Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Космическая фантастика » Kwestia honoru [Field of Dishonor - pl]
Kwestia honoru [Field of Dishonor - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Kwestia honoru [Field of Dishonor - pl]

Электронная книга - «Kwestia honoru [Field of Dishonor - pl]». Краткое содержание книги:

Akcja książki zaczyna się w momencie, w którym kończy się Krótka, zwycięska wojenka. Jest kontynuacją wątków w niej rozpoczętych, z nieco większym naciskiem położonym na kwestie polityczne — wojna między Gwiezdnym Królestwem Manticore a Ludową Republiką Haven stała się w końcu rzeczywistością — oraz na osobiste sprawy Honor Harrington. Wracają znane i lubiane postacie z pierwszych tomów. Jednak gdy Honor udaje się na planetę Grayson, by stać się rzeczywistym patronem, dają o sobie znać także starzy wrogowie. Nie do nich należy jednak ostatnie posunięcie…
1 ... 33 34 35 36 37 38 39 40 41 ... 93
Перейти на страницу:

— Zdaję sobie z tego sprawę. Zresztą gdybym w pełni rozumiała, co w praktyce oznacza zarządzanie domeną, Protektor Benjamin nigdy nie zdołałby mnie namówić, bym przyjęła ten tytuł. Skoro go jednak przyjęłam, oznacza to, że muszę robić, co do mnie należy, i mogę jedynie cieszyć się, że znalazł mi tak nadzwyczajnego zarządcę. Protektor przynajmniej od początku rozumiał, że nigdy nie będę mogła stale przebywać na Graysonie i że będę musiała powierzyć komuś sprawowanie władzy w swoim imieniu.

Lekki uśmiech gospodarza zmienił się w równie lekkie zmarszczenie brwi.

— Czy mam rozumieć, że zamierza pani stać się figurantką? — spytał. — Że zamierza pani przekazać w praktyce władzę nad domeną komuś mającemu do tego lepsze kwalifikacje?

— Nie, sir. Nie ma pan tego tak rozumieć. — Zarumieniła się świadoma, że dała się podpuścić. — Niezależnie od tego, czy wtedy zdawałam sobie z tego sprawę czy nie, wzięłam na siebie określone obowiązki, a każdy oficer, który kiedykolwiek dowodził królewskim okrętem, wie, co to oznacza. Nie mam innego wyjścia, jak nauczyć się, na czym one dokładnie polegają, i wykonać, co do mnie należy, najlepiej jak potrafię. Co nie znaczy, że ta perspektywa mnie nie przeraża, i to jest jeszcze jeden powód, dla którego wolałabym nie brać równocześnie na siebie dodatkowej odpowiedzialności związanej z podejmowaniem decyzji jako członek Izby Lordów.

— Powiedziałbym, że pani własne słowa świadczą o znacznie większym poczuciu odpowiedzialności, niż ma wielu obecnie zasiadających w tejże izbie — powiedział poważnie i rumieniec Honor nabrał głębszego koloru.

Tytuł earla White Haven istniał od zarania Gwiezdnego Królestwa Manticore, jako że pierwszy człowiek, który go nosił, był jednym z twórców monarchii. Był to więc jeden z najstarszych tytułów, co nie zmieniało faktu, że technicznie rzecz biorąc, Honor dorównywała pozycją Alexandrowi. Czuła się jednak jak smarkula przebrana w dorosłe szatki i domagająca się, by traktowano ją jak kobietę.

— Nie zmienia to jednakże faktu, że Jej Królewska Mość chce, by pani zasiadła w Izbie Lordów, i nie jest specjalnie zadowolona, że książę Cromarty pozwolił pani tak długo to odwlekać — dodał White Haven. — Jak rozumiem, wyraziła się w tej kwestii raczej… hm, jednoznacznie. Nie ma się co rumienić, lady Harrington. Proponuję poddać się, póki można to jeszcze zrobić z wdziękiem. Chyba że woli pani wyjaśnić swoje obiekcje Jej Wysokości osobiście?

Honor z energią potrząsnęła przecząco głową i White Haven wybuchnął śmiechem.

— Też tak sądziłem. W takim razie myślę, że możemy uznać temat za zamknięty. Tym niemniej rozsądniej będzie poczekać z dolewaniem oliwy do ognia do czasu zakończenia głosowania nad wypowiedzeniem wojny. A pani wyjazd na Graysona pozwoli uzasadnić taką zwłokę w sposób nie budzący niczyich wątpliwości.

Honor opuściła wzrok i wpatrzyła się w uszy Nimitza. Nie miałaby nic przeciwko temu, aby ta zwłoka przeciągnęła się w nieskończoność. White Haven zaś uśmiechnął się, dając jej czas na oswojenie się z nowinami, toteż cisza przeciągała się i przerwał ją dopiero brzęczyk przy drzwiach.

— Aha! — Gospodarz spojrzał na chronometr i dodał energicznie: — Kapitan Goldstein i pozostali zjawili się dokładnie o czasie. Jak pani zapewne wie, admirałowie mają taką fanaberię na punkcie punktualności, że wymagają jej również przy okazjach towarzyskich.

Honor uśmiechnęła się, doceniając jego wysiłek w celu rozładowania atmosfery.

