Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Космическая фантастика » Kwestia honoru [Field of Dishonor - pl]
Kwestia honoru [Field of Dishonor - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Kwestia honoru [Field of Dishonor - pl]

Электронная книга - «Kwestia honoru [Field of Dishonor - pl]». Краткое содержание книги:

Akcja książki zaczyna się w momencie, w którym kończy się Krótka, zwycięska wojenka. Jest kontynuacją wątków w niej rozpoczętych, z nieco większym naciskiem położonym na kwestie polityczne — wojna między Gwiezdnym Królestwem Manticore a Ludową Republiką Haven stała się w końcu rzeczywistością — oraz na osobiste sprawy Honor Harrington. Wracają znane i lubiane postacie z pierwszych tomów. Jednak gdy Honor udaje się na planetę Grayson, by stać się rzeczywistym patronem, dają o sobie znać także starzy wrogowie. Nie do nich należy jednak ostatnie posunięcie…
1 ... 32 33 34 35 36 37 38 39 40 ... 93
Перейти на страницу:

— Panią. Raul Courvosier powiedział mi kiedyś, że nie znosi pani polityki, i żałuję, że go tu nie ma, by mógł pani wytłumaczyć obrazowo, o co chodzi. Prawda jest brutalna: tym razem tkwi pani w polityce po uszy i nic się na to nie poradzi.

Honor poczuła znajomy żal na wzmiankę o Courvosierze, ale oprócz żalu po jego stracie poczuła też zaskoczenie — jakoś nigdy nie myślała, że rozmawiał na jej temat z kimkolwiek. A już na pewno nie tak szczegółowo, jak wskazywała na to uwaga admirała White Haven. Nie zdołała ukryć zaskoczenia i admirał uśmiechnął się niewesoło.

— Raul i ja byliśmy naprawdę bliskimi przyjaciółmi — powiedział łagodnie. — I on zawsze uważał panią za swoją najzdolniejszą uczennicę. Prawdę mówiąc, raz usłyszałem od niego, że traktuje panią jak córkę, której nigdy nie miał. Był z pani niezwykle dumny i nie sądzę, by zaskoczyło go czy rozczarowało pani postępowanie, które potwierdza jego opinię.

Honor zamrugała gwałtownie oczami, powstrzymując cisnące się do nich łzy — Courvosier nigdy jej tego nie powiedział, i nigdy by tego nie zrobił, ale od chwili jego śmierci żałowała, że nie powiedziała mu, jak wiele dla niej znaczył. Natomiast jeśli rzeczywiście tak ją traktował, to być może wiedział. Być może zawsze to wiedział.

— Dziękuję, sir — powiedziała z uczuciem. — Za to, że mi pan powiedział. Admirał Courvosier tak wiele dla mnie znaczył.

— Wiem o tym. I z całego serca chciałbym, by był tu z nami w tej chwili. Ale nie w tym rzecz. Chodzi mi o to, że niezależnie od tego, czy pani lubi politykę czy nie, chwilowo musi pani postępować według obowiązujących w niej zasad.

— Rozumiem, sir — odchrząknęła i dodała rzeczowo. — Proszę mi powiedzieć, co pan chce, żebym zrobiła.

White Haven uśmiechnął się z aprobatą i pochylił, opierając łokcie na kolanach.

— W tej chwili wszystkie partie wchodzące w skład opozycji, każda zresztą z innych powodów, chcą zostawić Ludową Republikę samą sobie. Krótkowzroczni durnie wierzą analitykom twierdzącym, że zaczęły się tam prawdziwe reformy, lub też głoszącym, że zmierza ona do samozniszczenia, które stanie się faktem, jeśli nie pojawi się zagrożenie z zewnątrz, bo to spowodowałoby wzmocnienie władzy, zamiast jej osłabienia. Obie prognozy są, przyznaję, atrakcyjne, ale niestety ani ja, ani rząd nie uważamy, by były właściwe. Uważamy, że należy zaatakować teraz i to tak silnie, jak tylko można, zanim nowe władze nie rozprawią się z wewnętrznymi wrogami i nie wzmocnią ostatecznie swej pozycji. Być może sytuacja nie byłaby aż tak krytyczna, gdyby stary North Hollow nie doprowadził do przejścia Zjednoczenia Konserwatywnego do opozycji, żeby uratować synalka. Zablokował w ten sposób możliwość natychmiastowego wypowiedzenia wojny, a wszyscy pozostali wykorzystali ten pretekst, by nie głosować i poczekać, aż Haven samo upadnie. Teraz sprawa Younga przestała mieć jakiekolwiek znaczenie polityczne, ale nadal wykorzystywana jest w grze na przeczekanie. Opozycja używa tego argumentu jako zasłony dymnej, by nie musieć publicznie dyskutować o wypowiedzeniu wojny. Skoro by go bronić, musieli zaatakować panią, wyciągnęli wszystko, co z ich punktu widzenia, dało się wykorzystać przeciwko pani, i teraz żądają pani krwi.

