Kwestia honoru [Field of Dishonor - pl]
- Автор: Вебер Дэвид Марк
- Год: 2001
- Язык: польский
- Год: REBIS
- ISBN: 83-7301-093-9
- Переводчик: Jaroslaw Kotarski
- Жанр: Космическая фантастика
Электронная книга - «Kwestia honoru [Field of Dishonor - pl]». Краткое содержание книги:
— Dlaczego? — Uniósł się na łokciu, obserwując, jak Honor wstaje i sięga po jedwabne kimono otrzymane od matki.
— Bo Mac zdecydował się nam przeszkodzić, a nie chcę biedaka zszokować.
— Mac wie o nas wszystko — zauważył rzeczowo Paul. — Nie raz zresztą nas krył.
Honor uśmiechnęła się ze zrozumieniem — Mac był od niej dwa razy starszy i często sprawiał wrażenie, jakby traktował ją jak nieodpowiedzialnego podlotka bez instynktu samozachowawczego. Troszczył się o nią i czasami nią manipulował (naturalnie zawsze dla jej własnego dobra), był jednak także wzorem dyskrecji. W praktyce oznaczało to, że doskonale wiedział, kiedy Paul ją odwiedza, i pełnił rolę bufora, przechwytując wszystko i wszystkich, którzy mogliby przeszkadzać, za co była mu głęboko wdzięczna. Co ważniejsze, jemu także zdawało się sprawiać przyjemność jej zadowolenie.
— Doskonale zdaję sobie sprawę, że o nas wie — odparła. — I tu rodzi się problem, bo nie wie, czym akurat się zajmujemy. Jeżeli się połączy, a ja nie uruchomię obrazu, będzie pewien, że nam przeszkodził. Nie ma sensu go stresować, więc załóż coś na siebie, ekshibicjonisto.
— Ciągle tylko rozkazują i rozkazują — burknął Tankersley, ale sięgnął po szlafrok.
Nałożył go, przeciągnął się i spiął włosy, które, choć nieco krótsze od włosów Honor, były jednak bujniejsze i mocniejsze, stanowiąc nieodmiennie obiekt jej zazdrości. Jej własne urosły już na tyle, że mogła je spinać w koński ogon, co zresztą robiła, ilekroć miała założyć hełm, ale nie odrosły jeszcze tak, jak by chciała.
Uśmiechnęła się, szczotkując je przed lustrem. Były teraz zdecydowanie prostsze niż wtedy, gdy je krótko ścinała — teraz kręciły się tylko na końcach, co sprawiło jej dużą ulgę, bowiem bała się, że będzie zmuszona nosić taką samą fryzurę jak Mike, zwaną od niepamiętnych czasów afro, a to byłoby nie do zniesienia. I skończyłoby się brakiem długich włosów.
Odłożyła szczotkę i zawiązała szlafrok, gdy rozległ się dźwięk interkomu.
— Widzisz? — spytała retorycznie Paula i włączyła urządzenie. — Cześć, Mac. Co się stało?
MacGuiness uśmiechnął się z ekranu, zadowolony, że najwyraźniej nie przeszkodził w niczym ważnym czy delikatnym.
— Przepraszam, że przeszkadzam, ma’am, ale są dwie wiadomości dla pani od komandor Chandler.
— Tak? — Uniosła brwi, przestawiając się na myślenie jak kapitan, nie jak kobieta. — Jakie to wiadomości?
— Pierwsza to uaktualnienie harmonogramu napraw, ma’am. Nie czytałem go naturalnie, ale komandor Chandler zapewniła mnie, że to może poczekać do obiadu. Obawiam się jednak, iż druga nie może czekać w ogóle. Jest od admirała White Haven.
— Od admirała White Haven? — powtórzyła sztywniejąc. — Ma jakiś stopień uprzywilejowania?
— Żadnego, ma’am. Ale skoro jest od oficera flagowego… — MacGuiness wzruszył wymownie ramionami.
Przyznała mu rację — każda wiadomość od każdego admirała dla kapitana automatycznie była ważna i pilna, obojętnie czy została opatrzona stosownymi kodami czy nie.
— Rozumiem, Mac. Obie są w moim komputerze?
— W kolejności nadejścia, ma’am.
— Dzięki. Zaraz się nimi zajmę.
— Naturalnie, ma’am.
Mac wyłączył się, a Honor nacisnęła klawisze odtwarzania i na ekranie pojawiła się twarz Eve Chandler.
— Mac uprzedził mnie, że jest pani chwilowo niedostępna, ma’am. Sprawa nie jest wystarczająco poważna, żebym musiała pani przeszkadzać, ale pomyślałam sobie, że się pani ucieszy z wiadomości, że wreszcie udało nam się przekonać stocznię do całkowitej wymiany grasera numer sześć.