— Chyba wspominano coś o tym w akademii, sir.

— Zawsze wiedziałem, że akademia jednak czegoś uczy. — White Haven wstał. — Skoro polityczne pierdoły mamy już za sobą, mam nadzieję, że jest pani gotowa opowiedzieć nam, co się wydarzyło w systemie Hancock. Co się naprawdę wydarzyło, lady Honor. Sądzę, że szybko poczuje pani, że jest wśród przyjaciół.

I uśmiechnął się radośnie, a szczerze.

ROZDZIAŁ XII

— Uwiedziony i porzucony! — podsumował Tankersley, obserwując przez okno promu rosnący przed dziobem ciężki krążownik. — Tak właśnie będę się czuł przez najbliższe dwa miesiące. Zwłaszcza nocami.

Honor zaczerwieniła się i rozejrzała ukradkiem, ale nikt nie siedział na tyle blisko, by usłyszeć cichą uwagę. Tuzin dyplomatów, z którymi dzielili przedział pasażerski promu, zajęło miejsca z przodu i pogrążyło się w przyciszonej rozmowie, ledwie wystartowali.

— Jesteś równie niemożliwy jak moja matka! Żadne z was nie ma szczypty samokontroli. Ani poczucia przyzwoitości, skoro już o tym mowa!

— Wiem, dlatego tak ją polubiłem. Prawdę mówiąc, gdyby była trochę wyższa… — urwał, uchylając się przed sójką w bok, i zachichotał.

Honor także się uśmiechnęła na wspomnienie zaledwie jednodniowej wizyty u rodziców. Na dłuższą po prostu zabrakło czasu. Oboje powitali Paula z otwartymi ramionami, ale znacznie lepiej zrozumiał się z jej rodzicielką. Alison Harrington była emigrantką z planety Beowulf w systemie Sigma Draconis, a obyczaje seksualne tam panujące różniły się raczej drastycznie od przyjętych na Sphinxie. Całkowity brak życia seksualnego córki był dla niej równie niepokojący co niezrozumiały, więc była gotowa radośnie powitać każdego chłopa o mniej więcej właściwej liczbie kończyn, jakiego ta w końcu wybierze. Gdy zobaczyła i posłuchała, kogo pociecha w końcu wybrała, i zrozumiała, jak głębokie łączy ich uczucie, przytuliła go tak serdecznie (i to nie w przenośni), że Honor zaczęła się poważnie obawiać, czy wymuszone przez pół wieku zachowania nie ustąpią tym z młodości, co mogłoby nawet Paula wprawić w ciężki szok. Na szczęście tak się nie stało i Honor mogła w spokoju ducha żałować, że nie zobaczyła jego miny, gdyby to nastąpiło. A podejrzewała, że byłaby warta każdych pieniędzy.

— Lepiej trzymaj się z dala od Sphinxa, dopóki nie wrócę! — ostrzegła groźnie.

Nimitz siedzący na jej kolanach bleeknął radośnie, a Paul walnął się w pierś, aż zadudniło, udając wcielenie niewinności.

— Dlaczego, chyba nie sądzisz…

— Nie chcesz wiedzieć, co myślę — przerwała mu, ledwie tłumiąc śmiech. — Widziałam, jak się zaszyliście w kącie! O czym szeptaliście?

— O całej masie spraw. Przyznaję, że mnie parę razy zaskoczyła i to nie tylko tym hologramem, na którym urzędujesz z gołym tyłkiem na czworakach. Wiesz, że na Beowulfie nie praktykuje się narodzin in vitro?

Tym razem zaczerwieniła się znacznie silniej, ale równocześnie nie zdołała opanować śmiechu i zachichotała. Któryś z dyplomatów obejrzał się i natychmiast odwrócił z powrotem, widząc wbite w siebie spojrzenie Tankersleya.

— Wiem — odparła po chwili.

— Tak? — uśmiechnął się smętnie, zmartwiony, że nie dała się podpuścić wzmianką o hologramie. — Aż trudno uwierzyć, że taki drobiazg donosił cię aż do chwili przyjścia na świat. To musiało być ciężkie zajęcie.

— Pijesz do moich rozmiarów czy insynuujesz, że był to próżny trud?

— Skądże znowu! Ani jedno, ani drugie nie byłoby dla mnie bezpieczne. Ale całkiem serio — na Sphinxie musiało to być naprawdę trudne zadanie.

— Było — zgodziła się, poważniejąc. — Co prawda Beowulf ma większe ciążenie niż Manticore, ale i tak jest ono o dziesięć procent niższe niż panujące na Sphinxie. Ojciec wolałby mnie przenieść do inkubatora, ale matka nawet nie chciała o tym słyszeć. Ojciec nadal był w czynnej służbie i nie mieli pieniędzy, by wyposażyć dom w płyty antygrawitacyjne, ale matka jest uparta. I postawiła na swoim.

— Wiedziałem, że po kimś musiałaś to odziedziczyć. Tylko nie rozumiem, dlaczego tak się zaparła. Nie spodziewałbym się tego akurat po kimś wychowanym na Beowulfie.

1 ... 33 34 35 36 37 38 39 40 41 ... 93
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)