Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 372 373 374 375 376 377 378 379 380 ... 508
Перейти на страницу:

maleńkiego, ciasnego schowka, w którym on i Snape po raz pierwszy... i jakby znowu

był tym przerażonym chłopcem, który nie wie, gdzie uciec, jak uchronić się przed tym

taksującym, odbierającym zmysły spojrzeniem czarnych oczu, który zdaje się niemal

siłą wdzierać do jego duszy i sięgać coraz głębiej i głębiej...

Musi jak najszybciej stąd wyjść! Natychmiast!

Zerwał się z ławy, potrącając puchar z sokiem, który rozlał się po blacie.

- Jestem zmęczony - wymamrotał. Pod jego skórą tańczyły iskry. Serce dudniło w

piersi. I znowu czuł ten bolesny ucisk... - Pójdę się wcześniej położyć. - Nie czekając

na jakąkolwiek odpowiedź ze strony Rona albo Hermiony, wyszedł z Wielkiej Sali i na

uginających się nogach dotarł do dormitorium, gdzie rzucił się na łóżko, szczelnie

zasunął kotary i ukrył twarz w dłoniach.

Co się z nim dzieje? Co???

***

...gorąco...

...dwa nierówne oddechy...

...zimne dłonie...

...zaciśnięte na skórze...

...dwa ciała...

...jeden rytm...

...ciepłe usta wpijające się w odsłoniętą szyję...

...powolne, głębokie pchnięcie...

...i jeszcze jedno...

...i kolejne...

...pragnienie silniejsze od woli...

...rozpaczliwy szept w ciemności...

"Gdzie byłeś?"

...cisza...

...pośladki uderzające o pośladki...

...głęboki, wibrujący głos, odpowiadający...

"Nigdzie nie odszedłem."

...chłodne palce zaciskające się wokół penisa...

Euforia. Żar. Eksplozja.

- Severusie... - Z ust Harry'ego wydobył się cichy szept i w tym samym momencie...

...obudził się.

Jego biodra podrygiwały, uda i brzuch pokryte były spermą, mięśnie drżały. Oddech

urywał się.

Potrzebował kilku długich sekund, aby dryfująca świadomość powróciła do jego ciała

i aby zrozumiał, co się stało. A kiedy to nastąpiło...

O boże. O boże. O boże. O boże!

Nie, to był tylko sen! Tylko sen! Tylko pieprzony sen!

Przycisnął dłonie do twarzy, mając ochotę wydrapać sobie oczy. I uszy. I wszelkie

zmysły.

Żeby nie słyszeć... nie widzieć... nie pamiętać...

To tylko wspomnienie... tak! Echo jego dawnego życia. To nic nie znaczy. Przecież

słyszał, że w snach odbija się to, co kiedyś, nawet dawno temu, wywoływało silne

emocje. Nawet jeżeli już je pogrzebał. Bo przecież je pogrzebał! To było w ogóle nie

do pomyślenia, aby teraz mógł mieć cokolwiek wspólnego z tym... mężczyzną. Z

człowiekiem, który wzbudzał w nim jedynie pogardę. Przecież to było śmieszne...

Oderwał dłonie od twarzy, oddychając głęboko i powoli się uspokajając.

Spojrzał na zegarek. Została mu godzina snu. Chyba w takim razie wykorzysta ten

czas i się pouczy. Tak, tak właśnie zrobi.

***

Harry siedział w klasie Eliksirów, wpatrując się nieobecnym wzrokiem w ciemną

tablicę. Sam nie wiedział, jak po takim śnie udało mu się przetrwać dzisiejsze zajęcia.

Przez cały dzień starał się być obojętny, odgradzać się, nie dopuszczać do siebie

tego... tego czegoś... co bardzo wyraźnie się w nim rozrastało, napierając na

nadwątlone konstrukcje tej chłodnej bariery, którą wokół siebie stworzył i która do tej

pory niezwykle skutecznie nie dopuszczała do jego wewnętrznego świata żadnego

ciepła, żadnych uczuć... a teraz wszędzie pojawiały się pęknięcia, przecieki, jakby

coś ją w którymś momencie rozszczelniło. Coś niezwykle potężnego... Nie wiedział

tylko, w którym momencie mogło się to wydarzyć. Przecież przed zasłabnięciem

wszystko było jeszcze w porządku...

