Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Wydziedziczeni [The Dispossessed - pl]
Wydziedziczeni [The Dispossessed - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Wydziedziczeni [The Dispossessed - pl]

Электронная книга - «Wydziedziczeni [The Dispossessed - pl]». Краткое содержание книги:

Mieszkaniec planety Anarres, fizyk imieniem Szevek, nigdy nie potrafi zrezygnować z prawa do odrębności, do osobistej wolności, dlatego czuł się nieszczęśliwy będąc członkiem społeczeństwa ludzi całkowicie równych. Idealnym wyjściem w tej sytuacji wydaje się emigracja na sąsiednią, wrogą planetę Urras. Szevek otrzymuje zaproszenie i opuszcza ojczyznę, lecz już na pokładzie statku kosmicznego zdobywa pewne niepokojące informacje o Urras. Statek niebawem wyląduje…

Powieść otrzymała nagrodę Nebulę w 1974 i Hugo w 1975.
1 ... 33 34 35 36 37 38 39 40 41 ... 95
Перейти на страницу:

Nader wąskim wydał się Szevekowi zakres tej wolności, bardzo nieliczną rodzina; czuł się jednak tak swobodnie, o tyle bardziej sam wolny, że nie odczuwał skłonności do krytyki.

W milczeniu, zapadłym po rozmowie, młodszy z chłopców oświadczył cienkim, dźwięcznym głosikiem:

— A pan Szevek nie umie się przyzwoicie zachować.

— Czemu? — zaciekawił się obwiniony, zanim żona Oiie zdążyła skarcić syna. — Co ja takiego zrobiłem?

— Nie powiedział pan dziękuję.

— Za co?

— Kiedy panu podałem talerz pikli.

— Ini! Uspokój się!

Sadik! Nie egoizuj! — ton dokładnie taki sam.

— Sądziłem, że się ze mną nimi dzielisz. Więc to był prezent?

W moim kraju dziękujemy tylko za prezenty. Rozumiesz, wszystkim innym dzielimy się, nie rozmawiając o tym. Czy chcesz, bym ci zwrócił te pikle?

— Nie, nie lubię pikli — odparł chłopczyk, wpatrując się w Szeveka ciemnymi, niezwykle czystymi oczami.

— To czyni dzielenie się nimi wyjątkowo łatwym — zauważył Szevek.

Starszy chłopiec aż skręcał się z tłumionej chęci uszczypnięcia brata, natomiast Ini roześmiał się, ukazując drobne białe ząbki. Po chwili, korzystając z kolejnej przerwy w rozmowie, zapytał cicho, nachylając się ku Szevekowi:

— Czy chciałby pan zobaczyć moją wydrę?

— Owszem.

— Jest w ogrodzie za domem. Mama ją wyrzuciła, bo myślała, że będzie panu przeszkadzała. Niektórzy dorośli nie lubią zwierząt.

— Ja lubię na nie patrzeć. W moim kraju nie ma zwierząt.

— Nie ma? — Starszy z chłopców zrobił zdziwioną minę. — Tato!

Pan Szevek mówi, że u nich nie ma zwierząt!

Ini również wybałuszył oczy.

— No to co u was jest?

— Inni ludzie. Ryby. Robaki. I drzewa holum.

— Co to są drzewa holum?

Taka rozmowa ciągnęła się przez pół godziny. Pierwszy to raz na Urras wypytywano Szeveka o Anarres. Pytania zadawały dzieci, ale i rodzice z zaciekawieniem przysłuchiwali się odpowiedziom. Szevek wystrzegał się pilnie trybu etycznego; nie przyjechał tu, by siać propagandę wśród dzieci swoich gospodarzy. Opowiedział im tylko, co to takiego Kurzawa, jak wygląda Abbenay, jak się ubierają ludzie, co się robi, kiedy chce się dostać nowe ubranie, czym dzieci zajmują się w szkole. To ostatnie — wbrew jego intencjom — zabrzmiało jak propaganda. Ini i Aevi byli zachwyceni jego opisem programu zajęć, na który składały się uprawa roli, stolarstwo, uzdatnianie ścieków, skład drukarski, hydraulika, naprawa dróg, pisanie sztuk scenicznych i wszelkie inne zajęcia wspólnoty dorosłych oraz jego zapewnieniem, że nikt nigdy nie bywa za nic karany.

— Choć zdarza się niekiedy — dodał Szevek — że nalegają na ciebie, abyś usunął się na jakiś czas na ubocze.

— Ale co — wtrącił nagle Oiie, jakby to pytanie, długo go nurtujące, wyrwało mu się siłą — co utrzymuje ludzi w ryzach? Co sprawia, że się nawzajem nie okradają i nie mordują?

— Nikt nie posiada nic, co można by zrabować. Jeśli czegoś potrzebujesz, bierzesz to sobie z magazynu. Co do przemocy, no cóż, nie wiem, Oiie; czy ty byś mnie tak po prostu zamordował? Gdybyś zaś miał na to ochotę, czy zakazujące tego prawo powstrzymałoby cię? Przymus to najmniej skuteczny sposób zaprowadzania porządku.

— No dobrze, a w jaki sposób zmuszacie ludzi do wykonywania brudnej pracy?

