Desiderium Intimum
- Автор: Gobuss, Lindt Ariel
- Язык: польский
- Жанр: Фанфик
Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
Usiadła w ławce i otworzyła torbę, aby wyjąć przyrządy, kiedy usłyszała trzask drzwi,
a następnie kroki. Kroki, które zatrzymały się tuż przed ich stolikiem.
Hermiona kolejny raz przetarła powieki i powoli podniosła głowę, spoglądając prosto
w zmrużone oczy Snape'a. Oczy, które po chwili przeniosły się na Rona, by znów
powrócić do jej twarzy.
- Gdzie jest Potter? - Głos Snape'a, pomimo że był surowy, zabrzmiał wyjątkowo
cicho. Hermiona przełknęła ślinę, ale zanim zdążyła odpowiedzieć, uprzedził ją Ron:
- Harry stracił przytomność na Historii Magii. Jest w skrzydle szpitalnym.
I wtedy zobaczyła, że coś za oczami Snape'a poruszyło się gwałtownie, ale trwało to
tylko ułamek sekundy.
Hermiona usłyszała po swojej lewej stronie parskniecie i donośny głos Zabiniego:
- Podobno runął z impetem i przywalił głową w podłogę. Może w końcu coś mu się w
niej naprawi. - Pansy zachichotała głośno na ten dowcip. - Niezłe zrobił z siebie
widowisko. Szkoda, że mnie tam nie było. Wyobrażacie sobie? Taki cudowny widok...
- Po tych słowach Zabini wstał i zaczął parodiować omdlenie Harry'ego. Wszyscy
Ślizgoni wybuchnęli śmiechem.
Snape wciąż stał przed ich ławką, wodząc spojrzeniem od Hermiony do Rona,
Ślizgonów i z powrotem. Hermiona zauważyła, że jego rysy wyostrzyły się, wargi
zacisnęły, a wzrok stał się lodowaty. Odwrócił się gwałtownie i podszedł do tablicy.
W sali momentalnie zapadła cisza.
Przez chwilę po prostu stał przed tablicą i wpatrywał się w nią, choć Hermiona nie
była tego pewna, gdyż widziała tylko jego plecy. W końcu mężczyzna wyciągnął
różdżkę i cisnął na tablicę zaklęcie. Na ciemnej powierzchni pojawiły się litery.
Następnie odwrócił się z powrotem w stronę klasy. Jego twarz wykrzywiał teraz
szyderczy grymas.
- Mam nadzieję, że wasze wyniki będą znacznie lepsze, skoro nie ma dzisiaj wśród
was osoby, która najbardziej zaniżała poziom tej klasy.
Hermiona zacisnęła usta.
Jak on śmie? Jak śmie tak mówić o Harrym, skoro był jego... jeżeli oni byli... Co z
niego za człowiek?!
- Na tablicy i w książkach na stronie trzysta dziewiętnastej znajdziecie wszelkie
informacje dotyczące Eliksiru Odkażającego. Macie czas do końca zajęć.
Zaczynajcie. - Po tych słowach podszedł do swojego biurka, usiadł przy nim,
wyciągnął z szuflady jakąś książkę, rozłożył ją przed sobą i pochylił się nad nią,
najwyraźniej pogrążając się w lekturze.
Jak on może w ogóle nie przejmować się tym, że Harry zemdlał? Hermiona
kompletnie nie potrafiła tego zrozumieć.
- Przyniosę nam składniki - powiedział Ron, podnosząc się z miejsca. Hermiona tylko
skinęła głową.
Przecież gdyby mu na nim zależało... Poprawka, gdyby mu wcześniej zależało... Nie,
gdyby mu w ogóle zależało...
Przyjrzała się dokładniej siedzącej przy biurku ciemnej sylwetce nauczyciela. Jego
leżące na biurku dłonie były zaciśnięte w pięści... Przyjrzała się jeszcze bardziej,
próbując nie zwracać uwagi na Rona, który właśnie wrócił ze składziku i coś do niej
mówił.
Tak, dobrze widziała. Jego oczy, pomimo, iż utkwione w tekście, wcale po nim nie
błądziły. Snape wyglądał tak, jakby patrzył na książkę, ale wcale jej nie widział. Na co więc spoglądał w swym umyśle?
- Hermiono, wszystko w porządku? - dotarł do niej zmartwiony głos Rona. - Może
jednak...
- Tak, w porządku - przerwała mu, wyciągając różdżkę i zapalając ogień pod swym
kociołkiem. Zerknęła na listę ingrediencji, ale jej spojrzenie ponownie powróciło do
nauczyciela.