A teraz... bardzo wyraźnie wyczuwał te przecieki i chociaż próbował je zatamować,

wcale nie było to łatwe. Pojawiały się w nerwowym zaciskaniu palców i szybszym

biciu serca, kiedy siedział tutaj i czekał, czując się jak przed jakimś egzaminem, jak

przed pierwszym spotkaniem ze Snape'em po wypiciu eliksiru Desideria Intima,

wsłuchując się w panujący w klasie rozgardiasz i próbując wychwycić zbliżające się

kroki...

W końcu usłyszał dźwięk otwieranych drzwi, a później kroki. Długie, zdecydowane

kroki, które znał aż za dobrze... których nasłuchiwał już tak wiele razy, że potrafiłby je rozpoznać w tłumie innych: niepewnych, pospiesznych, potykających się,

szurających. Kroki Snape'a były takie same jak ich właściciel - przyciągały uwagę,

wybijały się na pierwszy plan i sprawiały, że na ich tle wszystko inne wydawało się

blade i bez wyrazu.

Konwulsyjnie zacisnął dłonie na trzymanej w rękach książce do Eliksirów, ponieważ

ból, który odczuwał w klatce piersiowej, nasilił się nagle. Jakby Snape... jakby sama

jego obecność... jakby emanował czymś, co ten ból potęgowało. I nie pozwalało mu

złapać tchu.

Snape szedł pomiędzy ławkami. Harry widział kątem oka tę ciemną sylwetkę

przesuwającą się na granicy widzenia i nagle zdał sobie sprawę, że wszystkie jego

mięśnie napinają się.

Mistrz Eliksirów dotarł w końcu na środek klasy, przystanął i odwrócił się. Długa

czarna peleryna zafalowała wokół niego, wydając delikatny szelest...

Taki znajomy...

I w momencie, kiedy Harry poczuł na sobie spojrzenie tych czarnych, bezdennych

oczu, niemal wypalających mu skórę... jego serce zaczęło łomotać, a przez ciało

popłynęła fala gorąca, unosząc mu włoski na karku.

Nie, nie, nie, to niemożliwe! Nie będzie tak reagował! Nie będzie!

W panice sięgnął po ciszę i chłód, próbując otulić się nimi niczym płaszczem,

naciągając je na siebie z nadludzkim wysiłkiem, tak jakby nagle stały się zbyt małe,

zbyt... przetarte, by dać mu odpowiednia ochronę.

Obojętność. Spokój. Pogarda. To był teraz jego świat. A nie tamten, w którym

wydawało mu się, że Snape jest kimś zupełnie innym. A był przecież tylko kłamcą i

oszustem! Okrutnym, bezlitosnym, nieludzkim...

Przymknął na chwilę powieki i wziął głęboki oddech, czując że jego serce powoli się

uspokaja.

- Na dzisiejszej lekcji czeka was test praktyczny obejmujący omawiane ostatnio

eliksiry - rozległ się niski, głęboki głos. - Zostaniecie podzieleni na cztery grupy, aby jak najskuteczniej wyeliminować... - Snape przerwał na chwilę i znacząco spojrzał na

Hermionę - ...mówiąc eufemistycznie, pokusę wzajemnej pomocy. Dlatego też każda

grupa będzie miała do uwarzenia inny eliksir. Listę eliksirów i przydzielonych do nich

osób znajdziecie na tablicy. - Krótkie, zdecydowane machnięcie różdżką. -

Zabierajcie się do pracy.

Harry miał wrażenie, że ten wibrujący głos rozbrzmiewa w każdym zakamarku jego

ciała, wdziera się siłą do uszu, wędruje po skórze, podrażniając zakończenia

nerwowe i doprowadzając do tego, iż wydawało mu się, że ten głos jest wszędzie...

jest wewnątrz niego. I porusza się.

Jeszcze mocniej zacisnął dłonie na książce.

Kurwa mać!

Usłyszał odgłos odsuwanego krzesła, kiedy Snape siadał przy biurku. W klasie

nastąpiło ogólne poruszenie, sugerujące, że uczniowie nerwowo rozglądają się po

sali, szukając najbliżej siedzących osób, którym przypadł ten sam eliksir, a następnie

wstają i udają się po składniki.

Ale Harry się nie poruszył. Patrzył na tablicę, jednak nie potrafił skupić na niej

wzroku, ponieważ litery rozmazywały mu się przed oczami.

Próbował jakoś wytłumaczyć samemu sobie to, co się z nim działo, ale każda teoria

wydawała mu się idiotyczna. A im dłużej nad tym myślał, tym bardziej był zły. Zły i

1 ... 372 373 374 375 376 377 378 379 380 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)