W głosie pierwszej oficer słychać było zadowolenie z siebie i Honor uśmiechnęła się z satysfakcją.
Graser numer sześć został poważnie uszkodzony przez wybuch grasera numer osiem, ale komisja Hephaestusa upierała się, że można go naprawić i „będzie jak nowy”. Oszczędziłoby to jakieś czternaście milionów dolarów, jeśli komisja miałaby rację, jeśli nie — HMS Nike przy pierwszym spotkaniu dysponowałby prawoburtową salwą słabszą o dziesięć procent. Ivan Ravicz upierał się od początku, by działo wymienić w całości, z czym tak Chandler, jak i Honor się zgadzały, w przeciwieństwie do wiceadmirała Cheviota. Trudno go było przekonać, ale rzeczowe argumenty wsparły kontakty Paula i jak się właśnie dowiedziała, wspólnymi siłami postawili na swoim.
— Szef ekipy remontowej obiecał, że jutro wezmą się za wymianę, ma’am — dodała Chandler. — Aha, w środę, czyli prawie tydzień przed terminem, ma być sprawny główny pokład hangarowy, co oznacza dwie rzeczy: kierowanie ruchem łodziowym będzie uproszczone, a wcześniejsze rozpoczęcie napraw pomostu flagowego i centrali możliwe. Dotąd nie rozpoczynaliśmy ich z obawy, by nie puściło awaryjne uszczelnienie, a teraz ekipa remontowa będzie mogła pracować tam bez skafandrów, co powinno znacznie skrócić czas potrzebny na naprawy. Nadal nie są tacy dobrzy jak stocznia na Hancock, ma’am, ale szybko się uczą. Koniec wiadomości, ma’am.
— Proszę! Proszę — wymruczała z zadowoleniem Honor. — Najwyższy czas na jakieś dobre wiadomości!
— Proszę? — Paul wystawił głowę z łazienki, skąd buchnęły przy okazji kłęby pary. — Mówiłaś coś?
— Mówiłam. — Posłała mu uśmiech przez ramię, blokując odtwarzanie drugiej wiadomości.
Nie zauważyła, że wyszedł z sypialni, ale to było normalne: nie wtrącali się i nie narzucali jeden drugiemu, gdy w grę wchodziły kwestie zawodowe. Paul miał zwyczaj znajdować sobie inne zajęcie, przeważnie związane z opuszczeniem kabiny, gdy musiała zająć się czymkolwiek, co mogło być związane z informacjami zastrzeżonymi do jej wiadomości jako kapitana okrętu.
— A co takiego? — spytał.
— Eve właśnie mnie zawiadomiła, że udało nam się w końcu uzyskać zgodę na wymianę grasera numer sześć!
— Doskonale! Mam rozumieć, że moje skromne wysiłki miały z tym coś wspólnego?
— Wcale by mnie to nie zdziwiło. Najważniejsze jednak, że admirał Cheviot posłuchał wreszcie prawdziwych marynarzy, a nie gryzipiórków w mundurach.
— No, no: ja też jestem póki co stoczniowcem, więc nie przesadzaj. Niewielu jest wśród nich oficerów liniowych, więc nie zdają sobie sprawy z pewnych rzeczy, podobnie jak mało który oficer liniowy bierze pod uwagę takie rzeczy jak koszt naprawy czy ocenę efektywności. A na ocenę efektywności rzeczoznawcy stoczniowego istotny wpływ mają kosztorysy zatwierdzonych przez niego prac. Ponieważ niewielu ma podobny do mojego, nieskalanie odważny charakter, w nocy dręczą ich koszmary i toną w zimnym pocie, bo śnią im się następne oceny efektywności.
Jak jeden z drugim ma pecha i spotka tak rozrzutnego kapitana jak ty, może się rozpić z rozpaczy!
— Biedactwo!
— No właśnie. Cieszę się, że zrozumiałaś, moje dziecko. Może jeszcze będzie z ciebie jakiś pożytek — oświadczył kaznodziejskim tonem, ale błogosławieństwo przerwał mu donośny brzęczyk dobiegający zza drzwi. — O cholera, zaraz mi wyłączy ciepłą wodę! Muszę lecieć!
I wrócił pod prysznic, nim sensory zareagowały na jego przedłużającą się nieobecność i wyłączyły układ podgrzewający wodę. Honor zachichotała i wyłączyła pauzę. Ekran zamigotał, rozświetlił się i pojawił się na nim earl White Haven.
— Dobry wieczór, damo Honor — powitał ją oficjalnie. — Właśnie dostałem potwierdzenie przydziału 5 eskadry krążowników liniowych do Home Fleet, gdy tylko wchodzące w jej skład okręty ukończą naprawy. Wiem, że nie otrzymała pani jeszcze rozkazów w tej kwestii, ale eskadra została przydzielona do Zespołu Wydzielonego 4.