Ale czy jemu naprawdę zależy? Pamiętała wzrok, którym pożerał Harry'ego.
Pamiętała bardzo wiele szczegółów, które wcześniej wydawały się nieistotne, ale
teraz, kiedy znała już klucz, potrafiła odczytać elementy tej skomplikowanej
układanki. Największy problem stanowiło jednak dopasowanie ich do siebie. Gdyby
chociaż znalazła jakiś narożny fragment...
Jeżeli komuś na kimś zależy... - myślała, siekając składniki i w ogóle nie zwracając
uwagi na to, w jaki sposób to robi - ...to czy mógłby zranić tego kogoś aż tak
dogłębnie? Przeczytała kiedyś - teraz już nie pamiętała, gdzie - że najbardziej ranimy
tych, na których nam zależy. Ale dlaczego? W odruchu samoobrony? Najpierw ja
ciebie zranię, zanim ty zranisz mnie? Nie, to było głupie. I nie pasowało. Nie tutaj. Co prawda, kompletnie nie miała pojęcia, co pomiędzy nimi zaszło, więc mogła jedynie
zgadywać i opierać się na przypuszczeniach, ale cokolwiek to było... sprawiło, że
Harry otoczył się grubą skorupą, twardą i zimną jak stal, żeby już nikt się do niego nie zbliżył i zamknął się w niej, całkowicie odcinając dostęp do swojej osoby. Ale
przecież Harry wciąż tam jest. Ukryty. Niewidoczny. Schowany. I podejrzewała, że
długo w tej skorupie nie wytrzyma. Zacznie się w niej dusić. Zacznie mu brakować
powietrza. W końcu zawsze przychodzi taki moment, kiedy nawet najtwardsza
skorupa pęka i wszystko, co się pod nią kryje, wydostaje się na zewnątrz.
Hermiona przerwała nagle pracę i zgasiła ogień pod kociołkiem. Jej myśli wirowały
szaleńczo.
Tak! Teraz to do niej dotarło! Widziała to! Widziała już pierwsze symptomy!
Pamiętała jak Harry całkowicie obojętnie zachowywał się na ostatnich Eliksirach i jak
pod koniec lekcji się zachwiał. Tak właśnie odreagował! Dlaczego wcześniej nie
przyszło jej to do głowy? To oznaczało, że tamta lekcja nie była mu obojętna. I
Merlinie...! Pamiętała też jak Harry prowokował Snape'a! Cokolwiek zaszło pomiędzy
nimi...
- Hermiono - szepnął Ron. - Co się dzieje? Dlaczego zgasiłaś ogień?
Hermiona spojrzała na niego szeroko otwartymi oczami.
- Ron, posłuchaj... to dlatego Harry zemdlał... to całe jego zachowanie i ta bariera,
którą się otoczył nie są prawdziwe. To wciąż ten sam Harry! Rozumiesz? Musimy...
- Hermiono, już dobrze - przerwał jej Ron, kiedy zobaczył, że po jej policzkach znowu
spływają łzy. Szybko zerknął na biurko nauczyciela. - Snape się na nas gapi.
Przynajmniej udawajmy, że pracujemy.
Ron nie musiał jej tego mówić, Hermiona wiedziała to, czuła jego natarczywe
spojrzenie, ale kompletnie ją to nie obchodziło. Nie dokończy tego eliksiru. Nie była w
stanie tego zrobić. Pragnęła jedynie, żeby lekcja już się skończyła.
Jak mogła być taka głupia? Harry wcale się nie zmienił. Po prostu... zamknął
wszystko w sobie. Bardzo głęboko. Odciął od siebie to, co sprawiało mu ból, a co za
tym idzie, również wszelkie emocje. Muszą po prostu się do niego dostać, dokopać
do tego wrażliwego, uczuciowego chłopaka, zamkniętego gdzieś tam w środku.
Muszą... być przy nim. Być przy nim bez względu na wszystko i wspierać go.
Wytłumaczy to Ronowi. Wytłumaczy mu tak, aby zrozumiał. I znowu będą razem.
Wszyscy razem. I Harry... Harry do nich powróci.
Myślała o tym przez całą lekcję. Nie dokończyła eliksiru. Po raz pierwszy w życiu nie
uwarzyła eliksiru, ale nie obchodziło ją to. Snape'a również wydawało się nie
obchodzić, ponieważ ani razu nie podniósł się zza swego biurka, by zrobić obchód
albo sprawdzić ich wyniki. Po dzwonku po prostu kazał im zostawić na ławkach
podpisane eliksiry i wyjść.
Hermiona znalazła się za drzwiami jako pierwsza. Chciała jak najszybciej odwiedzić
Harry'ego.