, przychodzi moment, w którym ktoś taki zaczyna się zastanawiać, czy może jednak tak nie było, bo po co to w kółko powtarzają. Ja cały czas wiedziałam, czyja to była wina, i wiedziałam, że dzięki pani, Marines i władzom Graysona żaden nie przeżył, ale był taki okres, kiedy miałam ochotę wyzwać tę bandę przemądrzałych durniów i powiedzieć im tak, żeby wreszcie zrozumieli, że ja to wiem, i darowali sobie ten temat. Chcieli dobrze, ale chwilami nie bardzo im wychodziło. Poza tym pewnie są tacy, którym trzeba coś naprawdę długo powtarzać, nim zaczną w to wierzyć.
— Jak Mailing — westchnęła Honor.
Rysy Mercedes stężały.
— Jak Mailing — przyznała cicho i wbiła wzrok w czapkę. — Przyznaję, mam jeszcze czasami koszmary… ale nie o tym, co mnie spotkało, tylko o tym, że wiedziałam, co się z nią dzieje, i w żaden cholerny sposób nie mogłam tego powstrzymać. Pogodzenie się z tym, że rzeczywiście nic nie mogłam uczynić, było trudniejsze niż zaakceptowanie tego, co ze mną zrobili. Ona była jeszcze dzieciakiem i nie mogła do końca uwierzyć, że ktokolwiek może być na tyle zezwierzęcony, by zrobić komuś to, co te ścierwa jej zrobiły. Tego właśnie nie mogę zapomnieć ani wybaczyć, ma’am. I to jest powód, dla którego tu jestem.
— Tak? — spytała neutralnie Honor, nie bardzo wiedząc, o co chodzi.
Mercedes uśmiechnęła się ponuro.
— Jestem zwolenniczką smakowania zemsty na zimno, ma’am. Dlatego zgłosiłam się na ochotnika do sił okupujących system Endicott. Chciałam zobaczyć, jak płacą skurwiele, którzy wysłali Williamsa i jego zboczeńców do bazy Blackbird.