— Jakiej brudnej pracy? — zapytała żona Oiie, która nie zrozumiała męża.

— Zbiórka śmieci, kopanie grobów…

— Wydobywanie rtęci — uzupełnił Szevek i omal nie dorzucił: przerób gówna, przypomniał sobie jednak w porę, że słowa skatologiczne stanowią w języku ajońskim tabu. Dość wcześnie po przyjeździe na Urras zorientował się, że Urrasyjczycy — żyjąc wśród gór ekskrementów — nigdy nie wspominają o gównie.

— Cóż, wykonujemy te prace wszyscy. Nikt jednak nie jest zmuszony do wykonywania ich przez czas dłuższy, chyba że takie zajęcie lubi. Raz na dekadę zarząd wspólnoty, komitet blokowy lub każdy, kto tego potrzebuje, może cię do takiego zadania wezwać; rotacja następuje według sporządzonych list. Na nieprzyjemne zaś stanowiska pracy — bądź szkodliwe, jak kopalnie i wytwórnie rtęci — pracownicy kierowani są zazwyczaj jedynie na pół roku.

— Ale w takim razie cały personel tych zakładów składa się siłą rzeczy z ludzi dopiero uczących się zawodu.

— Tak. To niezbyt wydajne; ale cóż można zrobić innego? Nie można żądać od człowieka, żeby wykonywał pracę, którą w przeciągu paru lat przypłaci kalectwem lub śmiercią. Po co miałby to robić?

— Może odmówić wykonania rozkazu?

— To nie jest rozkaz, Oiie. Człowiek idzie do Kompopracu — Komisariatu Podziału Pracy — i mówi: Miałbym ochotę robić to i to, co byście dla mnie mieli? A oni informują go, gdzie są jakie posady.

— Ale dlaczego w takim razie ludzie w ogóle podejmują się brudnych prac? Dlaczego zgadzają się na nie, choćby i co dziesiąty dzień?

— Bo są wykonywane wspólnie… Istnieją i inne powody. Widzicie, życie na Anarres nie jest tak bogate jak tutaj. W małych społecznościach nie ma zbyt wielu rozrywek, jest za to fura roboty.

Jeśli więc pracujesz przy krośnie mechanicznym, przyjemnie co dziesiąty dzień wyjść na dwór, żeby — w innej brygadzie — położyć jakąś rurę lub zaorać pole… Pewne wreszcie znaczenie odgrywa też wyzwanie. Wy tu sądzicie, że bodźcem do pracy jest zapłata, potrzeba zarabiania pieniędzy albo żądza zysku; ale tam, gdzie nie używa się pieniędzy, wyraźniej być może ukazują się prawdziwe pobudki. Ludzie lubią pracować. Lubią pracować dobrze. Podejmują się niebezpiecznych, ciężkich prac, bo ich wykonywanie napawa ich dumą, mogą — egoizować, jak my to nazywamy — popisywać się? — przed słabszymi. Hej, spójrzcie chłopcy, jaki jestem silny! Rozumiecie? Człowiek lubi robić to, co robi dobrze… W gruncie rzeczy jednak jest to kwestia celów i środków. Ostatecznie pracę wykonuje się dla niej samej. Praca to niewyczerpana przyjemność życia. Zdaje sobie z tego sprawę sumienie jednostki. A i sumienie społeczne — opinia sąsiadów. Nie ma na Anarres innej nagrody; nie ma innego prawa jak tylko twoje własne zadowolenie i szacunek towarzyszy. To wszystko. Gdy zaś tak się rzeczy mają, odkrywasz, jaką potęgą się staje opinia sąsiadów.

— I nikt się z tego nigdy nie wyłamuje?

— Raczej niezbyt często.

— Więc wszyscy pracują równie ciężko? — spytała żona Oiie. — A co staje się z człowiekiem, który po prostu nie chce współpracować?

— No cóż, przenosi się. Widzicie, pozostali zaczynają mieć go dosyć. Wyśmiewają się z niego; lub zaczynają obchodzić się z nim szorstko, biją go; w mniejszych społecznościach mogą ustalić, że usuwają jego imię z listy pobierających posiłki, więc musi gotować sobie i jadać w samotności, a to jest upokarzające. Przenosi się zatem i zatrzymuje na jakiś czas w innym miejscu, zanim nie wyniesie się, być może, gdzieś dalej. Niektórzy postępują tak przez całe życie. Nazywamy ich nuchnibi. Ja sam jestem kimś w rodzaju nuchniba. Jestem tutaj, bo porzuciłem moje stanowisko pracy. Wyniosłem się dalej niż inni.

Powiedział to ze spokojem; jeśli odezwała się w jego głosie gorycz, to niedostrzegalna dla dzieci, dla dorosłych zaś niezrozumiała. Po jego słowach zapadła jednak krótka cisza.

— Nie wiem, kto się zajmuje u was brudnymi pracami — podjął po chwili Szevek. — Nigdy nie widziałem, by je wykonywano — to dziwne. Kto je wykonuje? Czemu to robi? Czy są lepiej płatne?

1 ... 33 34 35 36 37 38 39 40 41 ... 95
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)