— A więc chce pan, żebym znalazła się poza zasięgiem mediów i zeszła ludziom z oczu…

— Właśnie. Wiem, że jak dotąd nie udzieliła pani żadnego wywiadu, ale oni nie zrezygnują, jak długo opozycja będzie podgrzewała ten temat, a fakt, że przebywa pani w pewnym sensie w areszcie domowym na pokładzie HMS Nike, także zaczyna być wykorzystywany. Już rozpoczęły się spekulacje, co też ma pani do ukrycia i dlaczego nie chce pani spotkać się z przedstawicielami mediów i „zaprezentować swojej wersji”. Naturalnie nikt się nawet nie zająknął i nie zająknie, że w takim przypadku będą mogli przekręcić każdą wypowiedź, tak jak zechcą, i opatrzyć ją dowolnym komentarzem.

— A wysłanie mnie na Graysona nie pogorszy sytuacji, sir? Nie wykorzystają tego, by rozgłosić, że uciekłam?

— Mogą próbować. Ale po pierwsze, to mniejsza szkoda niż ewentualne przekręcenie pani wypowiedzi albo puszczenie fragmentów, a po drugie, jest pani pełnoprawnym patronem, a na Graysonie prasa zachowuje się znacznie normalniej.

Umilkł, czekając na jej reakcję. A Honor po namyśle skinęła głową — White Haven był obecny przy nadaniu jej tytułu.

— Oboje wiemy, że Protektor Benjamin, prosząc, by się pani zgodziła przyjąć ten tytuł, zdawał sobie sprawę, że pani obowiązki jako królewskiego oficera znacznie ograniczą pani wizyty na planecie — dodał. — Protektor i książę Cromarty są jednakże w stałym kontakcie i ostatnio książę zwrócił się z prośbą o oficjalną zgodę na pani obecność na konklawe patronów, które odbędzie się za trzy tygodnie. Jestem pewien, że Jej Królewska Mość udzieli pani specjalnego urlopu, a okazja jest wręcz wymarzona. Prośba jest autentyczna, konklawe rzeczywiście się odbędzie, a wystąpił z nią sprzymierzeniec, na którego terytorium niedawno rozegrała się decydująca bitwa. Jeżeli ktokolwiek z opozycji spróbuje przedstawić to jako ucieczkę, rząd zmiesza go z błotem przy poparciu reszty sali; jeśli zrobi to któryś pismak, wyląduje w sądzie szybciej, niż zdąży zainkasować honorarium i zapłaci taką grzywnę, że mu oczy w słup staną.

— Rozumiem — przyznała z namysłem.

Jeśli sytuacja rzeczywiście wyglądała tak, jak to White Haven przedstawił, to ona na dodatek powinna pojawić się na Graysonie już dawno temu. Ta ostatnia myśl napełniała ją zresztą sporą obawą.

Robiła co mogła, by być na bieżąco z wydarzeniami i funkcjonowaniem domeny, dokładnie czytała wszystkie dokumenty i decyzje przesyłane przez zarządcę, ale nie miała ochoty być nieobecnym właścicielem bardziej niż to było rzeczywiście konieczne. Uważała, że jej obowiązkiem jest w pełni zdawać sobie sprawę z własnych decyzji, a w tej sprawie do końca tak nie było.

— Sądziłem, że pani zrozumie. — White Haven nie krył aprobaty. — Jest jeszcze jedna korzyść z takiego właśnie terminu.

— Jaka, sir?

— Jej Wysokość zwróciła uwagę księcia Cromarty’ego na fakt, że nigdy nie została pani formalnie przyjęta do Izby Lordów, bowiem nigdy nie zajęła pani formalnie należnego jej miejsca.

— Cóż, sir… wiem, ale… — umilkła, nie bardzo wiedząc, jak wyrazić targające nią sprzeczne uczucia: była parem Królestwa, ale nigdy nie czuła się z tym dobrze, zwłaszcza że zawdzięczała to wyłącznie swemu statusowi patronki graysońskiej.

Jak dotąd żaden obywatel Królestwa Manticore nie zasiadał w Izbie Lordów jedynie dlatego, że posiadał majętność za granicą, i nader odpowiadało jej pozostawienie tej sprawy własnemu losowi, jak długo ktoś jej nie zmusi do zajęcia należnego miejsca. Wyglądało na to, że królowa właśnie miała taki zamiar.

— Jakiś problem, lady Honor? — spytał z łagodną ironią White Haven.

— Wolałabym nie zajmować tego miejsca, sir — wypaliła. — Nie lubię polityki i najczęściej jej nie rozumiem, a nie podoba mi się pomysł głosowania w sprawach, o których nie mam pojęcia. Staram się unikać podejmowania decyzji w kwestiach, których nie jestem w stanie właściwie ocenić. I prawdę mówiąc, biorąc pod uwagę, jak oryginalny czy też nietypowy jest mój tytuł, czułabym się… niestosownie, gdybym próbowała, sir.

White Haven przekrzywił głowę, przyjrzał się jej spod oka i uśmiechnął lekko.

— Nie wydaje mi się, żeby to było dłużej możliwe — ocenił. — A poza tym chciałbym przypomnieć, że w Izbie Lordów będzie pani musiała podejmować znacznie mniej decyzji niż dotąd jako patronka Harrington.

1 ... 32 33 34 35 36 37 38 39 40 ... 93
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)